Re: Ojciec mnie maltretuje psychicznie
Wysłany: 2009-02-16 22:01:19
hmm, każdy ma jakis problem, a ja nie spodziewałam sie tego co mam teraz. Ojciec zneca się psychicznie nad rodziną. Potrafi tak człowiek zrównać z ziemią, że żyć się nie chce. Niby jest taki wspaniały, bo zapewnia mieszkanie, jedzenie itd. Twierdzi że mamy wszystko. Bo niby mamy, od strony materialnej stać nas na sporo,ale co z tego jak nie można z tego korzystać z radościa, Jak gdzies wyjeziesz to ci robi wyrzuty, że po co pojechales. Od małego dziecka pamietam ze pracowałam fizycznie, kiedy dzieci sie bawily ja musiałam zawsze pomagac. Powiedzmy ze mamy godpodarstwo i z tego żyjemy, jako rodzina. W miedzy czasie szkoły kończylam z wyróznieniem, także dzienne studia. A po zajeciach i w weekedny praca. I teraz zero docenienia zero. Twierdzi że wszystko co mamy to jego zasługa, a wszyscy inni siedza przed tv i pachną. Matke od glupich i nieudaczników wyzywa, brata tak samo. Rozmowy nie pomagaja, bo ciagle ta sama gatka ze nikt mu w niczym nei pomaga. I ze on dla nas to wszystko i ze on chce dobrze. Ze wzgledu na mame i jej zla kondycje psychiczna jestem jeszcze w domu. Pomagam jej jak moge. Mam wrazenie ze moj ojciec w glowie pewne teorie sobie uklada. Ze dzieci i zona przeciwko niemu spiskuja, chca bic, jakies po katach szepty itd. Jak zaniesz o czyms gadac i powiesz cos nie tak jak chce slyszec to juz mu sie nie podoba i co za bzdury wygadujesz - mowi. Wiec jak ma zly dzien to sie zamykamy w pokojach i kazy ma jakies zajecie swoje. Bo juz nie da rady sie sluchac w kolo tego samego. Podkreslam ze nie bylo nigdy przemowcy fizycznej w domu. I czy to możliwe ze faceci w pewnym wieku jak dzieci juz dorastaja i chca zyc wlasnym zyciem " warjują". sądze ze jakby teraz ktos z jego najblizszych zmarl to by go to obeszlo. Straszenie nie pomoze. w dupie ze sie wyraze ma wymiar sprawiedliwości. On czuje sie panem i wladca. zostal do tego przyzwyczajony.... ah mozna by bylo pisac i pisac, choc troche wyrzucilam z siebie, bo nie mam komu..
Odpowiedz
Cytuj