Re: Ochrona sklepowa
Wysłany: 2006-12-20 01:42:22
W okresie przedświątecznym, w centrum handlowym, w dużej perfumerii, w trakcie opuszczania sklepu jak przechodziłam przez bramki włączył się alarm. Okazało się, że czujnik alarmu reaguje na moją torebę. Na oczach około 150 osób zostałam poproszona o "udanie się na zaplecze i pokazanie zawartości torebki". Nie wyraziłam na to zgody, gdyż nie miałam ochoty bez żadnych świadków poddawać się kontroli osobie, która nawet nie raczyła mi się wylegitymować i ponad to zarzucała mi coś czego nie zrobiłam! Zarządałam wezwania policji, ewentualnie kontrolę na środku sklepu przy świadkach (oczywiście zaproponowałam panu w czarnym stroju "anonimowego ochroniarza" przeszukanie torby). W końcu skoro mi ubliżono na oczach tłumu to pomyślałam sobie, że po przeszukaniu powinni mnie co najmniej przeprosić, nie gdzieś na osobności, ale również na oczach tych samych ludzi. Po niedoczekaniu się Policji (około 20 min.) przyjechał mój chłopak i postanowiłam oszczędzić sobie obciachu, stania na oczach tłumu z otwartą torbą i bojącymi się zajżeć do niej głębiej ochraniarzami oraz kierowniczką sklepu i postanowiłam z chłopakiem - świadkiem udać się na zaplecze i dokonać tej upokarzającej czynności wypróżnienia torby. Po tym wszystkim na zapleczu od kierowniczki perfumerii, która dopiero po wszystkim raczyła się w końcu przedstawić - usłyszałam niesatysfakcjonujące mnie przepraszam. Jak wychodziłam z tego kantorka to plecy aż mnie piekły od ludzkich spojrzeń, w trakcie przechodzenia przez bramkę nadal było słychać dzwięk alarmu. Pan z ochrony przy wyjściu, natomiast zrobił groźną minę i wymamrotał pod nosem kilka słów - coś w stylu, że mam się wynosić i nie robić sensacji. Pierwszy raz mnie coś takiego spotkało, jestem w szoku. Cały dialog od momętu przybycia mojego chłopaka jest nagrany na dyktafon. Czuję się strasznie upokorzona, proszę mi poradzić co ja mogę z tym zrobić?
Odpowiedz
Cytuj