Witam, mam podobną sytuację. Po rozwodzie zostały mi ogromne długi i dwóch synów. Tatuś jak lew walczył w sądzie o opiekę nad dziećmi, a ja na wszytko zgadzałam sie, uważałam i nadal uważam , ze chłopcy powinni mieć kontakt z ojcem. Po zakończeniu sprawy rozwodowej kontakt sie urwał i wywalczone soboty i niedziele z dziećmi przestały tatusia interesować. Nie widział synów 4 lata. Ja po 4 latach od rozwodu złożyłam
pozew o podwyższenie alimentów. Powiedziałam dzieciom o sprawie w sądzie, a one na to ze chcą zobaczyć jak wygląda ojciec, nie miałam nic przeciwko temu i poszliśmy do sądu razem. Sprawa tego dnia nie odbyła się, ale ojciec pojawił sie w sądzie. Staliśmy i czekaliśmy aż z niego wyjdzie. Wyszedł i zdziwiony popatrzył na dzieci , podał im rękę i powiedział "ale chłopaki wyrośliście" i poszedł. Zamurowało nas. Zatrzymałam go mówiąc że dzieci przyszły się z nim zobaczyć, a on że trochę później bo nie ma czasu i poszedł. Domyśliłam się, ze w parę ulic dalej w budynku sądu rejonowego, może załatwiać sprawy z prokuratorem ( tam miał z kolei sprawę o niepłacenie alimentów) i dzieci pobiegły pod budynek tegoż sądu. Tam udało sie go dorwać i porozmawiać trochę z ojcem. Synowie wrócili zniesmaczeni. Tatuś po spotkaniu zamilkł. Zaczął po jakimś czasie odzywać się do synów na gg.Prokurator sprawę o niepłacenie alimentów umorzył , argumentując w podobny sposób jak w powyższym poście i dzięki temu Tatuś znalazł sie w Anglii, co utrudnia mi dopiero teraz egzekwowanie alimentów. Zadłużenie alimentacyjne przekroczyło już znacznie 20 tys zł, były mąż obecnie w Anglii pracuje ( z wykształcenie fizjoterapeuta) i z tego co mi wiadomo pracuje jako opiekun ludzi starszych. Nie stać go na wpłatę alimentów wysokości 1000 zł miesięcznie, kwoty wpływają nieregularnie i w niepełnej wysokości, ale stać np. na wyjazd na 2 tygodniowe wczasy do Włoch. Teraz znalazł nowy sposób na zakłócenie nam spokoju. Skłócił synów, faworyzując młodszego !6 letniego (zaczął przysyłać prezenty, ale tylko jednemu, bo według tatusia , starszy 19latek obraził go i nie przeprosił). Po świętach Bożego Narodzenia zaczął namawiać młodszego na wyjazd do Anglii na ferie zimowe, powiedziałam ze jak już mieli by jechać to obaj, tu usłyszałam ze syn go nadal nie przeprosił a ja to się chyba nie znam sie na finansach, bo powinnam wiedzieć , ze go nie stać na to żeby obu zabrać. Buntuje syna , wydzwaniając i pisząc codziennie, a sprawa jest taka, ze ma zawieszoną władzę rodzicielską i nie może sprawować opieki nad dzieckiem (chyba że ją sobie w sądzie odwiesi) a następna to ciągły brak alimentów i w tym miesiącu też ich nie ma. Tak zachowują sie tatusiowie. A mamusie , to całymi dniami nocami opiekują sie, gotują , drżą i boją sie cały czas, żeby sie dziecku nic nie stało, kombinują jak przeżyć od pierwszego do pierwszego i nagle pojawia sie wspaniały tatuś, który bawi sie kosztem dziecka i burzy jego świat. Bo teraz to mamusia niedobra , bo nie chce puścić dziecka do tatusia. Pozdrawiam głownie prokuratorów z ich bezdusznością i brakiem profesjonalizmu