Dziękuje za odpowiedź, zastanawiam się tylko nad jedną dodatkową kwestią, której nie opisywałem by nie komplikować zbytnio zagadnienia i nie nudzić zbytnio Czytelników, a która jak mi się wydaje może być istotna w ujęciu tematu.
Osobą która prowadzi
zasiedzenie przeciwko innym uczestnikom postępowania
jest aktualny współwłaściciel
nieruchomości (część
nieruchomości otrzymał w
spadku po swoim zmarłym rodzicu który wcześniej sam dostał ją w spadku po krewnym - pierwotnym właścicielu
nieruchomości, część w wyniku odkupienia udziałów spadkowych od innych członków rodziny). Ów wnioskodawca zasiedzenia wnioskuje o
zasiedzenie od połowy lat 60-tych podczas gdy sprawa spadkowa miała miejsce w połowie lat
70-tych i mimo że to on był wnioskodawcą sprawy spadkowej to nie on
dziedziczył udział w
nieruchomości ale jego rodzic, który bynajmniej nie
prowadził żadnego zasiedzenia aż do swojej śmierci w połowie lat 80-tych.
Ponieważ w początku lat 60-tych zmarł faktyczny właściciel
nieruchomości figurujący od początku w
KW a
postępowanie spadkowe zostało przeprowadzone jak wspomniano w połowie lat 70-tych więc z formalnego punktu widzenia do owego postępowania nieruchomość nie miała ujawnionego właściciela, który mógł by być zasiadywany (przeciwko komu mogło by być prowadzone owe
zasiedzenie od połowy lat 60-tych). Ujawnienie faktycznych właścicieli w postępowaniu spadkowym a co za tym idzie ich rzeczywistych udziałów (dziedziczenie odbyło się zgodnie z ustawą po obaleniu istniejącego
testamentu, który pierwotnie wykluczał rodzinę prowadzącą aktualnie zasiedzenie) było podstawą do określenia kto jest właścicielem
nieruchomości i w jakich częściach (do owego postępowania fakt ten czyli kto dziedziczy i w jakich częściach był nie znany wszystkim stronom) mimo że z bliżej nie znanych przyczyn nie zmodyfikowano wpisów w
KW gdzie nadal figuruje zmarły na początku lat 60-tych właściciel.
Gdzieś natknąłem się na interpretacje iż w przypadku gdy
zasiedzenie
prowadzi członek rodziny w stosunku do innych członków rodziny będących
współwłaścicielami
nieruchomości to niejako pierwszeństwo ma postępowanie
spadkowe nad zasiedzeniem co miało by jakoby mieć analogiczny efekt jak
poprowadzenie działu spadku czyli wyzerowanie okresu zasiedzenia, który
mógł by dopiero rozpocząć swój bieg po tym wydarzeniu. Nie wiem niestety na
co powoływała się osoba, która takie zdanie wyraziła - czy na zapisy
w prawie czy raczej na orzecznictwo a jeśli tak to konkretnie na jakie. Tego typu interpretacji nie ma jakoby w przypadku jeśli
zasiedzenie względem innych właścicieli prowadzi osoba obca nie będąca członkiem rodziny.
Może Pan albo ktoś z innych Czytelników zetknął się z takim jak mi się wydaje nietuzinkowym zagadnieniem i ma jakieś informacje jak takie przypadki są rozpatrywane w praktyce ? Byłbym wdzięczny za informacje i chłodne spojrzenie na temat z różnych często odmiennych perspektyw :)
Pozdrawiam,