totalna próżnia
Wysłany: 2008-03-10 23:05:28
Niewiem czy Pani zechciałaby mi odpowiedzieć na pyt. Jesteśmy z mężem prawie 4 lata. Moje życie zaczeło się nie układać 6 m-cy po ślubie, mąż popchnął mnie i szarpał i powstały siniaki (oczywiście nie zrobiłam obdukcji). Poprzez moich rodziców wybaczyłam mu, myslałam, że coś mu się posklejało. Później nie miał się czego doszukiwać to wymyślił sobie, że moi rodzice mnie buntują przeciwko jemu, ze tylko rozmawiamy o nim. Poprostu szukał problemu coraz bardziej robił problemy jeśli chodzi o wizyty i stawał się nie miły. Kiedy go pytałam o co tak naprawdę to robi, czego się doszukuje to nie chciał rozmawiać, tłumacząc się że nic się nie dzieje. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Na jakiś czas było miło, ale im wiekszy się robił brzuch tym on coraz bardziej stwarzał kłótnie i problemy właściwie bez powodu.Jak urodziła się córka to nawet chwili nie chciał siedzieć w szpitalu tłumacząc sietym, że jest gorąco w szpitalu, że jemu nie wypada jak jest tyle kobiet i takie tam. Do chrzcin robiło się coraz gorzej. Oczywiście nie dodałam, że on miał swój wspaniały uspokajacz do dziś czyli pije piwo i pali papierosy. Nie zwracał uwagi na dziecko, czy śpi, codziennie nie zadowolony z życia. Właściwie nie jeden mógłby mu zazdrościć ma dom (tak mnie załatwił; miał mnie dopisać do domu ja głupia wykończyłam budynek ze stanu surowego biorąc wszystkie f-ry na niego), córkę całą, zdrową i właściwie bardzo chciał, żeby to była dziewczynka, oboje pracujemy i jeździmy do tego samego budynku.
Nadszedł oczekiwany roczek, córka na szczęście nie chorowała. Na roczku mój mąż nie był mocno pijany pobił moją rodzinę i do dziś w zasadzie nie wiadomo za co tak naprawde zrobił tą awanturę. Ja znów durna wybaczyłam mu myśląc, że przecież on musi być chory bo nigdy przed ślubem nie zachowywał się tak. I tak sobie czekam już rok w między czasie straszył mnie że mnie zabije, że spali dom rodziców i oczywiście uderzył mnie tak że zobaczyłam gwiazdeczki, wtedy to po raz pierwszy wezwałam policję. Trochę się wystraszył, ale co z tego. Nie oddaje mi pieniędzy, nie interesuje go córka, jak się do mnie nie odzywa to do niej też. Totalna nie chęć do wszystkiego. Tak naprawdę to niewiem dlaczego mi tak trudno się od niego uwolnić. Co powinnam zrobić, żeby się od niego uwolnić? Jak pytam czy chce rozwodu to on stwierdza, że mam mu nie przeszkadzać bo on oglada TV. Czy przyczyna może tkwić we mnie? Może chodzi o moje ambicje i to że on był moim pierwszym? Proszę o pomoc mam taką próżnię w głowie, niewiem jak sobie z tym wszystkim poradzić.

Odpowiedz
Cytuj