Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

Chcę się rozwieść

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • -
    Wysłany: 2002-02-19 00:00:00

    Jestem z mężem 5 lat po ślubie,mamy dwoje dzieci.Chce się z nim rozwieść. Mieszkamy razem, jednak od 2 lat nic nas nie łączy poza wspólną opieką nad dziećmi i rachunkami. Ponieważ to małżeństwo nie funkcjonuje prawidłowo,poprosiłam męża o rozwód bez orzekania o winie. Mąż jednak złośliwie nie przystaje na tego rodzaju rozwiązanie.Właściwie stwierdził,że wogóle nie zgadza się na żaden rozwód.jak rozwiązac problem?Co powinnam zrobić dalej?Od czego mam zacząć?Proszę o radę.

    (patrycja)

    Odpowiedz Cytuj
  • ania
    Wysłany: 2002-11-19 18:24:36

    najlepiej by było gdybyście nie mieszkali ze soba conajmniej rok czasu wtedy dopiero masz szanse na rozpoczęcie sprawy rozwodowej.Musi nastąpić trwały rozpad małżenstwa.Jestem w podobnej sytuacji ,musze czekać, tym bardziej że śą dzieci, a wtedy sady tak łatwo nie daja rozwodów.Jeżeli nie masz takiej możliwości to będzie trudniej udowodnić że żyjecie w separacji , nie obedzie sie be swiadków.Po uplywie conajmniej roku wystap o rozwód pomimo iż mąż nie będzie sie zgadzał na rozwód, to sad zadecyduje jak będzie.Napewno nie bedzie łatwo,mnie tez to czeka, tyle żze moj sie zgadza na rozwód i nie mieszkamy już ze sobą od 8 miesięcy.Cholernie się tego boje ,ale chcem miec to za sobą.POwodzenia!!
    Odpowiedz Cytuj
  • Reklama

  • Inez
    Wysłany: 2003-05-09 23:36:27

    nie mogę bardzo wam pomóć ale jestem w tej samej sytuacji. 15 lat żyłam z człowiekie, który albo się do mnie nie odzywał albo mnie poniżał- robiłam to dla dobra dzieci albo po prostu tak byłam wychowana(w rodzinie nie było rozwodów). Kiedy zaczął mnie zdradzać nie wytrzymałam i zdecydowałam się na rozwód ale okazało się, że to jest praktycznie nie możliwe jeśli mieszkamy w jednym mieszkaniu i nie mam obdukcji o wielokrotnych pobiciach.To, że nie gadamy ze sobą ani nic nas nie łączy nie ma do sądu najmniejszego znaczenia
    Odpowiedz Cytuj
  • Beta alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-06 00:10:32

    jejku ja tez mam dość 8 straconych lat naszego małżeństwa po miesiącu naszego związku zaszłam w ciążę i szybki ślub itd ale mamy zupełnie inne charaktery , mecze sie , jestem poniżana i nieszanowana mam dość ja tak dłużej nie dam rady moje dziecko tez słyszy tylko same kłótnie ona ma juz 8 latek jestem pewna ze damy sobie obie radę tylko jak to przejść ratunku!!!!
    Odpowiedz Cytuj
  • agusia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-06 17:18:26

    z tego co wiem (tak było w moim przypadku) potrzebni są na rozprawie co najmniej 2 świadkowie tego że jest jak jest między wami. moja sprawę prowadził adwokat. mimo że mieszkaliśmy osobno tylko 5 miesięcy, to rozwód dostałam. oczywiście z jego winy, bo odszedł do 16-latki i zrobił jej dziecko. świadkowie ( w moim przypadku rodzice i pracownicy z zakładu) potwierdzili, że mnie nie traktował z szacunkiem, że pił, że przepuszczał wszystkie pieniądze. i wszystko sie udało. powodzenia życzę w rozwiązaniu waszych problemów :)
    Odpowiedz Cytuj
  • mia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-30 12:47:54

    Moje problemy przy Waszych są dużo mniejsze. Nie mam dzieci, nie mam o czym rozmawiać z mężem, śpimy w oddzielnych pokojach, mam wrażenie, że nic nas nie łączy... Mąż twierdzi, że kocha ale ja tego nie czuję. Jest też ten trzeci. Chciałabym odejść ale strach mnie paraliżuje. Nie wiem czy będę z tym "trzecim" czy nie. Wydaje się, że nic prostszego - nie mamy dzieci - skrzywdzimy tylko siebie. Ale ciężko jest podjąć decyzję? Z Waszych wypowiedzi wynika, że lepiej najpierw odejść, wyprowadzić się, potem składać pozew. Czy też miałyście takie wątpliwości, żeby odejść? Nie chcę nikogo krzywdzić, nie chcę krzywdzić Męża, który twierdzi, że kocha.
    Odpowiedz Cytuj
  • Rubin alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-30 16:59:06

    Witaj Mia,mam bardzo podobna sytuację ze swoim mężem.Też żyjemy od lat razem,ale osobno.Śpimy w osobnych pokojach,nie lubię z nim ani rozmawiać,ani nawet spać.I nic \ nim nie lubię,jego samego też.Zresztą on ma taką pracę,że rzadko jest w kraju,na dodatek jak jest ciągle sie kłócimy,on mnie bardzo zaczął upokarzać,popychać itp.itd.Powinnam dawno się rozejść,ale tak jak ty nie mogę się na to zdecydować.Tym bardziej że mamy dwa odrębne charaktery,odmienne zainteresowania,tylko się męczymy.Rozmawialiśmy kilka razy o rozwodzie,ale on tez nie może się zdecydować,bo jak twierdzi jeszcze mnie kocha.A to jest chora miłość przecież.Szkoda lat,są to zresztą stracone lata.Dalej tak nie sposób żyć,trzeba w końcu coś postanowić,tylko od czego zacząć?To nie takie proste. zatem doskonale Ciebie rozumiem,bo też musisz coś postanowić,bo czas ucieka.Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.Napisz jak nie dasz rady.
    Odpowiedz Cytuj
  • mia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-31 19:13:50

    Jakbym czytała o sobie i moim Mężu... z jednej strony pocieszyło mnie bardzo to co piszesz Rubin - może "pocieszyło" to złe słowo - ale fakt, że ktoś przeżywa to samo, daje jakieś wsparcie, którego strasznie potrzeba w tym czasie. Niedawno rozmawiałam "poważnie" z Mężem, pierwsza rozmowa od 100 lat chyba!!! I znowu wpadam w błędne koło, szkoda mi Go, wiem, że skrzywdziłam w końcu była trzecia osoba w naszym związku - jakieś straszne poczucie winy mnie dopada;-( To chory związek, chora i toksyczna miłość. Rozdwojenie kompletne - z jednej strony wiem, że nie chcę być z tym człowiekiem, że chcę ułożyć życie z kimś innym, z drugiej - jakiś żale, że nie można kogoś tak krzywdzić.... ufff... Biadolenie, wiem. Ale to pewnie strach gdzieś pod skórą siedzi, że nie potrafię odejść, bo przecież musiałabym się wyprowadzić... I właśnie to pytanie, które Ty zadajesz: Od czego zacząć?????
    Odpowiedz Cytuj
  • Rubin do Mia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-07-31 22:01:09

    Miło mi,że odpisałaś.I tak jesteś w lepszej sytuacji niż ja,ponieważ związałaś się z kimś.Uwierz mi,ale na możliwości zawarcia dobrej tez znajomości,nie mogłam narzekać,ale nigdy męża nie zdradziłam,pomimo rozłąki,bo tak właśnie myślałam jak Ty teraz.Zrobiło mi się żal mojego męża,nie potrafiłam go zranić,chociaż on nie raz mnie zdradził.Kiedy ktoś proponował mi spotkanie,czasami nawet nowe życie we dwoje,wówczas pojawiła się jakaś nieuzasadniona litość nad moim mężem.I wiesz co,dzisiaj tak bardzo żałuję,że go nigdy nie zdradziłam.Chciałam być dobrą żoną i matką,w zamian za co otrzymałam i otrzymuję same upokorzenia.Jestem jednak pełna optymizmu,że na pewno w końcu wezmę rozwód,nie widzę już dla nas przyszłości,jak ja nie lubię nawet jego obecności,rozmów z nim itp.Jak to męczy i stresuje.Nie ma sensu taki związek. Właśnie dobrze Mia,że masz nowego partnera,nie jesteś sama.Ja gdybym miała dzisiaj kogoś,na pewno łatwiej byłoby mi podjąć decyzję o rozwodzie.Nie miej zatem wyrzutów sumienia.Twój i mój mąż nie mają wyrzutów sumienia,że nas upokarzają.Więc czego się spodziewają,na pewno nie miłości. Przecież zasłużyłaś sobie na to szczęście bez obawy,prawda?Pozdrawiam Ciebie serdecznie.Jak chcesz więcej napisać,mogę podać nr.gg.Myślę,że się odezwiesz.
    Odpowiedz Cytuj
  • Rubin alimenty.pl
    Wysłany: 2008-08-04 20:35:25

    Kiedyś go bardzo kochałam,ale im dłużej wyjeżdżał tym było gorzej,aż w końcu uczucia wygasły.mój nr, GG 13395810.Może będzie Ci też łatwiej jak napiszesz.Najlepiej wieczorem,bo pracuję.Pozdrawiam.
    Odpowiedz Cytuj
  • Beetis alimenty.pl
    Wysłany: 2008-08-05 18:51:21

    Ja również myślę o rozwodzie jednak paraliżuje mnie strach przed tym, co będzie. Z mężem jestem 17 lat po ślubie zaszłam w ciąże wiec był i ślub przez lata mąż decydował o wszystkim sam, co kupił to jadłyśmy, musiałam nawet pytać czy mogę wyjść do koleżanki w towarzystwie tez musiałam siedzieć cicho albo uważać na to, co mowie, bo On zaraz się denerwował, że swoja rozmowa ośmieszam jego. Przez lata przypominał mi ze wziął mnie do domu tak jak stałam ze nie miałam nic i on musi się ze mną męczyć musze się prosić o każdy grosz córka tez, gdy postanowił zmienić miejsce zamieszkania i wrócić do swoich stron musiałyśmy z nim iść zgodziłam się na ten wyjazd, bo myślałam ze cos się zmieni nie zmieniło się a nawet jest gorzej On jest na emeryturze znalazł sobie prace w sklepie ja rozchorowałam się na kręgosłup (miałam operacje) i musiałam zrezygnować z pracy prawie całymi dniami nie rozmawiamy ze sobą a jak już to zazwyczaj kończy się to wrzaskami córka tez nie potrafi się z nim dogadać bo On lubi poniżać ludzi obrażać nie przebierał w słowach nawet do niej źle się odnosił np "twoje problemy mnie g.... obchodzą" "jesteś gruba jak świnia" ja w domu nie mam praw przez okres kiedy pracowałam musiałam oddawać mu swoja wypłatę a on sam decydował ile będzie dla mnie a ile do domu teraz jestem na zasiłku chorobowym z którego odliczył sobie za leki i to ze mnie wiózł do szpitala trochę się tego nazbierało bo to tylko część przykładów a ja już nie mam siły żyć w takim związku śpimy osobno bo już nawet nie umiałabym dzielić z nim łóżka czuje się nic nie warta i boję się że po rozwodzie nie poradzę sobie ze swoja chorobą i codziennymi trudnościami zaczynając tak wszystko od zera
    Odpowiedz Cytuj
  • meegan alimenty.pl
    Wysłany: 2008-08-08 16:13:01

    Po co meza prosisz o rozwod?Tak sie liczysz zjego zdaniem?I kto powiedział ,że trzeba mieszkać jakis czas oddzielnie ,żeby dostac rozwód...Nie prawda ,sama jestem po rozwodzie ,mieszkałam z mężem,wniosłam sprawę do sądu,jak sie dowiedział(dostał wezwanie) to sie wściekl i na rozprawy nie przychodzil.Dodaję ,że nie chcialam orzekania o winie (choć mnie ŚWINIA zdradzał)bo zależało mi żeby nie przęciągać.Trafilam jednak na życzliwą sędzinę ,która sama pod wpływem moich zeznań orzekla winę męża-bo juz na sprawach go nie bylo.Nie mialam adwokata,jestem wolna -a On?Zyczę mu jak najgorzej ,choć jest ojcem moich dzieci ,narobil ytle problemów ,że pewno do końca dni będe go pamietać.Do góry głowa!!!
    Odpowiedz Cytuj
  • Ewka alimenty.pl
    Wysłany: 2008-08-31 17:53:07

    Cześć... ja też chcę się rozwieść... jestem dwa lata po ślubie... mamy dziecko... a ja już nie chcę być z nim... mam dosyć upokarzania mnie... wyzywania, że zamnkie mnie w zakładzie psychiatrycznym... a przegiął dopiero jak wracaliśmy z wakacji... 800 m od domu moich rodziców powiedział, że nie pojedziemy tam... nie moge jemu tego wybaczyć... bo to nie pierwszy raz jak nie pozwala moim rodzicom widzieć małego... a na dodatek mnie tez szntażuje... że w tygodniu nie będę jego widywała... to jest jakaś paranoja.
    Odpowiedz Cytuj
  • siulka alimenty.pl
    Wysłany: 2008-09-06 18:29:36

    ...ja jestem przeszło 5 lat po ślubie i mamy synka,ale typa mam dość!...zawsze musiałam sie ze wszystkiego tłumaczyc,przez 5 lat nie pracowałam i kasą On rządził mi dawał 20 - 30 zł. na tydzien bo na co mi wiecej,kto dzwonił ,po co czy ja gdzies dzwoniłam i jak długo niby napoczątku niewinne pytania takie poprostu z ciekawości ale z czasem miałam dość,tymbardziej żę np.listonosz zaczęsto przychodził a moze w sklepie kogos widziałam ...teraz pracuje nie daje mu sie rozliczac z pieniędzy,juz sie tak nie tłumacze i zaczeło sie:( od roku ze sobą nie sypiamy,poprostu nie moge...chce odejsc od Niego ale ON nie zgadza sie na to abym wzieła ze sobą dziecko,że jak zabiore synka to mnie zniszczy i moją rodzine,której od zawsze sie czepiał bo niby z mamusią mam tajemnice i ciągne tylko do mamusi,a zaznacze że co niedziele jeździlismy do Jego mamy na obiad ...tak niemal przez 5 lat...boje sie strasznie ale musze odejść,pozatym poznałam kogoś( a wcale zadnych znajomości nie szukałam),ale boje sie o synka,bo wiem że będzie zabierał mi go siłą,chciałm dogadac sie i abysmy dzielili sie opieka troche czsu u mnie a np.na weekendy lub jak bedzie miał wolne to u Niego,nie chce mu utrudniac kontaktu z dzieckiem bo wkoncu jest jego ojcem ...ale juz nie moim mężem,bynajmniej tak czuje....a On chce mnie zniszczyc mimo iz nie wie że jest ktos jeszcze,a jak sie dowie...dopiero mi sie zacznie:(
    Odpowiedz Cytuj
  • Betti alimenty.pl
    Wysłany: 2008-09-16 00:34:43

    Hej Dziewczyny czytając to co piszecie jest mi trochę lepiej na duchu ponieważ też chce się rozwieść po trzech latach małżeństwa lecz razem byliśmy 12 lat poznałam męża jako małolata a on był starszy i "mądrzejszy" tak mi się wydawało po latach wszystko jest rutyną ja musiałam wyjeżdżać zarabiać a on zawsze mi przypominał że z g.... mnie wyrwał i niczym nie jestem bez niego niestety pojawił się "Trzeci" w którym zakochałam się po uszy chciałam zostawić męża itp. niestety mąż zaczął walczyć w imię jego "miłości" wydzwaniał straszył więc wszystko się rozpadło rok czasu żyłam okłamując samą siebie że jest mi dobrze itp. ale czegoś brakowało a najgorsze jest sobie samej coś wmawiać :( nie mówiąc o jakiś zbliżeniach z nim bo to było straszne:( tak więc po roku czasu spotkałam "trzeciego" serce zabiło od razu jak szalone u niego tak samo wszytko było dla mnie jasne nie mogę tak tkwić nie dlatego że chce ułożyć sobie z kimś innym tylko nie chce dalej żyć w kłamstwie nie wiem jak będzie może być ciężko bo chce się usamodzielnić nie liczyć na nikogo (trzeciego) żeby potem nie bolało lepiej mieć dobre niespodzianki:0 tego też mnie życie nauczyło:) teraz jadę z mężem na wczasy które już parę miesięcy temu opłaciliśmy a potem Uciekam bo wiem że rozmowa z nim nic nie da nie chce słuchać żalu ani złości niestety tak czasami bywa ale nie jestem honorowa więc uciekam Dziewczyny proszę napiszcie co o tym wszystkim myślicie Prosze Pozdrawiam aaa zapomniałam dodać że dzieci nie mam :)
    Odpowiedz Cytuj
  • magda22 alimenty.pl
    Wysłany: 2008-09-17 21:56:19

    Witam. Ja jestem 2,5 roku po slubie. Jestem troszke w innej sytuacji.Jeszcze nie powiedzialam kategorycznego slowa: odchodze!, ale wiem ze w najblizszym czasie tak sie stanie.Coraz czesciej mysle o tym, zeby odejsc od meza. Nie chce zmarnowac sobie kilku lat zycia, dla czlowieka ktory nie liczy sie z moim zdaniem. Nie moge powiedziec, ze nie kocham meza, pomimo tego ze on nie zasluguje na moja milosc. Mowi ze mnie kocha i mysli ze to slowo wystarczy bo nie ma nawet ochoty ze mna porozmawiac, a widzimy sie wlasciwie wieczorami.Nie tak wyobrazam sobie moje zycie. Dla mnie te slowa niewiele znacza bo gdyby kochal to inaczej by mnie traktowal. Jednak przejde to twojej sprawy. Widze, ze ty juz podjelas decyzje dlatego rob wszystko zeby zeby rozwiazac ten problem jak najbardziej pozytywnie dla ciebie i twoich dzieci. Wytlumacz mezowi, ze wiesz ze wasz zwiazek nie ma przyszlosci wiec po co sie meczyc, a przy okazji dzieci ucierpia na tym gorzej niz wy sami. Jestem jednym z takich dzieci, ktore wychowywalo sie w takim domu gdzie rodzice latami zwlekali ze sprawa rozwodu.Dlatego jezeli czujesz sie zle w tym zwiazku to zakoncz to, bo taki nijaki zwiazek prowadzi do nikad. Fakt, macie dzieci, ale one bardziej na tym ucierpia zyjac w takiej rodzinie niz wychowujac sie z matka. A twoj maz nie moze ci zabronic, jezeli jestes pewna ze chcesz odejsc od niego. Zloz sprawe o rozwod i czekaj co bedzie dalej. I zycze ci powodzenia.
    Odpowiedz Cytuj
  • BIBI alimenty.pl
    Wysłany: 2008-09-22 10:35:28

    WITAM WAS .JESTEM PO ŚLUBIE 17 LAT .NA POCZĄTKU BYŁO FAJNIE ALE ON SIE ZMIENIŁ NIE DO POZNANIA .PO PIERWSZE NARZUCIŁ MI I DZIECIOM SWOJĄ RELIGIE ,WYMAGAŁ ODEMNIE I OD DZIECI UCZĘSZCZANIA NA SPOTKANIA I STOSOWANIE RAD KTÓRYCH TA RELIGIA WYMAGA .NA POCZĄTKU BYŁO DORZE ALE OKAZAŁO SIE ŻE TO SAME PODŁOŚCI .DZIECI SIE ZBUNTOWAŁY ALE I TAK NIE MAJĄ NIC DO GADANIA .PO ZA TYM ON SAM SIĘ NIE STOSUJĘ DO TEGO CO NAM KARZE .MNIE TRAKTUJE JAK ŚMIECIA .OSTATNIO TROCHĘ PRZYTYŁAM TO NIE WOLNO MI JEŚĆ PRZY NIM BO MÓWI MI ŻE BĘDE GRUBA O BRZYDKA (JEST TO BARDZO PRZYKRE)OD ROKU OKROPNIE PIJE I PRZEPUSZCZA WSZYSTKIE PIENIĄŻKI .MAMY KUPE DŁUGÓW .MAM TEGO ŻYCIA W ZAKŁAMANIU DOSYĆ ALE BOJĘ SIE ŻE SOBIĘ NIE PORADZĘ .CZEKAM NA WASZE RADY .ACHA ZARAZ JADĘ DO SĄDU ZAPYTAĆ JAK WYGLĄDA SPRAWA ROZWODU ALE NIE WIEM CZEGO SIĘ DOWIEM .BOJĘ SIE I POZDRAWIAM
    Odpowiedz Cytuj
  • betti alimenty.pl
    Wysłany: 2008-11-13 22:59:58

    Witam powyżej opisałam moją historie wiem że nie powinnam ale chciałabym żeby ktoś napisał mi co o tym wszystkim myśli, ponieważ ja nie wiem jak do mojego problemu podejdzie osoba postronna :) z góry bardzo dziękuje za odpowiedz pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie
    Odpowiedz Cytuj
  • Zofia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-01 20:04:55

    Mamy dwoje dzieci (10 i 5lat), po ślubie 12.... i od kilku lat próbuję się uwolnic z tego toksycznego zwiazku. Ja mu kawę na ławę, że chcę rozwodu.... i/lub poważnej rozmowy, a on jak zwykle, że nie wie o co mi chodzi, że pewnie znów mam depresję i że ( nie pracuję już 5 lat) najlepiej jak do roboty pójdę to mi głupoty z głowy wyjdą. Tak więc nie ma jak to szacunek po latach. Nie jestm idealną matką i żoną. Ja nie pracowałam ... bo On, jego kariera no i dziecko... poza tym kolejne przeprowadzki. Teraz już miarka się przebrała. Czuję się jak ostatnie g...o. I to wszystko dzięki niemu i sobie. Dlaczego ja na to sobie pozwoliłam? Jestem obrzydliwie nerwowa i faktycznie popadam w depresję, a mój mąż wysyła mnie ( tylko mnie) do psychiatry... bo powinnam się leczyć. Nienawidzę go! I moim zdaniem nazbierałam już tyle żalu w sobie, że tylko rozwód. Boję się tylko, że dzieci i rodzina znienawidzą mnie za to. Wszyscy się ode mnie odwrócą ... bo jestem pieprzoną egoistką ( jak twierdzi mój mąż). Pytanie do Was skąd brać na to wszystko się. Jak walczyć o siebie i swoją godność kiedy inni nic nie widzą i nic nie wiedzą, bo Ty sama wszystko ukrywałaś? Poza tym on mnie straszy, że mi nie odda dzieci... i znów mną manipuluje po mistrzowsku. I wtedy myślę, że uciczka jest najlepszym wyjściem... ale znów jak zostawię dzieci ... to jestem wyrodną matką. Często myślę, że nie ma wyjścia z tego zaklętego kręgu.
    Odpowiedz Cytuj
  • betti alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-01 23:38:31

    Witam Ciebie Zofio nawet nie wiesz jak bardzo Ciebie rozumiem ja opisałam moją historie powyżej możesz przeczytać jak chcesz jest troszkę inna mianowicie ja nie mam dzieci i też chciałam uciekać ale strach jest wielki przyznaje mam momenty że nie widzę żadnej przyszłości jak na razie wegetuje co dalej nie wiem. Strasznie zazdroszczę kobietom które to potrafiły i udało im się:) oraz że mieli osobę ( partnera) który potrafi się rozstać bo mój nie jak mówię że nie kocham to za chwilkę by mi nieba uchylił bylebym tego tematu nie poruszała lub szuka mi ludzi (lekarze, księża ,rodzina) z którymi mogłabym porozmawiać i może ktoś mnie skłoni do mądrości bo ja teraz głupieje jego zdaniem. Nie ważne są moje uczucia ważne że jemu jest ze mną dobrze i koniec no i aby ludzie nie gadali bo to też ważne a jak ja coś powiem czego chce to jestem egoistką. Mam 26 lat i od 2 lat tak się meczę odejść czy nie odejść:( Ale Zofio wiem jedno czas działa nam na niekorzyść i trzeba ryzykować bo co to za życie przy boku kogoś kogo nie za bardzo lubisz nawet wegetacja ale drugie pytanie jak pozyskać siły też niestety nie wiem:( A pamiętaj że dzieci w pierwszej kolejności zostają z Matką :) Pozdrawiam Zofio
    Odpowiedz Cytuj
  • Zofia alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-02 19:04:42

    Betti... tak dokładnie, w jego oczach jestem "głuptasem", który nie wie czego chce.... A poza tym to "my" nieodbiegamy od normy wszyscy przechodzą kryzysy i tyle. Kiedy próbuję z nim porozmawiać i uzmysłowić czego dotyczy "ten mój kryzys" ... on ucieka od tematu, a na koniec słyszę " Uspokój się, minie Ci". Betti moim zdaniem to Ty masz szanse... co ja mówię duże szanse normalnie to rozwiązać. Ja mam zbyt "dłuuugi ogon" ... Tak, żałuję, że nie skończyłam tego wcześniej, ale myślałam, że życie nas zmieni i jakoś to będzie. Poza tym kochałam go. Teraz szanuję w nim tylko ojca moich dzieci, całej reszty nienawidzę.To inny człowiek. I już teraz rozumiem jak facet mówi o żonie "wredna baba".... ja taka jestem i dopóki nic z tym nie zrobię tak będzie.
    Odpowiedz Cytuj
  • do zofii alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-04 23:47:40

    Zofio bardzo dziękuje za Twoje zdanie pewnie wiesz że w takich sytuacjach fajnie jest posłuchać rady kogoś:))) A jak czytam Twoją wypowiedz to jak bym swoją sytuacje widziała "Minie ci" słyszę często że mi odpierdziela i on biedny musi to przeczekać lub opowiada mi wiecznie o kobietach które odeszły i na kolanach po jakimś czasie wracały lub też "pamiętaj Księcia z bajki wyginęli jak dinozaury" wiec czekam nie wiem na co . Żałuje że dwa lata temu tego nie zrobiła a szczerze mówiąc planuję się raz spakować i uciec bo inaczej to będzie sie tak ciągnąć w nieskończoność tylko najgorsze są realia. Samotna kobieta w PL bez mieszkania nie wiem czy da rade i będę musiała wyjechać do niemiec tam żyje się lepiej wiem bo pracowałam tam 6 lat i najgorzej się boje że rodzinę tu zastawie mamę i rodzeństwo z drugiej strony to nie koniec świata no i tak debatuje:) Ja też jestem jędzą itp staram się a i tak nie pozwoli odejść. Ja myślę że Twoje dzieci nie są aż tak malutkie żeby odejść wiem również że nie będzie łatwo Tobie:( samemu u nas w kraju jest ciężko ale wyobraź sobie że za parę lat będziemy takimi "Sucharkami" bez emocji bo przeżyliśmy życie gdzieś obok dzieci pójdą w Świat i co wtedy ...... nie wiem.... chciałabym żeby mój sobie kobitkę jakąś znalazł a tu nic jak na złość... Pozdrawiam Ciebie Zofio i czekam na parę słów od Ciebie:)
    Odpowiedz Cytuj
  • Katka alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-16 11:00:34

    Jestem 5 lat po slubie, myślałam że to będzie udany związek ale się pomyliłam. Mąż lubi wypić, często wraca pijany z pracy, przez to stracił prawo jazdy po wypadku naszym nowym autem którym nie zdązylam się nacieszyć. Byłam słaba jeśli chodzi o wcześniejsze zostawienie go po prostu szantażował mnie. I może bym musiała dalej tak żyć, ale w marcu byłam w sanatorium z córką i poznałam wspaniałego faceta. Był dla mnie jak kolega potem jak przyjaciel a przed powrotem jak brat. Córka też go polubiła. Myślałam że to tylko będzie przelotna znajomość, ale po powrocie do domu odezwał sie na GG i dopiero żeśmy się zgadali co i jak i zaczeliśmy się spotykać. Do męża już nic nie czuję od pół roku żyjemy każdy w swoim pokoju. Dawałam mu zawsze "ostatnią" szanse ale to tylko pomagało na tydzień. Skończyło się, nawet koleżanki są po mojej stronie bo wiedzą jaką mam sytuację w domu. Teraz poczuł się bardzo zagrożony, wścieka się jak się do wiedział znowu częściej pije. Ale wie że chcę się rozwieść. Co z tego że mamy córkę 4 letnią, jak ona też woli jechać do wujka na weckend niż jechać z "tatusiem" do teściowej. Mojego "przyjaciela" znam na tyle że wiem jaką stanowi dla mnie wartość. Jest też po rozwodzie, jego żona nie mogła mieć dzieci, zdecydowali się na adopcję i po podpisaniu papierów poszła do innego, zależało jej tylko na podpisaniu papierów. Wiem że jak nic nie zrobię to stracę szansę na inne życie. Nie wiem jak mam postąpić jak doprowadzić do rozwodu, chciałabym na porozumienie stron ale wiem że mąż się będzie buntować. Mieszka z nami moja mama i wie jaka jest sytuacja, i bardzo lubi jak przyjeżdża mój "przyjaciel".
    Odpowiedz Cytuj
  • Ulla alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-21 13:27:35

    Witam Wszystkie Dziewczyny! Chcę się z Wami podzielić też moim przypadkiem. Historia jest bardzo podobna. Jesteśmy razem 10 lat, na początku była wielka miłość przynajmniej z mojej strony. Dziecko pojawiło się 5 lat temu. I od tego momentu zaczął się koszmar. Nie możemy się dogadać totalnie w żadnej sprawie. On robi ze mnie wariatkę a ja mam dość jego ciągłej nieobecności w domu. Miłość ulatywała rok za rokiem i jest tak ,że każde z nas ma osobne sprawy i osobne łóż?a. Nie akceptuję jego zachowań ani poglądów, sytuację pogarsza fakt,że właściwie jestem na jego utrzymaniu. Nie mogę dysponować moimi pieniędzmi,które jeszcze przed ślubem ulokowałam w pewną wspólną inwestycję. Powiedziałam mu po jakiejś awanturze,że chcę rozwodu, on na to że rozwodu mi nie da, a jeżeli tak , to zabierze mi dziecko.Boje się go, wiem że jest w stanie to zrobić. Ostatnią rzeczą, której bym chciała, jest zrobienie krzywdy mojemu dziecku. Więc co, mam czekać w obłudzie 10 lat aż będzie większe? Wsparcia z zewnątrz nie mam u nikogo. Ostatnio usłyszałam od mamy, kobiety wykształconej, słowa "no przecież cię nie bije". I z tego powodu mam tkwić w chorym związku? Jestem z facetem dokładnie takim samy jak mój ojciec, mama całe życie cierpiała i płakała po nocach. Żyją z ojcem osobno w jednym domu, kiedy matka przechodzi koło ojca, on pod nosem mruczy przekleństwa. Powieliłam jej los, co będzie lepsze dla mojej córki, życie na siłę z mężczyzną którego się nie kocha czy rozwód? Boję się, boję się że wszyscy będą przeciwko mnie, tego chyba boje się najbardziej.
    Odpowiedz Cytuj
  • Katka alimenty.pl
    Wysłany: 2008-12-21 23:30:59

    Ulla przeczytaj moja historie i wyciagnij wnioski chcesz wiedziec wiecej to podaj mi nr GG lub cos podobnego to porozmawiamy, ja dostalam druga szanse i jej nie zmarnuje
    Odpowiedz Cytuj
  • ala7802 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-01-09 02:35:27

    wlasnie zlozylam pozew o rozwod...o kilka lat za pozno.Bylam matka samotnie wychowujaca dziecko.Ojciec corki wyjechal zaraz po jej urodzeniu. Gdy miala 2.5 roku poznalam swojego meza. Bylam zakochana w nim po uszy,wydawalo mi sie ze nadajemy na tych samych falach. Zaszlam w ciaze,oboje chcielismy tego dziecka,to nie byl przypadek. Gdy maly mial juz 1.5 roku dopiero zdecydowalismy sie na slub. Nic nie wskazywalo na to,ze wszystko obroci sie o 360st.Zaraz po slubie wyprowadzilismy sie w jego strony. Po dwoch tygodniach dostalam pierwsze lanie. W sumie,to do dzisiaj nie wiem za co. Byla przy tym cala jego rodzina,byl grill itp. Pierwszy raz widzialam go naprawde pijanego. Ciagle mnie obserwowal i wkoncu,tak z niczego kazal mi isc spac.Gdy powiedzialam,zebysmy jeszcze chwile zostali wpadl w szal. Wygladalam jak po wypadku.... Pozniej juz szlo z gorki.Zly humor-manto,jedno slowo nie po jego mysli-manto...Nie mialam prawa miec swojego zdania...Wracal z ''jednego'' piwa,to zamykal drzwi,zabieral klucze i manto.... W swojej miejscowosci mialam mieszkanie,ktore udostepnilam siostrze. Ale wstyd mi bylo wrocic. Wstyd,ze znowu nie wyszlo,ze drugie dziecko z kims innym i znowu zostalam sama... Mam powazne problemy z kregoslupem ale to ja pracowalam...do samej operacji,on prowadzal wozek...Miesiac po niej,nie moglam jeszcze chodzic a jak odmowilam mu lozka,to ciagal mnie za nogi....i zgwalcil.... Namowilam go na wyjazd do Holandii,bo ponoc tam nie bylo dla niego pracy. Zalatwilam mu wszystko..nawet pieniadze...zeby tylko sie go pozbyc z domu...Wyjechal..w kwietniu...A ja w czerwcu sie spakowalam i wrocilam z dziecmi do siebie. Dalam mu jeszcze jedna szanse,bo myslalam ze tutaj bedzie inaczej,ze bedzie sie bal. Zameldowalam go tymczasowo,bo ,myslalam,ze w kazdej chwili bede go mogla wymeldowac...Niestety,prawo sie zmienilo. Fakt.Jak przyjezdzal nie uderzyl mnie ani razu ale czesto slyszalam wyzwiska pod swoim adresem,nawet przez telefon. Wkoncu powiedzialam mu o rozwodzie...no i sie zaczelo szantazowanie. Ze jak mu zabiore malego to mnie zniszczy,ze nasle na mnie ludzi,wynajmnie kogos zeby mnie sledzil i ze tak mu gowno zrobie,bo nie mam dowodow i sie stad nie wymelduje. Przez tydzien chodzil za mna krok w krok i meczyl psychicznie. Nie wytrzymalam. tym razem to ja go pobilam. Byl oczywiscie pijany,nie byl u siebie i bal sie oddac.dostalam szalu....Ale wezwalam policje...Trafilam na bardzo wporzadku facetow. Opowiedzialam o wszystkim co bylo,jak sprawa wyglada i go troche postraszyli wyrokami. kazali mi przyjsc na drugi dzien zlozyc zeznania i to oni zaloza mu sprawe karna. Powiedzialam mu,ze nie pojde jak sam sie wymelduje. Zrobil to za dwa dni.Od lutego mam spokoj.!!! Nie biore orzekania o winie,bo chce miec to za soba jak najszybciej. On zgadza sie na wszystko,zebym tylko nic nie mowila. Dogadalismy sie nawet co do alimentow. Teraz wiem,ze zyje....ODDYCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!!! Corka nie chce go widziec wogole,a maly....Maly zawsze byl oczkim w jego glowie...Wiem ze nie zrobi mu krzywdy i nie zabraniam mu kontaktow.Nie jestem msciwa. Dziewczyny...Nie odwlekajcie tej decyzji zbyt dlugo,bo mozecie stac sie wrakiem.....!! POWODZENIA...
    Odpowiedz Cytuj

Najnowsze tematy

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zadaj pytanie – porady prawne w 24h już od 30zł

* pola wymagane