Witam serdecznie.Mam do PAństwa pytanie.Może ktoś miał podobne "przeżycie"?Otóż przy sprawie rozwodowej w 2004r przyznano na mojego synka 300zł alimentów.Teraz mamy 2007 mój synek ma 5lat i od urodzenia choruje na bardzo rzadką chorobe metaboliczną która zmusza do stosowania bardzo kosztownej diety-koszt miesięczny utrzymania diety (samych produktów żywnościowych) to ok.700-800zł.Ojciec dziecka regularnie płaci
alimenty,czasami raz na 3 miesiące kupi synkowi kurtkę,koszulkę czy spodenki (bardzo drogie-kurtka 150zł).Niestety wogóle nie interesuje się czy mam na te specjalne produkty żywieniowe pieniążki,uważa że moim obowiązkiem jest dostarczanie jemu (kiedy dziecko przebywa u niego) wszystkiego co trzeba.Na moje prośby iż może złożymy sie na większe zamówienie tylko się zaśmiał...On tez jest niepełnosprawny-całkowity jego miesięczny dochód wynosi ok.3000tys zł plus dochody dodatkowe (na czarno) ok.1000zł.Czy w takiej sytuacji moegę spokojnie wnosić o podwyższenie alimentów??On twierdzi że jak tylko spróbuję podać sprawę przedstawi 20 zaświadczeń że musi płacić za rehabilitacje,leki itp.Wiem jednak że to są "lewe" zaświadczenia,że tak naprawdę korzysta z bezpłatnej rehebilitacji a leków tak naprawde nie potrzebuje.On żyje ponad stan-jeździ najnowszą Audi A8,utrzymuje konkubinę z dwójką dużych dzieci (ona tez pracuje),prowadzi lokatę inwestycyjna na której potrafi zarobić w przeciągu dwóch tygodni nawet 15tys zł a ja czasami nie mam na mąkę dla dziecka która kosztuje 28zł za 400g albo na jajko za 104zł za 150g!!!Szlag mnie trafia a on się tym hełbi!Prosze doradźcie mi bo jestem załamana,sama musze kupować specjalną żywność a on się tylko śmieje i "gazuje" mi pod oknami...Czy jest możliwośc podwyższenia alimentów chociaż o 200-250zł tak na raz.Obliczyłam całkowity koszt miesięczny utrzymania dziecka-wyniósł ok.1500zł a ja dostaje tylko
zasiłki z Mops-u i te nieszczęsne
alimenty.Jak na razie sobie radze ale nie wiem jak długo.Czy dla Sądu podstawa do nie podwyższenia alimentów będzie fakt iż zapisałam synka do Fundacji gdzie ze środków uzyskanych czasami zamawiam dla niego żywnośc?Wiem też że Nasza Kochana sędzina która prowadzi sprawę cały czas używa argumentu ze to matka i ojciec powinni łożyć po połowie ale jak ja mam łożyć skoro nawet nie moge iśc do pracy bo nie ma sie kto zająć synkiem-nie zatrudnię pielęgniarki bo mnie na to nie stać!?!?!?