Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

Chcemy oddać dziecko, które adoptowaliśmy

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • Witam forumowiczów,

    otóż mam takie pytanie. Wraz z żoną adoptowaliśmy dziecko 1,5 roku temu, ośmioletniego chłopca. Nie radzimy sobie z nim i chcielibyśmy zrzec się adopcji. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, jak się to robi? Pozdrawiam

    Odpowiedz Cytuj
  • Wystarczy wrzucić do internetu hasło "unieważnienie adopcji" i wyskakują różne informacje, np.: "ROZWIĄZANIE ADOPCJI Polskie prawo dopuszcza możliwość rozwiązania przysposobienia niepełnego oraz przysposobienia pełnego. Przysposobienie całkowite, czyli to na które rodzice naturalni wyrazili zgodę blankietową bez wskazania przysposabiających, pozostaje (na mocy art. 125) nierozwiązywalne. Rozwiązanie przysposobienia jest jedynym sposobem doprowadzenia do ?unicestwienia adopcji?. Prawo nie przewiduje unieważnienia przysposobienia nawet w przypadku bardzo poważnych uchybień przy jej orzekaniu Ustawodawca wychodzi z założenia, że przysposobienie powoduje powstanie trwałej i w zasadzie nieodwracalnej więzi rodzinnej. Bardziej istotne jest więc, jak orzeczone przysposobienie funkcjonuje od tego, czy nie zaszły jakieś nieprawidłowości przy jego orzekaniu o ile nie zakłócają prawidłowej więzi rodzinnej. Rozwiązanie przysposobienia przez sąd wojewódzki może nastąpić na żądanie przysposobionego, przysposabiającego lub prokuratora. Naturalni rodzice dziecka nie są do tego uprawnieni. Rozwiązanie przysposobienia może nastąpić tylko z ważnych powodów. Decydujące znaczenie ma ustalenie, czy nastąpił zupełny i trwały rozkład więzi rodzinnej jaka powinna występować pomiędzy stronami stosunku przysposobienia. Rozwiązanie przysposobienia nie jest dopuszczalne mimo zupełnego i trwałego rozkładu więzi rodzinnej, jeżeli mogłoby ucierpieć dobro małoletniego dziecka (art. 125-127 kro). Trudności wychowawcze, wyrządzanie przez dziecko szkód i popełnianie czynów karalnych, podobnie jak zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich przez przysposabiającego, nie stanowią wystarczającej przyczyny rozwiązania przysposobienia, ale powinny - w okresie małoletniości dziecka - spowodować ingerencję sądu rodzinnego w wykonywanie władzy rodzicielskiej. Zatem, aby stosunek przysposobienia mógł być rozwiązany, muszą wystąpić ?ważne powody?. Ustawa (w rozumieniu art. 125 1 kro) nie określa jednoznacznie owych ?ważnych powodów?, jednak Sąd Najwyższy podkreślił, iż ?o tym, czy owe powody zachodzą, decyduje całokształt okoliczności faktycznych konkretnego wypadku?. Krańcowy rozpad więzi rodzicielskiej jest na pewno ważną przesłanką, gdyż wtedy adopcja nie spełnia swojej funkcji, przynosząc tym samym więcej szkody niż pożytku. Do ?ważnych powodów? (oprócz rozpadu więzi rodzinnych) uzasadniających rozwiązanie przysposobienia J. Ignatowicz zalicza: - fakt rodzenia się między przysposabiającym a przysposobionym uczuć usprawiedliwiających zawarcie związku małżeńskiego, - odnalezienie się rodziców naturalnych dziecka, którzy w chwili przysposobienia nie byli znani bądź nie wiadomo było, czy żyją, - rozwód przysposabiających, zwłaszcza gdy ten z nich, któremu ma być powierzone wykonywanie władzy rodzicielskiej, zawiera nowy związek małżeński, co umożliwi przysposobionemu normalne warunki rozwoju w nowej rodzinie, - okoliczność, że przysposobiony wychowuje się faktycznie mimo przysposobienia u rodziców naturalnych. Rozwiązanie przysposobienia może być uzasadnione gdy istnieją realne perspektywy zapewnienia dziecku optymalnych warunków wychowawczych we własnej rodzinie (taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko) lub innej rodzinie, która jest gotowa przysposobić dziecko. Nie jest dopuszczalne rozwiązanie przysposobienia po śmierci adoptowanego dziecka. Natomiast, jeśli chodzi o adoptującego, istnieje taka możliwość, ale tylko wówczas, gdy osoba ta zmarła już w trakcie postępowania sądowego. W takiej okoliczności (art. 126 1) skutki przysposobienia ustały z chwilą jego śmierci. W związku z tym przysposobiony nie ma już prawa do dziedziczenia, bo w praktyce przestał być dzieckiem przysposabiającego. Wskutek rozwiązania przysposobienia następuje zerwanie wszelkiego pokrewieństwa zarówno między adoptowanym i adoptującym oraz jego rodziną. Ustają także wszelkie obowiązki alimentacyjne, jak również prawo do dziedziczenia. Adoptowany z chwilą rozwiązania przysposobienia powraca do swego dawnego pochodzenia i wchodzi na nowo (w sensie prawnym) w stosunki pokrewieństwa z rodziną naturalną. Odnośnie nowego nazwiska przysposobionego istnieje możliwość jego zachowania, mimo rozwiązania adopcji. Sąd argumentuje to faktem przywyknięcia do nowego nazwiska przez adoptowanego. Jednakże na wniosek przysposabiającego bądź przysposobionego i po uwzględnieniu ich argumentów, sąd może unieważnić adoptowanemu jego nowe nazwisko i powrócić do starego, pochodzącego od rodziców naturalnych. Tak samo sąd postępuje w przypadku wniosku, jaki złoży przysposobiony w sprawie zmiany imienia." źródło: http://www.sciaga.pl/tekst/81911-82-adopcja
  • Reklama

  • Boże, jak można!! Najpierw ktoś decyduje się na dziecko, a potem je oddaje jak samochód do komisu!! Może trzeba było pomyśleć kiedy braliście to dziecko?
  • Rzeczywiście nie wygląda to dobrze jak ktoś się decyduje na adopcję a potem chce się jej zrzec. Przecież gdyby problemy wychowawcze dotyczyły dziecka biologicznego rodzice nigdzie nie chcieliby go oddawać tylko próbowaliby mu pomóc. A rodzice adopcyjni chyba wyobrazili sobie, że dostaną dziecko idealne a jak im się przestanie podobać to oddadzą. Z drugiej strony nie wiadomo na czym polegają te problemy z dzieckiem. Trudno oceniać nie znając faktów.
  • A czy ktoś wie, bo ja jestem laikiem, czy prawo w jakikolwiek sposób może ukarać takie osoby, które oddają swoje dzieci, tzn. te które adoptowali wcześniej? Wydaje mi się że to powinno być jakoś uregulowane, albo może jakieś lepsze badania psychologiczne przyszłych rodziców, żeby potem nie dochodziło do takich sytuacji....
  • Zdaje się, że prawo nie ustala tego typu kar... zresztą trudno byłoby orzekać w takich sytuacjach, czasami po prostu musimy polegać na dobrej woli ludzi i na ich poczuciu odpowiedzialności... Nie należy zbyt pochopnie oceniać.
  • Też nie słyszałam o karach. Jednakże ja jestem ostrożna w ocenianiu ludzi w takich przypadkach, ponieważ po prostu nie wiemy, co się stało, że rodzice adopcyjni myślą o rozwiązaniu adopcji. Jedno jest pewne - jeśli adoptujemy dziecko to nie oczekujmy, że będzie różowo i cudownie. Od koleżanki, która pracowała w pomocy społecznej, wiem, że takie dzieci borykają się z silnymi problemami emocjonalnymi i bardzo trudno adaptują się w nowej rodzinie.
  • Dokładnie, wydaje mi się, że nasz system jest niedoskonały pod tym względem. Może należy lepiej przygotowywać rodziców i dzieci, aby mogli sobie w tych sytuacjach radzić? Najgorsze jest to, że i tak zawsze cierpi dziecko.

  • Co z was za ludzie, zdecydowaliście się na dziecko, a teraz chcecie je oddać. Chłopiec się do was przyzwyczaił, a wy tak po prostu postanowiliście je zwrócić jak rzecz bo nie umiecie sobie z nim poradzić. Powinniście się zastanowić nad swoim zachowanie.
  • Nie zawsze wszystko co jest różowe pozostaje różowym kolorem. Łatwo jest kogiś potępić gdy się tę osobe zna tylko z pytań lub ich wypowiedzi. znajomi moich rodziców adoptowali troje dzieci 6,8 i 10 lat prawie 25 lat temu. Dziś nie mają żadnych kontaktów. Obecnie ja z dziewczyną i moimi rodzicami im pomagamy. 2 z adoptowanych dzieci, próbowało wielokrotnie ich okradać a nawet raz chcieli ich pozbawić życia. Całe szczęście że mają monitoring a my mieszkamy 50m od nich! Też składają o unieważnienie adopcji. Niedawno (stosunkowo) dowiedzieli się że FAS jest powodem większości ich problemów. 25 lat temu nikt nic o tym nie wiedział! Dopuki istnieje możliwość dziedziczenia, tak długo będą w niebezpieczeństwie.
  • Anna
    Wysłany: 2016-06-02 21:26:12

    Mam zawodowo do czynienia z takimi dziećmi i niestety większość dzieci obecnie oddawanych do adopcji pochodzi z TOTALNEJ patologii. Wiele osób pracujących w ośrodkach adopcyjnych nie chce mówić tej brzydkiej prawdy przyszłym rodzicom adopcyjnym i roztacza przed nimi sielankową wizję jak już za chwilę staną się wspaniałą rodziną z adoptowanym synkiem czy córeczką. Przykre jest to kiedy tacy rodzice odkrywają, że ich wymarzona córeczka czy synek jest zachwiana/y emocjonalnie, kradnie, jest agresywna/y etc. i nie ma w nim nic z obiecywanej idylli. Nie oceniałabym i nie wieszałabym pochopnie "psów" na rodzicach którzy chcą się zrzec adopcji - bardzo często jest tak, że to oni są pokrzywdzeni a nie dziecko, są pokrzywdzeni ponieważ ośrodek adopcyjny nie powinien przekazywać do adopcji dzieci z poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi lub wręcz psychicznymi - takie dzieci najpierw powinny być poddane terapii aby być przygotowanym do życia w społeczeństwie a dopiero później powinny być przekazywane do adopcji. W naszej polskiej rzeczywistości dziecko po prostu trafia do rodziców adopcyjnych i to przede wszystkim rodzice adopcyjni przechodzą przez sito (przygotowanie, testy psychologiczne etc.) A nikt nie sprawdza czy w druga strona czyli dziecko, jest w ogóle gotowe do tej adopcji, czy nie ma problemów behawioralnych z którymi dwójka przyszłych rodziców sobie po prostu nie poradzi. Poza tym, wiele osób tutaj lubi podnosić argument, że " biologicznego dziecka by przecież nie oddali a adopcyjnego chcą się pozbyć jak niechcianej zabawki". Otóż biologiczne dziecko prawdopodobnie nie byłoby aż tak zaburzone jak dziecko adoptowane ponieważ nie przeszłoby przez to całe piekło przez które wcześniej czasem przechodzą dzieci które zostały rodzicom biologicznym odebrane (w Polsce naprawdę trzeba sobie zasłużyć na odebranie praw rodzicielskich i wierzcie mi, że takie dzieci często przeszły przez piekło alkoholizmu, narkomani etc. przed zabraniem ich od biologicznych rodziców a to z kolei mocno rzutuje na ich zdrowie psychiczne i emocjonalne).
  • Gosc
    Wysłany: 2016-06-28 19:13:54

    Dlatego jestem za aborcja koniec kropka tez zostałam adoptowana jako noworodek nie pochodziłam z patologii odnalazłam matkę biologiczna utrzymywała kontakt 8 lat ale zawsze czułam się ta gorsza własnych dzieci się nie oddaje lepiej dokonać aborcji gdybym nie istniała nie zmartwilabym się po prostu by mnie nie bylo
  • Gosc
    Wysłany: 2016-06-28 19:22:28

    Dlatego jestem za aborcja koniec kropka tez zostałam adoptowana jako noworodek nie pochodziłam z patologii odnalazłam matkę biologiczna utrzymywała kontakt 8 lat ale zawsze czułam się ta gorsza własnych dzieci się nie oddaje lepiej dokonać aborcji gdybym nie istniała nie zmartwilabym się po prostu by mnie nie bylo
  • mama zastępcza
    Wysłany: 2016-09-25 11:54:51

    ktoś napisał "i tak zawsze cierpi dziecko"..niestety nie tylko cierpi dziecko, cierpią też inni, rodzina, rodzeństwo nauczyciele w szkole i inne dzieci....po latach zajmowania się zawodowo dziećmi w rodzinie zastępczej stwierdzam ze stała stanowczością- niektóre z nich nie nadają się do życia w rodzinie, nawet przy ogromnych nakładach opiekuńczych i leczniczych...czasami trzeba wybrać dobro innych, stwarzać im warunki rozwojowe i szansę na lepsze życie i przede wszytkim aby nie cierpieli przez zaburzenia takich dzieci.
  • Adam
    Wysłany: 2016-09-25 12:18:46

    mamo zastepcza Masz absolutnie racje. My po adoptowaniu 2 chlopcow w wieku 6 i 9 lat przezylismy pieklo. Z kradziezami biciem i molestowaniem naszej biologicznej corki. Zaraz jak tylko chlopcy skonczyli 18 lat zostali wyprowadzeni na swoje. Aby miec swiety spokuj, kupilismy kazdemu po mieszkaniu ktore na dodatek umeblowalismy. Nachodzili nas jeszcze pare lat wiec przeowadzilismy sie do innego miasta. Cale szczescie! Bylo to 10 lat temu. Wreszcie mamy spokuj.
  • ebk11
    Wysłany: 2017-01-19 07:27:19

    NIE ADOPTUJCIE DZIECI, najpierw idziecie do adwokata , prawnika dowiecie się wszystkiego, środki adpcyjne nie mówią prawdy.
  • ebk11
    Wysłany: 2017-01-19 07:30:15

    Ludzie nie adoptujcie dzieci, to jest największy błąd w zyciu. Stracicie zdrowie, swój dorobek życia i spokój. My przeżywamy koszmar, Ośrodki adopcyjne nie mówią całe prawdy.
  • Oda
    Wysłany: 2017-02-27 19:54:23

    Prawda, łatwo każdemu krzyczeć o nieodpowiedzialnych rodzicach adopcyjnych jak się nie zna prawdy. A najwięcej zawsze krzyczą ci, co takich problemów nigdy nie mieli, tacy są ekspertami od wszystkiego. Miałam dwie cudowne córki, ich ojciec był totalną patologią, a ja jak idiotka wierzyłam (i wiele lat tak to wyglądało) że udało mi się "wyciszyć" złe geny. Zostały adoptowane przez mojego obecnego męża, a potem - potem zaczęło się nasze piekło. Wylazł "tatuś" w całej krasie! Mąż aktualnie złożył wniosek o rozwiązanie przysposobienia, a ja pomogę mu jak tylko będzie to możliwe. Ja, ich matka! Nie wstydzę się, bo po tym co nam zrobiły, sama chętnie bym się ich pozbyła. Niestety, nie mogę...
  • j0lka1907
    Wysłany: 2017-04-03 12:22:29

    Mój przysposobiony syn od 4 lat ( okres dorastania) zachowuje się tragicznie. Pije,pali, nie uczy się. Ciągle są wezwania do szkoły i nagany dyrektora. Choruje na cukrzycę, jaskrę. Ma FAS o czym przed adopcją zapewniano mnie,że z pewnością jego to nie dotyczy. Od rozpoczęcia się okresu dorastania mam w domu potwora. Najczęściej czegoś żąda. Z byle powodu wpada we wściekłość i zwraca się do mnie szmato, suko, zamknij mordę, zamknij ryj.Ostatnio rzucił mną o ścianę, zabrał kluczyki od auta i pod wpływem alkoholu jeździł po osiedlu. Potem groził samobójstwem, nie pierwszy raz zresztą. Nie chce się leczyć, nikogo nie słucha. Nie mówcie mi, że rozwiązanie adopcji jest okrutne, też tak kiedyś myślałam. Moje życie przypomina horror. Mam wrażenie, że dzieci oddane do adopcji są popsute. To dzieci alkoholików i mętów. Genów niestety nie oszukasz.
  • Abc
    Wysłany: 2017-09-14 21:54:58

    Niestety sama doświadczm takej przykrej rzeczy jak agresja , wyzwiska itp. Dziecko adoptowaliśmy gdy miało 4 lata jest z nami już 7 lat. A od roku zaczeło się prawdziwe piekło którego się nie spodziewaliśmy. Dalej walczymy z córką ciągłe wizyty u psychologa, psychiatry lecz niestety bez współpracy dziecka, ciągle my jesteśmy obwiniani o wszystko.
  • Małgosia
    Wysłany: 2017-12-22 13:40:48

    Mam też w domu taki horror, piekło to za mało powiedziane, chociaż tam nie byłam. Wagary, kradzież, koleżanki, koledzy, szantaż w tym najgorszy to emocjonalny. Kto zatem kocha my rodzice czy dziecko. Ja mam dość, mąż już dawno wysiadł emocjonalnie i nie tylko. Co dalej, na razie czekamy na propozycję z ośrodka adopcyjnego o umieszczeniu w ośrodku wychowawczym. Pewnie to i tak nic nie zmieni, tam będzie lepiej wyszkolona. Jeszcze nie wiem jaka cena i czy nas będzie stać. koszmar
  • Ela
    Wysłany: 2018-01-11 08:30:58

    Adoptowaliśmy z mężem dwójkę dzieci chłopca lat 6 i dziewczynkę 4 lata. Z obojgiem są problemy.Koszmar. Żałuję tej decyzji. Największy z synem - wyzwiska(ty gruba świnio, pizdo, kurwo są na porządku dziennym), nie chce się uczyć, ciągłe nagany wychowawcy i dyrektora. Są sprawy w sądzie i nadzór kuratora. Jestemy na skraju wytrzymałości nerwowej. A najgorsze to jest to, że to my- rodzice wychodzimy z tego jako kaci "biednego" dziecka - bo każemy mu robić lekcje, sprzątać pokój i kulturalnie odzywać się do innych. Lata terapii indywidualnej i grupowej, dziennego oddziału psychiatrycznego nic nie dają. W tej chwili jedzie do MOS. Zobaczymy czy to coś da. Chociaż wątpię pewno wróci jeszcze gorszy, ale my będziemy mieli chociaż parę dni oddechu. Dzieciak ma typowe objawy RAD- zaburzenia więzi. Potrafi manipulować i skłócać ludzi ze sobą. Proszę poczytajcie sobie na ten temat. Jeśli ktoś wie jak to można leczyć to proszę o wiadomość na forum. A najgorsze to to, że córka zaczyna brać z niego przykład. KOSZMAR. Nie chce mi się żyć.
  • gość
    Wysłany: 2018-02-14 21:23:32

    Ja niestety również należę do rodziców adopcyjnych. Zostałam sama z 9 letnim tyranem i 3 letnią córką. Właśnie walczę z myślą o rozwiązaniu adopcji. Szukałam dla syna ośrodka, w którym sam byłby bezpieczny. Od lat walczyłam, terapie, lekarze, terapeuci. W oczach środowiska jestem potworem, bo wychowałam "potwora". Na głowie stawałam, żeby zapewnić dziecku zrównoważony rozwój, dbałam o jego zdrowie i uczucia. Zabierałam na sanki, narty, basen, dużo robiliśmy razem. Udawałam konia, łaskotałam i kochałam ogromnie. A teraz nic nie zostało. Jedynie siniaki i rany na moim ciele i przeogromny strach. Strach o córkę, strach o bezpieczeństwo nas. Kiedy zapuka policja do drzwi. W ostatnim ośrodku Pani dyrektor mnie uspokoiła,ze zawsze będę na celu mojego syna i to ja i moja córka będziemy te najgorsze i to my będziemy obrywać najbardziej, bo on nas najbardziej kocha. I kochani krytycy, obyście nigdy nie przeżyli nawet części tego, co my przeżywamy. I mnie też jak innym rodzicom adopcyjnym nie chce się już żyć, albo bardziej nie mam siły.
 

Dodaj post na forum:

Najnowsze tematy

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zapytaj prawnika – skontaktujemy się z Tobą w ciągu godziny!

* pola wymagane