Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

Problem z mieszkaniem i zarzuty karne

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • Witam.

    Mam kilka problemów, które mi się ostatnio nawarstwiły i chciałbym zasięgnąć profesjonalnej opinii. Jeśli pomyliłem działy, to proszę Moda o przeniesienie do właściwego.

    Mieszkaliśmy w trójkę w mieszkaniu spółdzielczo - własnościowym: ojciec, macocha i ja. Ze względu na ciągłe kłótnie z moim ojcem, macocha częściej przebywała (pomieszkiwała) u córki ze swojego pierwszego małżeństwa. Nie było jej u nas czasami ponad 3 miesiące, po czym nagle się zjawiała. Macocha jest u nas cały czas zameldowana. Wszelkie opłaty mieszkaniowe dokonywaliśmy wspólnie z ojcem. Wszelkie książeczki/rachunki z opłatami są wystawione na mojego ojca. Macocha nie dokładała się do opłat, ponieważ nie przebywała w naszym domu regularnie i nie widziała takiej potrzeby. Macocha co jakiś czas chodziła na pocztę z naszymi pieniędzmi i robiła opłaty z naszych pieniędzy - ojca i moich - nie swoich.

    Niestety ojciec zmarł na początku marca 2017 roku i od tego momentu pojawiły się problemy. Postępowanie stwierdzające nabycie spadku jeszcze nie zostało zaczęte. Ojciec nie zostawił testamentu. Mam też starszą siostrę, która jest mężatką i nie mieszka już z nami.

    Pytanie 1: Czy po śmierci ojca mamy automatycznie prawo do tego mieszkania, jako dzieci po zmarłym ojcu? Jeśli tak, to jak to procentowo wygląda? Czy można mówić, że ktoś ma więcej i jest ważniejszy, a ktoś ma mniej i w związku z tym ma większe/mniejsze prawo do mieszkania? Kto tak właściwie teraz musi płacić za mieszkanie? Ja, macocha, czy siostra, która z nami nie mieszka?


    Po pogrzebie ojca macocha zaczęła przyjeżdżać do naszego domu raz w tygodniu na 1-2 dni i zaczęła przyprowadzać jakichś obcych ludzi - również na noc (ze swojej rodziny), między innymi swoją córkę z pierwszego małżeństwa. Jej córka nie jest u nas zameldowana. Ja jej powiedziałem, że ma opuścić mieszkanie, ponieważ nie wiem, kto to jest, nie zapraszałem jej i nie życzę sobie obcych osób w lokalu. Ona nic nie odpowiedziała i razem z macochą zupełnie zignorowały mój nakaz. Przeciwko macosze było prowadzonych kilka postępowań na komisariacie. Kilka postępowań zostało tam umorzonych, część weszła do Prokuratury, ale też została umorzona. Macocha między innymi wysuwała przeciwko mnie groźby karalne, groziła mi okaleczeniem, niszczyła sprzęt w domu (zerwała szafkę kuchenną ze ściany), pomawiała mnie wśród sąsiadów. Miałem pewne obawy o swoje zdrowie i życie, dlatego to był kolejny powód, że chciałem wyprosić jej córkę macochy z mieszkania.

    Pytanie 2: Czy następnym razem jak przyjadą, to czy mogę zażądać, żeby jej córka nie przychodziła do naszego mieszkania, a jeśli nie będzie chciała opuścić lokalu, to wezwać Policję? Co zrobić, żeby córka macochy do nas nie przyjeżdżała?


    Po tym zdarzeniu, po jakimś tygodniu macocha przyprowadziła raz jeszcze swoją córkę oraz brata. Posiedzieli, pohałasowali i po kilku godzinach wyszli. Następnego dnia stwierdziłem kradzież kilku wartościowych rzeczy:

    - wiertarki Bosch z kluczem do mocowania wierteł
    - złotych obrączek ślubnych mojego ojca i mojej kilkanaście lat wcześniej zmarłej mamy
    - dwóch kompletów kluczy od naszego mieszkania (2 x 5 kluczy)
    - markowego zegarka na rękę zapakowanego w czarne, eleganckie etui, które miało być prezentem dla kogoś
    - wszystkich oszczędności mojego ojca gromadzonych przez całe jego życie, w kwocie 4200 zł + drobne.

    Wszystkie te rzeczy zostały mi przekazane przez ojca przed śmiercią, a pieniądze miały być przeznaczone na opłaty mieszkaniowe oraz podzielone między mnie i siostrę. Macocha ze względu na to, iż była osobą kłótliwą, mało wiarygodną, niezamieszkałą i nie partycypującą w kosztach naszego mieszkania, nie była więc osobą poinformowaną ani tym bardziej wskazaną do dysponowania nieswoimi pieniędzmi i innymi rzeczami mojego ojca.

    Pytanie 3: Co można zrobić w tej sprawie? Czy mam zgłosić kolejną sprawę na Policję i opisać przebieg?


    Macocha w dalszym ciągu na stałe przebywa u córki. Ma kilkanaście drobnych rzeczy, szczególnie ubrań zostawionych w naszym domu i nic wartościowego. Resztę rzeczy zabrała do córki. Na dodatek założyła zamek w drzwiach do drugiego pokoju, ograniczając mi możliwość poruszania się po naszym mieszkaniu oraz ograniczając mi dostęp do balkonu. Zabiła także dyktą szklane okno łączące duży pokój z kuchnią, uniemożliwiając w 2/3 dostęp światła dziennego (kuchnia jest ślepa, bez zewnętrznego okna), utrudniając przepływ świeżego powietrza przez co w kuchni panuje wysoka temperatura i uciążliwe staje się samo przebywanie nie mówiąc już o gotowaniu. Z nikim z nas tego nie konsultowała, nie uzyskała od nas ani zgody, ani pozwolenia na takie rzeczy. Mam kilkanaście zdjęć tych drzwi z zamkiem oraz tej dykty zasłaniającej światło w kuchni.

    Pytanie 4: Czy to także mogę zgłosić na Policji i opisać sprawę?


    Dziękuję wszystkim za wszelkie pomocne odpowiedzi.

    Odpowiedz Cytuj
  • Reklama

 

Dodaj post na forum:

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zapytaj prawnika – skontaktujemy się z Tobą w ciągu godziny!

* pola wymagane