wysłany: 2008-06-04 21:26:56
Pomóżcie...Po prostu myślę że to jakiś tani żart... Kupiłam oryginalne czarne sportowe buty reeboka jakiś miesiąc temu za 179,99 zł. Było ciepło więc chodziłam w sandałkach ale wreszcie gdy założyłam felerne buty po pierwszym dniu chodzenia czubek buta lewego odkleił się a do tego obtarły mnie maxymalnie na pięcie... więc zaniosłam do reklamacji... sprzedawca powiedział mi że to się tylko rozkleiło a na samym początku jeszcze wezwał szefową która powiedziała, że spód jest zadarty z mojej winy... nie wiem jak jest możliwe zadarcie buta od góry klejenia... byłam wkurzona maksymalnie bo nie po to kupuję buty żeby je do reklamacji oddawać...napisałam w reklamacji że lewy but się odkleił i że musi mieć jakąś wadę fabryczną bo coś przeszkadza w chodzeniu w lewym bucie...a poza tym to sprawdziłam takie same buty u sprzedawcy i wyrażnie widać że te buty są inaczej klejone z przodu niż moje (pani sprzedawca uważała że żadnej wady nie ma i że buty mogą obcierać ale to już nie jej wina... ale najlepsze było to jak mi powiedziała że buty były noszone i nie mogę ubiegać się o zwrot gotówki...że powinnam chodzić w nich w domu i sprawdzić to zaczęłam się śmiać...po 14 dniach buty sklejono ale jak przyszłam rano po nie to mi powiedział pan sprzedawca że buty będą dopiero tak za 2h a jak się wkurzyłam i powiedziałam że nie mm zamiaru czekać na nie 2h bo muszę iść na uczelnię to mi powiedział od razu że za pół godziny będą no to poczekałam i je odebrała...mówię sobie w końcu i może wreszcie w nich pochodzę... przez jakieś 10 dni w nich nie chodziłam bo jechałam na spływ kajakowy i nie brałam ich ze sobą... po 10 dniach ubrałam i to samo z butem prawym a najlepsze że w pierwszym chodziłam jakieś 6h a za drugim razem jak w nich chodziłam to nie zdążyłam dojść 100m i się odkleił czubek a do tego but cały czas obcierał... myślałam że w furię wpadnę... ale z maksymalnym wkurzeniem poszłam na drugi dzień oddać do reklamacji... znów mi sprzedawca powiedział że to moja wina niby i że on to może mi skleić... a ja mówię że jak sklei mi na własną rękę to nie mam żadnego dowodu że ten but był naprawiany... to przyznał mi rację i znowu zostawiłam buty na 14 dni... 10.06.2008 idę po ich odbiór... męczą mnie te felerne buty... chciałam wymiany na taki sam model to powiedzieli że nie mają a pieniędzy nie zwrócą i co mam tak w kółko chodzić do reklamacji... nie wiem czy zażądać obniżenia ceny towaru i jak napisać takie żądanie czy może żądać zwrotu zapłaconej ceny (z zaznaczeniem o kilkakrotnej już naprawie obuwia) , pod rygorem skierowania sprawy do sądu i zawiadomienia Rzecznika Ochrony Praw Konsumentów???? pomóżcie
Zobacz cały wątek: Reklamacja butów - zwrot gotówki »