wysłany: 2011-03-07 13:59:21
Wszystkie wpłaty mamy udokumentowane w taki sposób, że właścicielka wszystko dokładnie zapisuje w zeszycie, podpisuje sie pod kazda wpłatą z naszej strony (czynsz, prąd, woda) i my również się podpisujemy. Problem jest też tego typu, że za nic na świecie włascicielka nie da nic zrobić z jej podlicznikiem, a na jakieś wymiany to juz wogóle nie ma mowy. Ponadto wszyscy sąsiedzi nas uprzedzali zaraz po tym jak sie wprowadziliśmy, że włascicielka oszukuje na prądzie, mało tego kilka domów dalej mieszka dziewczyna, która też wczesniej wynajmowała to mieszkanie i wszystko potwierdziła. Zapomniałam wspomniec, że mój mąż żądał do okazania choc jednego rachunku za prąd z zeszłego roku z okresu zimowego, gdyż wtedy nikt akurtat nie wynajmował tego mieszkania, rachunek wynosił 180 zł, a teraz nagle gdy my jesteśmy tylko 15 zł (tak, 15 zł za dwa miesiące w okresie zimowym) dla włascicielki. Chcielismy napisac reklamację do dostawcy energii jednak włascicielka nie zgodziła się, powiedziała ze nie bedzie niczego podpisywac, bo jak będą koszty to ona bedzie musiała je pokryc. Dodam, że jest to 60 paro letnia cwana pani i już po 2 miesiącach od przeprowadzki mieliśmy jej dosyć bo wtrącała się we wszystko. Ostatnio nawet zarzuciła nam że palimy w piecu smołą (!) ponieważ jest brudny dach, choc dobrze wie, że ogrzewamy mieszkanie węglem, ponieważ udostępniła nam pomieszczenie na węgiel i inne rzeczy i przynajmniej kilka razy w tygodniu tam włazniła i buszowała w tych wszystkich rzeczach, dopóki mąż nie załozył kłódki na drzwi. Mam jeszcze pytanie, czy isnieją jakieś sposoby by w miarę zgodnie z prawem lub z prawem lokatorów jak najdłużej pozostać w tym mieszkaniu po "zerwanej umowie", gdyż dosyć cięzko jest nam znaleźć drugie mieszkanie, a mamy trójke małych dzieci (najstarsze ma 4 latka). Z jednej strony chcę się w miare prawnie zabezpieczc na jak najdłuższy możliwy czas, a i z drugiej strony za całe chamstwo włascicielce dopiec.
Zobacz cały wątek: Prawa lokatorów. »