Chodzi o następująca sprawę-
W roku 2001 zmarł mój ojciec, kilka lat wcześniej mama. Mama nie zostawiła żadnego
testamentu, ani jakiegokolwiek dokumentu woli w tym temacie.
Ojciec (podobno) opisał przysługującą mu część (podobno przed śmiercią mamy) na wnuczka (syn brata). Ja i moje rodzeństwo (brat, ja, dwie siostry- w sumie 4 rodzeństwa) nie podpisywaliśmy żadnych papierów itp. odnośnie spadku, ani po śmierci mamy, ani po śmierci ojca.
Pisząc spadek- mam na myśli 50 m mieszkanie w bloku, niewielką działkę, garaż.
Teraz, kilka lat po tym jak zmarł ojciec, brat (ojciec wnuczka, na którego tato opisał (podobno) swoją część) zażądał od nas zrzeczenia się swoich częśći spadku.
Przypomnę, że do tej pory nie widzieliśmy rzekomego dokumentu potwierdzającego zrzeczenie się przez tatę swojej części na rzecz wnuka (być może wcale ono nie istnieje).
Ja wraz z jedną z sióstr chcemy załatwić sprawę tak jak stanowi prawo, bez jakiegokolwiek zrzekania się, darowizny, itp.
Moje pytanie dotyczy tego jaka część spadku w takiej sytuacji nam się należy na dzień dzisiejszy:
- jesli dokument o przepisaniu części ojca na wnuka istnieje,
- jeśli ten dokument nie istnieje ?
Do tej pory niczego nie podpisywaliśmy.
Mój brat (ojciec wnuka) twierdzi, że mamy ponosić jakieś
koszty związane z opłatami u notariusza oraz za mieszkanie, zwleka z pokazaniem dokumentów, a żąda zrzeczenia się od nas swoich części na rzecz wnuka taty.
Dodam, że do tej pory to brat i jego syn użytkowali mieszkanie rodziców, wynajmowali je i opłacali czynsz.
Bardzo proszę również o informacje, jak postępować w tej sytuacji, bo niestety chyba brat próbuje bazować na naszej niewiedzy w kwestiach spadkowych. Sprawa wyszła tylko dlatego, że najprawdopodobniej chce on sprzedać mieszkanie (stąd jego wcześniejsza "prośba' o zrzeczenie się naszych części po ponad 9 latach po śmierci ojca- a w sumie rodziców).
Będę ogromnie zobowiązany za fachową informację