Kradzieże samochodów, których nigdy nie było

Policyjni specjaliści zwalczający przestępczość samochodową z Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa bacznie obserwują to zjawisko. Niemal każdego dnia przyjmowane są zgłoszenia o kradzieżach pojazdów, które nigdy nie miały miejsca. "Pokrzywdzeni" stają się podejrzanymi i stają przed wymiarem sprawiedliwości. Policjanci o tym, że właściciel pojazdu składa fałszywe zeznania, wiedzą już niemal przy samym zgłoszeniu.

Pomimo zatrzymań samochodowych złodziei, rozbijaniu grup przestępczych trudniących się tym procederem, mokotowscy policjanci otrzymują nadal zgłoszenia o kradzieżach pojazdów. Nie jest to jednak, spowodowane brakiem czujności miejscowych policjantów. Wręcz przeciwnie, stróże prawa bardzo szczegółowo analizują każdy zgłoszony przypadek. Wszystko po to, aby udowodnić i postawić przed wymiarem sprawiedliwości te osoby, które powiadamiają policjantów o przestępstwach, które nigdy nie zaistniały. Tylko w przeciągu kilkunastu dni mokotowscy kryminalni udowodnili sześć takich fikcyjnych kradzieży.

Porady prawne

Głównym powodem zawiadamiania o przestępstwach, których wcale nie było, jest chęć zysku. Najczęściej auta znudziły się ich właścicielom lub zwyczajnie się psują. Aby nie ponosić kosztów, wręcz przeciwnie jeszcze na tym zarobić, pozorują tajemnicze zniknięcia ich mienia na czterech kółkach. W trakcie składania zeznań, rzekomo skradzione auto, albo jest już rozebrane na części, albo oczekuje na swoją kolej. "Pokrzywdzony" natomiast jest przekonany, że prawda nie wyjdzie na jaw, a firma ubezpieczeniowa bez żadnych problemów wypłaci "należne" odszkodowanie.

Tłumaczeń, w które nie wierzą kryminalni jest wiele. Fikcyjnego zgłoszenia nie tłumaczą, ani problemy finansowe ani nagła, trudna sytuacja życiowa. W taki sposób swoje niezgodne z prawem zachowanie próbował wytłumaczyć 41-letni mężczyzna. Nie mogąc znaleźć pracy, postanowił przez jakiś czas utrzymywać się ze sprzedaży swojego fiata. Nikt jednak nie był zainteresowany jego kupnem, więc w innym mieście pozostawił auto i przyszedł z prośba "o pomoc" do mokotowskich policjantów. W tym czasie kluczyki do jego fiata wracały pocztą pod jego adres.

Problemami z hazardem i długami z tego tytułu próbował wytłumaczyć się policjantom Krzysztof Ł., któremu udowodnili fałszywe zeznania i próbę wyłudzenia odszkodowania mokotowscy policjanci. Rzekomo, samochód zabrał od niego nieznajomy mu mężczyzna, a "pokrzywdzonemu" nieznane są dalsze losy kia rio. W umówionym miejscu, tj. na drzewie obok swojej pracy odebrał kluczyki, aby dostarczyć ubezpieczycielowi. Tym kłamstwem zyskał paragrafy na swe konto. Do tego nie spłacił długów, bo firma ubezpieczeniowa nie wpłaciła mu odszkodowania, gdyż okazany klucz nie był wcale oryginalny.

Do przestępstwa 30-letniego Rafała K. "zmusiły" dokuczliwe awarie samochodu. Postanowił więc odzyskać równowartość samochodu zgłaszając jego kradzież. Wcześniej jednak zostawił swoje pajero w lesie pod Warszawą i bez żadnych skrupułów podpalił. W podobny sposób zostało zaplanowane tajemnicze zniknięcie fiata bravo. Tym razem fałszywych zeznań i wyłudzenia pieniędzy dopuściła się kobieta. Początkowo Monika W. twierdziła, że nie była świadoma przestępstwa, które zaplanował jej brat, użytkownik auta. Szybko jednak policjanci udowodnili 32-latce udział w tym przestępstwie.

Takich przykładów fikcyjnych zgłoszeń i "powodów" fałszywych zeznań można wyliczać wiele. Nic nie jest w stanie jednak wytłumaczyć, chęci zysku popełniając przestępstwo. Kryminalni dzięki swojej ciężkiej pracy mają bardzo dobre rozeznanie w środowisku przestępczym, które trudni się tym procederem. Analiza materiałów i rozmowa z "pokrzywdzonymi" wystarczy kryminalnym, aby udowodnić składanie fałszywych zeznań. Osoby, które usłyszały zarzuty zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie przekonały się, że do wyłudzenia odszkodowania nie wystarczy skłamać na Policji. Każde zawiadomienie jest bowiem dokładnie analizowane i potwierdzane przez kryminalnych. Każde też traktowane jest indywidualnie. Dzięki dokładności policjantów, żaden szczegół sprawy nie jest pominięty. Dlatego też, nie warto narażać wolności kosztem kłamstwa, które i tak dzięki policjantom ujrzy światło dzienne.

Warto też wiedzieć, że za składanie fałszywych zeznań grozi kara do trzech lat więzienia, natomiast za wyłudzenie pieniędzy czy nawet jego próbę można narazić się na 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło: www.policja.pl / KSP, 17 października 2008


A.J.
Zespół e-prawnik.pl

Skomentuj artykuł - Twoje zdanie jest ważne

Czy uważasz, że artykuł zawiera wszystkie istotne informacje? Czy jest coś, co powinniśmy uzupełnić? A może masz własne doświadczenia związane z tematem artykułu?


Masz inne pytanie do prawnika?

 

Komentarze

    Nie dodano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!!

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Zapytaj prawnika