Re: Wybity bark...
Wysłany: 2003-01-09 09:49:29
OK, rozumiem. Sytuacja wygląda tak: znajomy wracając z w Nowy Rok do domu (wbrew skojarzeniom był trzeźwy ;0) ) wywrócił się na zupełnie oblodzonej ulicy. Wydaje mi się, że pierwsze dwa warunki są tu spełnione(było to zdecydowanie z winy zarządcy terenu i taka sytuacja ze stanem chodnika występowała już wcześniej). Gorzej będzie z jakimś protokołem Straży Miejskiej czy Policji(po prostu go nie ma), ale za to był świadek. Była to jego żona. Nie wiem, czy tylko ona, być może jeszcze jedna para z którą wracali... ale tego pewny nie jestem. Z orzeczeniem lekarskim też raczej nie będzie problemu, bo człowiek ma teraz w gipsie rękę i cały tułów.
I jeszcze jedna rzecz: człowiek ten jest kierowcą i przez ten wypadek nie może on wykonywać swojej codzinnej pracy, nie mówiąc już o codziennych standardowych czynnościach, bo jest to na domiar złego prawa ręka:0(
A więc podsumowując: trzeba zebrać odpowiednie dokumenty i wystąpić najpierw do zarządcy terenu(czyli w moim rozumieniu do właściciela danej posesji, zgadza się). Jeśli ten nie będzie chciał wypłacić odszkodowania, wtedy kierować się do sądu. Czy moje rozumowanie jest prawidłowe?
I na koniec jeszcze jedno pytanie: jak wyliczyć(czym się przy tym kierować) kwotę odszkodowania którego będziemy rządać od właściciela?
Z góry dziękuję za dalsze informacje.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Cytuj