Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

co z alimentami gdy była żona wychodzi ponownie za maz

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • hania alimenty.pl
    Wysłany: 2008-03-07 13:19:49

    mam pytanie gdyż rozstałem sie z zona płace wysokie alimenty na dwie córki żona wyszła ponownie za mąż czy w związku z tym musze nadal placic alimenty?

    Odpowiedz Cytuj
  • ruda5014 alimenty.pl
    Wysłany: 2008-03-31 23:56:26

    na zone nie musisz placic alimentów o ile wyszla za maz
  • Reklama

  • tomny25 alimenty.pl
    Wysłany: 2008-04-14 16:46:26

    na córki musisz płacić nadal, do czasu do kiedy się będą uczyły( zresztą sam je zrobiłeś to dlaczego chcesz się wymigać!!!!) na żone nie musisz juz płacić jeśłi płaciłeś wogóle na nią
  • szampanka alimenty.pl
    Wysłany: 2008-05-02 16:07:28

    Człowieku zastanow sie czyje to sa dzieci????????????takie głupie pytanie, ze śmiech berze.Jak płacisz wysokie alimenty widocznie dobrze zarabiaszi będziesz tak płacił az dzieci skończa sie uczyć.
  • Aga alimenty.pl
    Wysłany: 2008-06-25 17:28:04

    tak niestetyale płacenie alimentów bedzie spoczywać na panu aż do ukończenia dzieci szkoły, lecz możę pan sie domagać obniżenia tych alimentów jeżeli byłej żonie powodzi sis lepiej niż przed zawarciem zwiozku małżeńsiego.
  • agnes602 alimenty.pl
    Wysłany: 2008-09-24 16:39:51

    Witam, mój chłopak od kilku lat płaci alimenty na byłą żonę i dziecko, nie uchyla się i płaci w terminie. Rozwód został orzeczony bez winy kilka lat temu. Od miesiąca jesteśmy małżeństwem. Czy w tej sytuacji małżonek jest zobowiązany do utrzymywania żony, która nigdy nie pracowała, jest zdrowa, ma średnie wykształcenie i mogłaby znaleźć pracę, gdyby zechciała? Dodam, że od roku ciągnie się sprawa o podwyższenie alimentów na dziecko. Pomóżcie!
  • slaaawek alimenty.pl
    Wysłany: 2008-10-12 10:30:52

    nooooo! zauwazylem ze odpowiedzi udzielaja same kobiety ktore sciagaja alimenty z biednych czy bogatych,tu litosci nie ma tu jest prawo, bardzo chore prawo. mam podobny problem ,dziewczyna z kturas kiedys bylem i uznalem dziecko prawie na sile za swoje bo myslalem ze bedziemy razem , wyszla bogato za maz ,czyli ma wszystko ,a i dziecko ma nazwisko jej meza,ale niestety jak sie nie pracuje to trzeba wyrwac skads pieniadze, czyli od ojca dziecka.a ojciec jest biednym starszym schorowanym czlowiekiem zyjacym w niemczech z zasilku 290 euro netto a pani brakuje na paliwo,dzieci tej pani sa w wieku szkolnym a pani jeszcze w zyciu dnia nie przepracowala. i co mile panie! tu tez powiecie ze chcialem to musze placic!? dochodze do wniosku ze prawo nie ma nic wspolnego ze sprawiedliwoscia. ja bardzo dobrze rozumie placenie alimentow samotnej matce,ale dolewac do pelnego to jakis prawny zart. w koncu dochodze do wniosku ze dzieci to biznes sprytnych kobiet. jezeli kobieta wychodzi ponownie za maz ,przyszly maz jest swiadomy z kim sie zeni i powinien przejac obowiazki ,to jest moja logika. wedlug prawa jest to inaczej ,malzenstwo ma trzecia wyplate,a ten co placi jest pozbawiony prawa do wlasnego zycia, prawo idzie tylko w jedna strone. w calym tym prawie czuje sie dominacje kobiet jak i przez tysiaclecia. naturalnie inaczej by to wygladalo gdyby to ustalal bezstronny za przeproszeniem pedal. sa kraje gdzie kobieta ponownie wychodzac za maz jest swiadoma ze pepowina z bylym mezem jest przecieta i nada.(po hiszpansku nic,koniec) problem jest nie do rozwiazania ,a tobie czlowieku tylko wspolczuje ze placisz na utrzymanie cudzej rodziny. bo jest wiadomo ze bardzo zadko z tych pieniedzy maja cos dzieci. na mnie ojciec placil alimenty 24 lata i wszystkie zostaly przepite przez ojczyma........... przepraszam jesli kogos urazilem ,ale kazdy powinien muwic co lezy na watrobie. prawo nalezy jeszcze raz poprawic.
  • prawo alimenty.pl
    Wysłany: 2008-10-12 19:49:12

    Prawo w Polsce jest takie i nie inne ,a ty powinieneś się wykastrować chemicznie by nie pierdzielić takich farmazonów. Współczuje twoim dzieciom że mają takiego ojca, człowieku jesteś żałosny!!!!!!!!!!!!!!!! I chyba każda matka się zgodzi ze mną!!!???
  • silsky alimenty.pl
    Wysłany: 2008-10-28 20:35:18

    * slaaawek złe doświadczenia odcisnęły na tobie swoje piętno i to widać * ojciec płacił na ciebie 24 lata alimenty, a ojciec je przepijał ? - podziękuj za to mamusi * płacił 24 lata, więc po 3 lata siedziałeś w jednej klasie, z wypowiedzi nie wnioskuję, że chociażby zacząłeś studia * nowy partner powinien przejąć na siebie obowiązki starego? jestem za! z tego ucieszy się więcej samotnych matek niż ojców * masz rację, że prawo jest chore, zupełnie jak rodzic, który nie wychowuje własnego dziecka i nie chce na nie płacić, i na głowie staje, żeby przed sądem zrobić z siebie skrzywdzonego, okradanego żebraka, bo "prawo" powinno takie typy kierować do pracy w kamieniołomie albo utylizować
  • silsky alimenty.pl
    Wysłany: 2008-10-28 20:37:00

    błąd w moim tekście: "ojczym przepijał" zamiast "ojciec przepijał"
  • trotuar alimenty.pl
    Wysłany: 2008-10-30 15:46:46

    silsky do gazu mam takie widzi-mi-sie
  • cicius alimenty.pl
    Wysłany: 2009-01-23 11:18:25

    tak jest to jest dobry interes puszczaja sie na lewo i prawo a pozniej biedaczki do sadu nie ma sprawiedliwosci ale to pzeciez polska to normalne taki po pieprzony kraj
  • reniutek alimenty.pl
    Wysłany: 2009-03-23 22:24:52

    Widzę że trafiłeś na zołzę która nie zhańbiła się pracą ale nie oceniaj wszystkich kobiet jednakowo . Taka która ma już dziecko w wieku w którym może iść do pracy niech się weżnie w garść i do pracy !!!!!!!!! Ja tyram na swoją trojkę dzieci ale wymagam również od ojca dzieci aby też poczuwał się do tego wiadomo że same alimenty nie wystarczą na utrzymanie miesięczne dziecka ale przynajmniej coś już jest ...Od Ojca dzieci nie otrzymuję państwo za niego płaci ale niestety dług mu rośnie .Mam po 200 zł na każde jednak wydatki są dużo większe więc pracuje ile mam sił :) Pozdrawiam
  • wiki alimenty.pl
    Wysłany: 2009-06-07 21:46:23

    Witam! Moim zdaniem każdy ojciec MUSI płacić alimenty na swoje dzieci!!! Nie ma tu róznicy, czy jest to ojciec tylko z przypadku, czy taki, który wcześniej wychowywał swoje potomstwo. Mnie mój byly mąz wyrzucił z 6 letnią córką bez żadnych oporów, nie martwiąc się, gdzie pójdziemy. Wcześniej twierdził, że on na dziecko może i będzie płacił; woli to , niż wspólne życie z nami. W tej chwili jest winien 4000, a moje przypominanie o zaległościach nie przynosi skutku. Nie twierdzę, że bez alimentów nie możemy przeżyć, tylko dlaczego facet, który pozbywa się niewygodnej żony i dziecka, może nie ponosić żadnej odpowiedzialności? Przecież za to , że rodzi się dziecko, "winni" są obydwoje z rodziców. Nie można obwiniać tylko kobiet. Znając życie, wszyscy ojcowie to schorowani, niepracujący ludzie, którzy nie mają z czego zaplacic alimentów. Taki jest tez moj byly mąż, który ukrywa się ze swoim nielegalnym interesem i oficjalnie zarabia 1200 zl. Nasuwa się tylko jedno pytanie: Gdzie jest sumienie tych mężczyzn, którzy wykręcają się róznymi możliwymi sposobami.Niech pomyslą przez chwilę o tych dzieciach, które chciałyby czasami lepsza zabawkę, ubranie, czy słodycze. I niech nikt nie mówi, że utrzymanie miesieczne dziecka niewiele kosztuje, bo to nieprawda!
  • Wyszłam drugi raz za mąż. Dostawałam od byłego męża alimenta. Czy mi się należą po ślubie z innym mężczyzną od byłego męża alimenta dla córki małoletniej.? Mam sprawę w sądzie o podwyższenie alimentów byłemu mężowi czy ta sprawa zakończy mi się pozytywnie. Z góry dziękuję .!
  • Czy moge podac konkubina o alimenty w czasie kiedy przebywa on w zakladzie karnym?
  • siepa142 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-26 12:30:39

    to jasne i logiczne,że każdy ojciec musi płacić.wiedział jakie są konsekwencje posiadania dzieci.jestem drugi raz mężatką i zgadzam się z tym że mój obecny mąż biorąc mnie z dwujką dzieci wiedział co robi i jakie są jego obowiązki.on mi pomaga wychowywać dzieci,ale to chore co piszesz że musi wziąść na siebie całą odpowiedzialność.ojciec dzieci bimba na wszystko,a mój obecny mąż charuje całymi dniami na dzieci i to jest sprawiedliwe.ja od mojego byłego męża nigdy nie żądałam alimentów,ponieważ wina naszego rozstania była obopulna,
  • Ewunia38 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-27 16:52:22

    Witam, z chwilą ponownego wyjścia za mąż była żona traci prawo do alimentów natomiast dzieci nie. Obecny mąż żony nie ma obowiązku łożenia na utrzymanie dzieci żony, Jego dochody nie brane są pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów. Obowiązkiem rodziców jest łożenie na utrzymanie dzieci do 25 roku życia kiedy się uczą. Nie można przeżucac odpowiedzialności odnośnie utrzymania na męża żony w świetle prawa jest on obcym człowiekiem nie mającym praw rodzicielskich. Jest to jego dobra wola jeśli pomaga w utrzymaniu.
  • Kocham Cię Iwonko alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 13:11:27

    A mógłby ktoś podać art. który mówi o tym, że alimenty na dzieci po ponownym wyjściu za mąż nie wygasają?? Moja narzeczona się boi, że tak właśnie będzie gdy weźmiemy ślub.
  • Kocham Cię Iwonko alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 13:18:22

    ?
  • siepa142 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 13:59:36

    witam.art.nie znam,ale na pewno nie ma takiego prawa,które pozwala na zabranie alimentów po ponownym wyjściu za mąż.ja sama jestem w takiej sytuacji.ponownie wyszłam za mąż i otrzymuje alimenty.ale mój obecny mąż pomaga mi w wychowaniu dzieci.
  • siepa142 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 14:02:09

    ja podczas zasądzania alimentów musiałam przedstawić mojego obecnego męża dochody.
  • Kocham Cię Iwonko alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 14:16:01

    to skąd wiecie, że to pewne... Ja rozumiem, że to przykłady z życia ale jakoś nie widzę artykułu który mówi o niespadnięciu alimentów po ponownym ożenku. Dodam, że nie chcę szarpnąć od nikogo pieniędzy bo sam źle nie zarabiam:)Chciałbym tylko aby moja przyszła żona zobaczyła na papierze to co tłumaczę jej od kilku dni. Boi się
  • Kocham Cię Iwonko alimenty.pl
    Wysłany: 2009-10-31 14:19:08

    Choć może to wystarczy. Dziękuję
  • Ewunia38 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-11-02 09:59:54

    Opublikowane: 23.06.2009 Autor: Monika Cieszyńska Alimenty po ostatniej zmianie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, tj. po dniu 13 czerwca 2009 r. W artykule tym omówione zostały ostatnie zmiany przepisów dotyczących świadczeń alimentacyjnych. W dniu 13 czerwca 2009 r. weszła w życie ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. (Dz. U. z 2008 r. Nr 220, poz. 1431) o zmianie ustawy ? Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw, a wraz nią kilka zmian w zakresie obowiązku alimentacyjnego. Przez obowiązek alimentacyjny należy rozumieć powinność dostarczania środków utrzymania, a w przypadku dzieci ? także środków wychowania. Podmiot uprawniony ma prawo żądać dostarczenia mu tych środków, a podmiot zobowiązany obowiązany jest to żądanie zaspokoić. Środki utrzymania to środki związane z bieżącym życiem, a więc przede wszystkim chodzi tu o pożywienie, mieszkanie, ubranie, leki, środki higieny, czystości. Środki wychowania to środki umożliwiające rozwój umysłowy, fizyczny i kulturalny uprawnionego. Nie ma wątpliwości, iż środki alimentacyjne mogą przybrać postać świadczenia pieniężnego bądź świadczenia w naturze. Zgodnie z brzmieniem znowelizowanego art. 135 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.io.) wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka lub osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o wychowanie lub o utrzymanie uprawnionego. W takim jednak wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego. Obowiązek alimentacyjny obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo, a także w pewnych sytuacjach inne osoby bliskie jednak niezwiązane więzami krwi ? obowiązek ten przykładowo może zaistnieć między macochą, ojczymem a pasierbem (art. 144 K.r.io.), między przysposobionym a przysposabiającym i jego krewnymi, a także między rozwiedzionymi małżonkami (art. 60 K.r.io.). Co więcej obowiązek dostarczania środków utrzymania przez byłych małżonków wyprzedza obowiązek innych krewnych. Należy mieć na uwadze, iż również w czasie trwania małżeństwa małżonkowie mogą żądać od siebie alimentów na ogólnej podstawie, bez względu na to, w jakim ustroju majątkowym funkcjonują. Każdy bowiem z małżonków jest zobowiązany według swych sił i możliwości zarobkowych i majątkowych zaspokajać potrzeby rodziny, którą przez swój związek założyli. Ustawodawca ustanowił hierarchię osób zobowiązanych do świadczeń alimentacyjnych. O świadczenie alimentacyjne można się zwrócić do zobowiązanych w dalszej kolejności, pod warunkiem że koniecznych środków utrzymania nie można otrzymać od zobowiązanych w bliższej kolejności; i tak obowiązek zstępnych wyprzedza obowiązek wstępnych, a obowiązek wstępnych wyprzedza obowiązek rodzeństwa. Tym samym najpierw powinniśmy zwrócić się o alimenty do naszych dzieci, a w razie braku możliwości otrzymania od nich usprawiedliwionych świadczeń ? do rodziców, w ostatniej kolejności do rodzeństwa. W naszym porządku prawnym niejednokrotnie zapomina się o zobowiązanych w dalszej kolejności, o czym świadczy nadmierne korzystanie z funduszu alimentacyjnego bez podjęcia próby uzyskania świadczeń od pozostałych krewnych. Podstawą obowiązku alimentacyjnego jest, co do zasady, niedostatek uprawnionego, który należy rozumieć jako obiektywną niemożność dostarczenia sobie własnymi siłami podstawowych środków utrzymania. Od powyższej reguły istnieje jeden wyjątek, a mianowicie dziecko jest uprawnione do świadczeń alimentacyjnych od swoich rodziców, jeśli nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, w zasadzie bez względu na to czy osiągnęło już pełnoletność. Dziecko zatem nie musi pozostawać w niedostatku, by otrzymać środki utrzymania i wychowania od swoich rodziców. Okoliczność, że matka, której powierzono pieczę nad dzieckiem, jest w stanie samodzielnie zaspokoić potrzeby dziecka, nie uchyla obowiązku alimentacyjnego ojca względem tego dziecka. Co więcej ? zgodnie z aktualnym brzmieniem Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ? na zakres obowiązku alimentacyjnego nie wpływa fakt, że rodzice na dziecko otrzymują świadczenia z pomocy społecznej czy z funduszu alimentacyjnego; ani fakt, że rodzice zastępczy dostają świadczenie dla rodzin zastępczych (art. 135 § 3 K.r.io.). Natomiast, aby obciążyć obowiązkiem alimentacyjnym dziadków względem wnuka czy też rodzeństwo, musi zaistnień przesłanka niedostatku. Dziecko, które nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie, winno otrzymać należne mu świadczenia od rodziców. Dotychczas obowiązek ten był bezwzględny. Znowelizowane prawo rodzinne dopuszcza jednak możliwość uchylenia się rodziców od dostarczania swojemu dziecku środków utrzymania, ale pod warunkiem że dziecko jest pełnoletnie, świadczenia alimentacyjne wiążą się z nadmiernym dla rodziców uszczerbkiem, a dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się (art. 133 § 3 K.r.io.). Ustawodawca pozostawił więc swoistą furtkę dla rodziców pełnoletniego dziecka. Jeśli więc student dzienny nie uczy się i w efekcie nie zalicza kolejnego roku studiów, to rodzice nie mają już obowiązku łożyć na jego dalszą naukę. Warto podkreślić, iż obowiązek alimentacyjny wywodzi się z pokrewieństwa, natomiast nie ma w ogóle powiązania z władzą rodzicielską. Rodzic, który został pozbawiony władzy rodzicielskiej nad swoim dzieckiem lub którego władza została ograniczona, nadal obowiązany jest do świadczeń alimentacyjnych na dziecko. Przywołana reguła działa też w odwrotną stronę. Rodzice, którzy oddali swoje dzieci do domu dziecka, czy rodzice pozbawieni władzy rodzicielskiej mogą wystąpić o alimenty do swoich dzieci, niezależnie od tego czy się nimi interesowali, czy na nie łożyli, a także niezależnie od tego, z jakich przyczyn popadli w niedostatek. Niemniej ustawodawca dla osób, które znalazły się w tego rodzaju sytuacjach również pozostawił furtkę w dodanym przez ustawę nowelizacyjną art. 144? K.r.io. Otóż ? zgodnie z brzmieniem tego przepisu ? zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeśli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Z oczywistych względów z takiej możliwości nie mogą skorzystać rodzice zobowiązani do świadczeń alimentacyjnych względem swych małoletnich dzieci. Termin przedawnienia roszczeń alimentacyjnych nie został zmieniony ? nadal jest to okres trzech lat. Tym samym uprawniony może dochodzić świadczeń alimentacyjnych za okres do 3 lat wstecz (licząc od dnia złożenia pozwu), jeśli pozwany już w tym okresie był zobowiązany do alimentacji. Ustawodawca w zmienionym art. 137 § 2 K.r.io. doprecyzował, w jaki sposób zaległe świadczenia alimentacyjne zostaną spełnione. Mianowicie niezaspokojone potrzeby uprawnionego z czasu przed wniesieniem powództwa o alimenty sąd uwzględnia zasądzając odpowiednią sumę pieniężną. W uzasadnionych przypadkach sąd może rozłożyć zasądzone świadczenie na raty.
  • Witam, alimenty dla małoletniej córki od byłego męża należą się niezależnie od tego czy jest Pani osobą samotną czy ponownie zawarła Pani związek małżeński. Obowiązek alimentacyjny w tym przypadku jest bowiem relacją pomiędzy małoletnią córką a jej ojcem, która nie zmienia się ze względu na Pani stan cywilny. Natomiast zakończenie sprawy o podwyższenie alimentów może być dla Pani pozytywne wówczas gdy wykaże Pani, że od momentu ostatniego orzeczenia odnośnie wysokości alimentów zmieniły się potrzeby córki i tym samym wzrosły koszty jej utrzymania. Ponadto sąd zawsze w takich sytuacjach bierze również pod uwagę możliwości zarobkowe zobowiązanego, czy jest on w stanie pokryć żądaną kwotę. Wykazanie tego faktu również leży w Pani interesie, jako osoby dochodzącej praw córki.
  • Przebywanie konkubina w zakładzie karnym nie ma znaczenia dla skuteczności założenia sprawy o ustalenie obowiązku alimentacyjnego. Obecność pozwanego na rozprawie nie jest niezbędna gdyż sąd w przypadku braku stawiennictwa konkubenta prawidłowo zawiadomionego może wydać wyrok zaoczny.
  • Polecam przeczytać tą opinię prawną: Alimenty a ponowne wyjście za mąż uprawnionej

  • lidzik52 alimenty.pl
    Wysłany: 2009-12-06 17:27:23

    Witam.Ja mam pytanie-w sumie odnośnie tego artykułu,który cytuję i akapitu 5 od dołu,który zaczyna się od "Dziecko,które nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie....". Otóż mój mąż płaci alimenty na dziecko,które w kwietniu tego roku ukończyło 18 lat.Był odstęp czasowy w płaceniu przez niego alimentów,ale od marca tego roku znów płaci.Jestem drugą żoną mojego męża i mamy wspólne dziecko.W tej chwili,a w zasadzie od 3 lat odkąd urodziłam córkę pozostaję bez pracy.Nie wiem co jest powodem,że nie mogę jej znaleźć-czy fakt ze mam dziecko,a w obecnych czasach matka z dzieckiem ma prze.......czy to że od ostatniej pracy minęły 3 lata i czy dalej tym będzie gorzej ją dostać....nie to jest w tej chwili problemem,który chcę opisać.Problemem jest fakt,że mój mąż jest jedynym żywicielem rodziny.Zarabia nie dużo(ku jasności pracuje w administracji publicznej).Płaci alimenty w kwocie 400zł dziecku,które śpi na kasie,kasę je,kasą się podciera!!!Ma wszystko co chce,o czym my,czy nam podobni możemy sobie pomarzyć!!Wielki dom z basenem,skuter,który chce sobie wymienić na motor (oczywiście wszystko z wyższej półki!!) to tylko niektóre z jego bogactw.My natomiast miesiąc w miesiąc z sercem w gardle myślimy,czy nam starczy do 1-ego.Liczymy każdy grosz!!Dziecko,na które płaci alimenty uczy się(nie pamiętam gdzie,ale chyba liceum,albo ostatnia klasa gimnazjum!).Odnośnie tego akapitu w artykule-ok,nie jest studentem,ale w sumie ma możliwość sobie dorobić choćby w weekendy.Jest pełnoletni a uszczerbkiem jest marna sytuacja obecnej rodziny męża,czyli nas.Mam dość tego,że dziecko jego z całą swoją tamtą rodziną żyją w takim bogactwie,że nawet jest mi ciężko to opisać,a my mamy dylemat czy kupić mleko czy pić wodę przegotowaną!!!!!!!Czy mój mąż może starać się o zmniejszenie alimentów lub też nawet o uchylenie się od płacenia alimentów na podstawie tego artykułu i akapitu 5 od dołu??Jak to wszystko rozegrać,żeby dać im do zrozumienia,że te pieniądze,które dziecko potrzebuje na nowy motor czy nie ma na paliwo do tego motoru dla nas jest dużym wydatkiem,który (gdyby nie płacić) znacznie nas ratuje?!!!!Przecież jemu nic nie brakuje!!Nie wiem czy jego matka pracuje i jeśli tak to gdzie,ale wiem,że prowadzą własną firmę i dziecko jakby pomaga im w różnych rzeczach na zasadzie "za kieszonkowe"(a może nawet jest zatrudnionym u nich???Nie wiem tego.Tak czy siak żyją w dostatku takim,że trudno sobie nawet wyobrazić!Czy dajmy na to - gdyby mój mąż założył sprawę w sądzie o zmniejszenie alimentów bądź próbował starać się o uchylenie ich to czy założenie sprawy w sądzie rodzinnym jest płatne i jeśli tak to ile?Bo gdyby co do czego doszło to nie ma kasy na opłacenie prawnika!!! Mało tego-wiem,że alimenty działają w obie strony-nie tylko rodzic-->dziecko, ale też dziecko--->rodzic w sytuacji,gdy ten pozostaje w niedostatku.Ja wiem,że w tej sytuacji jest to nierealne,ale chodzi mi o fakt.Błagam-powiedzcie,co robić?Czy da radę cokolwiek z tym zrobić???!!!!Z góry dziękuję!!!
  • stasia1937 alimenty.pl
    Wysłany: 2010-02-15 11:00:38

    a co ma byc placz i plac i modl sie zeby nie chciala wiecej
  • Witam Mam pytanie jestem po rozwodzie mam dziecko z byłym mężęm, który oczywiście płaci na nie alimenty.W chwili obecnej myśle nad drugim ślubem i moje pytanie dotyczy alimentów czy jeśli wyjdę za mąż to mój były mąż będzie zwolniony z obowiązku alimentacyjnego?Jak wygląda sprawa alimentów w moim przypadku?Z góry dziękuję za pomoc
  • nie nie bedzie zwolniony z placenia alimentow chyba ze pani partner adoptuje dziecko
  • mam takie pytanie, jezeli matka z dziecmi ktore dostaja odemnie alimenty wychodzi za mac ponownie, to czy moj obowiazek swiadczen aliemntacyjnych sie konczy w takim momencie? skoro ten facet jest w stanie ich utrzymac to w takim wypadku moje płacenie jest bezcelowe. rozumiem ze moge z dniem ich slubu napisac o zwolnienie z alimentów.
  • Proszę pana, alimenty nie płaci pan matce tylko dzieciom, do 18 roku życia, to że mają ojczyma, a pańska ex-żona męża nic nie zmienia, że dalej ma pan obowiązek płacić. Bezcelowe jest unikanie przyznanych alimentów, zrobią się panu z tego odsetki karne a zapłacić i tak pan będzie musiał. Alimenty mają być świadczeniem na utrzymanie ale i edukacje dziecka, poza tym chodzi też o to co pan powinien robić jako ojciec na rzecz dzieci, chyba że z pana Dupa a nie ojciec wtedy sprawa wygląda inaczej, ale tak czy siak płacić pan będzie musiał dalej aż do ukończenie przez ostatnie z dzieci 18 roku życia!!
  • kobieto pewnie sama pobierasz alimenty i zyjesz jeszcze z innym gratuluje prostoy wypowiedzi tylko zapomnialas ze do tanga trzeba dwojga a utrzymywanie dzieci nalezy do obydwoch rodzicow a wiekszosc z was umie tylko plakac przed sadem jakie wy poszkodowane a za drzwiami straszycie swoich bylych prokuratorem
  • tak jakie panie sa poszkodowane nigdy nie jestescie winne tylko faceci brawo tylko kto tu komu dal ???????????
  • A czy rozwód był orzeczony z winą czy bez? Jeśli bez orzekania o winie, to alimenty się nie należą, jeśli z winą, to nie jest już takie do końca oczywiste. Pozdrawiam, Małgorzata Woźniak www.separacja-rozwod.pl
  • Witam Pomimo tego że wątki są już z przed kilku lat, odkopię temat i dorzucę swoje trzy grosze. Pozwolę sobie zacytować wypowiedź użytkowniczki Ewunia 38. ?Witam, z chwilą ponownego wyjścia za mąż była żona traci prawo do alimentów natomiast dzieci nie. Obecny mąż żony nie ma obowiązku łożenia na utrzymanie dzieci żony, Jego dochody nie brane są pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów. Obowiązkiem rodziców jest łożenie na utrzymanie dzieci do 25 roku życia kiedy się uczą. Nie można przeżucac odpowiedzialności odnośnie utrzymania na męża żony w świetle prawa jest on obcym człowiekiem nie mającym praw rodzicielskich. Jest to jego dobra wola jeśli pomaga w utrzymaniu.? A teraz odniosę to do siebie. Jestem ojcem wspaniałej dziewczynki. Gdy moja córeczka miała kilka miesięcy, dowiedziałem się że jej matka, a moja ówczesna żona, ma romans. Aktualnie jesteśmy po rozwodzie. Za radą prawnika, rozwód za porozumieniem stron. W 9 mcy po rozwodzie, wyszła za mąż. Gość jest znacznie lepiej sytuowany finansowo. I teraz biorąc pod uwagę powyższy cytat, to jest to chore i niesprawiedliwe. Ponieważ ja, swoje dziecko widzę raz w tygodniu przez kilka godzin. Natomiast on, z punktu widzenia prawa, obcy człowiek dla mojego dziecka, spędza z nim więcej czasu? jest z nim częściej...On, ten obcy, z punktu widzenia prawa człowiek, który widzi jak dorasta moje dziecko? nie ma żadnych obowiązków wobec mojego dziecka. Innymi słowy, to że dochody matki mojego dziecka, oraz dochody jej obecnego męża są przeznaczane na ich wspólne gospodarstwo domowe, w którym mieszka moje dziecko, zupełnie nie jest brane pod uwagę przy ustalaniu sytuacji finansowej matki, a przez to ustalanie alimentów. Wychodzi na to, że jak ktoś tu dobrze to określił, alimenty w tej sytuacji, to może nie tyle trzecia pensja, tylko taka dodatkowa co miesięczna premia. Według mnie i zapewne nie tylko mnie, obowiązek alimentacyjny powinien być jak najbardziej, ale do chwili, gdy matka wspólnego dziecka, nie zwiąże się z innym mężczyzną, a konkretnie nie zamieszka z nim. Dzięki temu, OJCIEC dziecka będzie miał więcej środków na spędzanie czasu z dzieckiem. Będzie mógł zadbać też o swoje zadowolenie, a dzięki temu jego dziecko spędzając z nim czas i widząc go radosnego, samo też będzie radosne. Kolejne związki, będą bardziej odpowiedzialne z powodu świadomości że związek z kobietą mającą dziecko z poprzedniego małżeństwa, to także obowiązek. Prawny obowiązek. Bo niby dlaczego nie? Ewentualnie jeśli powyższe rozwiązanie z jakiś powodów (ciekawy jestem argumentów przeciwko takiemu rozwiązaniu, ale MERYTORYCZNYCH argumentów) to jest też inne rozwiązanie. Jeśli rodzice dziecka mieszkają w tym samym mieście, to po rozwodzie powinni tak sobie zorganizować życie, aby oboje mieszkać w miarę blisko przedszkola, lub szkoły wspólnego dziecka, tak aby dziecko w równym wymiarze czasu mogło przebywać z jednym i drugim rodzicem. Od razu zaznaczę, że nie przekonuje mnie twierdzenie, że to nie będzie dobre dla dziecka. Że będzie się czuło rozdarte pomiędzy dwa domy, czy też nie będzie czuło się bezpiecznie i stabilnie, mieszkając raz u matki a raz u ojca. To bzdura. Będzie się czuło bezpiecznie i stabilnie, bo będzie to regularny cykl. Będą zachowane, podtrzymywane a nawet rozwijane więzi emocjonalne zarówno z matką, jak i z ojcem. To rozwiązanie było by korzystne zwłaszcza dla więzi dziecka z ojcem. O wiele lepsze niż kilka godzin raz w tygodniu. O wiele lepsze zwłaszcza dla dziecka, bo nikt mi nie powie że dziecko nie czuje tęsknoty za tatą. Oczywiście to rozwiązanie nie mogłoby być stosowane z automatu, a tylko po stwierdzeniu że żadne z rodziców nie przejawia oznak jakiejkolwiek patologii, np. alkoholizmu czy agresji? A teraz drogie panie? czekam na lincz. Pozdrawiam.
  • Super z Ciebie ojciec! Fajnie było spłodzić, a żeby obcy facet utrzymywał, co? Nie jestem jeszcze niczyją żoną ani matką, za to mój własny ojciec zobowiązał się spłacać dwa kredyty aby kupić mi i mojemu bratu po kawalerce, a więc Twoje zachowanie jest dla mnie bulwersujące.
  • Witam Pomimo tego że wątki są już z przed kilku lat, odkopię temat i dorzucę swoje trzy grosze. Pozwolę sobie zacytować wypowiedź użytkowniczki Ewunia 38. ?Witam, z chwilą ponownego wyjścia za mąż była żona traci prawo do alimentów natomiast dzieci nie. Obecny mąż żony nie ma obowiązku łożenia na utrzymanie dzieci żony, Jego dochody nie brane są pod uwagę przy ustalaniu wysokości alimentów. Obowiązkiem rodziców jest łożenie na utrzymanie dzieci do 25 roku życia kiedy się uczą. Nie można przeżucac odpowiedzialności odnośnie utrzymania na męża żony w świetle prawa jest on obcym człowiekiem nie mającym praw rodzicielskich. Jest to jego dobra wola jeśli pomaga w utrzymaniu.? A teraz odniosę to do siebie. Jestem ojcem wspaniałej dziewczynki. Gdy moja córeczka miała kilka miesięcy, dowiedziałem się że jej matka, a moja ówczesna żona, ma romans. Aktualnie jesteśmy po rozwodzie. Za radą prawnika, rozwód za porozumieniem stron. W 9 mcy po rozwodzie, wyszła za mąż. Gość jest znacznie lepiej sytuowany finansowo. I teraz biorąc pod uwagę powyższy cytat, to jest to chore i niesprawiedliwe. Ponieważ ja, swoje dziecko widzę raz w tygodniu przez kilka godzin. Natomiast on, z punktu widzenia prawa, obcy człowiek dla mojego dziecka, spędza z nim więcej czasu? jest z nim częściej...On, ten obcy, z punktu widzenia prawa człowiek, który widzi jak dorasta moje dziecko? nie ma żadnych obowiązków wobec mojego dziecka. Innymi słowy, to że dochody matki mojego dziecka, oraz dochody jej obecnego męża są przeznaczane na ich wspólne gospodarstwo domowe, w którym mieszka moje dziecko, zupełnie nie jest brane pod uwagę przy ustalaniu sytuacji finansowej matki, a przez to ustalanie alimentów. Wychodzi na to, że jak ktoś tu dobrze to określił, alimenty w tej sytuacji, to może nie tyle trzecia pensja, tylko taka dodatkowa co miesięczna premia. Według mnie i zapewne nie tylko mnie, obowiązek alimentacyjny powinien być jak najbardziej, ale do chwili, gdy matka wspólnego dziecka, nie zwiąże się z innym mężczyzną, a konkretnie nie zamieszka z nim. Dzięki temu, OJCIEC dziecka będzie miał więcej środków na spędzanie czasu z dzieckiem. Będzie mógł zadbać też o swoje zadowolenie, a dzięki temu jego dziecko spędzając z nim czas i widząc go radosnego, samo też będzie radosne. Kolejne związki, będą bardziej odpowiedzialne z powodu świadomości że związek z kobietą mającą dziecko z poprzedniego małżeństwa, to także obowiązek. Prawny obowiązek. Bo niby dlaczego nie? Ewentualnie jeśli powyższe rozwiązanie z jakiś powodów (ciekawy jestem argumentów przeciwko takiemu rozwiązaniu, ale MERYTORYCZNYCH argumentów) to jest też inne rozwiązanie. Jeśli rodzice dziecka mieszkają w tym samym mieście, to po rozwodzie powinni tak sobie zorganizować życie, aby oboje mieszkać w miarę blisko przedszkola, lub szkoły wspólnego dziecka, tak aby dziecko w równym wymiarze czasu mogło przebywać z jednym i drugim rodzicem. Od razu zaznaczę, że nie przekonuje mnie twierdzenie, że to nie będzie dobre dla dziecka. Że będzie się czuło rozdarte pomiędzy dwa domy, czy też nie będzie czuło się bezpiecznie i stabilnie, mieszkając raz u matki a raz u ojca. To bzdura. Będzie się czuło bezpiecznie i stabilnie, bo będzie to regularny cykl. Będą zachowane, podtrzymywane a nawet rozwijane więzi emocjonalne zarówno z matką, jak i z ojcem. To rozwiązanie było by korzystne zwłaszcza dla więzi dziecka z ojcem. O wiele lepsze niż kilka godzin raz w tygodniu. O wiele lepsze zwłaszcza dla dziecka, bo nikt mi nie powie że dziecko nie czuje tęsknoty za tatą. Oczywiście to rozwiązanie nie mogłoby być stosowane z automatu, a tylko po stwierdzeniu że żadne z rodziców nie przejawia oznak jakiejkolwiek patologii, np. alkoholizmu czy agresji? A teraz drogie panie? czekam na lincz. Pozdrawiam. Nie będę Cię linczowac, nie taka ma rola. Nie jestem matką. Za to bardzo bliska, cudowna dziewczyna z którą znamy się od dziecka w trakcie studiów zaszła w ciążę i wyszła za mąż za idiotę. Rok pózniej byli już po rozwodzie. Wyprowadziła się ze stolicy do Poznania gdzie jej rodzice mieli dom, oni pomogli jej w opiece nad synem - ona kończyła studia medyczne. Skończyła studia, znalazła pracę , wróciła do Warszawy aby ojciec mogł dziecko oglądać. Wynajęła mieszkanie, szanowny idiota były małżonek miał zasądzone 400zl alimentów. Mija 10 lat, kobieta jest piękną, filigranową blondynką, lekarzem pediatrą, z 10 synem którym ja się często opiekuję. Jej związki rozpadają się dość szybko- faceci nie chcą byc tatusiem dla nie swojego, nadpobudliwego chlopaka. Zarabia niewiele w państwowej służbie zdrowia. Pewnego dnia wnosi o podniesienie alimentów z 400, na 500 zł. Eks idiota ripostuje obniżeniem na 250zl. Zarzuca jej, ze chce sobie wygodnie żyć za jego pieniądze, wydawać na kosmetyczki, manicure, fagasów. Ona przedstawia w sadzie rachunki. Jej dzieciak ma ADHD, jest inteligentny jak cholera, ale ma problemy ze skupieniem uwagi, potrzebuje korepetycji, biega po boisku-buty dziurawi,, chodzi po drzewach - spodnie rozrywa. No i jak to chlopak często sobie krzywdę robi. Zapisała go na Karate zeby trochę energii spalił, oprócz tego ma wadę wzroku, potrzebuje okulary a jak to z dzieckiem bywa, gubi je.... Pomijając to wszystko, dziecko musi jeść, musi do szkoły dojechać, zużywa prąd, wodę, ogrzewanie, czynsz - mieszka z matką. Tata zabiera go na lody raz w miesiącu. Nie dlatego ze ma tak sądownie zasądzone. Dlatego, ze twierdzi, ze jest mu za daleko jeździć. Eks idiota mówi w sadzie, ze on zakłada właśnie nową rodzinę. Jego dziewczyna jest w ciąży. Jego już problemy 10 letniego Daniela nie dotyczą. On się musi dzieckiem które za miesiąc przyjdzie na świat zając. Gdybym nie widziała na własne oczy, nie uwierzyłabym. Czytam Twoja historię, historię tego geniusza który obowiązkiem alimentacyjnym obdarować chce nowego męża eks małżonki i historię idioty za którego wyszła moja przyjaciółka, który twierdzi, ze dziecko 10 letnie nie kosztuje wiecej niż 250 zł a za 500 zł to ona sobie chce żyć wygodnie (i takich jest tutaj wpisów multum) i jedyne co mam ochotę zrobić, gdy ja znajdę się w podobnej sytuacji, to po prostu zostawić dziecko ojcu i tyle. Sądzicie, że to takie proste? Sądzicie, że to takie tanie? Sądzicie, że matki z tych paru śmiesznych groszy żyją i śpią do południa nic nie robiąc? Proszę bardzo! Ojciec mojego dziecka będzie miał szanse się przekonać. Ja tez chce byc tym cudownym rodzicem co przyjezdza w weekend i zabiera do parku i na lody....
  • Nati100 Jak sama Pani napisała, nie jest jeszcze ani żoną, ani matką, więc temat osobiście Pani nie dotyczy i życzę by nigdy nie musiał. Proponuję natomiast, by to co napisałem poprzednio, przeczytała Pani jeszcze raz, na spokojnie, albo nawet na głos.. Ale postaram się inaczej.. Według Pani, to jest w porządku, że gdy kobieta wychodzi ponownie za mąż, ma nowe wspólne gospodarstwo domowe, to dochody jej nowego męża nie są brane pod uwagę, przy ustalaniu jej sytuacji majątkowej? Przecież mieszkają pod jednym dachem.. Robią jedne zakupy, a mimo to nowy mąż w kwestii finansów dla tego gospodarstwa domowego, jest niewidoczny. Dla przykładu. Ona zarabia 3500netto, on 4000netto. Razem 7500 z których to utrzymują wspólne gospodarstwo domowe. Natomiast jeśli chodzi o alimenty i sytuacje finansową kobiety, to nagle tych 4000netto nie ma i matka musi utrzymać siebie, dziecko i mieszkanie za 3500. Do czego zmierzam. W wielu przypadkach gdy rodzice nie mogą dojść do porozumienia w kwestii odwiedzin dzieci, decyduje za nich sąd. W tych wielu przypadkach, jest to raz, bądź dwa razy w miesiącu. W tej sytuacji to nowy mąż kobiety spędza z dzieckiem więcej czasu.. on je wychowuje, co za tym idzie zapis że według prawa nowy mąż jest obcy dla dziecka i nie ma wobec niego żadnych obowiązków, to żart. Spójrzmy z innej strony. Z zarobków ojca tego dziecka, należy odliczyć alimenty, wraz z wiekiem coraz większe, do tego koszty spędzania czasu z dzieckiem, do tego oczekuje się że jako facet, zapewni dziecku start w przyszłość, więc będzie wpłacał coś na konto dla dziecka.. Z tego co zostanie musi się jeszcze sam utrzymać... a może jakoś ułożyć życie.. Więc co? Drugi etat? Ale skoro zwiększą się dochody, to także i alimenty, bo przecież są proporcjonalne do dochodów. Dostrzega już to Pani? Proszę zwrócić uwagę iż napisałem że pieniądze na alimenty, ojciec dziecka mógłby przeznaczyć na ciekawsze spędzanie czasu z dzieckiem, ciekawsze, atrakcyjniejsze wakacje, na konto dla dziecka. Nie dla siebie. Poza tym nie oszukujmy się, w wielu przypadkach, gdy kobieta wychodzi ponownie za mąż, stara się zmarginalizować ojca swojego dziecka tylko do roli płatnika alimentów, ale o tym się przecież nie mówi, bo to tylko kobiety są pokrzywdzone przez los. Zaproponowałem także inne rozwiązanie. Opieka nad dzieckiem w równym wymiarze czasu przez matkę i ojca. Dwa tygodnie z matką i dwa tygodnie z ojcem. Oboje ponoszą koszty utrzymania dziecka a dziecko ma kontakt z obojgiem rodziców. Nie jednocześnie, ale w równym wymiarze czasu. Oczywiście zaraz znajdzie się co najmniej kilkanaście powodów przeciw takiemu rozwiązaniu. A może tak dla "zabawy" wyobraźmy sobie sytuację że to mężczyzna odchodzi od kobiety. W sądzie to ojciec z automatu dostaje opiekę nad dzieckiem, dajmy na to synkiem (bo przecież etos Ojca Polaka). Matka ma wyznaczone widzenia z dzieckiem i alimenty. Po pewnym czasie jej były mąż poznaje inną kobietę.. bierze z nią ślub, tworzą nową rodzinę. To ta kobieta wychowuje synka tej matki, spędza z nim czas na zabawie odbiera z przedszkola lub szkoły... Natomiast matka widzi swojego synka może kilkanaście godzin w miesiącu. Fajna wizja? To dodajmy do tego właśnie alimenty plus inne koszty i skonfrontujmy z układaniem sobie życia na nowo. Wiesz co jest jeszcze bardzo znamienne. To jak określacie swoich byłych partnerów, lub jak to w twoim przypadku ex partnerów innych kobiet. Idiota, cham, dziad, debil, itp. itd. Natomiast mężczyźni jakoś nie określają ex partnerek w podobny sposób. Nie piszą "idiotka", "suka".. lecz "była żona", "matka moich dzieci".. Skąd w was tyle jadu. Można by pomyśleć że żadna z was jest bez winy. Rodziny po prostu nigdy nie rozpadają się z winy kobiet. I tak na koniec. Bladego pojęcia Pani nie ma jakim jestem ojcem dla swojego dziecka. Co robię, aby było szczęśliwe i żebym miał z nim jak najlepszy kontakt i jak najsilniejszą więź, abym mógł zapewnić jej jak najlepszą przyszłość. Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze, ale równie ważne jest też moje życie. Ponieważ, może trudno to Pani zrozumieć, ale jeśli ja będę szczęśliwy, to moje dziecko też będzie szczęśliwe. Dlaczego? Choćby dlatego że może kiedyś dziecko uzna, że z różnych przyczyn woli mieszkać z ojcem niż z matką. I co? Chyba będzie lepiej gdy ten ojciec będzie szczęśliwy? Tyle tylko aby to osiągnąć, to mężczyzna po rozwodzie będący ojcem, musi być przestać traktowany przez prawo, jako dawca spermy i chodzący bankomat. Bo powiedzmy sobie otwarcie. Prawa ojca, w obecnej przestarzałej formie, to kpina. P.S. Potrafi Pani przedstawić MERYTORYCZNE kontrargumenty. Ustosunkować się do całości, a nie tylko do fragmentu? Ponieważ ja mógłbym się odnieść do Pani ostatnich zdań, które to bardzo dużo o Pani mówią i o tym jak mało Pani wie o temacie o którym z takimi emocjami się Pani wypowiada.
  • Tata77 - merytorycznie, bo widze, ze niezly z ciebie ksiegowy. Ja mam 2 synow, po rozwodzie sama wzielam kredyt i kupilam mieszkanie, ktore po tym jak zostanie splacone bedzie przepisane na dzieci. w mieszkaniu straszy syn ma swoj pokoj a w nim swoje krolestwo, mlodszy syn ma swoj pokoj a tam klocki lego wszedzie i ja mam swoja sypialnie. Chlopcy maja dostep do internetu za ktory place, prad, woda etc. w zeszlym roku wprowadzil sie do nas moj nowy narzeczony. Udostepnilam mu polowe mojego lozka. Mieszkanie jest ocieplane czy on w nim przebywa, czy nie, fakt troche czesciej trzeba prac. Tak na prawde to on jest tu dodatkiem do tego domostwa i ja nie biorę od niego oplat. On nie moze splacac kredytu na rzecz nie swoich dzieci, on nie moze im placic za ciuchy czy kurs jazdy na desce. niech sie nawet do pradu nie poczuwa- jestesmy zawsze razem, ja czytam i ty czytasz z tego samego zrodla energii. owsze, czasami aby sie odwdzieczyc (chociaz nie wiem za co - jego ciuchy nie opuszczaja kartonow bo nie mamy gdzie je powiesic) kupi chlopakom pizze i film sobie poogladaja razem. Ale ten cudowny facet w moim zyciu zajal jego 15%, bo tyle bylo wolne. A ze mnie sie nie wydaje ze obcy ludzie powinni mi moje dna utrzymywac wiec on placi za korzystanie ze swojego kacika i za swoje potrzeby. chlopakow biore na klate ja - bo ich ojciec ciagle szuka sposobow, jak to zrobic zeby nie placic. i cos wydaje mi sie ze ty jestes podobny.
  • Drogie Panie Jak widzę potraficie się tylko ustosunkować do części tego co piszę. Odpowiedzi, są w stylu bo wy bierzecie wszystko na klatę. No po prostu niesamowite i godne szacunku. Tylko ja cały czas podkreślam. JA BARDZO CHĘTNIE WEZMĘ NA SIEBIE WYCHOWANIE I UTRZYMANIE DZIECKA. W RÓWNYM WYMIARZE CZASU DLA OBOJGA RODZICÓW. Udajecie że tego nie widzicie, czy nie dociera do Was ta informacja. Poza tym Nati100 przytacza sytuacje swojej przyjaciółki która ciągle o ile dobrze pamiętam, od 10 lat jest sama. (To zgoła inna sytuacja niż ślub w rok po rozwodzie) Oraz jeszcze informuje o tym że jej tata jest w takiej dobrej sytuacji, że jest w stanie udźwignąć dwa kredyty hipoteczne. Super. Bardzo się cieszę. Elvisrulesbaby.. Czy ja dobrze rozumiem, że z ubiegłym roku wprowadził się do Pani jej narzeczony, cudowny człowiek, od którego nie oczekuje pani dorzucania się do opłat za czynsz i media? Czegoś tu nie rozumiem. Z taką łatwością mnie Pani osądza, sama o sobie pisząc że bierze Pani na klatę utrzymanie dwóch synów, bo ojciec się nie poczuwa, a jednocześnie dorzuca Pani sobie na tą klatę, utrzymanie w tym mieszkaniu jeszcze swojego narzeczonego? To jest jakaś inna.. kobieca "logika"... A co obie panie i reszta powie na propozycję opieki nad dziećmi jeden do jednego? Opieka w równym wymiarze czasu? Bo ta opcja jest przez Was jakoś dziwnie pomijana. Jedyne co widzicie to, kwestia że ktoś proponuje żeby w momencie zawarcia nowego związku, odpadnie część pieniędzy wpływających co miesiąc na konto. Widzicie tylko i wyłącznie swoją sytuację.. ale sytuacji drugiej strony to już nie dostrzegacie. Po prostu patrząc na wasze wyrachowanie, i tą specyficzną odporność na by choć spróbować obiektywnie spojrzeć z boku na całą sytuację, że mi po prostu ręce opadają.
  • Drogie Panie Jak widzę potraficie się tylko ustosunkować do części tego co piszę. Odpowiedzi, są w stylu bo wy bierzecie wszystko na klatę. No po prostu niesamowite i godne szacunku. Tylko ja cały czas podkreślam. JA BARDZO CHĘTNIE WEZMĘ NA SIEBIE WYCHOWANIE I UTRZYMANIE DZIECKA. W RÓWNYM WYMIARZE CZASU DLA OBOJGA RODZICÓW. Udajecie że tego nie widzicie, czy nie dociera do Was ta informacja. Poza tym Nati100 przytacza sytuacje swojej przyjaciółki która ciągle o ile dobrze pamiętam, od 10 lat jest sama. (To zgoła inna sytuacja niż ślub w rok po rozwodzie) Oraz jeszcze informuje o tym że jej tata jest w takiej dobrej sytuacji, że jest w stanie udźwignąć dwa kredyty hipoteczne. Super. Bardzo się cieszę. Elvisrulesbaby.. Czy ja dobrze rozumiem, że z ubiegłym roku wprowadził się do Pani jej narzeczony, cudowny człowiek, od którego nie oczekuje pani dorzucania się do opłat za czynsz i media? Czegoś tu nie rozumiem. Z taką łatwością mnie Pani osądza, sama o sobie pisząc że bierze Pani na klatę utrzymanie dwóch synów, bo ojciec się nie poczuwa, a jednocześnie dorzuca Pani sobie na tą klatę, utrzymanie w tym mieszkaniu jeszcze swojego narzeczonego? To jest jakaś inna.. kobieca "logika"... A co obie panie i reszta powie na propozycję opieki nad dziećmi jeden do jednego? Opieka w równym wymiarze czasu? Bo ta opcja jest przez Was jakoś dziwnie pomijana. Jedyne co widzicie to, kwestia że ktoś proponuje żeby w momencie zawarcia nowego związku, odpadnie część pieniędzy wpływających co miesiąc na konto. Widzicie tylko i wyłącznie swoją sytuację.. ale sytuacji drugiej strony to już nie dostrzegacie. Po prostu patrząc na wasze wyrachowanie, i tą specyficzną odporność na to by choć spróbować obiektywnie spojrzeć z boku na całą sytuację, ręce opadają.
  • Tata ja rozumiem że jesteś też za tym by jeżeli facet ożeni się po raz drugi po rowodzie miał brane do alimentów de facto dochody swoje i żony.I w tym układzie była żona nie musi grosik DO DZIECI DOŁOŻYĆ,Bo skoro obc facet ma utrzymmywać to obca baba też może prawda....
  • Niulka72 Doprecyzuj proszę, z kim w tej sytuacji jest dziecko. Z matką, czy z ojcem?
  • A nawet jeżeli jest z matką to co to zmienia? Jeżeli matka zarabia powiedzmy 2tys a tatuś z żonką powiedzmy 6tys to jaki problem by na dziecko tysiaka zapłacili.Przecież stać ich na to,Tak jak tego obcego faceta stać tak i chyba nowa żona nic przeciwko nie ma prawda??? Ja osobiście pomimo mojej bardzo ciężkiej choroby bo mam tatusiu raka pośrednio sponsoruje drugą zonę mojego eks bo w wyniku tego że nie splamiła się pracą prawie przez całe swoje życie alimenty zasądzone na moje dziecko są mniej więcej w wysokości 40% kosztów jego utrzymania. I to też ok??
  • Niulka72 Zacznę od tego że jesteś pierwszą kobietą, która podejmuje jakąkolwiek próbę dialogu. Super. I jeszcze jedno. Uwierzy Pani lub nie, ale z całego serca życzę Pani zwycięstwa w walce z chorobą. Spróbujmy od początku. - Jeśli dziecko jest z matką, która nie weszła w żaden kolejny związek. Małżeństwo, czy nawet konkubinat, to ojciec jak najbardziej jest zobligowany pomóc jej w utrzymaniu ich wspólnego potomstwa. To nawet nie podlega dyskusji, bez względu na to czy się dogadali co do częstotliwości odwiedzin czy też sąd musiał to za nich ustalić. Nie ważne czy ojciec widzi dziecko raz w tygodniu, czy dwa razy w miesiącu.. to nie ma znaczenia. Jest zobligowany pomóc matce w utrzymaniu i wychowaniu tego dziecka lub dzieci. A jeśli to ojciec pierwszy wejdzie w kolejne małżeństwo lub wolny związek, ale mieszkają ze sobą, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nawet bardziej pomógł matce swojego dziecka. W końcu nie musi już sam utrzymać mieszkania itd. Itp. To jest tylko kwestia tego jak się ze sobą dogadują. - Jeśli to kobieta wcześniej wejdzie w kolejny związek, a dziecko jest przy niej, to ojciec powinien być zwolniony z obowiązku alimentacyjnego, lub wysokość alimentów powinna zostać znacząco obniżona. Dlaczego? Już wyjaśniam. Co prawda nowy partner/mąż, w świetle litery prawa dla dziecka kobiety, jest obcym człowiekiem i nie ma wobec tego dziecka żadnych obowiązków. Jednak to tylko zapis w przepisie, i wszyscy wiemy że jest to martwy zapis. Czy któraś z Pań, wyobraża sobie aby związać się z facetem, który jej dziecko będzie traktował jak przedmiot? Że nie będzie próbował nawiązać żadnej relacji? Szczerze wątpię. Dlatego w przypadku gdy ojciec dziecka widuje je w dość mocno ograniczonym zakresie, siłą rzeczy funkcje wychowawcze dziecka, przejmuje nowy partner/mąż tej kobiety. Innymi słowy, dziecko biologicznego ojca, jest wychowywane przez innego mężczyznę. A teraz może trochę na cyferkach. Pozwoliłaś sobie podać jakieś przykładowe kwoty dochodów. Ja się posłużę podobnym przykładem. Matka i ojciec dziecka są po rozwodzie, każde mieszka oddzielnie. Ona zarabia 2000zł?. On 2500. Matka dziecka, wychodzi za mąż. Nowy mąż, no niech zarabia tak samo jak poprzedni 2500. Nowe małżeństwo mieszkające pod jednym dachem, ma łącznie 4500zł. Oczywiście rachunki za media, będą odrobinę wyższe, ale w stosunku do zwiększenia się dochodu na to jedno mieszkanie, zwyżka rachunków będzie naprawdę symboliczna. Wróćmy teraz do ojca dziecka. Z jego pensji 2500, należy odliczyć alimenty. Spokojnie 500zł. Do tego, doliczmy koszt spędzania czasu z dzieckiem, do tego jakiś prezent, tak jak wcześniej pisałem, coś odłożyć na wspólne wakacje, lub ferie?.. Ile zostanie temu facetowi? 1200zł? I z tego co zostanie, musi opłacić rachunki..musi coś jeść.. w coś się ubrać? Co z ułożeniem sobie życia na nowo? Za co? Odpowiecie? niech weźmie drugi etat? Oczywiście.. może wziąć drugi etat. Tylko co my wtedy po tej drugiej wypłacie, skoro jego codzienność będzie się składała tylko i wyłącznie z pracy i snu? A gdzie ŻYCIE? I teraz w sytuacji gdy matka dziecka zawarła nowe małżeństwo i ich wspólny dochód, to te przykładowe 4500 miesięcznie, to jeszcze dochodzi do tego 500zł alimentów. I mamy fajne porównanie. 5000zł na trzy osoby w jednym mieszkaniu, a 1200zł na jedną osobę w jednym mieszkaniu. Nadal uważacie że to jest w porządku? A teraz odwróćmy sytuację. Dziecko jest z ojcem, matka płaci alimenty. Ojciec dziecka zawiera nowe małżeństwo. To inna kobieta wychowuje wasze dziecko. I to wasz były mąż ze swoją nową żoną, mają razem 4500 miesięcznie a panie się im do tego dorzucają do równych 5000zł, a same musicie liczyć na co możecie sobie pozwolić. Fajna perspektywa? Jeśli o mnie chodzi, gdyby dziecko było ze mną, to nie wyobrażam sobie ponownego małżeństwa z kobietą, która wychodziła by z założenia, że nie musi utrzymywać mojego DNA. Bo jeśli miałaby się zdecydować na związek ze mną, to również musiałaby zaakceptować fakt, że jestem ojcem i moje dziecko mieszka ze mną, a ona decyduje się do nas dołączyć, co wiąże się z pewnymi obowiązkami. Co więcej, jeśli o mnie chodzi, to gdybym był w tej sytuacji, to sam bym wyszedł z inicjatywą, aby matka dziecka została zwolniona z obowiązku alimentacyjnego. Dlaczego? Bo to że nam się nie ułożyło, że doszło do rozwodu, nie znaczy że chcę aby miała w życiu ciężko. Niech ma lżej, bo to że nie widzi swojego dziecka na co dzień i tak jest wystarczającym ciężarem. Ale nie zrozumie tego ktoś, kto tego nie doświadczy. Niech nie musi brać drugiej pracy.. mieć podkrążonych oczu.. Niech nie musi sobie odmawiać fryzjera, czy nowego ciucha. Niech ma lżej w życiu, bo skoro mi jest już łatwiej, to i niech ona sobie ułoży to życie. I gdy będzie widziała się z dzieckiem, niech to dziecko czuje, że jej matka jest szczęśliwa, na tyle, na ile to tylko możliwe. Czy po tym wywodzie, wreszcie pojawiła się jakaś iskierka zrozumienia? Dostrzegacie sens, tego o czym już tak długo piszę? Niulka72? Jest Pani kolejną osobą, która zupełnie zignorowała opcję opieki w równym wymiarze czasu. Zastanawiam się dlaczego udajecie że tego nie napisałem? Czy dlatego, że gdybyście przyznały że to jest w sumie najbardziej dla wszystkich, sprawiedliwe rozwiązanie, oczywiście pod warunkiem spełnienia pewnych kryteriów, to była by szansa że waszym byłym mężom/partnerom/ ojcom waszych dzieci zacznie żyć się trochę lepiej? Czy może gdy zaprzeczycie, okaże się to, aby ojcom waszych dzieci żyło się lepiej, jest ostatnim czego chcecie, nawet że tego nie chcecie?. Dlatego w tej kwestii spotykam się z próbą przemilczenia tematu?
  • Zignorowałam temat o wspólnej opiece ponieważ mój syn ma 22lata żadnego kontaktu z ojcem od wielu lat poza salą sądową,studiuje i ojciec nigdy nie miał ochoty nim opiekować się nawet jeden dzień.
  • A tak nawiasem tatko masz tu link do forum na kafe gdzie pięknie jest napisane jak to tatusiowie wraz z kolejnymi żonami chhcą zajmowac sie dziećmi głównie super wypowiedzi pań http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3770819
  • Niulka. Ja jestem świadomy że w wielu przypadkach Ci tak zwani ojcowie, po rozwodzie przestają interesować się dziećmi. To wtedy, tak... nawet gdy matka wyjdzie ponownie za mąż, powinien dalej płacić. Skoro nie ponosi żadnych innych kosztów związanych z własnymi dziećmi. Ja pisałem mając na myśli ojców, którzy po rozwodzie, robią wszystko co mogą, aby ten kontakt utrzymać, spędzać razem czas tak często jak to tylko możliwe, aby umacniać tą więź z własnym dzieckiem, bo to jest według mojej definicji ojciec...tata...tatuś... Ci którzy przestali się interesować własnymi dziećmi, to tylko dawcy spermy i to wszystko. Jednak podkreślę raz jeszcze, to że ojciec dziecka, interesuje się nim... chce spędzać z nim czas, przekazać jakieś wartości, wzorce itd. nie może przekreślać jego dalszego życia. Nie może wykluczać jego pasji, zainteresowań, planów.. Ojciec po rozwodzie, powinien być szczęśliwy, właśnie dla własnego dziecka. Zresztą oboje rodziców powinno być szczęśliwymi na tyle na ile to możliwe. Niulka, dziękuję za link. Przeczytałem 3 strony i dalej sobie odpuściłem, choć tak na prawdę to czytać nie musiałem, ale skoro podałaś, to zajrzałem. Nie musiałem tego czytać, bo sam tego doświadczyłem, na szczęście bardzo szybko. Po dwóch miesiącach spotykania się usłyszałem z pretensją w głosie, że za dużo czasu spędzam ze swoim dzieckiem. To był natychmiastowy koniec. Nie wyobrażam sobie wiązać się z kobietą, która miałaby takie podejście, jak na tamtym forum. I wiesz co? Patrząc na to co się dookoła dzieje, to bardzo mocno skłaniam się ku temu by kawalerem z odzysku pozostać na stałe :) Pozdrawiam Cię Niulka :)
 

Dodaj post na forum:

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zapytaj prawnika – skontaktujemy się z Tobą w ciągu godziny!

* pola wymagane