sorry ale musze to powiedziec: ale z ciebie zolza, do reszty chcesz wyciagnac kase od wspolmalzonka. niezle to sobie wymyslilas. Do tego jesli on zostaje w Polsce to naprawde musisz go nienawidzic, albo po prostu jestes...mam nadzieje ze nie jest to mozliwe, bo by tak kazdy zrobil zeby wydoic czlowieka do ostatniej kropli krwi. sama mam chlopaka ktory sie rozwiodl na jej zyczenie,bo sobie znalazla innego, ale zawsze placil
alimenty i nie tylko. a teraz, ona po kilku latach zobaczyla ze mu sie jakos powodzi za granica (po ciezkich i biednych latach pracy)gdzie chcemy sobie ulozyc zycie i chyba z zazdrosci (mimo ze dobrze zarabia w Pl-5000zl.) postanowila tu przyjechac z dzieckiem. Najpierw chlop uciekl do innego kraju bo na 500zl alimentow nie bylo go stac, a teraz ona najprawdopodobniej bedzie chciala sie starac o wieksze
alimenty w UK. I powiedz mi, w czym on jest winny? w kazdym badz razie nie mamy zamiaru jej dac ani grosza wiecej, co nie oznacza ze zalujemy dla dziecka. (moj narzeczony odklada dla niego pieniadze do czasu jak skonczy 21 lat.) Po prostu nie moge uwierzyc ze po tym wszystkim co mu zrobila jeszcze sie wchrzania w jego zycie.I w moje przy okazji. Do tej pory to nie byl dla mnie problem, bo 500 zl na warunki UK to niewiele,ale w takim wypadku zastanawiam sie jak to bedzie wygladac, czy bedzie nas stac na utrzymanie wlasnej rodziny, ktora planujemy.Nie zarabiamy kokosow, nie mamy wlasnego mieszkania. Moze mowie to wszystko bo sama jeszcze nie jestem matka, ale bym sie nad tym zastanowila. Zreszta jak juz tam pojedziesz to tam sie mozesz starac o jakies pieniadze na dzieci, niekoniecznie przez zwiekszanie alimentow co, mam nadzieje, jest niemozliwe. bye.