Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

zabezpieczenie przyszłych roszczeń alimentacyjnych

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • niedługo mam sprawę w sądzie o uwiarygodnienie ojcostwa. ojciec dziecka nie chce go uznac i mimo że mi obiecał że nie zostawi z dzieckiem to właśnie zrobił to 3 miesiące temu. mówił że będzie pomagał finansowo ale sobie to olał i mnie też mimo że mówił jak mu na mnie zależy i jaka ważna jestem. nie powiedział rodzicom o tym że jestem w ciąży i straszył żebym im nic nie mówiła a miał to zrobić już na początku roku. robił nadzieje że będziemy razem ale po jakimś czasie powiedział że nie chce dziecka, że jest niegotowy i niedosyc że mnie zostawił z brzuchem to jeszcze nie chciał pomóc a wiedział że mi ciężko.jestem w ciężkiej sytuacji bo nie pracowałam i nie mam prawa da zasiłku, mieszkam u rodziców i nie mogłam nawet kupić wyprawki, mam dług 500 zł bo musiałam kupić w koncu dla dziecka to co najważniejsze. on pracował od stycznia do czerwca i zarobił ok 8000 w tym czasie i wiem że kupował sobie na allegro jakies drogie głupoty a dziecku żałuje wszystkiego. mam świadka na to że byliśmy razem jako związek (byliśmy ze sobą rok)i dowody (listy i smsy). jakie dowody jeszcze moge przedstawić?mam pytanie jakie mam szanse w sądzie i co mnie czeka? on napisał pismo, że wnosi o wyłączenie jego rodziców od odpowiedzialności placenia alimentów czy to jest możliwe żeby tak się stało bo z tego co wiem to jest inaczej, czy jednak może tak być że oni nie będą zobowiązani gdy on się nie będzie chciał wywiązywać??? i pisze że w przypadku potwierdzenia ojcostwa chce się bronić od alimentów ciekawe na jakiej podstawie? a co będzie jak się nie stawi na sprawie? nie wiem jak to przeżyję za 2 tygodnie mam termin porodu a sprawa wyznaczona jest za tydzień. prosze o pomoc.

    Odpowiedz Cytuj
  • Urodziłaś już Olu?Mam nadzieję, że przeczytasz to co ci napiszę. Do uwiarygodnienia ojcostwa w zupełności wystarczą zeznania świadka (musisz wnieść w pozwie o przesłuchanie tej osoby, a wcześniej uzyskać od niej potwierdzenbie, że cię będzie wspierać w sądzie - różnie z tym bywa), listy i smsy. Nie ma możliwości, by ojciec twojego dziecka mógł wybronić się od alimentów jesli okaże się biologicznym ojcem dziecka. Czy jest on kawalerem? Ma jakieś inne dzieci? Swoich rodziców nie może "wyłączyć od odpowiedzialności". Nie istnieje coś takiego. Pewnie sobie sam to zredagował, ale nigdzie nie może czegoś takiego złożyć, a tym bardziej nie ma to żadnej mocy prawnej.
    Odpowiedz Cytuj
  • Reklama

  • ola
    Wysłany: 2007-08-06 18:20:15

    tak jest kawalerem, nie ma innych dzieci, to jego pierworodna i urodziła się już 2 tyg. temu. nie udało mi sie pojawić na sprawie bo urodziłam tego dnia nad ranem. on się spuźnił i odroczyli. złożyłam już pozew o ustalenie ojcostwa i czekam na termin. nawet nie zajrzał do szpitala zobaczyć córki, bo nie miał ochoty jak to moja siostra powiedziała. przyjechał na sprawę ale się spuźnił i wrócił do domu. a jak rodziłam to mnie olal totalnie, mam go w dupie tego niedojrzałego gnojka. jego mama się nami interesuje nawet przyjechała nas odwiedzić, a on to palant. niech płaci, praw nie będzie miał będzie tylko ojcem biologicznym jak zrobimy badania za które on zapłaci.
    Odpowiedz Cytuj
  • W takim razie moja pomoc nie jest ci już potrzebna. Skoro jest kawalerem i nie ma więcej dzieci mam nadzieję, że uda ci się uzyskać godziwą kwote alimentów (jak jest więcej dzieci jest ona mniejsza). Dobrze się zastanów czy chcesz, by po ustaleniu ojcostwa dziecko (ciekawe jak ma na imię mała laleczka?) nosiło twoje nazwisko czy ojca (nie ma to znaczenia jeśli chodzi o alimentację, często kobiety myślą, że nadanie nazwiska daje szansę na alimenty, a pozostawienie nazwiska matki nie, jest to częsty błąd). Jeżeli zechcesz dać dziecku jego nazwisko to musisz to zaznaczyć w pozwie lub szybciutko napisać wniosek w tej sprawie, który sąd dołączy do akt. Zgoda ojca nie jest potrzebna, nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. Zbieraj wszelkie faktury za zakupy dla dziecka (ubranka, kosmetyki, akcesoria), ponieważ sąd zapyta cię ile wynoszą miesięczne wydatki na rzecz córki (będziesz mogła faktury przedstawić na sprawie) i na podstwie tego i możliwości zarobkowych pozwanego określi kwotę należnych alimentów. Trzymaj się, nie jesteś sama! Pozdrowionka dla was obu!
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-08 18:44:12

    mała ma na imię Gabrynia. Nazwisko będzie mieć moje już dawno to zdecydowałam. To bez sensu zeby miała inne niż ja a ojciec ma ja gdzieś. Praw bedzie pozbawiony albo znacznie ograniczone bedzie miał. Co to za ojciec który nie kocha własnego dziecka.
    Odpowiedz Cytuj
  • Śliczne imię, a z nazwiskiem racja, bo wiele dziewczyn decyduje się dać nazwisko ojca (licząc, że to cokolwiek zmieni), a później tego żałują. Jeżeli przedstawisz sposób w jaki zostałaś potraktowana i wyrazisz przed sądem twoja wolę, że nie chcesz by ojciec miał prawa rodzicielskie to zapewne tak się stanie. A co do jego miłości do dziecka? Trudno tak jednoznacznie to ocenić, widziałam już w życiu wiele zaskakujących sytuacji i wiem, że niczego nie można być pewnym. Jeżeli się jeszcze ocknie to dobrze, mimo tak niefortunnego początku.Ale ty go znasz najlepiej i sama będziesz wiedziała czy daqć mu druga szansę. Pewne jest jednak to, że dziecko będzie miało kochającą matkę, a jeżeki babcia (jego matka) zechce cię wspierać to super! Pomoc przy maleństwie na pewno ci się przyda. Życzę ci powodzenia i wiele uśmiechu, twój mały krasnoludek na pewno to doceni.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-09 17:21:34

    ta jego mama zawsze mnie lubiła i powiedziała że ona dziecka się nie wyprze. przywiozła małej pieniądze i przysłała ostatnio paczkę. zresztą jego mama wie że to jego dziecko. chcę żeby to on poniusł konsekwencje i to on utrzymywał dziecko a nie jego rodzice. nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo się kochaliśmy jak było nam ze soba dobrze...ale jak pojkawiło sie dziecko to dużo się zmieniło. nie odrazu bo powiedział że mnie nie zostawi i nawet pocałował w brzuszek, troszkę sie opiekował i martwił ale potem tylko kłutnie i nastał koniec tego co było między nami ja go nadal kocham, tak myślę. to przykre, czasem zastanawiam się czy on wogóle mnie kochał.
    Odpowiedz Cytuj
  • Nie znam was obojga, ale wierzę, że nie tylko cię kochał, ale i kocha nadal i to "podwójnie", chociaż po tym jak się zachował trudno mu przyznać się do błędu i poprosić o wybaczenie. Jestem idealistką - wierzę w prawdziwe uczucia, chociaż codziennie mam okazję obserwować ludzkie dramaty. Młodzi mężczyźni są zwykle nieco impulsywni, niedojrzali, trudno pogodzic im się z prozą życia, obowiązkami i zobowiązaniami.Czasami po przemyśleniu dojrzewają do bycia odpowiedzialnym rodzicem. Dlatego należy byc optymistką. A jeżeli nie dojrzeje? Trudno, wtedy trzeba sobie powiedzieć, że nie był was wart!Kochać zawsze warto, nawet jeżeli to bolesne uczucie. Usmiech Gabryni wynagrodzi ci wszystko.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-10 17:21:10

    Mówił jak nienawidzi tego dziecka, jak mu życie zniszczyło, wyzywał ją i uważa za swojego największzego wroga. Puźniej mowił że przestał mnie kochać, robił ciągle wymówki, kłamał i kręcił aby wyszło tylko na jego ze on ma rację. Widocznie miał nas dość i zostawił w końcu bo już dawno tego chciał. A teraz już nie chce mnie znać bo tak o nim napisałam we wniosku, a sam zarzucił mi że nie byłam mu wierna i że nie jest pewnien ojcostwa ponieważ miałam obsesję na punkcie jego niewierności. jak go potrzebowałam to on tylko o seksie mówił jak mu się chce i że nie może teraz ze mną i że nie musiał by sie starać żeby jakąś przeleciec i ze ma propozycje i jak ja miałam się czuć/?? wogóle takie smieszne pismo do sądu przesłał w swojej obronie a sam nie ma na to zadnych dowodów więc po co mówi wprost że 'niedochowałam wierności" - nie brzmi to jak oskarżenie?? ja go oskarżałam ale o prawdę, że mnie zostawił, że miał płacić i że wstydzi się mnie przed rodzicami... a on mi się tak odpłaca. on jest ojcem i się o tym przekona, niech płaci. ja głupia nie jestem i wiem jak jest i wiem z kim mam dziecko, w innym przypadku bym mu sprawy nie robiła bo wiem jakie są konsekwencje oszustwa i ze musiała bym pokryć koszty i zwrócić pieniądze. on jest po prosty gówniarz, szczeniak, nieodpowiedzialny gnojek, spragniony wolności sam nie wie co w życiu jest najważniejsze, dzieciak, sam zarzuca mi że kłamię kiedy on nie dotrzymuje słowa. nie chciał normalnie porozmawiać ustalić to zrobiłam mu sprawe bo miałam dość, niedosyć że nie uzna dziecka ( już dawno o tym mówił ) to jeszcze obiecał że prześle pieniądze ale się nie doczekałam. więc wiem że na słowo honoru liczyć nie mogę i jak będzie chciał przed sądem ugody to mu to powiem.
    Odpowiedz Cytuj
  • Olu, padło tu wiele gorzkich słów. No i dobrze! Człowiek ma swoje emocje, które musi z siebie wyrzucić, by żyć w równowadze psychicznej. Dobrze, że piszesz o swoich wszystkich upokorzeniach, których doznałaś w tym miejscu na forum. To, że je z siebie wyrzucisz jest pierwszym krokiem do tego, by straciły one swoją wyrazistość. Czas jest najlepszym lekarzem, to nie slogan, ale najwieksza mądrość. Zobaczysz, że z czasem wszystkie te złe chwile, które teraz nie pozwalają się spokojnie cieszyć macierzyństwem miną i z perspektywy czasu staną się mglistym wspomnieniem. Postaraj się wyrzucić z siebie emocje i zaprezentować się na sali sądowej jako zrównoważona, kulturalna, odpowiedzialna matka małej istotki, której ojciec nie stanął na wysokości zadania. Takie widoki na rozprawie sa rzadkie, ale sie zdarzają.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-12 11:14:45

    nie wiesz o co mogą pytać w sądzie na sprawie o ustalenie ojcostwa?? co może mnie tam czekać, na co się przygotować, jak to może wyglądać??
    Odpowiedz Cytuj
  • Witam. Na pewno zapytają czy twój eks był jedynym twoim partnerem w okresie koncepcyjnym (tzn. takim, gdy mogłaś zajść w ciążę). Zdarza się (i to często), że mężczyzna zarzuca kobiecie w takim przypadku niewierność (zwykle robi to by zaprzeczyć swojemu ojcostwu, a nie ma to pokrycia w konkretnych faktach). Sąd zapytać cię może o wiele rzeczy, np. czy twoje kontakty seksualne z ojcem dziecka były regularne, czy stosowaliście metody antykoncepcji. Zapyta też o świadków waszych spotkań np. towarzyskich, czy wychodziliście razem. Ważne sa też dowody waszej zażyłości: wspólne zdjęcia, nagrania, listy, smsy. Praktycznie pula pytań jest przeogromna i zależy od treści waszych zeznań i uznania sądu. Sędzia może też zapytać o zgodę na przeprowadzenie dowodu w postaci badań DNA. Zapyta też raczej na pewno kiedy powiedziałaś pozwanemu, że jesteś w ciąży i jaka była jego reakcja. Ogólnie cała rozprawa jest krepująca z uwagi na pytania natury osobistej i odpowiedzi, które czasami bardzo zaskakują, powodują rozgoryczenie, niepotrzebne emocje. Nie jest przyjemne słuchać np. kłamliwych, pokrętnych odpowiedzi człowieka, którego się kocha lub kochało. Spraw załatwionych ugodowo jest bardzo niewiele, ale najważniejsza rzeczą jest uważne słuchanie pytań sędziego i udzielanie konkretnych odpowiedzi.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-15 14:02:08

    a niech płaci za badania, wiesz w sumie wole żeby były te badania ponieważ przynajmniej sam przed soba będzie pewny że to jego dziecko. jego mama nie ma ku temu wątpliwości i traktuje dziecko jak wnuczkę. widzisz mimo że on mieszka 100 km ode mnie to jego mama wie że to nasze dziecko. a spotykaliśmy się często aż do stycznia, w styczniu zaczął pracę i nie miał dla mnie czasu byłam wtedy w 3 miesiącu. powiedz mi jak można kłamać przed sądem?? wiesz co on napisał we wniosku? że z racji tak dużej odległości i odstępów czasu jak się spotykaliśmy nie jest pewny czy to jego dziecko i oskarżył że nie dochowałam wierności ponieważ miałam obsesję na punkcie jego niewierności!! to żaden dowód. a co ja miałam myśleć jak byłam w ciąży i on mi pisał że mu się chce ruchać że niewie co z sobą zrobić i że potrzebuje seksu?? wiesz jak ja się czółam? wsparcia to w nim nie miałam, mówiałam mu to ze go potrzebuję a jak on takie rzeczy do mnie wypisuje to co ja mam myśleć?? powiedz mi czy dobrze mówię?? zresztą wiedział że dzieci biora się z seksu jedno zrobił i jeszcze mu mało, powinno mu się odechcieć jak już to dziecko mu życie zniszczyło! jak mówił że to jego klątwa i utracił przez nie wolność. sam powiedział że żeby wiedział to by wogóle seksu ze mną nie uprawiał ( byłam jego pierwszą) widać że mówi co innago a ma ochotę na co innego, bo po tym co się stało powinno odechcieć mu się seksu. a ja wiem kiedy się spotykaliśmy i w okresie koncepcyjnym robiliśmy to nie raz ale wiele razy i nawet kilka razy dziennie. mam zapisane terminy naszych spotkań i mam nawet bilety pkp i pks z datami jak ja do niego jeździłam.
    Odpowiedz Cytuj
  • marcela
    Wysłany: 2007-08-24 21:31:07

    Skąd ja to znam, z własnegozycia i doswiadczenia, bo z podobnym draniem mam doczynienia i podbne pieklo przeszlam, ja wiem ze jest ciezko i przychodza takie chwile, ze nie chce sie zyc, ale warto dla tego malucha i zyc i walczyc, moje dziecko ma rok jej kochany tatus zostawil nas gdy bylam w 17 tygodniu ciazy, dzis mala ma rok , a on widzial ja raz, tylko przypadkiem, , mala jak do tej pory od tatusia nie ma nic , a tatus jest cwaniak pracuje w jednej z wroclawskich kancelarii komorniczych i udaje ze dziecko nie istnieje,a taki piekne obietnice skladal itd.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-27 15:54:22

    a robiłas mu sprawe w sadzie??
    Odpowiedz Cytuj
  • marcela
    Wysłany: 2007-08-28 23:20:36

    Tak sprawa juz dosyc dawno temu wyladowala w sadzie, ale tatus jest sprytny i to bardzo, jak na razie juz trzy razy sie nie stawil w sadzie i nadal kombinuje, w tej chwili dzieli nas odleglosc 600 km , bo ja zeby dalej nie zyc w piekle po tym co nam zrobil zmienilam miejsce zamieszkania, prace,wszystko,ale mimo to ze mija co raz wiecej czasu to wcale nie lagodzi ran,ojciec mojej corki jest prawnikiem , pracuje w kancelarii komorniczej i robi wszystko zeby jego dziecko nie mialo nic od niego. i na razie mu sie udaje. a milo byc tak pieknie, o ironio on chcial bardziej dziecka niz ja, tyle ze to bylo dawno,a mala jest podobna do niego strasznie,, widzial ja raz przez chwile, przypadkiem i az zdobyl sie na komentarz cyt. JAKA SLICZNA WYSZLA. tyle przez prawie cala , bardzo pokomplikowana ciaze ,go nie bylo , odszedl od nas w 17 tygodniu ciazy po prostu sie wyprowadzil, a klucze przyniosl mi do szpitala, przy porodzie go nie bylo, a jk dowiedzial sie ze mala sie urodzila, zmienil numer telefonu.... nic z tej bajki, ktora miala byc sie nie ziscilo i tak mozna powiedziec od poltora roku , ja ze wszystkim musze sobie radzic sama, bo jego ani ja , ani jego corka nie obchodza,to samo dotyczy jego rodzicow, udaja ze malej nie ma, tez jej nigdy nie widzieli, nawet nie probowali sie z nami skontaktowac, ja probowalam ale bezskutecznie.,,, tak to na razie wyglada,ja sobie radze,pracuje, mala od 6 miesiaca zycia byla najpierw z niania, pozniej oddalam ja do zlobka, przez wakacje zajmowala sie nia moja mama i tata, za tydzien wraca spowrotem do zlobka, mojego brata traktuje jak ojca,choc pewnie na razie nie rozumie slowa TATA, choc wlasciwie to bylo jej pierwsze slowo,,,ale to jej ojciec wydal na nia taki wyrok , ze nioe ma ojca,bo to tez cyt, DZIECKO GO PRZEROSLO..... a teraz sie przed tym dzieckiem i odpowiedzialnoscia broni rekami i nogami, zreszta juz jakis czas temu sie pocieszyl znalazl sobie kogos nowego na moje miejsce, i tak ta bajka wyglada,ja bede walczyc w sadzie do skutku,ale jk dlugo to jeszcze potrwa nie wiem..
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-29 12:34:27

    no to widze że nieciekawie wygląda. mój się nie wywinie. też się bronił rękami i nogami ale już wszyscy wiedzą i jego rodzina też. byłam dla niego taka ważna a powiedział do mnie że my rodziną nie jesteśmy i żebym się odpierdoliła od jego rodziców i nikomu nic nie mówiła bo to jego sprawa czy im powie. on mówi co innego a potem co innego robi. ale zmienił zdanie i chce spotkania z dzieckiem. pewnie będzie chciał przyjechać ją odwiedzić zobacze co z tego wyjdzie, trochę sie boję żeby nie skrzywdził dziecka, nie wiem jakie ma intencje i czym sie kieruje. od razu nie można mu ufać. te jego opisy na gg " każdy z nas chciał by umrzeć choć raz, przed wyruszeniem w drogę należy zebrać dróżynę". mam nadzieję ze jeszcze bardziej nie zgłupiał po urodzeniu się dziecka ( miesiąc temu się urodziła) i że mu nie odbiło przez to wszystko. tak bardzo nie chciał dziecka wyzywał je, mówił jak mu życie zniszczyło i że go nienawidzi, to jego największy wróg, kula u nogi bo wolność mu zabiera. on też to wszystko przeżył ale pozwolił żebym tak cierpiała. teraz podobno nie ma życia bo już jego wszyscy znajomiwiedzą i jego rodzina. jego rodzinaprzyjechała nawet do szpitala a on nie chciał widzieć dziecka. zastanawiam się teraz czy zmądrzał czy co kierowało tym że chce dziecko widzieć. a może po prostu się boi tego że będzie musiał płacić i chce teraz przed sądem grać dobrego tatusia bodomyśla że jest przegrany i będzie chciał ze mnie tę złą zrobić i powiedzieć że dzieckiem sie interesuje. niedługo sprawa o ustalenie ojcostwa. praw chce go pozbawić i nazwisko będzie mieć dziecko moje.
    Odpowiedz Cytuj
  • marcela
    Wysłany: 2007-08-29 22:45:35

    nie znam dokladnie sytuacji, ale na prawde podchodz do wszystkiego ostroznie,byc moze bedzie chcial uznac dziecko w usc i w ten sposob uniknac sadowego ustalania ojcostwa, istnieje taka mozliwosc za twoja zgoda, ale wtedy bedzie mial prawa rodzicielskie, a to w przyszlosci moze miec rozne skutki, natomiast jesli ojcoststwo ustala sad,tatus najczesciej praw rodzicielskich nie dostaje i to w tej sytuacji moim zdaniem jest o wiele bezpieczniejsze.wiesz ja wiem sytuacja ,sytuacji nie podobna, ale mnie zycie nauczylo ostroznosci.ty masz o tyle latwiej ze facet cos tam jeszcze chce, nie wiadomo z jakich przyczyn, ale zawsze to juz jakies swiatelko w tunelu. u mnie nie ma zadnego kontaktu, ani z nim, ani z jego rotdzina, oni wszyscy udaja ze mojej corki nie ma.a ja, ja nie odpuszcze,nie chce jego nazwiska, ale ma miec w akcie urodzenia kto jest jej ojcem, ponadto chce zwrotu kosztow jakie ponioslam na dziecko, zbieralam rachunki na wszystko ,alimentow i tatus ma z czego bo dobrze zarabia, i zwrotu kosztow mojego utrzymania w okresie ciazy i porodu.wiem ze to moze tylko pieniadze ale juz mam dosyc myslenia samej o wszystkim, teraz jest mi juz lekko mam dobra prace, pomaga mi rodzina, mam wlasne mieszkanie, samochod i radze sobie ale przez niego bylo bardzo zle, pamietam jak nie mialam nawet na pieluchy i mleko, a jego nic nie interesowalo, ponadto sadze ze ten moj cwaniaczek do tej pory wciska kit rodzicom, ze to nie jego dziecko, a oni w to wierza, bardzo mnie nie trawili wiec taka bajka pasuje do calosci.a i jeszcze cos jak czytalam dzis to co napisalas przez chwile zastanawialam sie czy my przypadkiem nie rozmawiamy o tej samej osobie, moj tez swgo czasu pisal i gadal bzdury, ze mu sie zyc nie chce, cos tam bylo o zielonej lace , umieraniu itd.tak jak u ciebie,chore, ale tak bylo,,,, wiec prosze jeszcze raz uwazaj, i ostroznie podchodz do wsystkiego co ten czlowiek mowi i robi, ja wiem ze jeszcze bez emocji i uczuc sie nie da podejsc,bo ja tez jeszcze nie potrafie,alemysl przede wszystkim o malej, nawet gdyby sie okazalo, ze nie wiem on ci obiecazlote gory,,,,,,,,choc zazdroszcze ci ze choc on chce, cokolwiek,,,,
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-08-30 12:56:21

    nie unikne już ustalenia ojcostwa, nie uznał dziecka w usc a sprawa niedługo będzie i on sie pojawi na 100% tak myslę. wcześniej dostał wezwanie to przyjechał ale los tak chciał że tego dnia dziecko się urodziło i nie było mnie tam. on do szpitala nie przyszedł zobaczyć dziecka mimo że specjalnie na sprawe samochodem przyjechał i jeszcze się spuźnił. nie zgodze sie na dobrowolne uznanie chyba że przed sądem na sprawie. po tym co usłyszy sąd napewno mu prawa odbiorą. wyzywał dziecko, nie interesował się nami, dopiero jak mała miesiąc skończyła to się odezwał że się niby interesuje nie będę tego ukrywać przed sądem jak by co ale to jeszcze nic nie znaczy ja mu nie ufam i nie chcę żadnej ugody bo się z nim nie dogadam a na słowo honoru mu juz nie wierzę niech sąd zdecyduje o alimentach i sam to ustali tak samo o prawach rodzicielskich. ale po co dziecku taki tatuś. nawet nie wiesz jak ja cierpiałam. jak byłam w 7 miesiącu to mówił że mnie kocha ale tego co jest we mnie nienawidzi. niedługo potem zostawił mnie samą. a te nasze kłutnie są po prostu śmieszne ale to one zniszczyły doszczętnie nasz związek. obiecywał mi nie wiem co a potem zmienił zdanie chociaz mówił że by mnie w ciazy nie zostawił i miał pomagac finansowo czego nie zrobił.
    Odpowiedz Cytuj
  • marcela
    Wysłany: 2007-08-31 17:45:26

    to moze i dobrze, ale nadal ostroznie, bo cos mi sie wydaje ze to troszecze niezrownowazony psychicznie facetedobrze byloby zebys do sadu poszla z prawnikiem, zeby cie nie zagonil w kozi rog,bo to roznie dalej bywa, na prawde czasem puszczaja nerwy i wtedy zaczyna wychodzic odwrotnie niz sie chcialo,kiedy nastepna rozprawa, dobrze sie do niej przygotuj, porob notatki , bo zeby ci nic nie umknelo, najwazniejsza jest mala, a ja wiem po sobie, ze fajnie byloby zeby moja corka miala ojca, ale janie wyobrazam sobie zeby to byl ten biologiczny,niczego w sadzie nie kryj, ja sadze ze jesli on nawet zmieknie, to nie dlatego, ze zacznie was kochac od nowa, ale dlatego ze w gre wchodza alimenty, ktore moze pliacic i 25 lat.zreszta jak moznapo gowiedziec, ze co dziecka nienawidzi, a co ciebie niby kocha chore, ale to tez juz przerabialam , moje kochane sloneczko tak jak wiesz zostawilo nas w 17 tygodniu ciazy , gdy ja lezalam w klinice, bo byly straszne komplikacje, pozniej jak wyszlam ze szpitala okazalo sie ze na domiar zlego mam nie oplacone rachunki za mieszkanie, zaglodzonego psa,bo jego ojcostwo przeroslo dwudziestokilkuletniego faceta, po jakims czasie sie odezwal z propozycja zebym usunela ciaze, a bylam juz chyba gdzies, w 20 tygodniu, a on wtedy do mnie wroci i wszystko bedzie ok.wysmialam gnoja,ale ztego co wiem nadal nic sie nie zmienil nie cierpi nadmiernie z tego powodu ze nie ma kontaktu z corka i ze m,nie nie ma, wrecz nadal utrudnia nam zycie, a mala nie wiem traktuje jak cos gorszego zlo konieczne, zreszta ona wogole nie zna swojego ojca,,,,, i dzieki bogu, bo lepiej nie miec bylejakiego ojca niz miec takiego smiecia jak ten,,,,,, mam nadzieje ze dasz rade, ze nie zmiekniesz, takie rozprawy nie sa mile, pada zazwyczaj wiele przykrych slow, i jest ogolnie ciezko, zreszta z sedziami to roznie bywa, zazwyczaj widza to zlo ktore kochani niedorosli tatusiowie narobili, ale nie zawsze,,,,
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-09-07 10:45:32

    niedługo bo za dwa tygodnie sprawa o ustalenie ojcostwa. jak mam sie do niej przygotować?? co może mnie czekać?? niby to wiem ale proszę o radę bo to dla mnie ważne wydarzenie.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-09-07 10:49:12

    jakie pytania może zadawać sąd w sprawie o ustalenie ojcostwa ?? jak długo może to się ciągnąć?? co z alimentami jak podałam ile chcę to jak sąd to bierze pod uwagę?? ile mogę dostać?? a czy nie będąc jego żoną mogę żądać alimentów też na siebie?? nie pracuje nie pracowałam a dziecko małe i muszę wychowywać nie mam mowy o pujściu do pracy.
    Odpowiedz Cytuj
  • ola32
    Wysłany: 2007-09-07 10:50:06

    bardzo proszę o szczegółowe informacje od osób które mają to za sobą bądz się w tym dobrze orientują.
    Odpowiedz Cytuj
  • karolina alimenty.pl
    Wysłany: 2008-02-18 15:36:39

    za 5 tygodni mam termin porodu. ojciec dziecka niechce go znac. jak mam walczyc o alimenty. i co zrobic zeby ustalic ojcostwo.
    Odpowiedz Cytuj
  • karolina alimenty.pl
    Wysłany: 2008-02-18 15:41:33

    jak i co mam załatwic zeby dostac alimenty
    Odpowiedz Cytuj
  • espaniola alimenty.pl
    Wysłany: 2008-03-06 21:38:15

    Witajcie, Jak czytam Wasze posty to mnie ciarki przechodzą. Myślałam, że tylko ja zostałam skrzywdzona, zostałam oszukana, że tylko mnie to dopadło. Znałam tatusia mojej córeczki która w niedzielę konczy roczek 13 lat temu. Grał bardzo odpowiedzialengo super człowieka, moralnego, zaradnego - poprostu wspaniałego. Po 8 latach znajomości koleżeńskiej zaczeliśmy być para. Spotykaliśmy sie codziennie 3 lata, jeżdziliśmy na wczasy razem z moja rodziną, narty zimą, jeziora latem, wycieczki zabraniczne ... Codziennie jadł po pracy obiadki u moich rodziców. Ach - to sie w pale nie miesci. Zaszłam w ciąże po 3 latach.. pierwszy szok - nie damy sobie rady bo jego mama nie żyje... Facet prowadzi swoją firmę, zarabia lekko 10 000, jeżdzi wypasionym Audi, Uzywa wszystkiego firmowego... Nie powiedział mi wprost usuń ale każda madra osoba zaskoczyłaby o co Panu chodzi. Na wczasch na ktore miał do mnie dojechac spotkałam jego siostre od ktorej skrzetnie mnie izolował jak i od reszty rodziny. (znałam tylko 1 siostre i jej syna ktory pomagał mi w remoncie, siostrze - kobieta po 40 wielokrotnie załatwiałam prace). Spedziliśmy wspólnie tydzien.. nie powiedziałm ze jestem w ciąży ale kobieta majaca 3 dzieci odrazu skojarzyła ale nic nie mowiła. Po powrocie rozmowy z bratem nie przynosiły pozytywnego skutku wiec przyjechała do mojej mamy na rozmowe. I co - powiedziała ze brat jest żonaty od 11 lat - bezdzietny. Byłam wtedy w 3 mcu ciąży - depresja.... Szok dla całej rodziny. Żona wywaliła go z domu ale po 3 dniach przyjeła spowrotem. Nie będe komentowała stanowiska żony ale jest oczywisty - ona zarabia jako sprzedawca w sklepie 600 zł a on 10 000 wiec sprawa jasna ale Panu tatusiowi w głowie sie poprzewracało ze jest wygrany. Przez poł roku przychodził do dziecka i mowił ze jest podobna do babci a w sadzie sie jej wyparł. 2 tyg temu bylismy na badaniach - miał nawet tupet wydzwaniac i odwiedzic moich rodziców z propozycja zawiezienia mnie z dzieckiem do lublina. Na sprawie pograzył sie. Wyparł sie dzieca a płaci od jej urodzenia alimenty ktore sam sobie ustalił w wys 300 zł. Kropla w morzu jego mozliwości ale co bedzie sie wychylał - przeciez nie ma wiecej pomimo ze po porodzie kupił sobie nowy samochów o wartości 50 000. Na sparwie powiedziła ze siostyry mu kaza płacic ale to nie jego hehehhe - facet ma 40 lat wiec to nie gówniarz. Oczywiście zaakceptował koszty porodu i połogu oprocz tych które mi dał w czasie ciazy ale dziecko nie jego. Sad nawet juz nie chciał mu udawadniac jego głupoty. Mam nadzieje ze pod koniec marca bedzie kolejna sprawa. Jego siostra mnie wspiera i bratowa. Niestety pomimo ze mam najcudowniejsze dzieciatko na swiecie bez ktorego zyc nie umiem płacze codziennie bo nie moge sie pogodzic z tym wszytskim. Nie wiem jak długo bede jeszcze w stanie to znosic ale DZIECKO NAPRAWDE DODAJE SKRZYDEŁ
    Odpowiedz Cytuj

Najnowsze tematy

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zadaj pytanie – porady prawne w 24h już od 30zł

* pola wymagane