Na początku zastrzegam że sama jestem kobietą, odeszłam od męża mam 7 -letniego chorego syna, który wymaga nie tylko terapii, ale i ciągłej opieki. Ustaliliśmy z mężem ze będzie płacił 600 zł na syna. Ze względu na duże
koszty które ponoszę zarówno organizując opiekę nad synem jak i terapię nie jest to dużo. Ponadto mąż został w swoim domu którego
koszty remontu i przysposobienia ponosiliśmy razem. Ja przez dwadzieścia kilka lat będę spłacała kredyt za 30 metrowe mieszkanie. Ale nie przyszło mi do głowy żeby żądać więcej pieniędzy. Uważam że każdy z rodziców powinien ponosić
koszty utrzymywania swoich dzieci, ale kwoty te powinny być w granicach rozsądku i w zależności od miejsca zamieszkania. Inne są
koszty utrzymania w mieście a inne w mniejszych miejscowościach. Za chwilę odezwą się głosy że tak samo wydaje się na dzieci w mieście jak i na wsi. Cóż, mam to porównanie na przykładzie rodzeństwa i znajomych i wiem jakie
koszty ponoszą w porównaniu ze mną (mieszkam w Warszawie). Uważam, że najważniejsza jest uczciwość i sumienie. Przeważnie słyszy się że to ojcowie są be i nie płacą na dzieci. NIe zawsze. Podam przykład mojego sąsiada którego sama namówiłam na wniesienie sprawy do sądu. Kilka lat temu żył z żoną jak wiele małżeństw. Niestety pomiędzy nimi b. źle się działo. Ona próbowała podporządkować go sobie. Zrobić z zniego niewolnika. Chłopina chciał spokoju, normalnej rodziny. To człowiek zaradny i chociaż niewykształcony to taka złota rączka. W domu zrobił wszystko. I ro nie tylko prace remontowe. Zajmował się dziećmi, prał, gotował. I zarabiał wtedy niemałe pieniądze. Jego żonie ciągle było mało, ciągle wszczynała awantury. Pół wsi słyszalo jak się wydzierała. Sąsiad w jkońcu zagroził że odejdzie od niej. I co zrobiła? W czasie gdy on kilka miesięcy pracował w Niemczech wystąpiła o horrendallne
alimenty 1200 zł twierdząc że ją maltretuje, nie interesuje się dziećmi nie daje na nie pieniędzy. A on co miesiąc przyjeżdzał i w zębach przynosił jej 3-4 tysiące. Pracodawca nie zwolnił go na rozprawę i nie wiedział czy się odbyła i co i jak. Nie dostał żadnego pisma. Po przyjeżdzie żona powiedziala że wycofała sprawę. W porządku. Przez kilka miesięcy mieszkali razem a potem po kolejnej awanturze facet wyszedł jak stał. Ona mieszka z dziećmi w jego domu rodzinnym, za nic nie płaci, jeszcze od teścia otrzymuje połowę opału na zimę. Sąsiad odszedł od żony i przez ponad dwa lata przesyłał, lub osobiście dawał żonie pieniądze na dzieci. I jakie było jego zdziwienie gdy po ponad dwóch latach zawitał do niego komornik twierdząc że ma zaległe
alimenty za 3 lata w wysokości 1200. Ale to nie wszystko. Żona sądownie przepisała na siebie samochód który był zarejestrowany na niego. I .... pozbawiła go praw ojcowskich. Gdyby to był zly człowiek to bym go potępiła, ale on gdy tylko mógl przyjeżdzał do dzieci a co wtedy robiła żona. Gdy tylko zobaczyła go w bramie brała dzieci w samochód i wyjeźdzała. A potem odebrano mu dzieci nawet go o tym nie powiadamiając (podejrzewam że sąsiadka jak to już robiła po prostu zniszczyła listy, skoro poniszczyła dokumenty męża) i argumentując że nie interesuje się dziećmi i nie bywa u nich. Znam tą rodzinę od lat i gdy przyjechałam do swojej rodziny i posłyszałam co robi ta kobieta (oprócz tego non stop opowiada o mężu niestworzone rzecz, dzieciom nie pozwala chodzić na dół do dziadków, mówi dzieciom że tata od nich odszedł bo ich nie kocha - typowa manipulacja, ale i psychiczne kaleczenie dziewczynek) to skontaktowałam się z sąsiadem i przekonałam go że chowanie głowy w piasek i technika "gdy zejdę jej z oczu to nie będzie się złościła" w przypadku jego żony przynosi odwrotny skutek. W chwili obecnej sąsiad jest w trakcie rozmów ugodowych z żoną. Jeżeli nie wycofa komornika to skieruje sprawę do sądu a tak się składa że ma
dowody wpłat na dzieci. Długa historia ale to przykład że nie tylko ojcowie są perfidni (a znam kilku takich) ale i nienawiśc do męża i urażona duma (jak on mógł odejść) doprowadza do takich sytuacji jak wyżej. A do kontaktu z sąsiadem skłoniło mnie to co ta kobieta robi z córkami, jak wychowuje je w nienawiści do ojca i kaleczy ich szanse na normalne związki z mężczyznami. Jestem psychologiem, który pracuje z dziećmi więc wiem o czym mówię