wysłany: 2010-12-08 23:29:08
Warto mieć na uwadze to, że przed wpisaniem na listę dłużników wierzyciel musi powiadomić dłużnika np. listem poleconym i odczekać o ile pamiętam 30 dni. Śmieci przysyłane zwykłymi listami nie mają praktycznie żadnego znaczenia, bo nikt nie udowodni, że taki list dotarł do adresata (chyba, że ktoś sam się przyzna, że taki list otrzymał). Nieuzasadnione wpisanie kogoś na listę dłużników jest zagrożone grzywną 30.000zł (przynajmniej kiedyś to była taka kwota). W związku z tym ktoś musi mieć dość mocne dowody istnienia długu, aby ryzykować tak pokaźną kwotę. Jeśli nie macie zadłużenia, ale jednocześnie nie dysponujecie jakimiś starymi kwitkami, że coś było zapłacone, to lepiej o tym nie wspominać - wtedy złodzieje którzy chcą Was zastraszyć i wyłudzić pieniądze będą się musieli bardziej zastanawiać, czy warto ryzykować. Jeśli macie dowody zapłaty, to spokojnie można ignorować wszelkie pisma przysyłane zwykłymi listami i nie dyskutować z nimi przez telefon (w szczególności na swój własny koszt). Jak mają do Was uzasadniony interes, to powinni przysłać list polecony. Jeśli rzeczywiście będą chcieli podać kogoś do sądu lub wpisać do rejestru dłużników, to prawdopodobnie przyślą list polecony z potwierdzeniem odbioru, bo tylko wtedy będą wiedzieć od jakiej daty zaczyna się liczyć termin skutecznego powiadomienia. Na zakończenie warto wspomnieć, że "główni gracze" na rynku windykacji, to sieci powiązanych ze sobą firm. Nie reagujesz na listy i telefony od jednej firmy, to za chwilę dostaniesz list z jakiejś niby kancelarii prawniczej albo innej firmy "krzak". Każdy list oczywiście będzie groźniejszy i straszyć Cię będą większymi konsekwencjami.
Zobacz cały wątek: Presco atakuje!!! co robić? »