Fajne pytanie i wcale nie takie proste. Właśnie - jak powinien zachować się pracodawca? Jest to umowa, a nie skierowanie na studia przez pracodawcę. W tym przypadku zasadne będzie powołanie się na Art. 65. § 2, który stwierdza, że: "W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel
umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu." Podpisując taką umowę pracodawca miał zapewne plany zatrudnienia tegoż pracownika przez rzeczone trzy lata. Równocześnie pracownik w tym czasie swoje plany życiowe opierał na konieczności wywiązania się z takiego zapisu i w związku z tym mógł pominąć działania, zmierzające do innego ułożenia sobie kariery zawodowej (nie szukał innej pracy, wybrał określoną specjalizację etc.) Znowu
kodeks cywilny Art. 354. § 1. mówi, że: "Dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje - także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. § 2. W taki sam sposób powinien współdziałać przy wykonaniu zobowiązania wierzyciel" Z tego wynika, że pracodawca powninien poprzez przedłużenie
umowy umożliwić pracownikowi wywiązanie się ze zobowiązania. Może jeszcze Art. 494. Kodeksu Cywilnego, stwierdzający że: "Strona, która odstępuje od
umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy; może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania." Jeśli pracodawca w myśl tych praepisów będzie się uchylał od dalszego zatrudniania pracownika w najlepszym razie naraża się na proces o odszkodowanie za utracone oczekiwane korzyści, wynikające z podporządkowania się wymogom tej
umowy. Warto zajrzeć też do Wyroku Sądu Rejonowego w Wąbrzeźnie z dnia 15 marca 2006 r. opisanego w: GAZETA PRAWNA NR 238 (1856) 2006-12-07 > Tygodnik Prawa Pracy. Wyjaśniono tam, jakie są różnice pomiędzy skierowaniem na studia, a umową dofinansowania. Ta druga w myśl orzeczenia jest umową cywilną i dlatego stosowane muszą być przepisy o umowach zawarte w
Kodeksie Cywilnym. Sprawa ciekawa, dobry adwokat zaprowadzi ją nawet przed Sąd Najwyższy, ale na bezkosztowe nieprzedłużenie takiej
umowy moim zdaniem szans nie ma.