Widzę, że szanowny Pan Dyrektor stara się zadbać o dobre imię firmy, na której wszyscy "wieszają psy". Z pewnością jest wiele spraw, w których mamy do czynienia z naciągaczami i od nich długi należy bezwzględnie ściągać. Niestety na rynku działają takie firmy jak np. Cyfra+ lub Polsat i wiele im podobnych (mam na myśli większość dostawców usług dla tzw. masowego odbiorcy, np. operatorzy telekomunikacyjni). Po pierwsze wymuszają one na klientach podpisywanie umów z licznymi "haczykami", np. umowa na 24 miesiące, jak nie wypowiesz
umowy na ponad miesiąc przed jej "niby zakończeniem", to automatycznie przedłuża się ona na 12 miesięcy. Niby dlaczego jest taki zapis w umowie i dlaczego nie można z niego zrezygnować na etapie podpisywania
umowy, albo dopisać do niej od razu, że nie chce się przedłużenia. Te firmy liczą na to, że klient się zagapi, a potem będą go mogły ścigać poprzez takich sługusów jak Kruk czy Presco. Co ciekawe wiele z tych umów zawiera tzw. klauzule niedozwolone. Mimo, że jest
wyrok sądowy nakazujący usunięcie pewnych zapisów, to jeszcze przez długi czas występują one w umowach. W efekcie taka powiedzmy Cyfra+ powołuje się potem na te zapisy w "negocjacjach" z nieświadomym i wystraszonym konsumentem, a biedny konsument nieświadom swoich praw zostaje "złamany psychicznie" i płaci wyłudzone bezprawnie pieniądze. Do tego dochodzi gigantyczny bałagan w dokumentacji wspomnianych wyżej masowych usługodawców. Gdy chce się zwiększyć swój abonament, to reagują natychmiast. Gdy się z nimi zgodnie z prawem rozwiązuje umowę (zachowując wszelkie terminy wypowiedzenia, itp.) to nagle się okazuje, że gdzieś im zaginęły dokumenty, że ktoś wprowadził złą informację do systemu, itp. Na infolinii przyznają się do błędu, a przez kolejne miesiące albo i lata klient jest nękany wezwaniami do zapłaty i licytacją majątku. Skoro szanowny Pan Dyrektor Piotrowski uważa, że takie niemoralne jest uchylanie się od spłacania zaciągniętych długów, to powinien również uważać, że niemoralne jest wyłudzanie od ludzi nienależnych pieniędzy i powinien więcej uwagi przykładać do weryfikacji "fałszywych" długów. Niestety z własnego doświadczenia wiem, że firmie Presco, podobnie jak firmie Kruk, nie zależy na wyjaśnianiu wątpliwych spraw, a jedynie na uzyskaniu jak największego zysku (co sam Pan przyznał) poprzez zastraszanie ludzi. Gdyby długi tych wszystkich ludzi były prawdziwe, to przecież nie byłoby problemu z uzyskaniem sądowego nakazu zapłaty. Mam rację? 3-letni termin przedawnienia dla wielu spraw, to chyba dość dużo, żeby mając do dyspozycji prawników, gotowe formularze i NIEPODWAŻALNE
dowody złożyć odpowiednie dokumenty w sądzie (obecnie nawet przez internet) i uzyskać nakaz zapłaty inwestując w sprawę tylko 50zł (o ile dobrze pamiętam). Cóż to jest 50zł skoro można odzyskać kilkaset zł i jeszcze dodatkowo te 50, które się przed chwilą zainwestowało. Ja prowadząc działalność gospodarczą dla zysku robiłbym tak natychmiast, przynajmniej w sprawach o małe kwoty, bo przecież w większości przypadków da się z każdego ściągnąć te kilkaset złotych, a więc statystycznie byłbym do przodu nawet gdyby 1% dłużników to byli ludzie całkowicie niewypłacalni. Tymczasem obie firmy przez wiele miesięcy, a czasem i lat wysyłają do pseudo dłużników dziesiątki pism i w każdym z nich straszą ludzi różnymi konsekwencjami, od kosztów sądowych począwszy, a na egzekucji komorniczej i licytacji całego majątku skończywszy. Przecież to też kosztuje: kartka, koperta, znaczek, drukarka, która te bzdury musi drukować, człowiek, który to potem musi zatargać na pocztę. Jak widać z rachunku ekonomicznego wynika, że skuteczność zastraszania biednych ludzi jest duża i płacą oni haracz, choć nie mają żadnych długów. Sprawy w sądzie przy znikomym odsetku wygranych nie są opłacalne ekonomicznie, bo strona pozwana weźmie sobie adwokata i firma windykacyjna musiałaby wtedy zapłacić nie tylko
koszty sądowe, ale i zwrot kosztów dla strony pozwanej. Do tego dochodzi problem, że musieliby u siebie zatrudniać armię prawników, którzy przecież za darmo nie będą z siebie robić idiotów. Przy takim podejściu jak obecnie, firmę windykacyjną może założyć pierwszy z brzegu kombinator. Na portalu e-prawnik.pl zamówi za kilkaset złotych napisanie kilku poważnie brzmiących firm, kupi sobie komputer z drukarką i zaczyna "windykację" poprzez Pocztę Polską. Prosty pomysł na niskobudżetowy
biznes - kto następny po Kruku i Presco? Pan Dyrektor pewnie odpowie, że w swoich pismach nie straszą, tylko uczciwie informują o konsekwencjach, których można uniknąć spłacając nieistniejące długi. Wszystko co Pan tu wypisuje to są niestety totalne bzdury. Próbowałem wyjaśniać sprawę pisemnie, telefonicznie i nigdy nikt nie był zainteresowany, żeby mnie wysłuchać. W końcu stwierdziłem, że skoro ja coś mówię lub piszę, a do Was to nie dociera, to chętnie spotkam się z Wami w sądzie. Jaka była reakcja? Że nikt się ze mną nie będzie w sędzie spotykał, tylko załatwicie to "po cichu", czyli uzyskanie zaoczny
wyrok i nakaz zapłaty, a ja będę MUSIAŁ go wtedy zapłacić. Tak więc znowu mamy próbę zastraszenia nieświadomego swoich praw przeciętnego Kowalskiego, bo oczywiście nikt nie wspomniał, że mogę wnieść protest i wtedy Wasz nakaz zapłaty będzie g... warty, tzn. ewentualnie dojdzie do prawdziwej rozprawy, na której obie strony przedstawią swoje racje i
dowody w sprawie. Deklaruje tu Pan, że osobiście zajmie się jakąś sprawą. Niestety postanowiłem nie dać Panu tej szansy w moim przypadku, gdyż z utęsknieniem czekam na zawiadomienie o uzyskaniu przez Was nakazu zapłaty. Gdy już cała sprawa się zakończy i będzie
wyrok sądu, zamierzam wszystko ładnie opublikować ku pokrzepieniu serc wszystkich zastraszanych ludzi. Niestety takie firmy jak Presco i Kruk nie działają uczciwie i im więcej osób da im "pstryczka w nos" tym lepiej. Pod pojęciem uczciwej działalności nie mam tu na myśli działania zgodnego lub niezgodnego z prawem, ale działania zgodnego z powszechnym poczuciem uczciwości i sprawiedliwości, działania takiego, które mimo "nieprzyjemnej" branży jaką jest odzyskiwanie długów zasługuje na pochwałę nawet z ust tych, którzy te długi muszą spłacać. Firmy windykacyjne z pewnością są potrzebne i jest dla nich miejsce na runku. Jeśli jednak chce Pan podreperować nadszarpniętą reputację, to niestety nie poprzez rozpaczliwe tłumaczenie, że jesteście tacy wspaniałomyślni, ale przez prawdziwe działania zmierzające do tego o czym Pan z taką dumą pisze (pomoc w spłacie ludziom będącym w prawdziwych kłopotach). Jeśli będziecie się ograniczać do straszenia ludzi, to wcześniej czy później takie opinie jak moja dotrą do świadomości większości ludzi i będziecie zawsze postrzegani jak hieny żerujące na padlinie. DLA ZASTRASZANYCH: być może mimo zachęcenia Presco do rozpoczęcia sprawy sądowej nigdy do niej dojdzie, bo jako firma nastawiona na zysk nie zdecydują się na zaryzykowanie kilkuset zł przy braku jakichkolwiek dowodów potwierdzających istnienie długu. W takim przypadku publikację wszelkich zgromadzonych przeze mnie dokumentów wykonam po przedawnieniu sprawy - jeszcze odrobina cierpliwości :)