Mieszkam z zona w Niemczech, slub bralismy przed laty w Polsce. Zamierzam sie rozwiesc, mam dosc tej meczarni, nerow i klotni. Nie mam nikogo, po prostu chce miec wreszcie spokoj. Totalna rozbieznosc charakterow. Nie chce walczyc o dzieci bo sa juz duze (nascie lat) i wiem ze zona jest dobra matka, wystarczy mi, ze bede mogl miec z nimi staly kontakt. Nie majac kochanki, bedzie to rozwod bez orzeczenia winy, czyli jakie warunki? A gdybym poznal kogos to bylaby wowczas moja wina i gorsze warunki rozwodu? Jakie? Slyszalem ze w Niemczech rozwody miedzy dwoma cudzoziemcami np. Polakami odbywaja sie w sadzie niemieckim wedlug prawa polskiego. Czy to prawda? Zastanawiam sie, czy rozwodzic sie w Niemczech czy jechac na rozwody do Polski, jest taka mozliwosc, skoro mieszkamy na stale w Niemczech (
obywatelstwo mamy polskie)? Jaka roznica bylaby w przypadku rozwodu w Polsce a jaka w Niemczech? Czy ktos moze odpowiedziec na to pytanie? Mieszkajac w Niemczech i tak placilbym pewnie
alimenty wedlug stawek i prawa niemieckiego a nie polskiego, a wiec, chyba zadna roznica. Wedlug prawa niemieckiego 840 euro zostaloby mnie jako minimum, reszte pensji musialbym oddac zonie na
alimenty (zarabiam 1400, zona na pol etatu 600 euro), gdyz
alimenty na trojke dzieci plus na zone na pewno doprowadziloby mnie do tego minimum socjalnego. Tak mysle, choc pewnosci nie mam. Co robic, co wybrac? Pozdrawiam