Czytam wszystkie wypowiedzi na różnych stronach i wiecie Drogie Panie co Wam powiem ? Facet,który ma jaja, poczucie obowiązku i odpowiedzialności,sam będzie z Wami rozmawiał o łożeniu na dziecko (dzieci ).Ten,który jeszcze przed rozprawą straszy,że dostaniecie g...w zęby,dokładnie tak zrobi jak postanowił i możecie,jak wam sił starczy,poruszyć niebo i ziemię,chodzić od sądu do sądu,a i tak nic nie zrobicie żeby płacił.Myślicie,że komornik Wam pomoże,bo macie
wyrok w ręce ? Macie przykład na Adamie-dokładnie wie co i jak zrobić żeby tylko jego dziecko ucierpiało i jeszcze się szczyci tym jakim jest s...... ! Wpierdalając kotleta na obiad i popijając go piewm,w tej samej chwili WALI go to czy jego dziecko zjadło kromkę z margaryną.Szukacie porad wśród znajomych,w internecie,pomocy i sprawiedliwości w sądach,a w tym samym czasie Wasi mężowie robią dokładnie to samo i koło się zamyka. Nie dziwię się Wam i nie potępiam żadnej z Was,bo macie prawo walczyć w obronie dziecka ale z własnego doświadczenia powiem Wam tyle,że nasi mężowie ( ex ) mają nieprawdopodobną satysf
akcje słuchając jak Wam jest ciężko i ten ironiczny uśmieszek...ma się ochotę napluć takiemu w gębę. Mojemu ex zasądzono
alimenty,nie płaci,doniosłam komornikowi i na tym skończyła się moja rola.W ciągu ostatnich trzech lat otrzymałam AŻ 600 zł.i co ? Mam się z tego powodu powiesić ? Mam dwoje dzieci na utrzymaniu i jak większość z nas nie mogę dostać legalnej pracy.No właśnie,legalnej,bo na czarno mam jej tyle,ze nie mogę się odrobić,a mojego ex szlak chce trafić,że nie zdycham z głodu i dzieciom też niczego nie brakuje,że chodzę lepiej ubrana niż kiedy byłam z nim,że od nowa mam przyjaciół z którymi zabraniał mi się kiedyś widywać i kogoś kto mnie szanuje,komu nie przeszkadza to,że mam dzieci, a wręcz traktuje jak swoje.Kiedy mijam mojego ex na ulicy,podnoszę głowę,patrzę mu prosto w oczy i teraz to ja uśmiecham się ironicznie i to jest dla mnie wygrana walka.Satysfakcja,że jestem silniejsza od niego,ze mimo wszystko sobie radzę.Powiecie...babie się poszczęściło,to się wymądrza.NIe poszczęściło mi się !! Potrzebowałam paru lat żeby dojść do tego co mam,Zeby się wyciszyć i zrozumieć,że życie jest tylko jedno i
szkoda go marnować walcząc z takim bucem jak mój ex.Pozdrawiam i życzę powodzenia.