Nie jestem dokładnie pewien, ale wydaje mi się, że Pani B. Janczur nie ma racji. Skoro w umowie zastrzegacie, że
własność pojazdu przejdzie na nabywcę po zapłaceniu ostatniej raty, to zawsze może się tak zdarzyć, że on tej raty nie zapłaci, a do samej transakcji nigdy nie dojdzie, tzn. nie nabędzie on tego samochodu. I co wtedy z podatkiem? Zapałcisz podatek, a nie będzie on należny.
Myslę, że jej komentaż odnosił się do sprzedaży na opóźniony termin płatności. Tam fakturę wystawia się faktycznie w chwili sprzedaży. No ale te przypadki należy wyraźnie rozróżnić.
W wypadku sprzedaży na opóźniony termin płatności, gdy nabywca nie zapłaci istnieje regres prawny w stosunku do niego i masz prawo dochodzić na drodze cywilnoprawnej zapłaty. Przy opisanym przez Ciebie przypadku nie masz już takiego prawa. Po prostu, w wypadku niezapłacenia konkretnych rat, transakcja do skutku nie dochodzi i już. Samochód jest Twój. Jest to kardynalna różnica.
Przestrzegam Cię przed wystawieniem faktury w chwili wydania pojazdu. Jeśli tak zrobisz, to będzie to surogat
umowy kupna-sprzedaży. Na jej podstawie nabywca będzie mógł samochód zarejestrować na siebie, a tym samym stanie się de facto jego właścicielem, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami prawnymi. Będzie na przykład mógł samochód zbyć osobie trzeciej.
Myslę, że w opisanym przez Ciebie przypadku należałoby przyjąć sposób fakturowania stosowany przez firmy leasingowe. Dla krystalizacji sytuacji należałoby nieco skorygować Waszą umowę. Niech to nie będzie sprzedaż na raty (bo tak do końca nie wiemy jak to zafakturować) tylko umowa użyczenia skonstruowana w ten sposób, że obecny nabywca płaci ci czynsz w wysokości 1/12 wynegocjonowanej przez Was wartości zbycia, z klauzulą, że po zapłacie ostatniej raty może nabyć samochód za 1 zł. Wówczas fakturowanie jest klarowne. Co miesiąc fakturujesz czynsz, a po 12 miesiącach wystawiasz fakturę na zakup przez niego samochodu za 1 zł.