ciężka sprawa aby mógł pan coś wywalczyć, organa władzy państwowej w tym sądy są wrogo nastawine do obywatela. Upominanie się o co kolwiek spowoduje że stanie się pan wrogiem państwa. Najtrudniej kiedy trafi się na układy w sądach typu koleżeńsko-rodzinne. W swojej sprawie walczę już 3 rok gdzie jako powód ukarany zostałem kwotą 15 tys. zł gdzie wartość przedmiotu sporu wynosiła 20 tys.zł. Wszyscy się wypieli począwszy od rzecznika praw obywatelskich ,prezydenta i władzę ustawodawcz. Ndmienić należy że w moim przypadku sejm i senat uchwalił ustawę w 2000 roku która pozbawiła mnie i wielu innych do prawa obrony przed sądem najwyższum pomimo że takie prawo nabyłem wnosząc
pozew. Ta ustawą umożliwili oszutom w osobach biegłego i sędziów orzec wurok na korzyść pozwanego ponieważ miał dobre układy z wymiarem sprawiedliwości. Moim zdaniem warto walczyć pomimo besprawia stosowanego przez wymiar sprawiedliwości jednakże trzeba kontrolować czy z tego tytuły
koszty nie będą wyższe do zapłacenia. W takich sprawach kolesie sądowi popierają się a pan będzie płacił copraz więcej. Załączam tekst odnoszący się do polskich sędziów ; pozdrawiam Sędziowie przyznają, że biorą Co drugi sędzia przyznaje, iż wie, że jego koledzy po fachu wydając wyroki kierują się prywatą. Niezawisłość sędziowska przekształciła się w wolność od myślenia: sędziowie zamiast analizować sprawy powtarzają stare rozstrzygnięcia – mówią prokuratorzy Katarzyna Hejke 23.02.2005-02-24 Zagrożona niezawisłość Wnioski z badania społecznego przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego są jednoznaczne: sędziowie są najbardziej skorumpowanymi przedstawicielami polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ankietowani oskarżają o korupcję nie pracowników sekretariatów sądowych, prokuratorów lub ich podwładnych, lecz właśnie ich. Jedynie 2 proc. Polaków ocenia, iż wyroki sądów są zawsze sprawiedliwe. Co drugi ankietowany nie wierzy w ogóle sprawiedliwość naszych sądów. Polacy nie mają wątpliwości, iż znaczna część sędziów bierze łapówki, kieruje się sympatiami politycznymi, ulega naciskom swoich zwierzchników. Poglądy te podzielają sami prawnicy, a wśród nich także spora grupa sędziów. Jeden na pięciu deklaruje, że ma świadomość, iż jego koledzy po fachu biorą łapówki. O tym, że spora część polskich sędziów sprzeniewierza się zasadzie niezawisłości mówią także prokuratorzy, a najczęściej adwokaci, którzy wyliczają, kiedy zazwyczaj sędzia bierze w łapę: przede wszystkim, gdy komuś zależy na przyspieszeniu sprawy – głównie wpisu do ksiąg wieczystych i rejestrów sądowych. To, co mówią adwokaci, zgadza się z praktyczną wiedzą Polaków. O korupcji sędziów przekonana jest większość przedsiębiorców, czyli tych, którzy częściej niż inni muszą ubiegać się o sądowe wpisy. Zdaniem socjologów ludzie oceniają sędziów bardziej krytycznie niż na przykład wysokich urzędników. – Gdy pojawia się informacja o tym, że sędzia brał pieniądze, a w zamian za to orzekał korzystne wyroki, oburza to bardziej niż wieść o łapówkarstwie lekarza. Oczekujemy, iż sędziowie będą kryształowi, a gdy niektórzy z nich nie są w stanie sprostać tym wymaganiom, zła sława spada na wszystkich – tłumaczy dr Elżbieta Łojko, socjolog prawa z Uniwersytetu Warszawskiego. Gdy ktoś domaga się wyroku W PRL obowiązywała zasada, w myśl której sędziowie przy orzekaniu oprócz litery prawa musieli kierować się także wartościami politycznymi. Stosowna, regulująca to ustawa weszła w życie w maju 1950 roku. Obowiązywała przez całe PRL – zniosło ją dopiero prawodawstwo z lat 90. III RP. Zdaniem autorów omawianego badania dziesięciolecia podporządkowania wymiaru sprawiedliwości polityce wykształciły w sędziach nawyk uległości wobec polityków, wyższych rangą sędziów czy opinii publicznej. Przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego profesor Marek Safjan mówi o „odwróconej piramidzie”. Jego zdaniem sędziowie zamiast na jej czubku, znajdują się u podstawy, a kariera sędziowska zamiast być ukoronowaniem prawniczej drogi, jest w opinii społecznej najmniej poważaną jej odnogą. Studenci prawa, choć szanują sędziostwo, garną się do niego niezbyt chętnie. „Wiedzą, gdzie stoją konfitury” – tłumaczą prawnicy. Przedstawiciele wszystkich zawodów prawniczych są zazwyczaj zgodni co do tego, że sędziowie zarabiają zbyt mało. Młody sędzia, który rozpoczyna samodzielną pracę w sądzie rejonowym zarabia cztery i pół tysiąca złotych brutto. Jego starszy kolega, który awansował na sędziego sądu apelacyjnego, dostanie co miesiąc około dwa tysiące złotych więcej, a po 14 latach pracy w sądzie apelacyjnym będzie zarabiał lekko ponad siedem tysięcy złotych. Polscy sędziowie są najsłabiej wynagradzanymi w Unii Europejskiej. Rozpoczynający karierę sędziowską młody Hiszpan zarabia o około 600 euro więcej niż polski sędzia z dwudziestoletnim stażem pracy. O podatności sędziów na naciski polityczne przekonana jest ponad połowa Polaków i niemal tyle samo adwokatów. Ci ostatni mówią wprost o nieformalnych powiązaniach – znajomościach pomiędzy sędzią i stronami lub pełnomocnikami stron. Zjawisko to, choć bardziej ogólnie, opisują także sami sędziowie: „najgorzej jest w małych miastach, gdzie presja środowiska może być tak silna, że wręcz domagająca się określonego wyroku”. Wolność od myślenia Sędziowie nie tylko ulegają presji – boją się też sobie narazić kontrowersyjnym wyrokiem, by nie zablokować dalszej kariery. Zdaniem adwokatów i prokuratorów to poważna wada wymiaru sprawiedliwości. Niezawisłość sędziowska przekształciła się w wolność od konieczności myślenia: sędziowie zamiast analizować sprawy powtarzają stare rozstrzygnięcia – ocenił ich pracę jeden z prokuratorów. Wtórują mu adwokaci, a jeden napisał wprost, że u sędziów widać „niechęć do podejmowania decyzji, szczególnie w bardziej skomplikowanych przypadkach, odraczanie spraw z błahych powodów”. O lęku przed wydawaniem odważnych, czy nawet precedensowych wyroków, mówią sami sędziowie: „większość wyroków jest rutynowa, odwołuje się do doktryny i mało kto ośmiela się ją zakwestionować, na pewno nie w rejonie [w sądzie pierwszej instancji – red.]” – napisał jeden z krakowskich sędziów. Kurczowe trzymanie się litery prawa, nawet wówczas, gdy nie pozwala to na wydanie prawdziwie sprawiedliwego wyroku to, w ocenie orzekających, swoista gwarancja na spokojną przyszłość: „ to uwalnia od nacisków społecznych i nacisków medialnych” – przyznał jeden z sędziów biorących udział w badaniu. Prokuratorzy nazywają to ucieczką w formalizm, co „daje możliwość uniknięcia osobistej odpowiedzialności za trudne decyzje”. – Jeśli sędzia marzy o szybkiej karierze, będzie niezwykle ostrożny i zachowawczy – wyjaśnia prawniczka z Warszawy. – Awans zależy od uchyleń wyroków – im jest ich więcej, tym szansa na niego mniejsza. Młody sędzia wie, że gdy będzie zbyt oryginalny i twórczy, jego wyroki skrytykują starsi z instancji odwoławczych. Podpadnie kilka razy, to o karierze może w zasadzie zapomnieć. Adwokaci uważają, iż winę za niski prestiż sądownictwa ponoszą sami sędziowie, którzy bardzo często zachowują się arogancko i niegrzecznie wobec stron. Z sondaży przeprowadzonych w krajach Europy Środkowej wynika, iż Polacy, znacznie częściej niż Czesi czy Węgrzy, nie darzą szacunkiem sędziów. Sąd nie dla wszystkich W jednym oceny wszystkich przedstawicieli zawodów prawniczych – sędziów, adwokatów oraz prokuratorów – są w pełni zgodne: Polacy nie mają równego dostępu do sądów. Zadaniem sędziów o wyniku sądowego postępowania decyduje przede wszystkim zaradność życiowa stron oraz pomoc sprawnego adwokata. Według prokuratorów: pomoc adwokata i sytuacja materialna, a w opinii adwokatów skuteczne dochodzenie swoich racji w sądzie, wiąże się głównie z zasobnością portfela. Oceny tych ostatnich są zbieżne z odczuciami nie-prawników. Zdecydowana większość ankietowanych przyznała, że aby walczyć o swoje w sądzie, trzeba mieć dużo pieniędzy. Ponad 80 proc. uznało, iż sędziowie lepiej traktują osoby zamożne niż te gorzej sytuowane. Wiarygodność tej opinii potwierdza fakt, iż przekonani o przychylności dla bogatszych są w dużej mierze najlepiej zarabiający Polacy. W 1975 roku za uprzywilejowane w sądach osoby Polacy uważali przede wszystkim ludzi mających znajomości, zajmujących wysokie stanowiska oraz funkcjonariuszy MO. Dzisiejsi uprzywilejowani to w przeważającej liczbie osoby zamożne, politycy oraz ludzie dobrze wykształceni. Sędzia idealny Ponad trzy czwarte Polaków deklaruje, że nie chciałoby, aby w ich sprawach orzekali ci z najmniejszym stażem. Negatywne opinie podzielają prokuratorzy i adwokaci. Zdaniem tych ostatnich niedouczenie młodych sędziów jest jednym z największych mankamentów polskich sądów. Najbardziej ufamy sędziom od 35. do 60. roku życia. Dla niemal 40 proc. Polaków płeć sędziego nie ma znaczenia. Jednak wśród tych, którzy przywiązują do tej sprawy wagę przeważają ci, którzy bardziej ufają sprawiedliwości sędzin. Ich zdaniem „kobieta jest bardziej ludzka”, ale równocześnie „surowsza dla bandytów”. Przeciwnicy pań w składach sędziowskich uważają, iż nazbyt często kierują się zasadą solidarności płci, potrafią być złośliwe i zawistne. Szczególny szacunek budzą odważni sędziowie i takich Polacy chcieliby widzieć w sądach najczęściej. Ankietowani najwyżej ocenili tych, którzy poza kodeksem kierują się także własnym poczuciem sprawiedliwości. W tekście wykorzystałam wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Katedry Socjologii prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego