Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

Forum - użytkownicy

Profil użytkownika: toudi24

Tematy założone przez użytkownika toudi24

  • TYTUŁ
    ODPOWIEDZI
    OSTATNI POST

Ostatnie posty toudi24

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • Witam, Kilka lat temu dostałem od wtedy banku GE Money bank kartę kredytową. Wszystko było cacy do puki miałem pracę i kredyt spłacałem. Niestety powinęła mi się noga i zostałem z długiem 13 tysięcy. Przez długi okres czasu byłem bezrobotny odsetki rosły a Bank próbował odzyskać pieniądze. Gdy wkońcu udało mi się znaleźć pracę niemal natychmiast odezwał się komornik wysyłając wezwania na spotkania aż wkońcu pismo o zajęciu wynagrodzenia. Ku mojemu ździwnieniu po 2 miesiącach od otrzymaniu pisma o zajęciu wynagrodzenia otrzymałem kolejne pismo o odstąpieniu od egzekucji. Z mojego wynagrodzenia nie zostały ściągnięte żadne pieniądze. Jako że mam również inne zobowiązania to ten kredyt był dla mnie najmniej istotny i go nie spłacałem. Po pół roku bezczynności ze strony banku otrzymałem pismo z niewiarygodną propozycją. Pismo przysłał SPECJALISTYCZNY ZESPÓŁ WINDYKACYJNY banku BPH. Zostało ono wysłane listem poleconym. Bank w tym piśmie informuje mnie że moje zadłużenie wynosi obecnie 17 tyś zł i że proponują ugodę. Jeżeli do 5.11.12 wpłacę na wymienione konto 20% sumy czyli około 3500 zł bank umorzy mi resztę długu czyli 14 tysięcy. W przeciwnym wypadku wierzytelność zostanie sprzedana. Z punktu widzenia dłużnika jest to propozycja w stylu wygranej na loterii. Jednak rodzi to wiele moich wątpliwośći. Bank instytuacja która żyje z zarabiania na ludziach chce mi coś ofiarować ? Bo to jakby nie było podarowanie mi 14 tysięcy. Zadzwoniłem więc na podany w piśmie numer i tam przesympatyczny pan poinformował mnie że propozycja jest jak najbardziej prawdziwa i że jeżeli wpłacę 20% to 14 tysięcy zostanie umorzone a w dodatku bank zamknie sprawę i usunie wpis o zadłużeniu z BIK. Pierwsza moja reakcja - Trzeba na gwałt zorganizować 3500 zł a nie jest to wcale łatwe bo trzeba się zadłużyć tym razem u prywatnych osób. Ale po przeanalizowaniu sytuacji wiele rzeczy nie pasuje. - na piśmie widnieje logo banku i wszystko co przypomina pismo bankowe lecz sama propozycja na tym piśmie jest wyróżniona na czerwono. Wygląda to wręcz jak reklama - przy zadzwonieniu na wskazany numer nie otrzymałem informacji o tym że rozmowa jest nagrywana co w przypadku rozmów z bankami jest to standard - przy zapytaniu konsultanta o to czy muszę jakąś ugodę z bankiem podpisać otrzymałem informację że dla banku wysłane pismo jest wiążące i nie są potrzebne żadne papierowe podpisywane umowy - podpis na wysłanym do mnie piśmie jest zeskanowany a nie napisany ręcznie Te wszystkie wątpliwości stawiają pytanie. CZY WIERZYĆ W TĄ PROPOZYCJĘ? Rzeczą oczywistą jest że ten dług będę kiedyś musiał spłacić, odsetki jakie bank nalicza są jakby nie było na korzyść banku więc tym bardziej niedorzeczne wydaje się aby bank chciał tak łatwo zrezygnować z wyciągnięcia ode mnie całej sumy. Wpłacając 3500 na konto banku generalnie nic nie tracę bo spłacam 20% zadłużenia ale pytanie brzmi czy naprawdę zyskam spokój i umorzenie 14 tysięcy czy to raczej obłuda w jaką wprowadza mnie bank ? Czy w razie gdy bank sprzedałby tą wierzytelność firmie windykacyjnej to czy mam jakieś podstawy prawne żeby się odwoływać ? Proszę o szybką poradę gdyż czasu coraz mniej.

    Zobacz cały wątek: ugoda z bankiem

  • Witam, Mam chyba dość nietypowy problem. Postaram się go opisać najdokładniej jak się da. Mam nadzieję, że uda mi się uzyskać pomoc. Pracuję w centrum dystrybucji jednej z sieci hipermarketów, jako magazynier. Wszystko do niedawna moim zdaniem było w pożądku dopóki pracodawca nie postanowił zmienić zasad. Dokładniej chodzi o czas pracy. Mianowicie, gdy przychodzę do zakładu pracy wiadomo przebieram się w ubranie robocze i to jest czas, który tracę i to nie podlega dyskusji. Po przebraniu schodzę na magazyn i muszę odbić się w systemie HSK, który rejestruje moje wejście. Następnie muszę pobrać od kierownika swoją ewidencję i wpisać godzinę rozpoczęcia pracy np. 6:00 i złożyć podpis. Następnie muszę naładować tzw. ifoba(urządzenie do uruchomiania wózka widłowego) zajmuje to w zależności od kolejki od kilku sekund do kilku minut. Następnie muszę przejść około 50 metrów żeby pobrać wózek widłowy wraz ze skanerem, wypisać kartę tego wózka i zalogować się do systemu, po czym przejść kolejne 50 metrów do kierownika na stanowisko pracy, który mi tą kartę wózka podpisze, po czym w końcu mogę podejść do palety z towarem kliknąć ją na skanerze i zacząć pracę. Według mojego mniemania czas pracy powinien w tym momencie być liczony od momentu odbicia się na WEJŚCIE w systemie HSK przy wejściu na magazyn. Jednak pracodawca twierdzi inaczej, mianowicie że czas pracy to moment pierwszego kliknięcia skanerem. Ale większy problem pojawia się przy wyjściu z pracy. Do tej pory pracę kończyłem około 5 minut przed np. 14. Żeby mieć czas na odstawienie wózka widłowego, czyli przejście 50 metrów, po czym przejście kolejnych 50 metrów żeby wpisać czas pobytu na przerwie i godzinę wyjścia w ewidencji, po czym odbić się na WYJŚCIE o równej 14 w systemie HSK i w końcu opuścić magazyn. Jednak kierownictwo postanowiło utrudnić nam życie. Pracę mam kończyć o godzinie 14. Podejść do kierownika na stanowisko pracy. Wypisać ewidencję i dopiero odstawić wózek. Przejść w sumie 100 metrów, odbić się na WYJŚCIE i dopiero opuścić magazyn. Przy takim rozwiązaniu odbijam się na wyjście około 14:05. Ktoś powie, że to nie dużo. Ale w skali miesiąca uzbiera się z tego nawet godzina, za którą nikt nie zapłaci, ponadto moi koledzy, którzy dojeżdżają do zakładu komunikacją miejską nie mają szans na zdążanie na autobus i muszą czekać na kolejny nawet 30 minut. Proszę o sprecyzowanie tego tematu najlepiej w oparciu o konkretne artykuły kodeksu pracy tak żebym mógł to przedstawić pracodawcy o ile oczywiście mam rację. Pozdrawiam.

    Zobacz cały wątek: CZAS PRACY - Nieuczciwy pracodawca?


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zadaj pytanie – porady prawne w 24h już od 30zł

* pola wymagane