Wiesz co sorry za to co ci powiem teraz boisz się o swój tyłek a pomyślałeś co twoje dziecko miało jeść przez te 7lat przez jakiś czas nie było funduszu alimentacyjnego i kobieta grosze dostawała a może wcale a co ma zrobić kobieta jak straci prace twoim tokiem myślenia powinna zabrać to co daje dziecku kształcić się robic kursy i mieć w nosie szukać pracy której nie da sie znaleźć.Prawda taka komornik i sąd siedzą ci na tyłku a może i prokurator się dorwał i grozi wiezieniem to łaskawie zlapałeś robotę mam takiego braciszka,już go przymnknęli to teraz buli gdyby miał wyjście zety by nie położył.Tylko odpowiedz z jakiej racji z podatków innych mają być utrzymywane cudze dzieci ja tam za nikogo bulić nie chce a te 350zł gdybys cokolwiek robił mógłbyś zapłacić bez problemu nie ma tu jakiejs złośliwości byłej przez podnoszenie alimentów.A dziwisz się jej że komornika nie zdejmie jaką ma gwarancje skoro tyle czasu dzieciak kasy nie widział i pretensje możesz mieć do siebie ty byłeś nie fair a ty masz zdaje się do byłej komornika i wielu innych swoją winę usprawiedliwiasz.
Pani to widzę, że widzi tylko pokrzywdzone dziecko. Ja też zgadzam się, że na dziecko powinno się łożyć w każdej sytuacji-o ile ma się takie możliwości. Nie mogąc znaleźć pracy odpowiadającej mojemu wykształceniu zmieniłem to wykształcenie na ile mogłem, to,że nie mogłem znaleźć pracy w wyuczonym zawodzie - poprzez naukę nowych zawodów zmieniłem je i uzyskałem nowe kwalifikacje. Nigdy nie unikałem płacenia alimentów, ale jak się ma trzy krotnie rozwiedziona mamę, która sobie znalazła sposób na życie swoje i dzieci z alimentów jeszcze z czasów PRL to nic innego swoim dzieciom nie przekazała dobrego.
Alimenty płacone przez mojego (niepoznanego)teścia były wypłacane nawet do 28 roku życia mojej byłej zony.Ona studiowała, ja pracowałem i utrzymywałem ją, potem dziecko i teściową, a laimenty na żonę szły od razu do kieszeni teściowej na spłatę jej długów i alkohol. Rozpiłem sie właśnie w tej rodzinie. Potem teściowa rozwiodła nasze małżeństwo, za rok swojego syna i walczyła o to, aby nie płacił alimentów i była szwagierka widząc, że nie ma pracy postanowiła wogóle zrezygnować z alimentów na chorego syna w kwocie 150zł-nie utrudniając kontaktów z dzieckiem.
Co do mojej byłej małżonki to tak, jak pisałem. Dopuki mogłem to płaciłem.Ona nie ukrywam miała równiez ciężko, ale pod kontrolą mamusi doprowadziła do stanu faktycznego - sprowadzenia mojej roli ojca wylącznie jako płatnika alimentów. Płaciłem do 10.2002 roku.
A czy Pani wie, że lecząc się i pozostając w niedostatku mogłem domagać się alimentów od mojej byłej żony? Wolałem się wyleczyć, skończyc szkołę, odbyc kilka szkoleń po to, abym ekonomicznie mógł znaleźć pracę lepszą, lepiej płatną i aby dziecko miało większe
alimenty. Na to potrzebny był czas, podczas którego matka dziecka nie stwarzała możliwości do kontaktu z dzieckiem (nie widziałem córki 10lat), zabronila przychodzić do miejsca jej zamieszkania, do szkoły. Córka na jednym z nielicznych spotkań wołać mnie zaczęła wujek!!! Żenada. Była wyszła drugi raz za mąż za emerytowanego wojskowego, który obecnie nadal pracuje na pełnym etacie w jej firmie, gdzie ona zajmuje wysokie kierownicze stanowisko. Jej ekonomia nim wyszła za mąż była na o wiele większym poziomie niz moja. Obecnie mój zarobek to 2000 zł, a ich prawie 15.000/mc. Mają 5 pokojowe mieszkanie, za które płacą tylko za prąd bo to wojskowe!!!Dwa samochody itd.
Jeżeli chodzi o to kto mi siedzi i gdzie to mogę tylko napisać tak,że Pani zajadłość w tym temacie dowodzą jedynie Pani problemu.Chyba Pani nie ma alimentów płaconych przez męża,kochanka i wytyczyła Pani sobie wyłącznie drogę przez sąd z myślą wyłącznie o dokopaniu facetowi, lub facetom.
Proszę Pani na pewnym poziomie intelektualnym człowiek się może porozumieć bez sądów i egzekucji komorniczej, która w pewnych sytuacjach, np uchylania się od płacenia alimentów jest konieczna. Są sady polubowne, a w sprawach rodzinnych i osobistych porozumienie małżonków dla dobra dziecka jest wskazane.
Ja pisałem tylko, że oprócz komornika, ponieważ wie gdzie pracuję mogła z wyrokiem sądu zgłosić to w kadrach i zakład pracy przelał by z mojej pensji na jej konto kasę na dziecko.A to co dostaje za tę czynność komornik 70zł mozna by dziecku więcej dać. W sprawie zaległości to też można się porozumieć i zawrzeć pisemną ugodę.
A teraz z 2000 zł muszę zapłacić mieszkanie 1000,
koszty alimentów biezących 420 i reszta około 500-600 zł to życie, a właściwie wegetacja.
Tylko,że jak komornik wsiada na pensję 60% to po prostu nie mogę w zadnym wypadku kontynuować pracy bo nie jest mozliwe utrzymanie się.
I tylko o to mi chodziło i dla tego rozumiem EDYTĘ
I jeszcze raz podkreślam - nigdy nie uchylałem sie od płacenia alimentów.
Są szczęśliwe małżeństwa, w których tylko jedno pracuje za niecałe 900zł i mają dziecko. I gwarantuje Pani,że żaden mąż,ani żona nie ryczy i nie wrzeszczy na tego drugiegi i nie ma pretensji,że nie pracuje w danym momencie.
Ja też zamierzam założyć nową rodzinę, ale ekonomia hamuje uczucie, miłość i ogranicza marzenia...,ale Pani to chyba nawet nie wie co to prawdziwa miłość. Słowa wypowiadane na
forum świadczą o tym, a także o nieznajomości tematu z życia.
pozdrawiam
i nie musi mi Pani odpisywać