już wyjaśniam. W umowie najmu jestem tylko ja. Mąż nie chciał zmieniac miejsca zameldowania. Jemu chodzi o to, by oddac mu tylko xxx zł za pewien wkład, jaki poniósł w podniesienie standardu mieszkania. Sprawa jest wyznaczona na wrzesien, a w pozwie pisałam, że chcę eksmisji męża, gdyż uciążliwe jest zamieszkiwanie z nim, tym bardziej, że jestem jedyną osobą, która to gospodarstwo domowe utrzymuje. Nie wiem, czy powinnam coś odpowiadac pisemnie na jego pismo, w którym on chce własnie tych pieniędzy i równoznaczne jest, że wtedy się wyprowadzi. Jego sumę potrącam o poniesione
koszty na rachunki itd. Czy umowa sporządzona w taki sposób: data, miejsce itd... i to, że ja zobowiązuję się do przekazania mu takiej a takiej sumy w taki a taki sposób (przelew) i on nie będzie się domogał tym samym praw do tego mieszkania, czy taka umowa będzie ważna? i czy ma sens w ogóle? bo w sądzie trzeba będzie zakładac dodatkową sprawę o
podział majątku? My żadnego majątku nie mamy, ot mieszkanie i parę sprzętów, które notabene były prezentami. On chce kasy i sie wyprowadzi. więc czy taka umowa ma jakąś moc prawną, ważnosc itd.?
dziękuję za pomoc