Logowanie

Rejestracja

Poprzez założenie konta Użytkownika w serwisie e-prawnik.pl wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu wykonania zobowiązań przez Legalsupport sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie, przy ul. Gabrieli Zapolskiej 36, kod poczt. 30-126, zarejestrowaną w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie, NIP 676-21-64-973, kapitał zakładowy 133.000,00 zł, zgodnie z ustawą z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych.
Równocześnie akceptuję regulamin serwisu e-Prawnik.pl

Bezpłatny dostęp tylko dla zarejestrowanych

masz już konto?

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych i akceptuję Regulamin serwisu e-Prawnik.pl (więcej)

  • Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Legalsupport sp. z o.o. informacji handlowej (więcej)


2006-05-10, 11:33

Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

"No Name"

Dość często jestem świadkiem takiej oto sytuacji.
Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym miejscem dla
przejazdu rowerzystów.
Samochód skręcający w prawo (na zielonej strzałce) ustępuje pierwszeństwa
przechodzącym przez przejście.
Wszyscy przechodzą i on rusza i wtedy wjeżdża w jego bok rowerzysta
przejeżdżający przez przejście.

Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)

Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
(rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.

I kto ma rację?


Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!


Odpowiedzi do: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

  • "Akulka" 2006-05-10, 12:13

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    Użytkownik "No Name" napisał w wiadomości
    news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl...
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >
    > I kto ma rację?

    Kierowca. Rower się prowadzi.

    Pozdrawiam,
    Akulka

  • Beniamin 2006-05-10, 12:13

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name napisał(a):
    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >
    > I kto ma rację?

    Rowerzysta ma prawo przejeżdżać przez przejście wydzieloną drogą dla
    rowerów, a samochód w opisanym przypadku powinien mu ustąpić pierwszeństwa.

    --
    Pozdrawiam,
    Beniamin

  • "Pawel W." 2006-05-10, 12:14

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzysta na przejsciu dla pieszych

    Na pl.regionalne.lublin toczy sie zblizona tematycznie dyskusja -
    wynika z niej /Straz Miejska/ ze rower nie moze poruszac sie po
    chodniku - jego miejsce jest na ulicy ...
    Po chodniku moze rower jedynie prowadzic.

    Pozdr.
    Pawel

  • Beniamin 2006-05-10, 12:16

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Beniamin napisał(a):
    > No Name napisał(a):
    >> Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    >> przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >>
    >> Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    >> (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >>
    >> I kto ma rację?
    >
    > Rowerzysta ma prawo przejeżdżać przez przejście wydzieloną drogą dla
    > rowerów, a samochód w opisanym przypadku powinien mu ustąpić pierwszeństwa.

    Mój błąd. Oczywiście racje ma kierowca.
    Art. 27 ust. 1 i art. 33 ust. 4 Prawa o Ruchu Drogowym

    --
    Pozdrawiam,
    Beniamin

  • Beniamin 2006-05-10, 12:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Yusek napisał(a):
    >> I kto ma rację?
    >
    >
    > Rowerzysta. Strzałka WARUNKOWA w prawo uprawnia cię do skrętu w prawo
    > jedynie jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten manewr wykonać, czyli:
    > 1. nie ma pieszych
    > 2. nie ma rowerów
    > 3. nie ma samochodów
    > Jadąc na warunkowej w prawo musisz ustąpić wszystkim.
    > Rowerzysta na przejściu dla pieszych musi przeprowadzić rower, ale przejścia
    > dla rowerzystów służą do przejeżdżania przez ulicę.

    Wydawałoby się to logiczne, ale tak niestety nie jest.

    --
    Pozdrawiam,
    Beniamin

  • "Yusek" 2006-05-10, 12:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    > I kto ma rację?


    Rowerzysta. Strzałka WARUNKOWA w prawo uprawnia cię do skrętu w prawo
    jedynie jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten manewr wykonać, czyli:
    1. nie ma pieszych
    2. nie ma rowerów
    3. nie ma samochodów
    Jadąc na warunkowej w prawo musisz ustąpić wszystkim.
    Rowerzysta na przejściu dla pieszych musi przeprowadzić rower, ale przejścia
    dla rowerzystów służą do przejeżdżania przez ulicę.

  • Art 2006-05-10, 12:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.

    AFAIK przez przejście dla pieszych się przechodzi. Tako rzecze prawo.
    Art

  • Beniamin 2006-05-10, 12:20

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Beniamin napisał(a):
    > Beniamin napisał(a):
    >> No Name napisał(a):
    >>> Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    >>> przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >>>
    >>> Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    >>> (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >>>
    >>> I kto ma rację?
    >>
    >> Rowerzysta ma prawo przejeżdżać przez przejście wydzieloną drogą dla
    >> rowerów, a samochód w opisanym przypadku powinien mu ustąpić
    >> pierwszeństwa.
    >
    > Mój błąd. Oczywiście racje ma kierowca.
    > Art. 27 ust. 1 i art. 33 ust. 4 Prawa o Ruchu Drogowym

    Źle spojrzałem i teraz dopiero przywaliłem :D

    Oczywiście wspomniany Art 27 daje pierwszeństwo rowerzyście.

    Lepiej pójdę na spacer.

    --
    Pozdrawiam,
    Beniamin

  • Stasio_Podróżnik 2006-05-10, 12:22

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name napisał(a):
    > Dość często jestem świadkiem takiej oto sytuacji.
    > Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym miejscem dla
    > przejazdu rowerzystów.

    Jeśli to wydzielone miejsce , to "ciąg" dalszy ściżki rowerowej
    to kierowca bezwzględnie ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa
    rowerzyście ...


    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.

    Niech twierdzi ...

    Tak mi dopomóż bóg.

    --
    |______ Stasio Podróżnik
    o/________\o PMS: 525tds E34 PRRC : RCI2950+LINCOLN+AT 71 Magnum
    (Oo =00= oO) mail: www.tinyurl.com/6qvjz *Pomóż* ! www.pajacyk.pl
    []=******=[] http://skocz.pl/jedz-na-narty - Przemyśl - Tylko w
    nartach !

  • Szerr 2006-05-10, 12:38

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Wed, 10 May 2006 11:33:04 +0200, No Name w wiadomości
    napisał(a):

    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)

    To w końcu rowerzysta jechał przez przejście, czy przez wydzielony przejazd
    dla rowerzystów?

    --
    Sz.

  • scream 2006-05-10, 12:51

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Wed, 10 May 2006 12:17:26 +0200, Yusek napisał(a):

    >> I kto ma rację?
    > Rowerzysta.

    Kierowca.

    > Strzałka WARUNKOWA w prawo uprawnia cię do skrętu w prawo
    > jedynie jeśli nic nie stoi na przeszkodzie (...)
    > Jadąc na warunkowej w prawo musisz ustąpić wszystkim.

    I ustępuje wszystkim, bo skoro rowerzysta uderza w bok samochodu, to znaczy
    że wcześniej go tam nie było i wbił się w samochód kiedy ten już był w
    ruchu.

    > Rowerzysta na przejściu dla pieszych musi przeprowadzić rower, ale przejścia
    > dla rowerzystów służą do przejeżdżania przez ulicę.

    Ale jeśli przejście dla pieszych i dla rowerzystów są obok siebie, to
    rowerzysta może przejechać tylko po tym drugim, a po tym pierwszym musi
    rower przeprowadzić. Przeczytaj dokładnie pierwszy post w wątku.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Paweł 2006-05-10, 12:56

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Użytkownik "Art" napisał w wiadomości
    news:Xns97BF7CB906566piersiMagdy@127.0.0.1...
    >> Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    >> (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    > AFAIK przez przejście dla pieszych się przechodzi. Tako rzecze prawo.
    > Art

    Jeśli mówimy o wydzielonym pasie dla rowerów to jak sądzę można przejechać.
    Bo nie jest to przejście dla pieszych.
    Co nie zmienia oczywiście faktu, że kierowca nigdy nie ma racji. Ma
    obowiązek przepuścić wszystkich którzy mają zielone światło.
    ps. Czy przypadkiem w kodeksie nie ma zapisu, który daje pierwszeństwo
    pieszym również w przypadkach, gdy przejście nie ma sygnalizacji?

    --
    Paweł
    uwaga na hosting tpi.pl !!
    Ich oferta to oszustwo.

  • Stasio_Podróżnik 2006-05-10, 13:02

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream napisał(a):

    > I ustępuje wszystkim, bo skoro rowerzysta uderza w bok samochodu, to znaczy

    Że dojeżdżał do skrzyżowania, a imbecyl w aucie nie upewnił się,
    czy ścieżką rowerową nic nie jedzie ... jeśli przecina się droga
    ze ścieżką, to masz usr*&(*y obowiązek spojrzeć nie tylko czy
    nic nie nadjeżdża jezdnią, czy nic nie "nadchodzi" chodnikiem,
    ale również czy nic nie nadjeżdża ścieżką rowerową ... Twój tok
    rozumowania jest wesoły - Mimo, że miałeś pierwszeństwo -
    uderzyłeś w bok, a to oznacza (bok, a nie róg np) że musiałeś
    ustąpić pierwszeństwa mimo, że je miałeś ... szczerze , z
    premedytacją przy*(*%^&%*łbym w takiego "automobilistę" z
    matensa, połamał rower, wezwał policję ... Jeden "automobilista"
    chciał mi ryja obić jak walnąłem tak w wrc w autobus ..
    wyskoczył z pyskiembla bla bla *tłumacząc mi* że uciekał ze
    skrzyżowania i przecież to widziałem ... Mnie to *(&*^& obchodzi
    ... mam pierwszeństwo - jadę - ktoś wymusił pierwszeństwo może
    (nie musi, ale to zależy od stopnia idiotyzmu przeciwnika) być
    najnormalniej w świecie ukarany mandatem za wymuszenie
    pierwszeństwa i doprowadzenie o kolizji ...

    --
    |______ Stasio Podróżnik
    o/________\o PMS: 525tds E34 PRRC : RCI2950+LINCOLN+AT 71 Magnum
    (Oo =00= oO) mail: www.tinyurl.com/6qvjz *Pomóż* ! www.pajacyk.pl
    []=******=[] http://skocz.pl/jedz-na-narty - Przemyśl - Tylko w
    nartach !

  • zly 2006-05-10, 13:06

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    W dniu 2006-05-10 12:56, Paweł napisał(a):

    > ps. Czy przypadkiem w kodeksie nie ma zapisu, który daje pierwszeństwo
    > pieszym również w przypadkach, gdy przejście nie ma sygnalizacji?

    Jest chyba afair nawet jak nie ma przejscia, pamietam w ksiazeczkach do
    testow na prawko cos takiego bylo

    marcin

  • "anakonda" 2006-05-10, 13:18

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Użytkownik "No Name" napisał w wiadomości
    news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl
    > Dość często jestem świadkiem takiej oto sytuacji.
    > Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym
    > miejscem dla przejazdu rowerzystów.
    > Samochód skręcający w prawo (na zielonej strzałce) ustępuje
    > pierwszeństwa przechodzącym przez przejście.
    > Wszyscy przechodzą i on rusza i wtedy wjeżdża w jego bok rowerzysta
    > przejeżdżający przez przejście.
    >
    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >
    > I kto ma rację?

    a te wszystkie wątpliwości to jeszce jeden dowód na to co kiedyś napisałem,
    że "kodeks drogowy",
    a jak jednen z " wybitnych znawców" tego prawa uparcie usiłującu wykazać
    moje nieuctwo, ponieważ nie użyłem nazwy ustawowej czyli:
    Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Nr 98 poz.
    602, Nr 123 poz. 779 i Nr 160 poz. 1086 z 1997 r.; Nr 106 poz. 668, Nr 133
    poz. 872 z 1998 r.; Nr 106 poz. 1216 z 1999 r.; Nr 12 poz. 136, Nr 43 poz.
    483 i Nr 53 poz. 649 z 2000 r., Dz. U. Nr 27 poz. 298, Nr 106 poz. 1149, Nr
    110 poz. 1189, Nr 111 poz. 1194, Nr 123 poz. 1353, Nr 125 poz. 1371, Nr 129
    poz. 1444, Nr 130 poz. 1452, oraz 154, poz. 1798 z 2001 r; Nr 25, poz. 253 z
    2002 r.) ,jest zbiorem przepisów często nie odpowidającym aktualnej
    rzeczywistości, łącznie z brakiem poprawnych odniesień do niektórych aktów
    prawnych regulujących stosunki własnosćiowe, wzbudzający szereg wątpliwości
    interpretacyjnych, powinien jak najszybciej być poprawiony. Każda
    interpretacji oznakowań "na drodze" wcześniej czy później może skończyć w
    najleprzym przypadku stłuczką.

    abul

  • "anakonda" 2006-05-10, 13:25

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Użytkownik "anakonda" napisał w wiadomości
    > skończyć w najleprzym przypadku stłuczką.
    >
    > abul

    oczywiście NAJLEPSZYM


    abul

  • "anakonda" 2006-05-10, 13:31

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    > Użytkownik "No Name" napisał w wiadomości
    > news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl
    >> Dość często jestem świadkiem takiej oto sytuacji.
    >> Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym
    >> miejscem dla przejazdu rowerzystów.
    >> Samochód skręcający w prawo (na zielonej strzałce) ustępuje
    >> pierwszeństwa przechodzącym przez przejście.
    >> Wszyscy przechodzą i on rusza i wtedy wjeżdża w jego bok rowerzysta
    >> przejeżdżający przez przejście.
    >>
    >> Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    >> przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >>
    >> Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    >> (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >>
    >> I kto ma rację?
    >
    a te wszystkie wątpliwości to jeszce jeden dowód na to co kiedyś
    napisałem, że "kodeks drogowy",
    a jak jednen z " wybitnych znawców" tego prawa uparcie usiłującu
    wykazać moje nieuctwo, ponieważ nie użyłem nazwy ustawowej czyli:
    Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Nr
    98 poz. 602, Nr 123 poz. 779 i Nr 160 poz. 1086 z 1997 r.; Nr 106
    poz. 668, Nr 133 poz. 872 z 1998 r.; Nr 106 poz. 1216 z 1999 r.; Nr
    12 poz. 136, Nr 43 poz. 483 i Nr 53 poz. 649 z 2000 r., Dz. U. Nr 27
    poz. 298, Nr 106 poz. 1149, Nr 110 poz. 1189, Nr 111 poz. 1194, Nr
    123 poz. 1353, Nr 125 poz. 1371, Nr 129 poz. 1444, Nr 130 poz. 1452,
    oraz 154, poz. 1798 z 2001 r; Nr 25, poz. 253 z 2002 r.) ,jest
    zbiorem przepisów często nie odpowidającym aktualnej rzeczywistości,
    łącznie z brakiem poprawnych odniesień do niektórych aktów prawnych
    regulujących stosunki własnosćiowe, wzbudzający szereg wątpliwości
    interpretacyjnych, powinien jak najszybciej być poprawiony. Każda
    interpretacji oznakowań "na drodze" wcześniej czy później może
    skończyć w najlepszym przypadku stłuczką.

    abul

  • "No Name" 2006-05-10, 14:27

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych


    Użytkownik "Stasio Podróżnik" napisał w
    wiadomości news:e3sgus$1eq$1@n66.ultimo.pl...
    > scream napisał(a):
    >
    >> I ustępuje wszystkim, bo skoro rowerzysta uderza w bok samochodu, to
    >> znaczy
    >
    > Że dojeżdżał do skrzyżowania, a imbecyl w aucie nie upewnił się, czy
    > ścieżką rowerową nic nie jedzie ... jeśli przecina się droga ze ścieżką,
    > to masz usr*&(*y obowiązek spojrzeć nie tylko czy nic nie nadjeżdża
    > jezdnią, czy nic nie "nadchodzi" chodnikiem, ale również czy nic nie
    > nadjeżdża ścieżką rowerową ... Twój tok rozumowania jest wesoły - Mimo, że
    > miałeś pierwszeństwo - uderzyłeś w bok, a to oznacza (bok, a nie róg np)
    > że musiałeś ustąpić pierwszeństwa mimo, że je miałeś ... szczerze , z
    > premedytacją przy*(*%^&%*łbym w takiego "automobilistę" z matensa, połamał
    > rower, wezwał policję ... Jeden "automobilista" chciał mi ryja obić jak
    > walnąłem tak w wrc w autobus .. wyskoczył z pyskiembla bla bla *tłumacząc
    > mi* że uciekał ze skrzyżowania i przecież to widziałem ... Mnie to *(&*^&
    > obchodzi ... mam pierwszeństwo - jadę - ktoś wymusił pierwszeństwo może
    > (nie musi, ale to zależy od stopnia idiotyzmu przeciwnika) być
    > najnormalniej w świecie ukarany mandatem za wymuszenie pierwszeństwa i
    > doprowadzenie o kolizji ...
    >
    Ale czy czasami rowerzysta nie ma też obowiązku zachowania szczególnej
    ostrożności przy przejeżdżaniu przez ten przejazd?
    On (rowerzysta) może pędzi kilkadziesiąt km/h i jak taki kierowca ma go
    zauważyć?

    Jeżeli kierowca skręca w prawo to przepuszcza wszystkich na pasach a sam
    zauważyłeś, że rowerzysta po pasach nie jedzie

  • januszek 2006-05-10, 14:30

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    No Name napisał(a):

    [...]

    > Jeżeli kierowca skręca w prawo to przepuszcza wszystkich na pasach a sam
    > zauważyłeś, że rowerzysta po pasach nie jedzie

    IMHO przed pasami sie kierowca powinien zatrzymac i spojrzec w prawo,
    potem w lewo i dopiero jechac. Wystarczy stanac na dowolnym skrzyzowaniu
    gdzie istnieje zielona strzalka zeby zobaczyc, ze praktycznie zaden
    kierowca tego nie robi. Widza strzalke to jada i czasem hamuja jak
    zobacza przed soba pieszego. Zaden nie spojrzy w prawo lub w lewo. Stad
    tez zielona strzalka to najglupsza rzecz jaka mozna wymyslec.

    j.

    --
    Za wszelkie moje błędy odpowiada imć Chochlik Newsowy ;)
    http://tinyurl.com/dpuad (kto pierwszy kliknie ten głupi)

  • scream 2006-05-10, 14:35

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Wed, 10 May 2006 13:02:01 +0200, Stasio Podróżnik napisał(a):

    >> I ustępuje wszystkim, bo skoro rowerzysta uderza w bok samochodu, to znaczy
    > Że dojeżdżał do skrzyżowania, a imbecyl w aucie nie upewnił się,
    > czy ścieżką rowerową nic nie jedzie (...)

    Niekoniecznie. Miałem podobną sytuację całkiem niedawno. Upewniłem się i w
    najbliższej okolicy nic nie jechało, więc ruszyłem. W chwili gdy ruszałem
    przed maską przeleciał mi rowerzysta, dosłownie tylko śmignął - jechał wg
    mnie conajmniej z 40 km/h, szczególnie że chodnik jest lekko podniesiony w
    stosunku do jezdni i nachyla się - więc miał z górki. Nawet nie zwolnił!
    Gdybym nie miał otwartego okna i nie słyszałbym że jedzie (chyba miał coś
    na kołach, bo wydawało charakterystyczny dźwięk :)), to nie miałbym szans
    żeby go zauważyć i zahamować. Jechał na tyle szybko, że rozglądając się
    przed ruszeniem nie widziałem aby znajdował się blisko przejścia! A
    przecież nie będe stał tylko dlatego, że 150 metrów dalej ktoś jedzie po
    ścieżce. Poważnie, nie przypuszczałem że tak szybko sie porusza.

    A przypomne tylko, że gdyby poruszał się z prędkością 40 km/h, to wychodzi
    ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    O tragedię łatwo...

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Stasio_Podróżnik 2006-05-10, 14:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name napisał(a):

    > Jeżeli kierowca skręca w prawo to przepuszcza wszystkich na pasach a sam
    > zauważyłeś, że rowerzysta po pasach nie jedzie

    Jego tor jazdy nie przecina się tylko i wyłącznie z pasami, ale
    również z drogą dla rowerów, która w danym momencie ma
    pierwszeństwo.

    Riposta - Jeśli przejazd kolejowy jest tak skonstruowany, że nie
    widać czy coś nadjeżdża do momentu jak nie wjedziesz na niego
    przodem auta co zrobisz ?

    Upewnisz się z pomocą osoby 3 lub poprzez opuszczenie samemu
    pojazdu , czy wjedziesz, bo jak masz zobaczyć (Hint - śmierc
    rajdowca) ...

    Z rowerem jest tak, że wjeżdżasz z uśmiechem na mało
    inteligentnej mordce, bo w tym przypadku, to rowerzysta ma
    przewalone w momencie gdy Ty popełnisz błąd (przewalone
    zdrowotnie) ... z pociągiem - Ty masz przewalone ...

    Czyżbyśmy dążyli do zasady - Kto większy ten ma pierwszeństwo ?

    --
    |______ Stasio Podróżnik
    o/________\o PMS: 525tds E34 PRRC : RCI2950+LINCOLN+AT 71 Magnum
    (Oo =00= oO) mail: www.tinyurl.com/6qvjz *Pomóż* ! www.pajacyk.pl
    []=******=[] http://skocz.pl/jedz-na-narty - Przemyśl - Tylko w
    nartach !

  • Stasio_Podróżnik 2006-05-10, 14:42

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream napisał(a):

    > przecież nie będe stał tylko dlatego, że 150 metrów dalej ktoś jedzie po
    > ścieżce. Poważnie, nie przypuszczałem że tak szybko sie porusza.

    Gierkówka - Przecież nie będę stał bo coś jedzie 200 metrów dalej ;>

    > ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    > naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    > O tragedię łatwo...

    A jadą tabunami ... Nie da się przerwy znaleźć - jedzie,
    odczekaj ... przejedzie - jedź ;)

    --
    |______ Stasio Podróżnik
    o/________\o PMS: 525tds E34 PRRC : RCI2950+LINCOLN+AT 71 Magnum
    (Oo =00= oO) mail: www.tinyurl.com/6qvjz *Pomóż* ! www.pajacyk.pl
    []=******=[] http://skocz.pl/jedz-na-narty - Przemyśl - Tylko w
    nartach !

  • witek 2006-05-10, 15:15

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name wrote:
    > Dość często jestem świadkiem takiej oto sytuacji.
    > Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym miejscem dla
    > przejazdu rowerzystów.
    > Samochód skręcający w prawo (na zielonej strzałce) ustępuje pierwszeństwa
    > przechodzącym przez przejście.
    > Wszyscy przechodzą i on rusza i wtedy wjeżdża w jego bok rowerzysta
    > przejeżdżający przez przejście.
    >
    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >
    > I kto ma rację?
    >
    >
    >
    Rowerzysta nie może jeździć po chodniku i przejściu dla pieszych.
    Jeżeli tam nie było ścieżki rowerowej to oboje będą współwinni.
    Rowerzysta za jazdę rowerem po chodniku, a kierowca za nieustapienie
    pierwszeństwa. Ciężko się będzie kierowcy wymigać, chcociaż takie
    przypadki już widziałem.
    Kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa choćby tam leciał samolot.
    Jeśli tam była ścieżka rowerowa, to rowerzysta miał absolutne
    pierwszeństwo i mógł jechać ile chce.

  • zly 2006-05-10, 16:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    W dniu 2006-05-10 15:15, witek napisał(a):

    > Rowerzysta nie może jeździć po chodniku

    moze

    marcin

  • zly 2006-05-10, 16:18

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    W dniu 2006-05-10 12:13, Akulka napisał(a):

    > Kierowca. Rower się prowadzi.

    Na sciezce rowerowej?

    marcin

  • "Robert Tomasik" 2006-05-10, 16:28

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Yusek [###yusek@wp.pl.###] napisał:
    >> I kto ma rację?
    > Rowerzysta. Strzałka WARUNKOWA w prawo uprawnia cię do skrętu w
    prawo
    > jedynie jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten manewr wykonać,
    czyli:
    > 1. nie ma pieszych
    > 2. nie ma rowerów
    > 3. nie ma samochodów
    > Jadąc na warunkowej w prawo musisz ustąpić wszystkim.

    W kwestii formalnej, to on skręca nie na warunkowej strzałce, tylko na
    zielonym świetle, skoro i rowerzysta ma zielone. Co nie zmienia faktu,
    że oczywiście rowerzysta ma pierwszeństwo.

  • 'Tom N' 2006-05-10, 17:52

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Robert Tomasik w
    :

    > Yusek [###yusek@wp.pl.###] napisał:
    >>> I kto ma rację?
    >> Rowerzysta. Strzałka WARUNKOWA w prawo uprawnia cię do skrętu w
    >> prawo jedynie jeśli nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten manewr wykonać,
    > czyli:
    >> 1. nie ma pieszych
    >> 2. nie ma rowerów
    >> 3. nie ma samochodów
    >> Jadąc na warunkowej w prawo musisz ustąpić wszystkim.

    > W kwestii formalnej, to on skręca nie na warunkowej strzałce, tylko na
    > zielonym świetle, skoro i rowerzysta ma zielone.

    Niekoniecznie. Skoro był przejazd dla rowerzystów, to można założyć, że była
    ścieżka rowerowa. Światło mogło być czerwone i warunkowa strzałka do skrętu
    w prawo, gdyż np. po lewej, na drodze poprzecznej otwarty był tylko ruch
    sygnalizatorem S-3 w lewo

    > Co nie zmienia faktu, że oczywiście rowerzysta ma pierwszeństwo.

    Istotne jest nie pierwszeństwo rowerzysty, tylko "Skręcanie (...) jest
    dozwolone pod warunkiem, że (...) nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego
    uczestnikom.

    --
    Tomasz Nycz
    [priv-->>X-Email]

  • Paweł Sakowski 2006-05-10, 20:31

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    No Name wrote:
    > On (rowerzysta) może pędzi kilkadziesiąt km/h i jak taki kierowca ma go
    > zauważyć?

    Dokładnie tak samo jak wyjeżdżając z drogi podporządkowanej zauważa
    pędzące kilkadziesiąt km/h samochody mające pierwszeństwo. Oczyma.

    --
    +----------------------------------------------------------------------+
    | Paweł Sakowski Never trust a man |
    | who can count up to 1023 on his fingers. |
    +----------------------------------------------------------------------+

  • "Jotte" 2006-05-10, 21:31

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    W wiadomości news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl No Name
    pisze:

    > Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym miejscem
    > dla przejazdu rowerzystów.
    > Samochód skręcający w prawo (na zielonej strzałce) ustępuje pierwszeństwa
    > przechodzącym przez przejście.
    > Wszyscy przechodzą i on rusza i wtedy wjeżdża w jego bok rowerzysta
    > przejeżdżający przez przejście.
    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    > I kto ma rację?
    Rację ma, oczywiście, kierowca. Cyklista popełnił wg Twojej relacji poważne
    wykroczenia:
    - przejechał przez _przejście_, przez które powinien rower przeprowadzić,
    - przejechał przez _przejście_ mimo, że obok był wydzielony przejazd dla
    rowerzystów,
    - przyznał się do nieznajomości przepisów twierdząc, że może przejeżdżać
    przez _przejście_,
    - w efekcie nieprzestrzegania przpisów spowodował kolizję oraz szkody
    materialne u poszkodowanego.

    Dopuszczam jednak domniemanie, że po prostu nieskładnie mogłeś opisać
    zdarzenie i rowerzysta przejeżdżał nie przez _przejście_ dla pieszych, ale
    przez znajdujący się obok _przejazd_ dla rowerzystów. Wtedy, naturalnie,
    wina leży po stronie kierowcy.

    BTW - lubię jazdę na rowerze, ale jako kierowca auta cyklistów ogólnie
    uważam za wyjątkową hołotę drogową. Nie wiem, czy jakakolwiek grupa
    użytkowników dróg łamie przepisy w sposób tak nagminny i bezmyślny. Do tego
    nie muszą zdobywać uprawnień (brak jakiejkolwiek kontroli umiejętności
    poruszania się w sposób zgodny z przepisami) i nie muszą być ubezpieczeni od
    cywilnych skutków swych wybryków. Paranoja. Z tych przyczyn zazwyczaj nie
    traktuję ich jako równoprawnych uczestników ruchu drogowego.

    --
    Pozdrawiam
    Jotte

  • "Marcin Wasilewski" 2006-05-10, 21:51

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla


    Użytkownik "Jotte" napisał w
    wiadomości news:e3tf2k$tb5$1@news.dialog.net.pl...
    > cywilnych skutków swych wybryków. Paranoja. Z tych przyczyn zazwyczaj nie
    > traktuję ich jako równoprawnych uczestników ruchu drogowego.

    Czyli spychasz ich na krawężnik, przy wyprzedzaniu nie stosujesz
    bezpiecznej odległości wynoszącej co najmniej 1 m i jeseś zwyczajnie takim
    samym bydlakiem jak reszta kierowców.
    Oczywiście wileu rowerzystów jest bezmyślnych i potrafi jechać nocą bez
    świateł przez las, ale to jeszcze nie powód, aby ich dyskyminować na drodze.

  • Marcin_Żyła 2006-05-10, 22:03

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Wasilewski napisał(a):
    >
    > Użytkownik "Jotte" napisał w
    > wiadomości news:e3tf2k$tb5$1@news.dialog.net.pl...
    >> cywilnych skutków swych wybryków. Paranoja. Z tych przyczyn zazwyczaj nie
    >> traktuję ich jako równoprawnych uczestników ruchu drogowego.
    >
    > Czyli spychasz ich na krawężnik, przy wyprzedzaniu nie stosujesz
    > bezpiecznej odległości wynoszącej co najmniej 1 m i jeseś zwyczajnie
    > takim samym bydlakiem jak reszta kierowców.
    > Oczywiście wileu rowerzystów jest bezmyślnych i potrafi jechać nocą
    > bez świateł przez las, ale to jeszcze nie powód, aby ich dyskyminować na
    > drodze.

    Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    samochody, i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    Sam wjechał, sam nich sobie szuka bezpiecznj odległości. Zachowuje tyle
    odległości, żebym nie wpadł na auto po lewej. Reszta problemem pedalarza.

    Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na ukos
    śmiga, skręca z chodnika na jezdnie, po przejściu ciągnie ze 40km/h..
    tutaj nie ma litości. Nie widze takiego, i wcześniej czy później sam sie
    taki pedalarz nauczy, że jak auto ma te 15-20 x więcej masy niż on, to
    nie podskocze sobie na krawężnik, ani nie zrobie slalomu między pieszymi.

    A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no to w
    totka niech gra. Tak samo rower z lusterkiem etc... nie nasi pedalarze
    są ponad to. Ja mam prawo bo mam rower.

    MZ

  • 'Tom N' 2006-05-10, 22:25

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Jotte w
    :

    > W wiadomości news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl No Name
    > pisze:
    >> Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym miejscem
    >> dla przejazdu rowerzystów.
    > Rację ma, oczywiście, kierowca. Cyklista popełnił wg Twojej relacji poważne
    > wykroczenia:
    > - przejechał przez _przejście_, przez które powinien rower przeprowadzić,

    Nie przejechał.

    > - przejechał przez _przejście_ mimo, że obok był wydzielony przejazd dla
    > rowerzystów,

    Nie przejechał.

    > - przyznał się do nieznajomości przepisów twierdząc, że może przejeżdżać
    > przez _przejście_,

    taka sama gra słów jak wyżej.

    > - w efekcie nieprzestrzegania przpisów spowodował kolizję oraz szkody
    > materialne u poszkodowanego.

    A u siebie nie?

    > Dopuszczam jednak domniemanie, że po prostu nieskładnie mogłeś opisać
    > zdarzenie i rowerzysta przejeżdżał nie przez _przejście_ dla pieszych, ale
    > przez znajdujący się obok _przejazd_ dla rowerzystów. Wtedy, naturalnie,
    > wina leży po stronie kierowcy.

    Tak? A jak kierujący jechał kołami 1cm przy krawężniku to też? Był rower
    (nie rowerzysta) na przejeździe, czy nie był?

    --
    Tomasz Nycz
    [priv-->>X-Email]

  • 'Tom N' 2006-05-10, 22:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    witek w
    :

    > Rowerzysta nie może jeździć po chodniku

    Może, Witek, może, pod pewnymi warunkami

    > i przejściu dla pieszych.

    Ba tu nawet pijany może, jak z dzieckiem do lat iluśtam jedzie... pieszym
    jest wtedy.

    > Jeżeli tam nie było ścieżki rowerowej to oboje będą współwinni.

    Przejazdy są przedłużeniem ścieżki.

    --
    Tomasz Nycz
    [priv-->>X-Email]

  • "Jotte" 2006-05-10, 23:27

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    W wiadomości news:e3tg7k$dls$1@news.onet.pl Marcin Wasilewski
    pisze:

    > jeseś zwyczajnie takim samym bydlakiem jak reszta kierowców.
    Przeczytałem, prostaku, twój post.

    --
    Jotte

  • "Jotte" 2006-05-10, 23:36

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    W wiadomości news:16d69orthi6r5.dlg@int.dyndns.org.invalid 'Tom N'
    pisze:

    >> Rację ma, oczywiście, kierowca. Cyklista popełnił wg Twojej relacji
    >> poważne wykroczenia:
    >> - przejechał przez _przejście_, przez które powinien rower przeprowadzić,
    > Nie przejechał.
    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

    >> - przejechał przez _przejście_ mimo, że obok był wydzielony przejazd dla
    >> rowerzystów,
    > Nie przejechał.
    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem w ogóle?

    >> - przyznał się do nieznajomości przepisów twierdząc, że może przejeżdżać
    >> przez _przejście_,
    > taka sama gra słów jak wyżej.
    Nie ma mowy o grze słów. Albo opis sytuacji jest rzetelny i rzeczowy, albo
    bezmyślny i do bani.

    >> - w efekcie nieprzestrzegania przpisów spowodował kolizję oraz szkody
    >> materialne u poszkodowanego.
    > A u siebie nie?
    Jego sprawa. Niech się rozpędzi i przywali w mur, może sie rozum odezwie, a
    mur o odszkodowanie raczej nie wystąpi.

    >> Dopuszczam jednak domniemanie, że po prostu nieskładnie mogłeś opisać
    >> zdarzenie i rowerzysta przejeżdżał nie przez _przejście_ dla pieszych,
    >> ale przez znajdujący się obok _przejazd_ dla rowerzystów. Wtedy,
    >> naturalnie, wina leży po stronie kierowcy.
    > Tak? A jak kierujący jechał kołami 1cm przy krawężniku to też? Był rower
    > (nie rowerzysta) na przejeździe, czy nie był?
    Jak go samochód potrąci to potrącił go samochód czy kierowca? Nie cuduj, ani
    to mądre, ani celowe.
    IMO był, wjechał w obszar wspólny przejścia i jezdni. Samochód też wystaje
    do przodu i do tyłu poza styk z nawierzchnią.

    --
    Pozdrawiam
    Jotte

  • zly 2006-05-10, 23:50

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    W dniu 2006-05-10 23:27, Jotte napisał(a):

    > Przeczytałem, prostaku, twój post.

    On jest bydlakiem?? Czyli jak kierowca bedzie mial racje jak pierdolnie
    staruszkektora nie zeszla z pasow a swiatlo jej sie zmienilo juz na
    czerwone?

    marcin

  • "Jotte" 2006-05-10, 23:54

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    W wiadomości news:e3tn0e$qcp$1@nemesis.news.tpi.pl zly
    pisze:

    >> Przeczytałem, prostaku, twój post.
    > On jest bydlakiem??
    Nie bardzo rozumiem. Masz trudności z czytaniem i formułowaniem myśli?
    Jakiś prymityw bez żadnego powodu nazwał mnie bydlakiem. Nie szkodzi, byle
    co obrazić mnie nie może, chciałem tylko (w końcu to wszystko odbywa sie
    publicznie) aby wiedziało, że przeczytałem i ignoruję.

    > Czyli jak kierowca bedzie mial racje jak pierdolnie
    > staruszkektora nie zeszla z pasow a swiatlo jej sie zmienilo juz na
    > czerwone?
    Czemu mają służyć takie idiotyczne dywagacje?

    --
    Pozdrawiam
    Jotte

  • Andrzej Lawa 2006-05-10, 23:55

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name wrote:

    > Rowerzysta twierdzi, że skoro ma zielone światło to może śmigać przez
    > przejście (szkoda, że nie ma ograniczenia prędkości dla rowerzystów)
    >
    > Kierowca twierdzi, że pomimo tego ZAWSZE przez przejście dla pieszych
    > (rowerów) rower trzeba przeprowadzać a nie na nim pędzić.
    >
    > I kto ma rację?

    Żaden.

    Rowerzysta popełnił wykroczenie - przejechać maił prawo jedynie przez
    część przeznaczoną dla rowerzystów.

    Niemniej jednak sprawcą zdarzenia jest ewidentnie kierofca (pisownia
    zamierzona) samochodu - wymusił pierwszeństwo. Zwyczajnie ślepak nie
    popatrzył i nie zauważył nadjeżdżającego rowerzysty. Gdyby ten pojechał
    kawałeczek dalej - nie stałby się przecież nagle magicznie widoczny dla
    osób nie patrzących dalej niż sięg aich błotnik.

    Reasumując - rowerzysta był tylko winien "błędu formalnego". Do
    zdarzenia doprowadził kierujący samochodem.

  • zly 2006-05-10, 23:56

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    W dniu 2006-05-10 22:03, Marcin Żyła napisał(a):

    > Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    > krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    > samochody,

    Naprawde nie widzisz roznicy, miedzy rowerzysta mijajacym stojace
    samochody, a samochodem ktory naraza zycie rowerzysty i probuje go zabic?
    Twardziel jestes...
    Nie zdziw sie jak za ktoryms razem stracisz lusterko... jezdzisz moze po
    warszawie?

    > Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na ukos
    > śmiga,

    A jak skreca w lewo to niby co ma zrobic?

    O jezdzie 40 przez przejscie nic nie powiem bo imo to niezly wyczyn i
    trzeba byc specjalista aby tak zrobic i w nikogo nie wjechac. Aczkolwiek
    jak siezdazy to oczywiscie pietnuje.

    > A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no to w
    > totka niech gra.

    Myslisz, ze jadec w korku czy na ruchliwej trasie bezpiecznie jest
    oderwac reke od kierownicy i narazac sie, ze jakis idiota jadacy 80km/h
    w nia zachaczy?

    > Tak samo rower z lusterkiem etc...

    Nie trzeba miec lusterka, a nie przypominam sobie aby kierowcy zeby
    zapewnic sobie dodatkowe bezpieczenstwo jezdzili np w kaskach...

    marcin

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:06

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    > Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    > krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    > samochody,

    To legalne.

    > i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...

    Peawo wymaga.

    > Sam wjechał, sam nich sobie szuka bezpiecznj odległości. Zachowuje tyle

    Bo jaśnie pan kierofca musi strasznie pędzić do utknięcia w następnym
    zatorze/korku?

    > odległości, żebym nie wpadł na auto po lewej. Reszta problemem pedalarza.

    Twój problem. Jak ktoś cyknie zdjęcie i zrobi uprzejmy donos. I módl
    się, żeby rowerzysta nie przerwócił się i nie miał "rozstroju organizmu"
    trwającego dłużej niż ustawowe 7 dni - pan prokurator chętnie zajmie się
    jaśnie panem kierofcą, który sobie z czystym(?) 'sumieniem' "przyciskał"
    kogoś do krawężnika.

    > Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na ukos
    > śmiga,

    Zakładając, że nie wymusi pierwszeństwa - ma pełne prawo. Jeśli wymusi
    pierwszeństwo - co za różnica, czy to trzy pasy, czy jeden, i czy rower,
    czy samochód?

    > skręca z chodnika na jezdnie,

    No popatrz. A sam jak włączasz się do ruchu z zaparkowania przy jezdni?
    Teleportacją?

    Ponownie: jeśli wymusił - czepiaj się wymuszenia. Jeśli nie wymusił -
    czep się tramwaja.

    > po przejściu ciągnie ze 40km/h..

    Po przejściu to akurat nie ma znaczenia, ile 'ciągnie'. A jak jest to
    nie przejście a przejazd (dla kierofców zupełnie nierozróżnialne) to
    jeszcze ma do tego prawo.

    > tutaj nie ma litości. Nie widze takiego, i wcześniej czy później sam sie

    Znaczy się robisz za Sędziego Zgreda? Może od razu zacznij strzelać?

    > taki pedalarz nauczy, że jak auto ma te 15-20 x więcej masy niż on, to
    > nie podskocze sobie na krawężnik, ani nie zrobie slalomu między pieszymi.

    Od pilnowania przestrzegania prawa są odpowiednie instytucje. A nie
    jakiś cholerny zapuszkowany Rambo, który sobie "nu pagadi!" pod nosem
    powtarza.

    > A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no to w
    > totka niech gra.

    To samo się odnosi do puszkarzy.

    > Tak samo rower z lusterkiem etc... nie nasi pedalarze
    > są ponad to. Ja mam prawo bo mam rower.

    Lusterka są obowiązkowe dla roweru? Nawet jak się nie posiada
    usztywnionego karku?

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:08

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą naprzejś

    Paweł Sakowski wrote:
    > No Name wrote:
    >> On (rowerzysta) może pędzi kilkadziesiąt km/h i jak taki kierowca ma go
    >> zauważyć?
    >
    > Dokładnie tak samo jak wyjeżdżając z drogi podporządkowanej zauważa
    > pędzące kilkadziesiąt km/h samochody mające pierwszeństwo. Oczyma.
    >

    Ja odnoszę wrażenie, że w ramach mylnie rozumianej polityki równych
    szans dopuszczono do kierowania pojazdami osoby niewidome....

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:13

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Robert Tomasik wrote:

    > W kwestii formalnej, to on skręca nie na warunkowej strzałce, tylko na
    > zielonym świetle, skoro i rowerzysta ma zielone. Co nie zmienia faktu,
    > że oczywiście rowerzysta ma pierwszeństwo.
    >

    Autor miał chyba na myśli sytuację, kiedy kierujący samochodem
    zamierzając skręcić w prawo trafia na przejście/przejazd jeszcze przed
    wykonaniem skrętu.

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 00:19

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    zly napisał(a):
    > W dniu 2006-05-10 22:03, Marcin Żyła napisał(a):
    >
    >> Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    >> krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    >> samochody,
    >
    > Naprawde nie widzisz roznicy, miedzy rowerzysta mijajacym stojace
    > samochody, a samochodem ktory naraza zycie rowerzysty i probuje go zabic?
    > Twardziel jestes...

    Nie, no co ty... nie jarzysz? Pedalarz wcina się między stojące pod
    światłami samochody. Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic
    misia. Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny
    1m. Tak jak pisałem - staram sie nie rozbijać tych po lewej, pedalarz
    sam się stara o rozrywki.

    > Nie zdziw sie jak za ktoryms razem stracisz lusterko... jezdzisz moze po
    > warszawie?

    Tak. Jak na razie mam więcej wgnicen niż urwanych lusterek (3:1).
    >
    >> Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na
    >> ukos śmiga,
    >
    > A jak skreca w lewo to niby co ma zrobic?
    Ale skrecasz z prawego skrajnego na ukos w lewo? Np ze świętokrzyskiej w
    strone placu zamkowego, startując spod kawiarni po prawej?
    >
    > O jezdzie 40 przez przejscie nic nie powiem bo imo to niezly wyczyn i
    > trzeba byc specjalista aby tak zrobic i w nikogo nie wjechac. Aczkolwiek
    > jak siezdazy to oczywiscie pietnuje.

    Bywa, są tacy co się tym szczycą.

    >> A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no to
    >> w totka niech gra.
    >
    > Myslisz, ze jadec w korku czy na ruchliwej trasie bezpiecznie jest
    > oderwac reke od kierownicy i narazac sie, ze jakis idiota jadacy 80km/h
    > w nia zachaczy?

    A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    wolniej niż reszta, nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na
    zwolnienie lub przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak na
    torze i zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na kamieniu/muldzie
    czy nie. Bo jak podskoczy, to nie masz szans na 10-ciu metrach nie najechac.

    >> Tak samo rower z lusterkiem etc...
    >
    > Nie trzeba miec lusterka, a nie przypominam sobie aby kierowcy zeby
    > zapewnic sobie dodatkowe bezpieczenstwo jezdzili np w kaskach...

    Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?

    MZ

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:21

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    No Name wrote:

    > Ale czy czasami rowerzysta nie ma też obowiązku zachowania szczególnej
    > ostrożności przy przejeżdżaniu przez ten przejazd?

    Też, ale on ma zielone.

    > On (rowerzysta) może pędzi kilkadziesiąt km/h i jak taki kierowca ma go
    > zauważyć?

    Oczkami. Jak nie ma oczek - won zza kierownicy.

    > Jeżeli kierowca skręca w prawo to przepuszcza wszystkich na pasach a sam
    > zauważyłeś, że rowerzysta po pasach nie jedzie

    Skoro tuż obok był przejazd, różnica jest tylko formalna.

    Gdyby było samo przejście dla pieszych - możnaby polemizować, ale
    obawiam się, że sąd przyznałby rację temu, kto miał zielone
    (hipotetyczna sytuacja: zamiast rowerzysty mamy rozpędzonego inwalidę na
    wózku - taki jest traktowany jako pieszy, a jak inwalida z tych, co
    solidnie łapy potem ćwiczą, to też może się ładnie rozpędzić).

    Gorzej jest przy przejściach bez świateł - tutaj pewnie kierujacy
    samochodem miałby większe szanse wygrać. Niemniej jednak rozsądek wymaga
    rozejrzeć się nieco szerzej, niż tylko tak by uwzględnić wyłącznie
    staruszki poruszające się o kulach - przy okazji można sobie kręgosłup
    szyjny poćwiczyć ;->

    Sam się rozglądam - bo jako człowiek posiadający zarówno oczy, jak i
    rozum oraz pamięć zdaję sobie sprawę, że (zwłaszcza w większych
    miastach) rowerzysta jadący chodnikiem to częste zjawisko (głównie przez
    kierofców-debili, bawiących się w "przyciskanie" do krawężnika - ja tam
    się po Warszawie bałem jeździć jezdnią).

  • "Robert Tomasik" 2006-05-11, 00:22

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Andrzej Lawa [###alawa_news@lechistan.SPAM_PRECZ.com.###] napisał:


    > Autor miał chyba na myśli sytuację, kiedy kierujący samochodem
    > zamierzając skręcić w prawo trafia na przejście/przejazd jeszcze
    przed
    > wykonaniem skrętu.

    Tu już powinien się autor wypowiedzieć, ale w tej sytuacji pytanie
    było by zupełnie bez sensu. Wszak rowerzysta miał by wówczas zielone
    światło, a kierujący czerwone. No to nie widzę w ogóle sensu
    rozważania kto ma pierwszeństwo.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    > A przypomne tylko, że gdyby poruszał się z prędkością 40 km/h, to wychodzi
    > ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    > naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    > O tragedię łatwo...

    ...jak ma się zasięg wzroku na poziomie 50 metrów...

  • Paweł Sakowski 2006-05-11, 00:38

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Marcin Żyła napisał:
    > Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.

    Jest podstawa prawna, czy trzeba z ambicji?

    > Czyli cały pas jest wyłączony...

    Nie jest. Odbywa się po nim ruch. Że wolniej niż byś chciał, to Twój
    problem. Rowerzysta ma prawo jechać po tym pasie z taką prędkością, z
    jaką jest w stanie pedałować. Ty nie masz prawa go za to uszkodzić.

    W takich sytuacjach (otoczenie kierowców, którzy mimo braku możliwości i
    miejsca _muszą_ wyprzedzić) niegłupim pomysłem jest odjechanie trochę od
    krawężnika. Nawet kierowca nie przejmujący się, że potrąci kogoś prawym
    lusterkiem, (zwykle) dwa razy się zastanowi zanim potrąci zderzakiem.

    > A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    > wolniej niż reszta,

    Rowerzysta, traktorzysta, kierujący pojazdem wolnobieżnym, ostrożny,
    przepisowy, ...

    --
    +----------------------------------------------------------------------+
    | Paweł Sakowski Never trust a man |
    | who can count up to 1023 on his fingers. |
    +----------------------------------------------------------------------+

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Robert Tomasik wrote:

    > Tu już powinien się autor wypowiedzieć, ale w tej sytuacji pytanie
    > było by zupełnie bez sensu. Wszak rowerzysta miał by wówczas zielone
    > światło,

    Owszem.

    > a kierujący czerwone.

    Z zieloną strzałką. Niestety - kierofcom (w odróżnieniu od kierowców ;)
    ) zielona strzałka nałogowo myli się z normalnym zielonym światłem.

    > No to nie widzę w ogóle sensu
    > rozważania kto ma pierwszeństwo.

    Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu dla
    rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 00:42

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > Marcin Żyła wrote:
    >
    >> Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    >> krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    >> samochody,
    >
    > To legalne.
    >

    Art 33.4.1 PoRD

    >> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >
    > Peawo wymaga.

    Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    kierujacego. Jeżeli drugi uczestnik ruchu uważa inaczej - jego problem
    by zwiększyć tą odległość.
    >
    >> Sam wjechał, sam nich sobie szuka bezpiecznj odległości. Zachowuje tyle
    >
    > Bo jaśnie pan kierofca musi strasznie pędzić do utknięcia w następnym
    > zatorze/korku?

    Jak masz dwa pasy i jeden jest wyłączony bo się samochody ściskają aby
    ominąć pana na rowerku to co? Spokojnie jadac z tylu kolumny dojedzie do
    nastepnych swiatel a nie bedzie wymuszał sztuk z omijaniem.
    >
    >> odległości, żebym nie wpadł na auto po lewej. Reszta problemem pedalarza.
    >
    > Twój problem. Jak ktoś cyknie zdjęcie i zrobi uprzejmy donos. I módl
    > się, żeby rowerzysta nie przerwócił się i nie miał "rozstroju organizmu"
    > trwającego dłużej niż ustawowe 7 dni - pan prokurator chętnie zajmie się
    > jaśnie panem kierofcą, który sobie z czystym(?) 'sumieniem' "przyciskał"
    > kogoś do krawężnika.

    Kwestia interpretacji. Pamiętaj, że sytuacja na drodze jest płynna, i
    jak mam zagrozenie z lewej, to spokojnie na prawo odbijam. Pisze o
    sytuacji, gdy ktos mnie po prawej "wyprzedza" skacząc od auta do auta.

    >
    >> Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na
    >> ukos śmiga,
    >
    > Zakładając, że nie wymusi pierwszeństwa - ma pełne prawo. Jeśli wymusi
    > pierwszeństwo - co za różnica, czy to trzy pasy, czy jeden, i czy rower,
    > czy samochód?
    Masz racje, ale jakoś samochodów startujących z prawy skrajny i
    skręcajacych w lewo nie widze. Rowerów - wiele.
    >
    >> skręca z chodnika na jezdnie,
    >
    > No popatrz. A sam jak włączasz się do ruchu z zaparkowania przy jezdni?
    > Teleportacją?

    Mam na myśli sytuacje, gdy klien jedzie chodnikiem poprzecznym do
    jezdni, i gdy znajdzie sie na pasie, to sobie... skręca. Po prostu
    wjechał na pasy i skręcił "teraz bede przepisowo po jezdni jechał"
    >
    > Ponownie: jeśli wymusił - czepiaj się wymuszenia. Jeśli nie wymusił -
    > czep się tramwaja.
    >
    >> po przejściu ciągnie ze 40km/h..
    >
    > Po przejściu to akurat nie ma znaczenia, ile 'ciągnie'. A jak jest to
    > nie przejście a przejazd (dla kierofców zupełnie nierozróżnialne) to
    > jeszcze ma do tego prawo.
    Mówie o pzrejściu, nie skrzyzowaniu ze scierzka.
    >
    >> tutaj nie ma litości. Nie widze takiego, i wcześniej czy później sam sie
    >
    > Znaczy się robisz za Sędziego Zgreda? Może od razu zacznij strzelać?
    >
    >> taki pedalarz nauczy, że jak auto ma te 15-20 x więcej masy niż on, to
    >> nie podskocze sobie na krawężnik, ani nie zrobie slalomu między pieszymi.
    >
    > Od pilnowania przestrzegania prawa są odpowiednie instytucje. A nie
    > jakiś cholerny zapuszkowany Rambo, który sobie "nu pagadi!" pod nosem
    > powtarza.
    >
    Nie powtarzam nic pod nosem, nie stosuje swojego prawa. Dla mnie wazne
    jest, zeby misiek co skreca zerkal w bok, pomyslał chwile i dopiero...
    pchał sie pod cos co jest 20-cia razy ciezsze.

    On sobie moze po chodniku slalom urzadzac, ja niestety autem nie
    zatrzymam sie, nie przewróce bezpiecznie, nie zastosuje kilku sztu. Masa
    to masa i niestety jedzie.


    >> A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no to
    >> w totka niech gra.
    >
    > To samo się odnosi do puszkarzy.

    Tych widze, rowery nic nie sygnalizuja.

    >
    >> Tak samo rower z lusterkiem etc... nie nasi pedalarze są ponad to. Ja
    >> mam prawo bo mam rower.
    >
    > Lusterka są obowiązkowe dla roweru? Nawet jak się nie posiada
    > usztywnionego karku?

    No napisałem, ze nie są bowiązkowe. Ale rozsądek i logika pozwalają
    stwierdzić, że gośc jadąc 40 i odchylając się aby sprawdzić co za nim,
    to zmienia kierunek ruchu, lądując np pół pasa z boku. Amen.

    MZ

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 00:50

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    > Nie, no co ty... nie jarzysz? Pedalarz wcina się między stojące pod
    > światłami samochody.

    A jakiś przepis tego zabrania?

    > Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.

    Jakiś przepis ci to nakazuje?

    > Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny
    > 1m.

    Nu. I potem taki kierofca czający się do wyprzedzenia rowerzysty uparcie
    jedzie przy linii środkowej, skutecznie uniemożliwiając wyprzedzenie
    jego (i rowerzysty) wszystkim innym, którzy mogliby tego rowerzystę (i
    kierofcę) wyprzedzić, szybko, łatwo, przyjemnie i legalnie (tzn.
    motocyklistom).

    > Tak jak pisałem - staram sie nie rozbijać tych po lewej, pedalarz
    > sam się stara o rozrywki.

    Wyjaśnij swoje głębokie przemyślenia prowadzące do powyższego wniosku
    względem starania się o 'rozrywki' w postaci bycia spychanym do
    krawężnika przez burasa za kierownicą samochodu.

    >> Nie zdziw sie jak za ktoryms razem stracisz lusterko... jezdzisz moze
    >> po warszawie?
    >
    > Tak. Jak na razie mam więcej wgnicen niż urwanych lusterek (3:1).

    Bo jednak większość rowerzystów o urywaniu listerek mówi tylko tak, jak
    inni mówią do kogoś, kto ich irytuje "zaraz cię uduszę".

    [ciach]
    > A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    > wolniej niż reszta, nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na
    > zwolnienie lub przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak na
    > torze i zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na kamieniu/muldzie
    > czy nie. Bo jak podskoczy, to nie masz szans na 10-ciu metrach nie
    > najechac.

    A u was biją Murzynów.

    Zdarzają się rowerzyści-kamikadze (np. jeżdżący w nocy, bez oświetlenia
    a za to pod gazem). Niemniej jednak w niczym nie usprawiedliwia to
    "przyciskania do krawężnika" rowerzysty który "miał czelność" ominąć
    jaśniepana w puszce, stojącego przed czerwonym światłem.

    [ciach]

    > Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    > sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?

    Kierunek? Jestem abstynentem, więc w ogóle. Tor ruchu? Może minimalnie
    gibnę się w bok - ale będzie to ułamek ustawowego jednego metra przy
    wyprzedzaniu jednośladów.

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 00:53

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Paweł Sakowski napisał(a):
    > Marcin Żyła napisał:
    >> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >
    > Jest podstawa prawna, czy trzeba z ambicji?

    Nie ma podstawy, po prostu moge przemieścć się szybciej, sprawniej w
    ulice poprzeczną.
    >
    >> Czyli cały pas jest wyłączony...
    >
    > Nie jest. Odbywa się po nim ruch. Że wolniej niż byś chciał, to Twój
    > problem. Rowerzysta ma prawo jechać po tym pasie z taką prędkością, z
    > jaką jest w stanie pedałować. Ty nie masz prawa go za to uszkodzić.

    Czy mówie że uszkadzam? Zauważ, ze rowerzysta znalazł się przedemną po
    naruszeniu Art 33.4.1 PoRD
    Gdyby nie przejechał obok kolumny, problemu by nie było.

    > W takich sytuacjach (otoczenie kierowców, którzy mimo braku możliwości i
    > miejsca _muszą_ wyprzedzić) niegłupim pomysłem jest odjechanie trochę od
    > krawężnika. Nawet kierowca nie przejmujący się, że potrąci kogoś prawym
    > lusterkiem, (zwykle) dwa razy się zastanowi zanim potrąci zderzakiem.

    Kierowca nie przejmuje się że potrąci, tylko się zastanawia jak nie
    potrącić.

    Jedzie misiek i ma on takie magiczne zrywy - 30m szybko później... .. ..
    .. .. . schodzi do 5 i znów 30 szybko. Przepraszam, ale w takim wypadku
    jak mam traktować gościa? Że wyprzedza mnie po prawej? Ze chce coś
    zrobić sobie? Że przez 60% czasu w martwym polu się mota? Moze to nie
    tylko wina kierowców samochodów jest ale i pedalarze tak mocno
    bezsensownie się zachowują?

    >> A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    >> wolniej niż reszta,
    >
    > Rowerzysta, traktorzysta, kierujący pojazdem wolnobieżnym, ostrożny,
    > przepisowy, ...

    Tylko wycinasz za dużo, pytałem się jak określić tego co jedzie wolniej i
    "nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na zwolnienie lub
    przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak na torze i
    zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na kamieniu/muldzie czy nie.
    Bo jak podskoczy, to nie masz szans na 10-ciu metrach nie najechac. "

    Z wolnobieznym czy innym poj. mechanicznym nie ma problemu. Sygnalizuje.
    Rower -0 tyle nie sygnalizuje.

    MZ

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 01:03

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > Marcin Żyła wrote:
    >
    >> Nie, no co ty... nie jarzysz? Pedalarz wcina się między stojące pod
    >> światłami samochody.
    >
    > A jakiś przepis tego zabrania?
    >
    Art 33.4.1 PoRD
    >> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >
    > Jakiś przepis ci to nakazuje?
    >
    Troska o płynnośc ruchu i troska o własne cztery litery, zeby miśka nie
    zawiało, przewrócił sie etc.
    >> Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny 1m.
    >
    > Nu. I potem taki kierofca czający się do wyprzedzenia rowerzysty uparcie
    > jedzie przy linii środkowej, skutecznie uniemożliwiając wyprzedzenie
    > jego (i rowerzysty) wszystkim innym, którzy mogliby tego rowerzystę (i
    > kierofcę) wyprzedzić, szybko, łatwo, przyjemnie i legalnie (tzn.
    > motocyklistom).
    >
    Patrz, a gdyby sie ten rower nie pchał do przodu, kłopotu by nie było.

    >> Tak jak pisałem - staram sie nie rozbijać tych po lewej, pedalarz
    >> sam się stara o rozrywki.
    >
    > Wyjaśnij swoje głębokie przemyślenia prowadzące do powyższego wniosku
    > względem starania się o 'rozrywki' w postaci bycia spychanym do
    > krawężnika przez burasa za kierownicą samochodu.
    >
    Art 33.4.1 PoRD


    >>> Nie zdziw sie jak za ktoryms razem stracisz lusterko... jezdzisz moze
    >>> po warszawie?
    >>
    >> Tak. Jak na razie mam więcej wgnicen niż urwanych lusterek (3:1).
    >
    > Bo jednak większość rowerzystów o urywaniu listerek mówi tylko tak, jak
    > inni mówią do kogoś, kto ich irytuje "zaraz cię uduszę".

    Te 3 to ci co NA PRZEJŚCIU wjechali w samochód. Auto ma te 1500kg, rower
    z napędem 100kg. Nie da rady zatrzymac w miejscu jednego i drugiego.
    Jeden wołał nawet władze, skończyło się mandatem dla wołającego.

    >
    > [ciach]
    >> A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    >> wolniej niż reszta, nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na
    >> zwolnienie lub przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak na
    >> torze i zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na
    >> kamieniu/muldzie czy nie. Bo jak podskoczy, to nie masz szans na
    >> 10-ciu metrach nie najechac.
    >
    > A u was biją Murzynów.
    czyli brak argumentów.

    >
    > Zdarzają się rowerzyści-kamikadze (np. jeżdżący w nocy, bez oświetlenia
    > a za to pod gazem). Niemniej jednak w niczym nie usprawiedliwia to
    > "przyciskania do krawężnika" rowerzysty który "miał czelność" ominąć
    > jaśniepana w puszce, stojącego przed czerwonym światłem.
    >
    > [ciach]
    >
    >> Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    >> sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?
    >
    > Kierunek? Jestem abstynentem, więc w ogóle. Tor ruchu? Może minimalnie
    > gibnę się w bok - ale będzie to ułamek ustawowego jednego metra przy
    > wyprzedzaniu jednośladów.

    I tutaj sie mylisz, bo mało samochodem jeździsz. Taki msiek (jeżeli
    sprawdzi) to 1/3 jezdni spoko się kiwa. Moze jesteś wyjątkiem, ale znane
    mi przypadki - zaobserwowane tak miały. i będę uogólniał, bo trzeba
    tutaj równać w dół.
    Nie ma 1m. jest bezpieczna.

    MZ

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 01:14

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    >>> Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    >>> krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    >>> samochody,
    >>
    >> To legalne.
    >>
    >
    > Art 33.4.1 PoRD

    W jaki sposób przepis regulujący zachowanie się na przejeździe dla
    rowerzystów miałby zabraniać "omijania kolejki" pojazdów stojących na
    jezdni przed czerwonym światłem?

    >>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>
    >> Peawo wymaga.
    >
    > Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    > kierujacego. Jeżeli drugi uczestnik ruchu uważa inaczej - jego problem
    > by zwiększyć tą odległość.

    Nie. Wymaga dosłownie MINIMUM jednego metra. Sugeruję zapoznanie się z
    aktualnymi przepisami.

    >>> Sam wjechał, sam nich sobie szuka bezpiecznj odległości. Zachowuje tyle
    >>
    >> Bo jaśnie pan kierofca musi strasznie pędzić do utknięcia w następnym
    >> zatorze/korku?
    >
    > Jak masz dwa pasy i jeden jest wyłączony bo się samochody ściskają aby
    > ominąć pana na rowerku to co?

    Nic. O ile zachowują bezpieczny odstęp, mogą się względnie ściskać.

    > Spokojnie jadac z tylu kolumny dojedzie do
    > nastepnych swiatel a nie bedzie wymuszał sztuk z omijaniem.

    I vice versa.

    >>> odległości, żebym nie wpadł na auto po lewej. Reszta problemem
    >>> pedalarza.
    >>
    >> Twój problem. Jak ktoś cyknie zdjęcie i zrobi uprzejmy donos. I módl
    >> się, żeby rowerzysta nie przerwócił się i nie miał "rozstroju
    >> organizmu" trwającego dłużej niż ustawowe 7 dni - pan prokurator
    >> chętnie zajmie się jaśnie panem kierofcą, który sobie z czystym(?)
    >> 'sumieniem' "przyciskał" kogoś do krawężnika.
    >
    > Kwestia interpretacji. Pamiętaj, że sytuacja na drodze jest płynna, i
    > jak mam zagrozenie z lewej, to spokojnie na prawo odbijam. Pisze o

    Jakie "zagrożenie z lewej"? Ktoś zaczyna do ciebie strzelać? Linia
    środkowa jezdni znienacka rzuca się na ciebie?

    Pamiętaj, że zanim rozpoczniesz wyprzedzanie musisz się upewnić, czy
    masz na to miejsce i czas. Jeśli nagle masz jakieś "zagrożenie" z lewej
    - rozpocząłeś wyprzedzanie nieprawidłowo.

    > sytuacji, gdy ktos mnie po prawej "wyprzedza" skacząc od auta do auta.


    Przy dwóch pasach ruchu w jedną stronę wyprzedzanie z prawej legalne.

    Poza tym bądź uprzejmy nie kręcić w zeznaniach - była mowa o omijaniu
    samochodów stojących przed czerwonym światłem.

    Pomijam taki detal, że gdybyś jechał prawidłowo prawym pasem, żaden
    rowerzysta z prawej by cię nie wyprzedził. (podpowiedź: zasada
    prawostronnej organizacji ruchu).

    >>> Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na
    >>> ukos śmiga,
    >>
    >> Zakładając, że nie wymusi pierwszeństwa - ma pełne prawo. Jeśli wymusi
    >> pierwszeństwo - co za różnica, czy to trzy pasy, czy jeden, i czy
    >> rower, czy samochód?
    > Masz racje, ale jakoś samochodów startujących z prawy skrajny i
    > skręcajacych w lewo nie widze. Rowerów - wiele.

    Ślepy koń nie widziął przeszkód na wielkiej Pardubickiej i co z tego?

    Przeszkody były. A przypadki katamaraniarzy włączających się do ruchu i
    od razu przeskakujących przez wszystkie pasy, bo zaraz będą skręcać w
    lewo, jest mnóstwo. Zwykle potem się tłumaczą, że "nie zauważyli" albo
    "ale przecież pan był daleko...".

    >>
    >>> skręca z chodnika na jezdnie,
    >>
    >> No popatrz. A sam jak włączasz się do ruchu z zaparkowania przy
    >> jezdni? Teleportacją?
    >
    > Mam na myśli sytuacje, gdy klien jedzie chodnikiem poprzecznym do
    > jezdni, i gdy znajdzie sie na pasie, to sobie... skręca. Po prostu
    > wjechał na pasy i skręcił "teraz bede przepisowo po jezdni jechał"

    Naruszeniem przepisów może być tylko jazda po przejściu. I ewentualnie
    (bo nie zawsze) po chodniku. Samo skręcenie z np. przejazdu albo zjazd z
    chodnika na jezdnię - nielegalne nie są.

    [ciach]

    >> Po przejściu to akurat nie ma znaczenia, ile 'ciągnie'. A jak jest to
    >> nie przejście a przejazd (dla kierofców zupełnie nierozróżnialne) to
    >> jeszcze ma do tego prawo.
    > Mówie o pzrejściu, nie skrzyzowaniu ze scierzka.

    To wtedy nie ma większego znaczenia, ile jedzie.

    [ciach]

    >> Od pilnowania przestrzegania prawa są odpowiednie instytucje. A nie
    >> jakiś cholerny zapuszkowany Rambo, który sobie "nu pagadi!" pod nosem
    >> powtarza.
    >>
    > Nie powtarzam nic pod nosem, nie stosuje swojego prawa. Dla mnie wazne
    > jest, zeby misiek co skreca zerkal w bok, pomyslał chwile i dopiero...
    > pchał sie pod cos co jest 20-cia razy ciezsze.

    Wiesz, ja mam takie coś, co się nazywa "sygnał dźwiękowy"...

    > On sobie moze po chodniku slalom urzadzac, ja niestety autem nie
    > zatrzymam sie, nie przewróce bezpiecznie, nie zastosuje kilku sztu. Masa
    > to masa i niestety jedzie.

    O, przepraszam,... Musiałem przegapić jakąś nowelizację ustawy...

    Czy możesz uprzejmie podać mi artykuł, w którym zapisano, że
    jednometrowy minimalny dystans przy wyprzedzaniu jednośladów nie dotyczy
    wyprzedzania rowerzystów, którzy np. wcześniej slalom na chodniku urządzali?

    I powiedz jeszcze, czy to dotyczy także rowerzystów, którzy oszukują na
    podatkach albo np. zdradzają swoich małżonków?

    >>> A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no
    >>> to w totka niech gra.
    >>
    >> To samo się odnosi do puszkarzy.
    >
    > Tych widze, rowery nic nie sygnalizuja.

    No popatrz. Więc twierdzisz, że wszyscy kierowcy samochodów grzecznie
    sygnalizują zamiary wykonania każdego manewru i jeszcze kontrolują w
    lusterkach (i nie tylko) czy nie wymuszą takim manewrem pierwszeństwa?

    To może od razu kupisz ode mnie Pałac Kultury albo Wieże Eiffla?

    >>> Tak samo rower z lusterkiem etc... nie nasi pedalarze są ponad to. Ja
    >>> mam prawo bo mam rower.
    >>
    >> Lusterka są obowiązkowe dla roweru? Nawet jak się nie posiada
    >> usztywnionego karku?
    >
    > No napisałem, ze nie są bowiązkowe. Ale rozsądek i logika pozwalają
    > stwierdzić, że gośc jadąc 40 i odchylając się aby sprawdzić co za nim,
    > to zmienia kierunek ruchu, lądując np pół pasa z boku. Amen.

    Z tym 'amen' to sobie idź do ojca dyrektora...

    40 osobiście rowerem nie jeżdżę, bo nie mam kondycji, ale parę razy
    takich widziałem i jakoś od kręcenia głową nie zdarzało im się zmienić
    toru jazdy aż o pół pasa... Może o pół metra, zwłaszcza przy wietrze,
    ale w końcu skądś ten limit jednego metra przy wyprzedzaniu się wziął.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 01:31

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    >>> Nie, no co ty... nie jarzysz? Pedalarz wcina się między stojące pod
    >>> światłami samochody.
    >>
    >> A jakiś przepis tego zabrania?
    >>
    > Art 33.4.1 PoRD

    Może łaskawie go przeczytaj, hmm?

    O, tu masz:
    4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;

    Dla wyjaśnienia, dla słabo kumatych: jest to odpowiednik dotyczącego
    pieszych Artykułu 14 punkt 1.

    >>> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >>
    >> Jakiś przepis ci to nakazuje?
    >>
    > Troska o płynnośc ruchu i troska o własne cztery litery,

    Czego nie rozumiesz w słowie "przepis"?

    > zeby miśka nie zawiało, przewrócił sie etc.

    Troska o to, by go nie zawiało zmusza cię do wyprzedzania? Fascynujące.
    Opowiedz o tym więcej.

    >>> Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny 1m.
    >>
    >> Nu. I potem taki kierofca czający się do wyprzedzenia rowerzysty
    >> uparcie jedzie przy linii środkowej, skutecznie uniemożliwiając
    >> wyprzedzenie jego (i rowerzysty) wszystkim innym, którzy mogliby tego
    >> rowerzystę (i kierofcę) wyprzedzić, szybko, łatwo, przyjemnie i
    >> legalnie (tzn. motocyklistom).
    >>
    > Patrz, a gdyby sie ten rower nie pchał do przodu, kłopotu by nie było.

    Patrz, a gdyby ten kierofca nie pchał się do przodu, kłopotu by nie było.

    >>> Tak jak pisałem - staram sie nie rozbijać tych po lewej, pedalarz
    >>> sam się stara o rozrywki.
    >>
    >> Wyjaśnij swoje głębokie przemyślenia prowadzące do powyższego wniosku
    >> względem starania się o 'rozrywki' w postaci bycia spychanym do
    >> krawężnika przez burasa za kierownicą samochodu.
    >>
    > Art 33.4.1 PoRD

    9/11? Par.22?

    Przeczytaj wreszcie ten artykuł i przestać bzdury wypisywać.

    [ciach]
    > Te 3 to ci co NA PRZEJŚCIU wjechali w samochód. Auto ma te 1500kg, rower
    > z napędem 100kg. Nie da rady zatrzymac w miejscu jednego i drugiego.

    Ano. Dlatego "kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy".

    > Jeden wołał nawet władze, skończyło się mandatem dla wołającego.

    A u was biją Murzynów.

    Tylko co to ma do "przyciskania do krawężnika" jadących sobie spokojnie
    jezdnią rowerzystów?

    Pomijam taki detal, że szeregowy krawężnik (sorki za grę słów, ale się
    narzuca ;) ) nie zawsze celująco zna i poprawnie interpretuje przepisy.
    Ile razy zdarzało się, że policjant usiłował wlepić mandat za wożenie
    pasażera nieletniemu, który kierował motorowerem zarejestrowanym na dwie
    osoby (dla ustalenia uwagi: wszystkie 'papiery' w porządku).

    >> [ciach]
    >>> A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    >>> wolniej niż reszta, nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na
    >>> zwolnienie lub przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak
    >>> na torze i zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na
    >>> kamieniu/muldzie czy nie. Bo jak podskoczy, to nie masz szans na
    >>> 10-ciu metrach nie najechac.
    >>
    >> A u was biją Murzynów.
    > czyli brak argumentów.
    Cieszę się, że jesteś samokrytyczny.

    [ciach]

    >>> Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    >>> sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?
    >>
    >> Kierunek? Jestem abstynentem, więc w ogóle. Tor ruchu? Może minimalnie
    >> gibnę się w bok - ale będzie to ułamek ustawowego jednego metra przy
    >> wyprzedzaniu jednośladów.
    >
    > I tutaj sie mylisz, bo mało samochodem jeździsz. Taki msiek (jeżeli

    ??????????

    Co ma częstotliwość jazdy samochodem do zdolności obserwacji zachowania
    się roweru na drodze? Jak sam jadę rowerem - widzę jak bardzo się
    "giba". Jak wyprzedzam rower jadąc motocyklem - też mam dobrą widoczność
    (ba! nawet lepszą, bo z motocykla jest w ogóle lepsza widoczność ;) ).

    Jeśli już, to czepiałbym się organu wzroku - ja mam tylko pół dioptrii
    wady. A Ty? ;->

    > sprawdzi) to 1/3 jezdni spoko się kiwa. Moze jesteś wyjątkiem, ale znane

    ROTFL

    To już 1/3 całej jezdni?

    Powiedz może jeszcze, że taki rowerzysta to obiema stronami jednocześnie
    jeździ? ;->

    > mi przypadki - zaobserwowane tak miały. i będę uogólniał, bo trzeba
    > tutaj równać w dół.
    > Nie ma 1m. jest bezpieczna.

    Nie, jeden metr to minimalna wymagana przez prawo. Jeśli oczywiście
    tobie się rowerzysta giba przed oczami po 1/3 jezdni na raz, to trzeba
    jakoś zareagować. Albo nowymi okularami, albo zawiadomieniem właściwych
    organów, że po jezdni pałęta się jakiś ewidetnie pijany rowerzysta (w
    zależnoścci od tego, która teoria okaże się właściwa).

    Niemniej jednak w przypadku trzeźwych rowerzystów do aż takiego gibania
    nie dochodzi, a w przypadku pijanych mówimy już o czymś zupełnie innym,
    mianowicie przestępstwie, którego żadne lusterko nie zniweluje.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 01:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Marcin Żyła wrote:
    > Paweł Sakowski napisał(a):
    >> Marcin Żyła napisał:
    >>> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >>
    >> Jest podstawa prawna, czy trzeba z ambicji?
    >
    > Nie ma podstawy, po

    A widzisz.

    > prostu moge przemieścć się szybciej, sprawniej w
    > ulice poprzeczną.

    A on może szybciej i sprawniej przemieścić się w korku. Remis.

    >>> Czyli cały pas jest wyłączony...
    >>
    >> Nie jest. Odbywa się po nim ruch. Że wolniej niż byś chciał, to Twój
    >> problem. Rowerzysta ma prawo jechać po tym pasie z taką prędkością, z
    >> jaką jest w stanie pedałować. Ty nie masz prawa go za to uszkodzić.
    >
    > Czy mówie że uszkadzam? Zauważ, ze rowerzysta znalazł się przedemną po
    > naruszeniu Art 33.4.1 PoRD

    Primo: ominięcie (jezdnią) "kolejki" pojadów stojących przed czerwonym z
    tym konkretnym przepisem nie ma nic wspólnego.

    Secundo: nawet, gdyby wcześniej naruszył jakiś przepis, nie ma to
    najmniejszego znaczenia. Mógł nawet zwiać z więzienia lub być samym
    Osamą bin Ladenem - masz psi obowiązek wyprzedzić go w odległości
    minimum jednego metra.

    > Gdyby nie przejechał obok kolumny, problemu by nie było.

    Gdyby babcia miała koła, byłaby dyliżansem.

    [ciach]

    > Jedzie misiek i ma on takie magiczne zrywy - 30m szybko później... .. ..
    > .. .. . schodzi do 5 i znów 30 szybko. Przepraszam, ale w takim wypadku
    > jak mam traktować gościa?

    Zapoznaj się z PoRD i przepisami 'towarzyszącymi'. One dadzą ci
    odpowiedź na to pytanie.

    > Że wyprzedza mnie po prawej? Ze chce coś

    Jedzie maksymalnie 30km/h i wyprzedza ciebie? Kierujesz ciągnikiem
    rolniczym, czy może po prostu jest tkai korek, że jedziesz maksymalnie
    20km/h?

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 01:43

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > Marcin Żyła wrote:
    >
    >>>> Ja takiego magika rowerzyste z czystym sumieniem przyciskam do
    >>>> krawężnika np wtedy, gdy ten wjezdza pomiedzy stojące na światłach
    >>>> samochody,
    >>>
    >>> To legalne.
    >>>
    >>
    >> Art 33.4.1 PoRD
    >
    > W jaki sposób przepis regulujący zachowanie się na przejeździe dla
    > rowerzystów miałby zabraniać "omijania kolejki" pojazdów stojących na
    > jezdni przed czerwonym światłem?


    Jest wprost zapisane, ze: Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania
    się: jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu

    I nie jest okreslone z lewej czy prawej. Obok nie. Stoi samochód. Nie wolno.

    >
    >>>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>>
    >>> Peawo wymaga.
    >>
    >> Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    >> kierujacego. Jeżeli drugi uczestnik ruchu uważa inaczej - jego problem
    >> by zwiększyć tą odległość.
    >
    Kwestia dyskusyjna, teraz to tylko motanie pustych frazesów.

    > Nie. Wymaga dosłownie MINIMUM jednego metra. Sugeruję zapoznanie się z
    > aktualnymi przepisami.
    >
    >>>> Sam wjechał, sam nich sobie szuka bezpiecznj odległości. Zachowuje tyle
    >>>
    >>> Bo jaśnie pan kierofca musi strasznie pędzić do utknięcia w następnym
    >>> zatorze/korku?
    >>
    >> Jak masz dwa pasy i jeden jest wyłączony bo się samochody ściskają aby
    >> ominąć pana na rowerku to co?
    >
    > Nic. O ile zachowują bezpieczny odstęp, mogą się względnie ściskać.
    >
    >> Spokojnie jadac z tylu kolumny dojedzie do nastepnych swiatel a nie
    >> bedzie wymuszał sztuk z omijaniem.
    >
    > I vice versa.
    >
    W takim wypadku moze podyskutujmy o płynności ruchu, przepustowości i
    innych dodatkach do drogi i pedalarza?

    >>>> odległości, żebym nie wpadł na auto po lewej. Reszta problemem
    >>>> pedalarza.
    >>>
    >>> Twój problem. Jak ktoś cyknie zdjęcie i zrobi uprzejmy donos. I módl
    >>> się, żeby rowerzysta nie przerwócił się i nie miał "rozstroju
    >>> organizmu" trwającego dłużej niż ustawowe 7 dni - pan prokurator
    >>> chętnie zajmie się jaśnie panem kierofcą, który sobie z czystym(?)
    >>> 'sumieniem' "przyciskał" kogoś do krawężnika.
    >>
    >> Kwestia interpretacji. Pamiętaj, że sytuacja na drodze jest płynna, i
    >> jak mam zagrozenie z lewej, to spokojnie na prawo odbijam. Pisze o
    >
    > Jakie "zagrożenie z lewej"? Ktoś zaczyna do ciebie strzelać? Linia
    > środkowa jezdni znienacka rzuca się na ciebie?
    >
    klient z lewego pasa zechce zajechac mi droge. Mam prawo przypusczac, ze
    po rawej mam pobocze, nie rower.
    > Pamiętaj, że zanim rozpoczniesz wyprzedzanie musisz się upewnić, czy
    > masz na to miejsce i czas. Jeśli nagle masz jakieś "zagrożenie" z lewej
    > - rozpocząłeś wyprzedzanie nieprawidłowo.
    >
    >> sytuacji, gdy ktos mnie po prawej "wyprzedza" skacząc od auta do auta.
    >
    >
    > Przy dwóch pasach ruchu w jedną stronę wyprzedzanie z prawej legalne.
    >

    Chcesz powedziec, że jadąc przy prawej stronie jezdni, zostawiając np 1m
    odstępu, to pan rowerzysta tam mnie wyprzedzający postepuje legalnie?
    > Poza tym bądź uprzejmy nie kręcić w zeznaniach - była mowa o omijaniu
    > samochodów stojących przed czerwonym światłem.
    >
    ponownie: Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się: jazdy po
    jezdni obok innego uczestnika ruchu



    > Pomijam taki detal, że gdybyś jechał prawidłowo prawym pasem, żaden
    > rowerzysta z prawej by cię nie wyprzedził. (podpowiedź: zasada
    > prawostronnej organizacji ruchu).
    jade zwykle prawym pasem, zostawiam sobie tyle miejsca, zeby bezpiecznie
    skręcić etc. A przy ciezarowym trzeba miec miejsca.

    >
    >>>> Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na
    >>>> ukos śmiga,
    >>>
    >>> Zakładając, że nie wymusi pierwszeństwa - ma pełne prawo.
    przecina poziome oznakowanie w formie lini ciągłej i strzałek
    kierunkowych wskazujacych z którego pasa jak można.

    Jeśli
    >>> wymusi pierwszeństwo - co za różnica, czy to trzy pasy, czy jeden, i
    >>> czy rower, czy samochód?
    >> Masz racje, ale jakoś samochodów startujących z prawy skrajny i
    >> skręcajacych w lewo nie widze. Rowerów - wiele.
    >
    > Ślepy koń nie widziął przeszkód na wielkiej Pardubickiej i co z tego?
    >
    > Przeszkody były. A przypadki katamaraniarzy włączających się do ruchu i
    > od razu przeskakujących przez wszystkie pasy, bo zaraz będą skręcać w
    > lewo, jest mnóstwo. Zwykle potem się tłumaczą, że "nie zauważyli" albo
    > "ale przecież pan był daleko...".
    >
    Zdarzaja sie i tu i tu wyjątki.

    >>>
    >>>> skręca z chodnika na jezdnie,
    >>>
    >>> No popatrz. A sam jak włączasz się do ruchu z zaparkowania przy
    >>> jezdni? Teleportacją?
    >>
    >> Mam na myśli sytuacje, gdy klien jedzie chodnikiem poprzecznym do
    >> jezdni, i gdy znajdzie sie na pasie, to sobie... skręca. Po prostu
    >> wjechał na pasy i skręcił "teraz bede przepisowo po jezdni jechał"
    >
    > Naruszeniem przepisów może być tylko jazda po przejściu. I ewentualnie
    > (bo nie zawsze) po chodniku. Samo skręcenie z np. przejazdu albo zjazd z
    > chodnika na jezdnię - nielegalne nie są.
    >
    dyskusyjny jest zjazd rowerzysty z chodnika na pzrejście i zakręcanie
    jak chce.
    > [ciach]
    >
    >>> Po przejściu to akurat nie ma znaczenia, ile 'ciągnie'. A jak jest to
    >>> nie przejście a przejazd (dla kierofców zupełnie nierozróżnialne) to
    >>> jeszcze ma do tego prawo.
    >> Mówie o pzrejściu, nie skrzyzowaniu ze scierzka.
    >
    > To wtedy nie ma większego znaczenia, ile jedzie.
    >
    > [ciach]
    >
    >>> Od pilnowania przestrzegania prawa są odpowiednie instytucje. A nie
    >>> jakiś cholerny zapuszkowany Rambo, który sobie "nu pagadi!" pod nosem
    >>> powtarza.
    >>>
    >> Nie powtarzam nic pod nosem, nie stosuje swojego prawa. Dla mnie wazne
    >> jest, zeby misiek co skreca zerkal w bok, pomyslał chwile i dopiero...
    >> pchał sie pod cos co jest 20-cia razy ciezsze.
    >
    > Wiesz, ja mam takie coś, co się nazywa "sygnał dźwiękowy"...
    >
    zakazany. Oczywiście gdy obtrąbie faceta, to mi napiszesz, ze biednego
    rowerzyste stresuje, zakazany sygnał emituje, a na dodatek to on pewnie
    przeraźliwy jest.
    >> On sobie moze po chodniku slalom urzadzac, ja niestety autem nie
    >> zatrzymam sie, nie przewróce bezpiecznie, nie zastosuje kilku sztu.
    >> Masa to masa i niestety jedzie.
    >
    > O, przepraszam,... Musiałem przegapić jakąś nowelizację ustawy...
    >
    > Czy możesz uprzejmie podać mi artykuł, w którym zapisano, że
    > jednometrowy minimalny dystans przy wyprzedzaniu jednośladów nie dotyczy
    > wyprzedzania rowerzystów, którzy np. wcześniej slalom na chodniku
    > urządzali?
    >
    Mówie, ze jak soie gośc nawyki z lawirowania po chodniku przenosi na
    jezdnie, to jest jak jest. Dla mnie to jest selekcja naturalna, i niech
    tak zostanie.
    > I powiedz jeszcze, czy to dotyczy także rowerzystów, którzy oszukują na
    > podatkach albo np. zdradzają swoich małżonków?
    >
    >>>> A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no
    >>>> to w totka niech gra.
    >>>
    >>> To samo się odnosi do puszkarzy.
    >>
    >> Tych widze, rowery nic nie sygnalizuja.
    >
    tnij z sensem cytaty.
    > No popatrz. Więc twierdzisz, że wszyscy kierowcy samochodów grzecznie
    > sygnalizują zamiary wykonania każdego manewru i jeszcze kontrolują w
    > lusterkach (i nie tylko) czy nie wymuszą takim manewrem pierwszeństwa?
    Statystycznie czesciej niz rowery, wiec mam prawo przypusczac, ze robia
    to co chca. Poza tym, szanse na ubicie kierownika auta sa mniejsze niz
    na ubicie kierownika roweru. Dlatego traktuje rowerzyste jak osobe
    szczególnej troski. Mam większe szanse iśc do więzinia za rowerzyste niz
    kierowce auta.

    Zabiore kiedys na wycieczke - np. niedziela powsin lub środek tygodnia
    centrum.
    Jak osobowym jade, to jeszcze jakieś szanse mam. Jak ciężarowym, to
    przykładowo ja jade 40 - przepisowo a magik kurier mnie wyprzedza i
    staje praktycznie przed zderzakiem, bo musi się wcisnąć w szczeline
    powiedzmy 3m od poprzedzającego.
    Powiedz, co z takim zrobic? klakson powoduje tylko uśmiech i fuck, a ja
    na tej L-ce się męcze. Gorzej, że gdyby jakaś nierównośc lub chwila
    dekoncentracji to jeden by był na sumieniu.

    > 40 osobiście rowerem nie jeżdżę, bo nie mam kondycji, ale parę razy
    > takich widziałem i jakoś od kręcenia głową nie zdarzało im się zmienić
    > toru jazdy aż o pół pasa... Może o pół metra, zwłaszcza przy wietrze,
    > ale w końcu skądś ten limit jednego metra przy wyprzedzaniu się wziął.

    Inaczej to z auta widac.

    MZ

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 02:15

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > Marcin Żyła wrote:
    >
    >>>> Nie, no co ty... nie jarzysz? Pedalarz wcina się między stojące pod
    >>>> światłami samochody.
    >>>
    >>> A jakiś przepis tego zabrania?
    >>>
    >> Art 33.4.1 PoRD
    >
    > Może łaskawie go przeczytaj, hmm?
    >
    > O, tu masz:
    > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
    > 1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
    >
    > Dla wyjaśnienia, dla słabo kumatych: jest to odpowiednik dotyczącego
    > pieszych Artykułu 14 punkt 1.
    >
    No i masz racje, źle zacytowałem, powinno być:
    Art. 33. 3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
    1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;



    >>>> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >>>
    >>> Jakiś przepis ci to nakazuje?
    >>>
    >> Troska o płynnośc ruchu i troska o własne cztery litery,
    >
    > Czego nie rozumiesz w słowie "przepis"?
    >
    >> zeby miśka nie zawiało, przewrócił sie etc.
    >
    Starasz się cytować w sposób wybiórczy, ale prócz cytowania jest jeszcze
    zdrowy rozsądek.

    Mam obok, na moim pasie faceta na rowerze. Nie patrzy na boki, nie
    sygnalizuje, a w zamian uwaza, ze jak sie zmiesci medzy zderzaki to jest
    ok. Jedzie bokem drogi - pomiedzy autem a kraweznikem. Jak rozumie
    dopasujesz sie do niego i najblizsze 20km przejedziesz ze srednia 20km/h
    czy ominiesz/wyprzedzisz rowerzyste? Chocby w trosce o własną skóre, jak
    najedzie na kamien czy wpadnie w tory i sie złoży pod koła.


    > Troska o to, by go nie zawiało zmusza cię do wyprzedzania? Fascynujące.
    > Opowiedz o tym więcej.
    >
    Masz wyżej. Rozumiesz - miło. Nie rozumiesz... selekcja naturalna.
    >>>> Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny 1m.
    >>>
    >>> Nu. I potem taki kierofca czający się do wyprzedzenia rowerzysty
    >>> uparcie jedzie przy linii środkowej, skutecznie uniemożliwiając
    >>> wyprzedzenie jego (i rowerzysty) wszystkim innym, którzy mogliby tego
    >>> rowerzystę (i kierofcę) wyprzedzić, szybko, łatwo, przyjemnie i
    >>> legalnie (tzn. motocyklistom).
    >>>
    >> Patrz, a gdyby sie ten rower nie pchał do przodu, kłopotu by nie było.
    >
    > Patrz, a gdyby ten kierofca nie pchał się do przodu, kłopotu by nie było.
    >

    Czyli wracamy do punktu wyjścia, równamy do najwolniejszego, i w tym
    wypadku zaczynasz odszczekiwać swoje wypowiedzi, ze motocykl jest ok, bo
    można szybciej fajniej, sprawniej, nie trzeba stac w korku, można sobie
    ominac wsio itd otd..
    >>>> Tak jak pisałem - staram sie nie rozbijać tych po lewej, pedalarz
    >>>> sam się stara o rozrywki.
    >>>
    >>> Wyjaśnij swoje głębokie przemyślenia prowadzące do powyższego wniosku
    >>> względem starania się o 'rozrywki' w postaci bycia spychanym do
    >>> krawężnika przez burasa za kierownicą samochodu.
    >>>
    >> Art 33.4.1 PoRD
    >
    > 9/11? Par.22?
    >
    > Przeczytaj wreszcie ten artykuł i przestać bzdury wypisywać.
    >
    poprawka cytowania:
    Art. 33. 3. 1

    > [ciach]
    >> Te 3 to ci co NA PRZEJŚCIU wjechali w samochód. Auto ma te 1500kg,
    >> rower z napędem 100kg. Nie da rady zatrzymac w miejscu jednego i
    >> drugiego.
    >
    > Ano. Dlatego "kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy".
    >
    >> Jeden wołał nawet władze, skończyło się mandatem dla wołającego.
    >
    > A u was biją Murzynów.
    >
    > Tylko co to ma do "przyciskania do krawężnika" jadących sobie spokojnie
    > jezdnią rowerzystów?
    >
    > Pomijam taki detal, że szeregowy krawężnik (sorki za grę słów, ale się
    > narzuca ;) ) nie zawsze celująco zna i poprawnie interpretuje przepisy.
    Ogniwo wypadkowe jest wystarczajace do interpretacji PoRD na drodze.
    >
    >>> [ciach]
    >>>> A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    >>>> wolniej niż reszta, nie sygnalizuje nic... normalnie nawet szansy na
    >>>> zwolnienie lub przepuszczenie nie daje, tylko się wali w zakręt jak
    >>>> na torze i zastanawiaj się człowieku, podskoczy oponka na
    >>>> kamieniu/muldzie czy nie. Bo jak podskoczy, to nie masz szans na
    >>>> 10-ciu metrach nie najechac.
    >>>
    >>> A u was biją Murzynów.
    >> czyli brak argumentów.
    > Cieszę się, że jesteś samokrytyczny.

    Na mój opis zagrozenia jakie generuje rowerzysta, Ty odpisujesz ze biją
    murzynów. Dla mnie wprost jest to przyznanie do braku argumentów.

    >
    > [ciach]
    >
    >>>> Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    >>>> sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?
    >>>
    >>> Kierunek? Jestem abstynentem, więc w ogóle. Tor ruchu? Może
    >>> minimalnie gibnę się w bok - ale będzie to ułamek ustawowego jednego
    >>> metra przy wyprzedzaniu jednośladów.
    >>
    >> I tutaj sie mylisz, bo mało samochodem jeździsz. Taki msiek (jeżeli
    >
    misiek - inne określenie pedalarza
    > ??????????
    >
    > Co ma częstotliwość jazdy samochodem do zdolności obserwacji zachowania
    > się roweru na drodze? Jak sam jadę rowerem - widzę jak bardzo się
    > "giba". Jak wyprzedzam rower jadąc motocyklem - też mam dobrą widoczność
    > (ba! nawet lepszą, bo z motocykla jest w ogóle lepsza widoczność ;) ).
    >
    Siedząc w domu i pracując masz statystycznie mniejsze szanse
    zaobserwować zachowanie niż ja gdy co miesiąc ponad 5kkm wykręcam.

    > Jeśli już, to czepiałbym się organu wzroku - ja mam tylko pół dioptrii
    > wady. A Ty? ;->
    moja wada jest skorygowana w 100% ;-)

    Swoje doświadzcenia mam jasno sprecyzowane - rower na drodze to nieco
    niebezpieczne narzędzie. A z szybkim silnym napędęm - prowadzi do problemów.
    >
    >> sprawdzi) to 1/3 jezdni spoko się kiwa. Moze jesteś wyjątkiem, ale znane
    >
    > ROTFL
    >
    > To już 1/3 całej jezdni?

    jezdni w danym kierunku, pasa ruchu, w sumie tak obrazowo - tego kawałka
    drogi zwykle pomiedzy liniami oddzielającymi poszczególne pasy ruchu.
    Narysować? Pas to bedzie ten obszar z literka A, i pomiędzy jednym a
    drugim znaczkiem | : i kolejno mamy pobocze, pas 1 i pas 2, linie
    podwójną ciągłą, pas 3 i interesujacy nas pas A:

    |1|2||3|A|

    > Powiedz może jeszcze, że taki rowerzysta to obiema stronami jednocześnie
    > jeździ? ;->
    >
    >> mi przypadki - zaobserwowane tak miały. i będę uogólniał, bo trzeba
    >> tutaj równać w dół.
    >> Nie ma 1m. jest bezpieczna.
    >
    > Nie, jeden metr to minimalna wymagana przez prawo. Jeśli oczywiście
    > tobie się rowerzysta giba przed oczami po 1/3 jezdni na raz, to trzeba
    > jakoś zareagować. Albo nowymi okularami, albo zawiadomieniem właściwych
    > organów, że po jezdni pałęta się jakiś ewidetnie pijany rowerzysta (w
    > zależnoścci od tego, która teoria okaże się właściwa).

    W tym momencie sprowadzasz to do absurdu, i rozmowa wygląda tak jak
    normalny mówi do "człowieka o twarzy konia" (R. Giertych)
    Odpuścisz ekstremum, wrócimy do rozmowy.

    MZ

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 02:21

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    >>> Art 33.4.1 PoRD
    >>
    >> W jaki sposób przepis regulujący zachowanie się na przejeździe dla
    >> rowerzystów miałby zabraniać "omijania kolejki" pojazdów stojących na
    >> jezdni przed czerwonym światłem?
    >
    >
    > Jest wprost zapisane, ze: Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania
    > się: jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu

    To jest 33.3.1

    > I nie jest okreslone z lewej czy prawej. Obok nie. Stoi samochód. Nie
    > wolno.

    Nie zrozumiałeś tego przepisu.

    Dotyczy to sytuacji, kiedy np. dwa rowery jadą "równym tempem" obok
    siebie. Ciągle (tj. przez jakiś czas). Wyprzedzanie, omijanie oraz
    mijanie jest naj najbardziej legalne. Inaczej wyprzedzając rowerzystę
    powodowałbyś złamanie prawa przez tego rowerzystę - ewidentny przykład,
    że twoja interpretacja tego przepisu jest, delikanie pisząc, idiotycza ;)

    >>>>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>>>
    >>>> Peawo wymaga.
    >>>
    >>> Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    >>> kierujacego. Jeżeli drugi uczestnik ruchu uważa inaczej - jego
    >>> problem by zwiększyć tą odległość.
    >>
    > Kwestia dyskusyjna, teraz to tylko motanie pustych frazesów.

    Odpowiadasz sam sobie?

    >> Nie. Wymaga dosłownie MINIMUM jednego metra. Sugeruję zapoznanie się z
    >> aktualnymi przepisami.

    Czy może cytujesz miejscami po mikrosyfowemu, czyli odwrotnie? ;->

    A frazesami to miotasz ty - ja się trzymam przepisów.

    [ciach]

    > W takim wypadku moze podyskutujmy o płynności ruchu, przepustowości i
    > innych dodatkach do drogi i pedalarza?

    Miej pretensje do decydentów, nie tworzących ścieżek rowerowych. PoRD
    nie zabrania rowerzystom poruszania się po jezdni tylko dlatego, że
    jaśniepanu kierofcy się śpieszy. Przypominam, że to grupa o prawie, więc
    tryzmaj się przepisów prawa.

    [ciach]

    >> Jakie "zagrożenie z lewej"? Ktoś zaczyna do ciebie strzelać? Linia
    >> środkowa jezdni znienacka rzuca się na ciebie?
    >>
    > klient z lewego pasa zechce zajechac mi droge. Mam prawo przypusczac, ze
    > po rawej mam pobocze, nie rower.

    Pobocze? Masz pobocze? To to już kompletnie się pogrążasz, bo poboczem
    to rowerzysta ma wręcz obowiązek się poruszać. I ty masz obowiązek się
    na poboczu spodziewać pieszych, rowerzystów oraz motorowerzystów (art.
    33, ustęp 1a).

    [ciach]

    >> Przy dwóch pasach ruchu w jedną stronę wyprzedzanie z prawej legalne.
    >>
    >
    > Chcesz powedziec, że jadąc przy prawej stronie jezdni, zostawiając np 1m
    > odstępu, to pan rowerzysta tam mnie wyprzedzający postepuje legalnie?

    Tak. Ty musisz wyprzedzając zachować jednometrowy odstęp od jednośladów
    (oraz kolumn pieszych). Jeśli wyprzedzają Cię jednoślady - ich
    obowiązuje jedynie uznaniowy bezpieczny odstęp (chyba że też poruszasz
    się jednośladem).

    Poczytaj sobie ustawę. Aktualną.

    >> Poza tym bądź uprzejmy nie kręcić w zeznaniach - była mowa o omijaniu
    >> samochodów stojących przed czerwonym światłem.
    >>
    > ponownie: Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się: jazdy po
    > jezdni obok innego uczestnika ruchu

    Ponownie: twoja interpretacja tego zapisu jest chora.

    >> Pomijam taki detal, że gdybyś jechał prawidłowo prawym pasem, żaden
    >> rowerzysta z prawej by cię nie wyprzedził. (podpowiedź: zasada
    >> prawostronnej organizacji ruchu).
    > jade zwykle prawym pasem, zostawiam sobie tyle miejsca, zeby bezpiecznie
    > skręcić etc. A przy ciezarowym trzeba miec miejsca.

    Sorry Winnetou, ale (a) jak jedziesz prosto, masz się trzymać prawej
    krawędzi jezdni (b) jak planujesz zmienić kierunkek ruchu (czyli np.
    skręcić w prawo) to masz obowiązek zasygnalizować ten zamiar ZANIM
    wogóle zaczniesz wykonywać jakiegolwiek manewry 'wstępne'.

    Procedura wygląda tak: dochodzisz do wniosku, że chcesz skręcić.
    Wrzucasz kierunkowskaz, upewniasz się, że nikomu nie utrudnisz jazdy
    (jeśli np. chcesz skręcić w prawo akurat jesteś wyprzedzany z prawej
    przez rowerzystę - musisz poczekać) i dopiero wtedy możesz zaczynać
    skręcać. Swoją drogą warto to upewnienie wykonać jeszcze przed
    włączeniem kierunkowskazu a potem je po włączeniu "migacza" ponowić.

    >>>>> Tak samo jak mam przed sobą innego magika, co to przez trzy pasy na
    >>>>> ukos śmiga,
    >>>>
    >>>> Zakładając, że nie wymusi pierwszeństwa - ma pełne prawo.
    > przecina poziome oznakowanie w formie lini ciągłej

    A to już nie ma znaczenia, ile pasów przecina - samo "dotknięcie" linii
    ciągłej to wykroczenie.

    > i strzałek
    > kierunkowych wskazujacych z którego pasa jak można.

    Póki pasy są podzielone linią przerywaną, można pas ruchu zmienić.
    Oczywiście pod normalnymi warunkami.

    [ciach]

    >> Przeszkody były. A przypadki katamaraniarzy włączających się do ruchu
    >> i od razu przeskakujących przez wszystkie pasy, bo zaraz będą skręcać
    >> w lewo, jest mnóstwo. Zwykle potem się tłumaczą, że "nie zauważyli"
    >> albo "ale przecież pan był daleko...".
    >>
    > Zdarzaja sie i tu i tu wyjątki.

    Powyższe zachowanie katamaraniarzy jest dość częste - może nie jest to
    większość, ale też na pewno nie wyjątki.

    Oczywiście problem może występować rzadzej, jeśli poruszasz się
    pojazdem, który takiego wymuszacza zmiótłby z powierzchni drogi i nawet
    się nie "spocił" ;)

    Ale pojeździj sobie trochę motocyklem lub motorowerem i się zdziwisz,
    jak często ludzie próbują wymuszać pierwszeństwo.


    [ciach]

    >> Naruszeniem przepisów może być tylko jazda po przejściu. I ewentualnie
    >> (bo nie zawsze) po chodniku. Samo skręcenie z np. przejazdu albo zjazd
    >> z chodnika na jezdnię - nielegalne nie są.
    >>
    > dyskusyjny jest zjazd rowerzysty z chodnika na pzrejście i zakręcanie
    > jak chce.

    Skręcić sobie może. Wykroczeniem jest tylko wjazd na przejście - a nie
    jego opuszczenie.

    [ciach]

    >> Wiesz, ja mam takie coś, co się nazywa "sygnał dźwiękowy"...
    >>
    > zakazany. Oczywiście gdy obtrąbie faceta, to mi napiszesz, ze biednego
    > rowerzyste stresuje, zakazany sygnał emituje,

    Gdzie "zakazany"??

    Ostrzegam delikwenta, że jadę (bo może nie zauważył) oraz że zachowuje
    się w sposób stanowiący zagrożenie (bo może sobie nie zdaje sprawy).

    > a na dodatek to on pewnie
    > przeraźliwy jest.

    A to już problem sprawności technicznej twojego pojazdu.

    [ciach]

    >> Czy możesz uprzejmie podać mi artykuł, w którym zapisano, że
    >> jednometrowy minimalny dystans przy wyprzedzaniu jednośladów nie
    >> dotyczy wyprzedzania rowerzystów, którzy np. wcześniej slalom na
    >> chodniku urządzali?
    >>
    > Mówie, ze jak soie gośc nawyki z lawirowania po chodniku przenosi na
    > jezdnie,

    Lawirowanie nie jest zakazane - o ile oczywiście nie wymusza i stosuje
    się do reszty przepisów dotyczących zmian pasa lub kierunku ruchu.

    > to jest jak jest. Dla mnie to jest selekcja naturalna, i niech
    > tak zostanie.

    Spróbuj tej selekcji faktycznie dokonać, a sam będę kibicował
    prokuratorowi, żeby uzyskał maksymalny wymiar kary.

    >> I powiedz jeszcze, czy to dotyczy także rowerzystów, którzy oszukują
    >> na podatkach albo np. zdradzają swoich małżonków?
    >>
    >>>>> A jeżeli ktoś zobaczy pedalarza sygnalizującego zamiar skrętu... no
    >>>>> to w totka niech gra.
    >>>>
    >>>> To samo się odnosi do puszkarzy.
    >>>
    >>> Tych widze, rowery nic nie sygnalizuja.
    >>
    > tnij z sensem cytaty.

    Tnę. Z sensem.

    >> No popatrz. Więc twierdzisz, że wszyscy kierowcy samochodów grzecznie
    >> sygnalizują zamiary wykonania każdego manewru i jeszcze kontrolują w
    >> lusterkach (i nie tylko) czy nie wymuszą takim manewrem pierwszeństwa?
    > Statystycznie czesciej niz rowery,

    Skoro powołujesz się na statystykę, to ja poproszę oficjalne badania z
    np. GUSu ;->

    > wiec mam prawo przypusczac, ze robia to co chca.

    ???

    > Poza tym, szanse na ubicie kierownika auta sa mniejsze niz
    > na ubicie kierownika roweru. Dlatego traktuje rowerzyste jak osobe
    > szczególnej troski. Mam większe szanse iśc do więzinia za rowerzyste niz
    > kierowce auta.

    Ummm.... Parę postów wcześniej chwaliłeś się "przyciskaniem do
    krawężnika" w celu "karania" rowerzystów którzy w twoim mniemaniu
    zachowali się nieodpowiednio. Schizofrenia?

    > Zabiore kiedys na wycieczke - np. niedziela powsin lub środek tygodnia
    > centrum.

    Dziękuję, nie lubię tkwić puszką w korkach - jestem za nerwowy ;->

    > Jak osobowym jade, to jeszcze jakieś szanse mam. Jak ciężarowym, to
    > przykładowo ja jade 40 - przepisowo a magik kurier mnie wyprzedza i
    > staje praktycznie przed zderzakiem, bo musi się wcisnąć w szczeline
    > powiedzmy 3m od poprzedzającego.

    "Jak nie potrafisz - nie pchaj się na afisz".

    Ja mam problemy z wyczuciem gabarytów samochodu (jak siądę za jego
    kierownicą), więc się nie pcham na siłę do kierowania samochodami.

    > Powiedz, co z takim zrobic? klakson powoduje tylko uśmiech i fuck, a ja
    > na tej L-ce się męcze.

    Takie życie. Patrz, rozglądaj się, korzystaj z lusterek. Jak sobie nie
    radzisz... cóż...

    > Gorzej, że gdyby jakaś nierównośc lub chwila
    > dekoncentracji to jeden by był na sumieniu.

    Nierówność? Niech zgadnę - należysz do tych, co na widok "dziury znikąd"
    wykonują gwałtowne manewry kierownicą w celu "zaoszczędzenia" zawieszenia?

    >> 40 osobiście rowerem nie jeżdżę, bo nie mam kondycji, ale parę razy
    >> takich widziałem i jakoś od kręcenia głową nie zdarzało im się zmienić
    >> toru jazdy aż o pół pasa... Może o pół metra, zwłaszcza przy wietrze,
    >> ale w końcu skądś ten limit jednego metra przy wyprzedzaniu się wziął.
    >
    > Inaczej to z auta widac.

    Pół metra to pół metra.

    Latanie po całym pasie wynika z czegoś innego, niż z samego oglądania
    się przez ramię.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 03:03

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    > No i masz racje, źle zacytowałem, powinno być:
    > Art. 33. 3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
    > 1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;

    Jak pisałem - nie zabrania to ani wyprzedzania, ani omijania, ani mijania.

    Zabrania tylko jazdy "tyralierą" (choćby nawet dwuelementową).

    >>>>> Po kilku metrach od startu, trzeba wyprzedzic misia.
    >>>>
    >>>> Jakiś przepis ci to nakazuje?
    >>>>
    >>> Troska o płynnośc ruchu i troska o własne cztery litery,
    >>
    >> Czego nie rozumiesz w słowie "przepis"?
    >>
    >>> zeby miśka nie zawiało, przewrócił sie etc.
    >>
    > Starasz się cytować w sposób wybiórczy,

    Staram się ograniczać cytaty tak - obcinam to, co zbędne pozostawiając
    to, co konieczne dla utrzymania ciągłości wątku.

    Nie zmieniaj tematu w celu uniknięcia odpowiedzi na "niewygodne" pytania.

    > ale prócz cytowania jest jeszcze
    > zdrowy rozsądek.

    Tylko mi tu nie powołuj się na ducha ustawy, bo ze śmiechu padnę ;->

    > Mam obok, na moim pasie faceta na rowerze.

    OK

    > Nie patrzy na boki,

    Ma prawo przypuszczać, że w odległości poniżej jednego metra nikt nie
    będzie go wyprzedzać - czyli może zakładać, że ma ponad 2-metrowy pas
    "dla siebie".

    > nie sygnalizuje,

    Czasem występują "obiektywne trudności" ;) uniemożliwiające oderwanie
    ręki od kierownicy.

    > a w zamian uwaza, ze jak sie zmiesci medzy zderzaki to jest
    > ok.

    Mieszczenie się między zderzakami jest legalne.

    > Jedzie bokem drogi - pomiedzy autem a kraweznikem. Jak rozumie

    Przepisowo - "możliwie blisko prawej krawędzi jezdni".

    > dopasujesz sie do niego i najblizsze 20km przejedziesz ze srednia 20km/h

    Jeśli nie będę miał możliwości wyprzedzić go we właściwej odległości...
    na szczęście ja poruszam się głównie motocyklem, więc rowerzyści nie
    stanowią dla mnie problemu (przy wyprzedzaniu). Problemem są ciężarówy -
    bo wszystko zasłaniają i są cholernie szerokie.

    > czy ominiesz/wyprzedzisz rowerzyste?

    Omijanie dotyczy nieruchomego obiektu.

    > Chocby w trosce o własną skóre, jak
    > najedzie na kamien czy wpadnie w tory i sie złoży pod koła.

    Sugeruję zapoznanie się z ustawowym zapisem dotyczącym bezpiecznego
    odstępu i konieczności jego zachowania. Innymi słowy - jeśli rowerzysta
    się wyłoży, a ty go rozjedziesz - jechałeś za blisko.

    >> Troska o to, by go nie zawiało zmusza cię do wyprzedzania?
    >> Fascynujące. Opowiedz o tym więcej.
    >>
    > Masz wyżej.

    Nie mam.

    > Rozumiesz - miło. Nie rozumiesz... selekcja naturalna.

    Wypisujesz jakieś herezje, przy których nawet falandyzacja prawa wysiada.

    Bądź łaskaw trzymać się przepisów - nawet jeśli inni nie zawsze to robią.

    >>>>> Czyli cały pas jest wyłączony... bo trzeba zachować bezpieczny 1m.
    >>>>
    >>>> Nu. I potem taki kierofca czający się do wyprzedzenia rowerzysty
    >>>> uparcie jedzie przy linii środkowej, skutecznie uniemożliwiając
    >>>> wyprzedzenie jego (i rowerzysty) wszystkim innym, którzy mogliby
    >>>> tego rowerzystę (i kierofcę) wyprzedzić, szybko, łatwo, przyjemnie i
    >>>> legalnie (tzn. motocyklistom).
    >>>>
    >>> Patrz, a gdyby sie ten rower nie pchał do przodu, kłopotu by nie było.
    >>
    >> Patrz, a gdyby ten kierofca nie pchał się do przodu, kłopotu by nie było.
    >>
    >
    > Czyli wracamy do punktu wyjścia, równamy do najwolniejszego, i w tym

    A kto tak powiedział? Nie masz możliwośći wyprzedzić - nie wyprzedzasz.
    A jeśli ciągle wyprzedza cię ten sam rowerzysta - jaki jest sens ciągle
    jego wyprzedzać? Pogódź się wreszcie z tym, że w miastach tworzą się
    takie korki, że często nawet pieszy jest szybszy od samochodu. Jedź
    powolutku - zaoszczędzisz nerwy i paliwo. A rowerzystę wyprzedź dopiero
    wtedy, jak wyrwiesz się ze "strefy pełzania".

    > wypadku zaczynasz odszczekiwać swoje wypowiedzi, ze motocykl jest ok, bo
    > można szybciej fajniej, sprawniej, nie trzeba stac w korku, można sobie
    > ominac wsio itd otd..

    Można. To połączenie zalet roweru (który się przeciśnie) z silnikiem
    (który pozwala szybko "odskoczyć" od "dyszących na plecach" samochodów).

    Zauważ, że ja rowerzystę mogę wyprzedzić w legalnej odległości bez
    zmiany wyznaczonego pasa ruchu :)

    [ciach]

    >> Przeczytaj wreszcie ten artykuł i przestać bzdury wypisywać.
    >>
    > poprawka cytowania:
    > Art. 33. 3. 1

    To jeszcze popraw interpretację ja jakąś taką choć trochę logiczną ;->

    [ciach]

    >>> Te 3 to ci co NA PRZEJŚCIU wjechali w samochód. Auto ma te 1500kg,
    >>> rower z napędem 100kg. Nie da rady zatrzymac w miejscu jednego i
    >>> drugiego.
    >>
    >> Ano. Dlatego "kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy".
    >>
    >>> Jeden wołał nawet władze, skończyło się mandatem dla wołającego.
    >>
    >> A u was biją Murzynów.
    >>
    >> Tylko co to ma do "przyciskania do krawężnika" jadących sobie
    >> spokojnie jezdnią rowerzystów?

    Czekam na odpowiedź na to pytanie.

    >> Pomijam taki detal, że szeregowy krawężnik (sorki za grę słów, ale się
    >> narzuca ;) ) nie zawsze celująco zna i poprawnie interpretuje przepisy.
    > Ogniwo wypadkowe jest wystarczajace do interpretacji PoRD na drodze.

    'Ogniwo wypadkowe'??

    [ciach]

    > Na mój opis zagrozenia jakie generuje rowerzysta, Ty odpisujesz ze biją
    > murzynów. Dla mnie wprost jest to przyznanie do braku argumentów.

    Zrozum wreszcie, że nikt nie daje ci prawa "karać" za (w twoim
    mniemaniu) powodowanie zagrożenia. Masz psi obowiązek stosować się do
    przepisów i wyprzedzać rowerzystów w odległości minimum jednego metra,
    nawet jeśli dany rowerzysta zgwałcił staruszkę na pasach. Koniec,
    kropka. Jeśli uważasz, że dany rowerzysta zachowuje się niebezpiecznie,
    możesz mu jedynie zwrócić uwagę, zawiadomić odpowiednie służby oraz
    ogólnie wzmóc czujność. Spychanie na krawężnik jest nielegalne. Podobnie
    jak np. zaprawienie go w łeb gazrurką.

    [ciach]

    >>>>> Masz razje, nie trzeba mieć lusterka, ale jak w miare bezpiecznie
    >>>>> sprawdzisz co za tobą? Kręcąc głową? O ile zmienisz kierunek ruchu?
    >>>>
    >>>> Kierunek? Jestem abstynentem, więc w ogóle. Tor ruchu? Może
    >>>> minimalnie gibnę się w bok - ale będzie to ułamek ustawowego jednego
    >>>> metra przy wyprzedzaniu jednośladów.
    >>>
    >>> I tutaj sie mylisz, bo mało samochodem jeździsz. Taki msiek (jeżeli
    >>
    > misiek - inne określenie pedalarza
    >> ??????????

    Odpowiadasz może znowu odwrotnie, jak użytownik OE?

    ?OE użytkownik jak, odwrotnie znowu może Odpowiadasz

    >> Co ma częstotliwość jazdy samochodem do zdolności obserwacji
    >> zachowania się roweru na drodze? Jak sam jadę rowerem - widzę jak
    >> bardzo się "giba". Jak wyprzedzam rower jadąc motocyklem - też mam
    >> dobrą widoczność (ba! nawet lepszą, bo z motocykla jest w ogóle lepsza
    >> widoczność ;) ).
    >>
    > Siedząc w domu i pracując masz statystycznie mniejsze szanse
    > zaobserwować zachowanie niż ja gdy co miesiąc ponad 5kkm wykręcam.

    Jaaaaaaaaaasne. Robiąc miesięcznie 'aż' 5-10x mniej kilometrów tracę
    zdolność odróżnienia trzech metrów od jednej trzeciej metra...

    (to był sarkazm jakby co)

    >> Jeśli już, to czepiałbym się organu wzroku - ja mam tylko pół dioptrii
    >> wady. A Ty? ;->
    > moja wada jest skorygowana w 100% ;-)

    Powiedzmy.

    > Swoje doświadzcenia mam jasno sprecyzowane - rower na drodze to nieco
    > niebezpieczne narzędzie. A z szybkim silnym napędęm - prowadzi do
    > problemów.

    Sugerujesz zatem zdelegalizowanie wszystkich pojazdów, poza ciągnikami
    rolniczymi? ;-> Są stabilne i stateczne ;->

    >>
    >>> sprawdzi) to 1/3 jezdni spoko się kiwa. Moze jesteś wyjątkiem, ale znane
    >>
    >> ROTFL
    >>
    >> To już 1/3 całej jezdni?
    >
    > jezdni w danym kierunku, pasa ruchu, w sumie tak obrazowo - tego kawałka
    > drogi zwykle pomiedzy liniami oddzielającymi poszczególne pasy ruchu.

    Prośba: jak piszesz o jezdni - pisz o jezdni. Jak piszesz o pasie ruchu
    - pisz o pasie ruchu. Te pojęcia są dość dokładnie zdefiniowane na
    początku wiadomej ustawy.

    > Narysować? Pas to bedzie ten obszar z literka A, i pomiędzy jednym a
    > drugim znaczkiem | : i kolejno mamy pobocze, pas 1 i pas 2, linie
    > podwójną ciągłą, pas 3 i interesujacy nas pas A:
    >
    > |1|2||3|A|

    1/3 pasa ruchu - to musiałbym konkretny pas pomierzyć, bo nierzadko
    zdarzają się takie o szerokości w okolicy 3m, co dawałoby jednometrowe
    "gibnięcia" - czyli ponownie wracamy do ustawowego limitu odległości...

    >> Powiedz może jeszcze, że taki rowerzysta to obiema stronami
    >> jednocześnie jeździ? ;->
    >>
    >>> mi przypadki - zaobserwowane tak miały. i będę uogólniał, bo trzeba
    >>> tutaj równać w dół.
    >>> Nie ma 1m. jest bezpieczna.
    >>
    >> Nie, jeden metr to minimalna wymagana przez prawo. Jeśli oczywiście
    >> tobie się rowerzysta giba przed oczami po 1/3 jezdni na raz, to trzeba
    >> jakoś zareagować. Albo nowymi okularami, albo zawiadomieniem
    >> właściwych organów, że po jezdni pałęta się jakiś ewidetnie pijany
    >> rowerzysta (w zależnoścci od tego, która teoria okaże się właściwa).
    >
    > W tym momencie sprowadzasz to do absurdu, i rozmowa wygląda tak jak
    > normalny mówi do "człowieka o twarzy konia" (R. Giertych)

    Znaczy mam od dziś mówić do ciebie "Romek"? ;->

    > Odpuścisz ekstremum, wrócimy do rozmowy.

    Serdeńko - skoro mylisz podstawowe pojęcia (pas ruchu z jezdnią), to
    możesz mieć pretensje tylko do siebie...

    Na przyszłość: zanim zaczniesz dyskutować o prawie o ruchu drogowym,
    bądź łaskaw zapoznać się z tym prawem, a przynajmniej z zawartymi w nim
    definicjami podstawowych terminów.

    Swoją drogą jako posiadacz prawa jazdy (i, jak rozumiem, aktualnie
    zdający na kolejną kategorię) powinieneś mieć te definicje "w małym palcu".

  • 'Tom N' 2006-05-11, 07:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Jotte w
    :

    >>> Rację ma, oczywiście, kierowca. Cyklista popełnił wg Twojej relacji
    >>> poważne wykroczenia:
    >>> - przejechał przez _przejście_, przez które powinien rower przeprowadzić,
    >> Nie przejechał.
    > Nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
    >> Nie przejechał.
    > Nie umiesz czytać ze zrozumieniem w ogóle?

    Wiesz, gdyby przejechał to by nie wjechał w bok...

    >> Tak? A jak kierujący jechał kołami 1cm przy krawężniku to też? Był rower
    >> (nie rowerzysta) na przejeździe, czy nie był?
    > Jak go samochód potrąci to potrącił go samochód czy kierowca? Nie cuduj, ani
    > to mądre, ani celowe.

    Rowerzysta wjechał w bok samochodu -- samochód był na przejezdzie/przejsciu,
    rower nie.

    --
    Tomasz Nycz
    [priv-->>X-Email]

  • Marcin_Żyła 2006-05-11, 08:19

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Zamiast ciągnąć dalej dyskusje pozwole sobie zakończyć całośc stwierdzeniem:

    rowerzysta to normalny uczestnik ruchu, i ma takie same praw i obowiązki.
    Czyli tak długo jak ruch powolny niezostanie wydzielony na sciezke, będę
    postrzegał rower jako zagrozenie gdy:


    - kierownik roweru wcisnie sie w szczeline 40zm między pojazdem a
    krawędzią z prawej, i będzie następnie wymagał poszanowania jego prawa
    do bezpieczeństwa
    - kierownik roweru nie będzie raczył sygnalizować manewrów na jezdni
    - kierownik roweru będzie wymuszał określone zachowanie na kierowcy
    samochcodu, poprzez wciskanie się w szczeliny pomiędzy samochodami, w
    szczególności wymuszał zmiane prędkości lub kierunku ruchu po wjechaniu
    pomiędzy dwa jadące samochody (jeden za drugim)
    - kierownik roweru bez wyobraźni jedzie sobie jak jedzie, zbyt blisko
    pojazdu samochodowego i nie daje szans kierowcy samochodu, przez
    pomijanie przewidywania co się stanie jak rowerzysta się przewróci lub
    coś się stanie, co spowoduje kolizje / wypadek.


    Jest tych niebezpieczenstw wiele, jak napisałem łatwiej zabic rowerzyste
    niz innego kierowce - wole wyprzedzic i mieć takiego orła z tyłu.

    Pamiętaj, ze nie piszemy o wszystkich rowerzystach i kierowcach a o
    ekstremum, i ich tyczy sie selekcja naturalna.

    Naprawde nie chce mi się teraz dyskutować nad zasadnością tego czy
    innego przepisu. Ja tylko się poruszam po drodze, chce prztrwac i nikogo
    nie zabic. Jeżeli jest rozsadny rowerzysta, to ma podobne cele. Jeżeli
    jednak on za wszelką cene chce udowodnić, ze ma racje... no cóż. Trzeba
    być przygotowanym na spotkanie z prokuratorem ;-(


    MZ

  • "Henry (k)" 2006-05-11, 09:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Wed, 10 May 2006 14:42:36 +0200, Stasio Podróżnik napisał(a):

    >> ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    >> naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    >> O tragedię łatwo...
    >
    > A jadą tabunami ... Nie da się przerwy znaleźć - jedzie,
    > odczekaj ... przejedzie - jedź ;)

    Naucz się czytać - pisał że nikogo nie widzi - ma czytać w myślach czy
    zatrudnić wróżkę które mu powie że zaraz mu jakiś rowerzysta wyskoczy?
    Sam jeżdżę rowerem i nieraz musiałem ostro hamować, bo skręcający
    kierowca nie zdążyłby wyhamować przede mną - i to nie dlatego że chciał
    wymusić pierwszeństwo. To że mam zielone i pierwszeństwo to jedno, ale nie
    mogę się zachowywać jakbym był jedynym użytkownikiem drogi.

    Pozdrawiam,
    Henry

  • "Jotte" 2006-05-11, 10:45

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    W wiadomości news:1sh3iyhcw6q36$.dlg@int.dyndns.org.invalid 'Tom N'
    pisze:

    >>> Nie przejechał.
    >> Nie umiesz czytać ze zrozumieniem w ogóle?
    > Wiesz, gdyby przejechał to by nie wjechał w bok...

    wjeżdża w jego bok rowerzysta
    _przejeżdżający_ przez przejście.

    podkr. moje
    źródło: news:4461ad93$0$22590$f69f905@mamut2.aster.pl

    > Rowerzysta wjechał w bok samochodu -- samochód był na
    > przejezdzie/przejsciu, rower nie.
    Ciekawa logika. Samochód był na przejściu/przejeździe, a rowerzysta - nie.
    Byli w różnych miejscach a się zderzyli...
    Cuda, panie, cuda...

    --
    Pozdrawiam
    Jotte

  • scream 2006-05-11, 11:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 00:37:11 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    >> A przypomne tylko, że gdyby poruszał się z prędkością 40 km/h, to wychodzi
    >> ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    >> naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    >> O tragedię łatwo...
    > ...jak ma się zasięg wzroku na poziomie 50 metrów...

    Niekoniecznie. Widzisz rowerzyste 100 metrów od siebie i jak rozumiem _nic_
    nie robisz tylko stoisz i czekasz? A on może stanąć i zacząć gadać przez
    komórke, albo w ogóle pojechać w przeciwnym kierunku :) A Ty będziesz stał,
    stał, stał... :))

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 11:38

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    > Niekoniecznie. Widzisz rowerzyste 100 metrów od siebie i jak rozumiem _nic_
    > nie robisz tylko stoisz i czekasz? A on może stanąć i zacząć gadać przez
    > komórke, albo w ogóle pojechać w przeciwnym kierunku :) A Ty będziesz stał,
    > stał, stał... :))

    Oprócz oczu mam także taki wyrafinowany organ pod tytułem "mózg". I mój
    mózg jest wyposażony w ośrodek wzroku i parę innych powiązanych układów,
    i w sumie jest taki sprytny, że umożliwia nie tylko zaobserwowanie
    obrazu statycznego, ale też dynamiczne obserwowanie sytuacji - w tym np.
    szacunkową ocenę tempa zbliżania się obiektów (tj. nie prędkości w km/h,
    tylko przybliżonego czasu na dojechanie danego obiektu do mnie).

    Taką samą umiejętność powinien posiadać każdy przedstawiciel homo
    sapiens, posiadający nieuszkodzony centralny układ nerwowy.

    Tu, jak twierdzisz, mam z tym problem... Cóż - to twój problem.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 11:46

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    > rowerzysta to normalny uczestnik ruchu, i ma takie same praw i obowiązki.

    Owszem.

    > Czyli tak długo jak ruch powolny niezostanie wydzielony na sciezke, będę
    > postrzegał rower jako zagrozenie gdy:

    Możesz sobie postrzegać Ziemię jako płaski dysk - wolny kraj.

    > - kierownik roweru wcisnie sie w szczeline 40zm między pojazdem a
    > krawędzią z prawej,

    Ma do tego pełne prawo.

    > i będzie następnie wymagał poszanowania jego prawa
    > do bezpieczeństwa

    Masz obowiązek trzymać się ustawowych limitów.

    > - kierownik roweru nie będzie raczył sygnalizować manewrów na jezdni

    Dlaczego stosujesz taką dyksryminację i nie obejmujesz w kategorii
    "zagrożenia" innych pojazdów, których kierowcy nie raczą sygnalizować
    manewrów? (zwłaszcza, że te pojazdy są szybsze, cięższe i są wyposażone
    w kierunkowskazy umożliwiające synalizowanie zamiarów bez odrywania rąk
    od kierownicy)

    > - kierownik roweru będzie wymuszał określone zachowanie na kierowcy
    > samochcodu, poprzez wciskanie się w szczeliny pomiędzy samochodami, w

    Określone zachowanie? A, masz pretensję, że przez tych paskudnych
    nieopancerzonych rowerzystów musisz uważać i zachować czujność? Biedaku...

    > szczególności wymuszał zmiane prędkości lub kierunku ruchu po wjechaniu
    > pomiędzy dwa jadące samochody (jeden za drugim)

    Weź się nie ośmieszaj - skoro wjechał pomiędzy dwa jadące samochody, to
    musiał jeden z nich wyprzedzić.

    A to daje pewne wyobrażenie o prędkości tych pojazdów oraz ogólnej
    sytuacji drogowej (tzw. 'korek').

    > - kierownik roweru bez wyobraźni jedzie sobie jak jedzie, zbyt blisko
    > pojazdu samochodowego i nie daje szans kierowcy samochodu, przez
    > pomijanie przewidywania co się stanie jak rowerzysta się przewróci lub
    > coś się stanie, co spowoduje kolizje / wypadek.

    Przepraszam bardzo, ale obowiązek zachowania bezpiecznego odstępu ciąży
    na pojeździe jadącym z tyłu, a nie z przodu.

    > Jest tych niebezpieczenstw wiele, jak napisałem łatwiej zabic rowerzyste
    > niz innego kierowce

    Owszem.

    > - wole wyprzedzic i mieć takiego orła z tyłu.

    To wyprzedź. Tylko z zachowaniem właściwego odstępu.

    > Pamiętaj, ze nie piszemy o wszystkich rowerzystach i kierowcach a o
    > ekstremum, i ich tyczy sie selekcja naturalna.

    Niestety wśród katamaraniarzy selekcja naturalna (przy tych wszystkich
    pasach, poduszkach powietrznych itepe) jest mocno ograniczona.

    > Naprawde nie chce mi się teraz dyskutować nad zasadnością tego czy
    > innego przepisu. Ja tylko się poruszam po drodze, chce prztrwac i nikogo

    To przestrzegaj przepisów i korzystaj ze zdrowego rozsądku.

    > nie zabic. Jeżeli jest rozsadny rowerzysta, to ma podobne cele. Jeżeli

    Owszem. Co nie obejmuje stania jak głupi w korku - bo on po to ma rower,
    żeby w korku nie tkwić.

    > jednak on za wszelką cene chce udowodnić, ze ma racje... no cóż. Trzeba
    > być przygotowanym na spotkanie z prokuratorem ;-(

    Skoro lubisz takie spotkania...

  • "Henry (k)" 2006-05-11, 12:00

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 00:37:11 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    >> A przypomne tylko, że gdyby poruszał się z prędkością 40 km/h, to wychodzi
    >> ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    >> naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    >> O tragedię łatwo...
    >
    > ...jak ma się zasięg wzroku na poziomie 50 metrów...

    Na wsi to może tak - w mieście nie zawsze tyle widać. Na uliczce
    z której ja wyjeżdżam samochodem w drodze do pracy mam widoczność
    na 3m bo przy tej uliczce nie ma chodnika za to jest żywopłot.
    Pieszych zdążę zobaczyć, rozpędzonego rowerzysty nie zawsze (tam nie
    ma świateł - więc i tak rowerzyściu uważają i wypadków nie ma).

    Pozdrawiam,
    Henry

  • "Henry (k)" 2006-05-11, 12:02

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 00:39:52 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu dla
    > rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.

    Z tego co pisał autor domyślam się że jednak chodziło o zwykłe przejście
    dla pieszych (rowerowych to w ogóle jakoś mało jest).

    Pozdrawiam,
    Henry

  • scream 2006-05-11, 12:46

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 11:38:14 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Oprócz oczu mam także taki wyrafinowany organ pod tytułem "mózg".
    (...)
    > Taką samą umiejętność powinien posiadać każdy przedstawiciel homo
    > sapiens, posiadający nieuszkodzony centralny układ nerwowy.

    Jesteś NADCZŁOWIEKIEM! :) Prawie tak doskonała istota jak Krzyżanowski...

    Wiesz, gdyby ludzie umieli wszystko w 100% przewidywać, to nie byłoby
    żadnych wypadków.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • "Tiger" 2006-05-11, 13:12

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    Wypowiem sie, powolujac sie na Jaroslawa Winklera, wlasciciela szkoly nauki
    jazdy, ktory jest rowniez zapraszany jako ekspert do prac nad ustawami o
    ruchu drogowym. W czasie kursu do lbow wkladal lopata kursantom, ze na
    przejezdzie dla rowerzystow (sciezka rowerowa, przejezdzajaca przez ulice)
    rowerzysta ma bezwzgledne pierwszenstwo. Szczerze mowiac wole wierzyc komus
    takiemu, niz zacietrzewionym kierowcom o przerosnietym ego, przyrosnietym do
    pedalu gazu.

    Pozdrawiam,

    Tiger

  • "szerszen" 2006-05-11, 13:22

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Użytkownik "Henry (k)"
    napisał w wiadomości news:l1fjyxaaj5ev.1qx1403d1xcey$.dlg@40tude.net...

    > Pieszych zdążę zobaczyć, rozpędzonego rowerzysty nie zawsze (tam nie
    > ma świateł - więc i tak rowerzyściu uważają i wypadków nie ma).

    a czy masz tam rowniez sciezke rowerowa z przejazdem przez ulice?
    bo jesli nie to nawet jak go zabijesz to jestes niewinny

  • "Henry (k)" 2006-05-11, 13:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Thu, 11 May 2006 13:22:33 +0200, szerszen napisał(a):

    > a czy masz tam rowniez sciezke rowerowa z przejazdem przez ulice?

    Nie ma - ale ludzie tamtędy jeżdżą do sklepu chodnikiem, bo mało
    pieszych.

    > bo jesli nie to nawet jak go zabijesz to jestes niewinny

    Winny czy nie... Moje sumienie nie kieruje się przepisami ;-)

    Pozdrawiam,
    Henry

  • "Robert Tomasik" 2006-05-11, 13:57

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    Andrzej Lawa [###alawa_news@lechistan.SPAM_PRECZ.com.###] napisał:

    > Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu
    dla
    > rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.

    W tej sytuacji? Średnio inteligentna małpa wpadnie a argument, ze
    zboczył w celu uniknięcia zderzenia, ale i tak się nie udało.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-11, 19:59

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-10, Marcin Żyła wrote:

    >>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>
    >> Peawo wymaga.
    >
    > Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    > kierujacego.


    Jak na aktywnego kierowcę (a wygląda mi z dyskusji, że takim jesteś)
    to żenująco słabo znasz przepisy ruchu drogowego. Mylisz podstawowe
    definicje: wyprzedzanie, omijanie, wymijanie, pas ruchu, jezdnia, nie
    znasz przepisów, a jak już coś przytoczysz, to błędnie zrozumiane.

    Wiadomo, że znajomość przepisów nie gwarantuje ich przestrzegania, ale
    co dopiero można powiedzieć zachowaniu na drodze o kierowcy
    (kierowców - śmiało można użyć l. mnogiej), który/rzy tych przepisów
    nawet nie zna/ją?

    Mam nadzieję, że nie spotkamy się na drodze.

    Renata, co lusterko, dzwonek, światła na rowerze ma, łapę przed
    skrętem wyciąga, a mimo to chamy na 4 kółkach spychają mnie do
    krawężnika, ocierają o kierownicę, próbują się wepchnąć przed rower,
    gdy stoję na czerwonym i wyprzedzają tylko po to, żeby po 5
    metrach skręcić w prawo

  • Renata Gołębiowska 2006-05-11, 20:01

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-10, scream wrote:

    > Niekoniecznie. Miałem podobną sytuację całkiem niedawno. Upewniłem się i w
    > najbliższej okolicy nic nie jechało, więc ruszyłem. W chwili gdy ruszałem
    > przed maską przeleciał mi rowerzysta, dosłownie tylko śmignął - jechał wg
    > mnie conajmniej z 40 km/h, szczególnie że chodnik jest lekko podniesiony w
    > stosunku do jezdni i nachyla się - więc miał z górki. Nawet nie zwolnił!
    (...)

    > A przypomne tylko, że gdyby poruszał się z prędkością 40 km/h, to wychodzi
    > ponad 10 m/s, czyli akurat - rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg,
    > naciskam na gaz; zaczynam _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską.
    > O tragedię łatwo...

    Jezus, Maria, jak ty sobie radzisz z przejeżdżając przez skrzyżowanie?
    Tam samochody potrafią śmigać dużo szybciej niż 40km/h.

    Renata

  • "Michał_\"Kaczor\"_Niemczak" 2006-05-11, 20:20

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    On 5/11/2006 8:01 PM, Renata Gołębiowska wrote:

    > Jezus, Maria, jak ty sobie radzisz z przejeżdżając przez skrzyżowanie?
    > Tam samochody potrafią śmigać dużo szybciej niż 40km/h.

    Pisał o rowerzyście.

    Kaczor
    --
    Łączę pozdrowienia .....i różne inne wyrazy
    kaczor@NO_SPAMplug.atn.pl
    http://przemysl.net.pl/kaczor

  • Renata Gołębiowska 2006-05-11, 20:57

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-11, Michał "Kaczor" Niemczak wrote:
    > On 5/11/2006 8:01 PM, Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >> Jezus, Maria, jak ty sobie radzisz z przejeżdżając przez skrzyżowanie?
    >> Tam samochody potrafią śmigać dużo szybciej niż 40km/h.
    >
    > Pisał o rowerzyście.

    Co za różnica, co porusza się:

    "z prędkością 40 km/h, to wychodzi ponad 10 m/s, czyli akurat -
    rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg, naciskam na gaz; zaczynam
    _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską. O tragedię
    łatwo..."?

    Renata

  • Renata Gołębiowska 2006-05-11, 20:58

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-11, Henry (k) wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 00:39:52 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >> Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu dla
    >> rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.
    >
    > Z tego co pisał autor domyślam się że jednak chodziło o zwykłe przejście
    > dla pieszych (rowerowych to w ogóle jakoś mało jest).

    "Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z jednoczesnym wydzielonym
    miejscem dla przejazdu rowerzystów."

    Renata

  • scream 2006-05-11, 21:14

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Thu, 11 May 2006 18:57:22 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):

    > Co za różnica, co porusza się:

    Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Paweł Sakowski 2006-05-11, 21:21

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Marcin Żyła napisał:
    > > Ty nie masz prawa go za to uszkodzić.
    >
    > Czy mówie że uszkadzam? Zauważ, ze rowerzysta znalazł się przedemną po
    > naruszeniu Art 33.4.1 PoRD

    Że wcale nie naruszył 33.4.1 to już ustaliliśmy. Ale nawet gdyby się
    znalazł przed tobą wyjechawszy pijany ze studzienki kanalizacyjnej, to
    nie zmienia w żadnym stopniu twoich obowiązków wobec niego na drodze.

    > Jedzie misiek i ma on takie magiczne zrywy - 30m szybko później... .. ..
    > .. .. . schodzi do 5 i znów 30 szybko. Przepraszam, ale w takim wypadku
    > jak mam traktować gościa?

    Odpowiedź w ustawie prawo o ruchu drogowym.

    > Że przez 60% czasu w martwym polu się mota?

    Doprawdy nie wiem jak się do tego ustosunkować. Kilka wariantów do
    wyboru:

    1. Jak chcesz wyprzedzić kogoś, kogo masz w martwym polu?
    2. Jeśli masz martwe pole przed zderzakiem, to niezwłocznie odstaw
    samochód na najbliższy parking i udaj się do okulisty.
    3. Jeśli pozostaje w martwym polu, to znaczy że jedzie z równomierną
    prędkością, a ty mimo wyprzedzenia nie jedziesz szybciej od niego (a
    ponoć Cię spowalniał...)
    4. Mi ostatnio samochód przez trzy skrzyżowania trzymał się w martwym
    polu. Po prostu jechał sąsiednim pasem z tą samą prędkością. I jak ja
    mam traktować gościa?
    5. Po prostu zmieniasz temat z prawa do wyprzedzania rowerzystów na mało
    pociągający wykład nt. dlaczego Marcin nie lubi rowerzystów.

    > >> A jak określisz inaczej niż "idiota" człowieka który jedzie połowe
    > >> wolniej niż reszta,
    > >
    > > Rowerzysta, traktorzysta, kierujący pojazdem wolnobieżnym, ostrożny,
    > > przepisowy, ...
    >
    > Tylko wycinasz za dużo,

    Nie. To ty regularnie wrzucasz teksty nie mające wiele wspólnego z
    tematem, a potem się dziwisz jak ktoś to zacytuje.

    --
    +----------------------------------------------------------------------+
    | Paweł Sakowski Never trust a man |
    | who can count up to 1023 on his fingers. |
    +----------------------------------------------------------------------+

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Henry (k) wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 00:39:52 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >> Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu dla
    >> rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.
    >
    > Z tego co pisał autor domyślam się że jednak chodziło o zwykłe przejście
    > dla pieszych (rowerowych to w ogóle jakoś mało jest).

    Czego nie rozumiesz w zdaniu "Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z
    jednoczesnym wydzielonym miejscem dla przejazdu rowerzystów." ?

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:46

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Henry (k) wrote:

    > Na wsi to może tak - w mieście nie zawsze tyle widać. Na uliczce

    Jak nie widać - zasadniczo nie wolno jechać. Przepisy zalecają
    skorzystanie z pomocy osób trzecich.

    Ewentualnie należy wysuwać się tak powoli, żeby stać się widocznym i dać
    możliwość ominięcia zanim się zatarasuje całe przejście.

    > z której ja wyjeżdżam samochodem w drodze do pracy mam widoczność
    > na 3m bo przy tej uliczce nie ma chodnika za to jest żywopłot.

    > Pieszych zdążę zobaczyć, rozpędzonego rowerzysty nie zawsze (tam nie
    > ma świateł - więc i tak rowerzyściu uważają i wypadków nie ma).

    Pamiętaj, że po chodniku może zupełnie legalnie zasuwać inwalida na
    wózku - zjawisko rzadkie, ale teoretycznie możliwe. A jak ktoś ma pecha...

    Oczywiście uważać należy - i ja jadąc rowerem uważam także na
    przejazdach dla rowerów przy zielonym dla mnie świetle. Po prostu gros
    kierowców to pacany, które nie patrzą w ogóle - i wjeżdżający na ślepo
    skręcający na zielonej strzałce puszkarz to zjawisko dość powszechne na
    przejazdach dla rowerów. Niemniej jednak gdybym się rozpędził i wpadł na
    takiego pacana - wina byłaby jego. Tylko że to byłaby marna satysfakcja
    dla rowerzysty, więc uważam i za siebie i za takich pacanów - a przy
    okazji mogę ich zdrowo obsobaczyć ;->

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:50

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    >> Oprócz oczu mam także taki wyrafinowany organ pod tytułem "mózg".
    > (...)
    >> Taką samą umiejętność powinien posiadać każdy przedstawiciel homo
    >> sapiens, posiadający nieuszkodzony centralny układ nerwowy.
    >
    > Jesteś NADCZŁOWIEKIEM! :) Prawie tak doskonała istota jak Krzyżanowski...

    Doskonały? Zdecydowanie nie. Ale mam oczy, mam rozum i odpowiednią dawkę
    paranoi.

    > Wiesz, gdyby ludzie umieli wszystko w 100% przewidywać, to nie byłoby
    > żadnych wypadków.

    Ja nie przewiduję - ja się upewniam. Przewidywanie to zgadywanie. A ja
    muszę mieć pewność. Jak np. nie upewnię się na 100%, że nikomu drogi nie
    zajadę, to nie zmieniam pasa, nawet jeśli jadący przede mną autobus
    stanie na przystanku bez zatoczki. Wolę przeżyć (dobre określenie ;) )
    straszny dyshonor (bo tak to chyba odczuwają niektórzy kierowcy)
    zatrzymania się za autobusem i odczekania pół minutki, aż ruszy, niż
    mieć nadzieję, że ten na następnym pasie zdąży zareagować.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:53

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Robert Tomasik wrote:
    > Andrzej Lawa [###alawa_news@lechistan.SPAM_PRECZ.com.###] napisał:
    >
    >> Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu
    >> dla rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.
    >
    > W tej sytuacji? Średnio inteligentna małpa wpadnie a argument, ze
    > zboczył w celu uniknięcia zderzenia, ale i tak się nie udało.
    >

    Nie da się ukryć. Nie twierdziłem, że czepnięcie byłoby skuteczne ;)

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:56

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Michał "Kaczor" Niemczak wrote:
    > On 5/11/2006 8:01 PM, Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >> Jezus, Maria, jak ty sobie radzisz z przejeżdżając przez skrzyżowanie?
    >> Tam samochody potrafią śmigać dużo szybciej niż 40km/h.
    >
    > Pisał o rowerzyście.

    Jak ma problem z obserwacją i prawidłową interpretacją zachowania się
    jadącego 40-tką roweru, to z jadącymi średnio 80 samochodami będzie miał
    jeszcze większy problem.

  • Andrzej Lawa 2006-05-11, 22:58

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 18:57:22 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):
    >
    >> Co za różnica, co porusza się:
    >
    > Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    > powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.

    Dlaczego? To ty jesteś półślepy i masz problemy z zauważeniem roweru...

  • Renata Gołębiowska 2006-05-11, 23:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-11, scream wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 18:57:22 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):
    >
    >> Co za różnica, co porusza się:
    >
    > Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    > powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.

    Pewnie myślisz, że jesteś sprytny, jak wytniesz to co niewygodne?
    Mylisz się. Więc jeszcze raz:

    Co za różnica (oczywiście w opisywanej wcześniej sytuacji skrętu, bo
    kontekst już uciekł), co porusza się:

    "z prędkością 40 km/h, to wychodzi ponad 10 m/s, czyli akurat -
    rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg, naciskam na gaz; zaczynam
    _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską. O tragedię
    łatwo..."?

    Renata

  • scream 2006-05-12, 01:09

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 22:58:56 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    >> Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    >> powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.
    > Dlaczego? To ty jesteś półślepy i masz problemy z zauważeniem roweru...

    Nie jestem półślepy. Po prostu jak widze jadący samochód, to wiem czego sie
    mam spodziewać. Wiem, że napewno nie skręci nagle w niewidoczną ulice, albo
    nie rozpłynie sie w powietrzu. Mało prawdopodobne też jest że nagle sie
    zatrzyma, albo że nie zatrzyma sie na czerwonym świetle. Więc mogę jechać.
    W przypadku rowerzysty jego zachowanie jest wielką niewiadomą, a ocena
    prędkości tak małego obiektu z dużej odległości (~100-150m) jest
    trudniejsza niż w przypadku samochodu. Do tego dochodzą inne czynniki, jak
    np. przechodzący ludzie (mogą go wyhamować), chodnik nachylony ku jezdni
    (co z tego że ocenie jego prędkość, jak on może przed górką zacząć szybciej
    pedałować i na jezdni nie będzie miał 30 km/h tylko już 45 km/h), etc.

    Naprawde trudno to pojąć?

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • scream 2006-05-12, 01:10

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Thu, 11 May 2006 21:39:32 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):

    > Pewnie myślisz, że jesteś sprytny, jak wytniesz to co niewygodne?

    Niewygodne?

    > Co za różnica (oczywiście w opisywanej wcześniej sytuacji skrętu, bo
    > kontekst już uciekł), co porusza się:

    Odpowiedź znajdziesz w mojej odp. na post Andrzeja.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • "Akulka" 2006-05-12, 01:21

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla pieszych

    Użytkownik "zly" napisał w wiadomości
    news:e3sshc$lt5$2@nemesis.news.tpi.pl...
    > W dniu 2006-05-10 12:13, Akulka napisał(a):
    >
    > > Kierowca. Rower się prowadzi.
    >
    > Na sciezce rowerowej?

    Nie, przez przejście dla pieszych.

    Pozdrawiam,
    Akulka

  • Renata Gołębiowska 2006-05-12, 06:53

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-11, scream wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 22:58:56 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >>> Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    >>> powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.
    >> Dlaczego? To ty jesteś półślepy i masz problemy z zauważeniem roweru...
    >
    > Nie jestem półślepy. Po prostu jak widze jadący samochód, to wiem czego sie
    > mam spodziewać. Wiem, że napewno nie skręci nagle w niewidoczną ulice, albo
    > nie rozpłynie sie w powietrzu. Mało prawdopodobne też jest że nagle sie
    > zatrzyma, albo że nie zatrzyma sie na czerwonym świetle. Więc mogę jechać.
    > W przypadku rowerzysty jego zachowanie jest wielką niewiadomą, a ocena
    > prędkości tak małego obiektu z dużej odległości (~100-150m) jest
    > trudniejsza niż w przypadku samochodu. Do tego dochodzą inne czynniki, jak
    > np. przechodzący ludzie (mogą go wyhamować), chodnik nachylony ku jezdni
    > (co z tego że ocenie jego prędkość, jak on może przed górką zacząć szybciej
    > pedałować i na jezdni nie będzie miał 30 km/h tylko już 45 km/h), etc.
    >
    > Naprawde trudno to pojąć?

    Naprawdę trudno to pojąć, że logiczne i rozsądne jest, że jak nie
    wiesz, czego spodziewać się po rowerzyście lub nie potrafisz
    prawidłowo ocenić jego prędkości, to tym bardziej nie powinieneś się
    przed niego pchać, tylko go przepuścić.


    Renata

  • "Artur M. Piwko" 2006-05-12, 08:36

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    In the darkest hour on Thu, 11 May 2006 02:15:32 +0200,
    Marcin Żyła screamed:
    >>
    > No i masz racje, źle zacytowałem, powinno być:
    > Art. 33. 3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się:
    > 1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu;
    >

    Tylko, że w sytuacji gdy Ty stoisz na czerwonym w kolumnie, a on jedzie
    obok Ciebie aż do świateł - nie ma wtedy "jazdy obok innego uczestnika
    ruchu". IMHO.

    --
    [ Artur M. Piwko : Pipen : AMP29-RIPE : RLU:100918 : From == Trap! : SIG:229B ]
    [ 08:35:03 user up 10974 days, 20:30, 1 user, load average: 0.06, 0.06, 0.06 ]

    This system goes down more often than a two-dollar whore.

  • "Henry (k)" 2006-05-12, 10:05

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Thu, 11 May 2006 22:39:58 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    >> Z tego co pisał autor domyślam się że jednak chodziło o zwykłe przejście
    >> dla pieszych (rowerowych to w ogóle jakoś mało jest).
    >
    > Czego nie rozumiesz w zdaniu "Skrzyżowanie, przejście dla pieszych z
    > jednoczesnym wydzielonym miejscem dla przejazdu rowerzystów." ?

    Przepraszam - przeoczyłem ten akapit :-/

    Pozdrawiam,
    Henry

  • Andrzej Lawa 2006-05-12, 11:40

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:
    > Dnia Thu, 11 May 2006 22:58:56 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >>> Jeśli nie wiesz naprawdę co za różnica między samochodem a rowerem, to nie
    >>> powinnaś kiedykolwiek prowadzić auta. Podrzyj PJ i wyrzuć do śmieci.
    >> Dlaczego? To ty jesteś półślepy i masz problemy z zauważeniem roweru...
    >
    > Nie jestem półślepy. Po prostu jak widze jadący samochód, to wiem czego sie
    > mam spodziewać. Wiem, że napewno nie skręci nagle w niewidoczną ulice, albo
    > nie rozpłynie sie w powietrzu. Mało prawdopodobne też jest że nagle sie

    ROTFL

    Niewidoczne ulice, rozpływanie się w powietrzu...

    Jeśli nie masz kłopotów ze wzrokiem, to musisz być pod wpływem jakiejś
    niezbyt legalnej substancji.

    > zatrzyma, albo że nie zatrzyma sie na czerwonym świetle. Więc mogę jechać.

    Tak samo, jak w przypadku samochodu.

    > W przypadku rowerzysty jego zachowanie jest wielką niewiadomą, a ocena
    > prędkości tak małego obiektu z dużej odległości (~100-150m) jest
    > trudniejsza niż w przypadku samochodu. Do tego dochodzą inne czynniki, jak

    Czyli masz problem ze wzrokiem?

    > np. przechodzący ludzie (mogą go wyhamować), chodnik nachylony ku jezdni
    > (co z tego że ocenie jego prędkość, jak on może przed górką zacząć szybciej
    > pedałować i na jezdni nie będzie miał 30 km/h tylko już 45 km/h), etc.

    A co cie obchodzi, ile on będzie km/h jechał po dotarciu do jezdni?
    Istotny jest szacunkowy czas dotarcia do jezdni. Jeśli masz z tym
    problem - w ogóle nie powinieneś siadać za kierownicą.

    > Naprawde trudno to pojąć?

    Napradę trudno pojąć, dlaczego ludzie tacy, jak ty, w ogóle są
    dopuszczani w pobliże kierownic pojazdów mechanicznych.

  • scream 2006-05-12, 16:17

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Fri, 12 May 2006 11:40:26 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Napradę trudno pojąć, dlaczego ludzie tacy, jak ty, w ogóle są
    > dopuszczani w pobliże kierownic pojazdów mechanicznych.

    No właśnie, bo przecież wszyscy powinni być doskonale przewidujący tak jak
    Ty i Renata :) Miało któreś z Was kiedykolwiek wypadek? Spotkaliście sie z
    nieoczekiwanym zachowaniem innego uczestnika ruchu? Pewnie nie. Ludzie
    doskonali... :)

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-12, 19:40

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-12, scream wrote:
    > Dnia Fri, 12 May 2006 11:40:26 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >> Napradę trudno pojąć, dlaczego ludzie tacy, jak ty, w ogóle są
    >> dopuszczani w pobliże kierownic pojazdów mechanicznych.
    >
    > No właśnie, bo przecież wszyscy powinni być doskonale przewidujący tak jak
    > Ty i Renata :)

    Nic nie rozumiesz. Nie chodzi o doskonałe przewidywanie, tylko o to,
    że w sytuacji kiedy ma się wątpliwości, tak, jak ty je masz, gdy
    widzisz jadącego rowerzystę, nie pcha się na skrzyżowanie, tylko czeka
    aż te wątpliwości przejadą. Nie masz zaufania do jadącego rowerzysty,
    to nie pchaj się przed niego na skrzyżowaniu.


    Renata

  • scream 2006-05-12, 21:08

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Fri, 12 May 2006 17:40:15 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):

    > Nic nie rozumiesz. Nie chodzi o doskonałe przewidywanie, tylko o to,
    > że w sytuacji kiedy ma się wątpliwości, tak, jak ty je masz, gdy
    > widzisz jadącego rowerzystę, nie pcha się na skrzyżowanie, tylko czeka
    > aż te wątpliwości przejadą. Nie masz zaufania do jadącego rowerzysty,
    > to nie pchaj się przed niego na skrzyżowaniu.

    I o to Ci chodziło przez cały ten czas? Bo my rozpatrujemy sytuacje, kiedy
    rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    pobliżu.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Marcin_Żyła 2006-05-13, 01:18

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Renata Gołębiowska napisał(a):
    > On 2006-05-10, Marcin Żyła wrote:
    >
    >>>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>> Peawo wymaga.
    >> Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    >> kierujacego.
    >
    Niekiedy bezpieczne sa 2m, niekiedy więcej.

    >
    > Jak na aktywnego kierowcę (a wygląda mi z dyskusji, że takim jesteś)
    > to żenująco słabo znasz przepisy ruchu drogowego. Mylisz podstawowe
    > definicje: wyprzedzanie, omijanie, wymijanie, pas ruchu, jezdnia, nie
    > znasz przepisów, a jak już coś przytoczysz, to błędnie zrozumiane.

    Z Ławą znam sie dosyc długo, i to raczej dyskusja z uproszczeniami, niż
    dyskusja z egzaminatorem w word-dzie


    > Wiadomo, że znajomość przepisów nie gwarantuje ich przestrzegania, ale
    > co dopiero można powiedzieć zachowaniu na drodze o kierowcy
    > (kierowców - śmiało można użyć l. mnogiej), który/rzy tych przepisów
    > nawet nie zna/ją?
    >
    > Mam nadzieję, że nie spotkamy się na drodze.

    Ja tez, z innych niz nieznajomosc przepisów powodów.

    > Renata, co lusterko, dzwonek, światła na rowerze ma, łapę przed
    > skrętem wyciąga, a mimo to chamy na 4 kółkach spychają mnie do
    > krawężnika, ocierają o kierownicę, próbują się wepchnąć przed rower,
    > gdy stoję na czerwonym i
    W czwartek czekałem sobie dłuższą chwile w centrum wawy.
    Liczyłem sobie specjalnie pedalarzy - 3szt na jezdni, w miare prosto
    mjechali, 27szt na chodniku, czesto przez przejscia na pełnej prędkości
    (kurierzy są znacznie rozsądniejsi niż typowy pedalarz).
    Stałem swietokrzyska / plater. Tam od strony marszałkowskiej jest
    zarośniete zieleniną. Najszybszy pokonał trase - brzeg zieleniny /
    przejscie w UWAGA UWAGA ... 16 klatek przy rejestracji 30kl/s. Policz
    ile czasu był widoczny i co mógł robić kierowca. (dlatego policz czas,
    bo nie wiem ile tam odległości jest).

    wyprzedzają tylko po to, żeby po 5
    > metrach skręcić w prawo

    Skoro ma pojazd i warunki to wyprzedza ;-)
    Taka jest ogólna konkluzja, że skoro wolno, to zdrowy rozsadek do kosza
    a stosujemy sztywno prawa.

    MZ

  • Marcin_Żyła 2006-05-13, 01:25

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Robert Tomasik napisał(a):
    > Andrzej Lawa [###alawa_news@lechistan.SPAM_PRECZ.com.###] napisał:
    >
    >> Owszem. Można się tylko czepnąć formalizmu, że zboczył z przejazdu
    > dla
    >> rowerów pół metra w bok na przejście dla pieszych.
    >
    > W tej sytuacji? Średnio inteligentna małpa wpadnie a argument, ze
    > zboczył w celu uniknięcia zderzenia, ale i tak się nie udało.
    >
    Jak to szło? Nie zachował bezpiecznej prędkości, nie dostosował
    prędkości do warunków ruchu, nie stosował zasdy ograniczonego
    zaufania... nie... wszystko rowerzysta.

    Samochód jest dużo większy, ma przewidywalny tor, ma migacze, zatrzymuje
    się. Jeżeli pedalarz nie widzi / reaguje tylko wpada na przeszkode...
    gdyby o był kierowca auta - lincz. kierownik roweru... no? zgadnij?

    MZ

  • Renata Gołębiowska 2006-05-13, 12:57

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-12, scream wrote:
    > Dnia Fri, 12 May 2006 17:40:15 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):
    >
    >> Nic nie rozumiesz. Nie chodzi o doskonałe przewidywanie, tylko o to,
    >> że w sytuacji kiedy ma się wątpliwości, tak, jak ty je masz, gdy
    >> widzisz jadącego rowerzystę, nie pcha się na skrzyżowanie, tylko czeka
    >> aż te wątpliwości przejadą. Nie masz zaufania do jadącego rowerzysty,
    >> to nie pchaj się przed niego na skrzyżowaniu.
    >
    > I o to Ci chodziło przez cały ten czas? Bo my rozpatrujemy sytuacje, kiedy
    > rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    > pobliżu.

    Rozpatrujemy twoje słowa:

    "Upewniłem się i w najbliższej okolicy nic nie jechało, więc
    ruszyłem. W chwili gdy ruszałem przed maską przeleciał mi
    rowerzysta, dosłownie tylko śmignął - jechał wg mnie conajmniej z 40
    km/h, szczególnie że chodnik jest lekko podniesiony w > stosunku do
    jezdni i nachyla się - więc miał z górki. Nawet nie zwolnił!

    (...)
    z prędkością 40 km/h, to wychodzi ponad 10 m/s, czyli akurat -
    rozglądam się; nikogo nie ma; wrzucam bieg, naciskam na gaz; zaczynam
    _powoli_ ruszać - a on jest już przed moją maską. O tragedię
    łatwo..."

    Renata


  • Renata Gołębiowska 2006-05-13, 13:09

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-12, Marcin Żyła wrote:
    > Renata Gołębiowska napisał(a):
    >> On 2006-05-10, Marcin Żyła wrote:
    >>
    >>>>> i niestety wymaga później magicznego odstępu 1m...
    >>>> Peawo wymaga.
    >>> Owszem wymaga bezpiecznego. Czy będzie to 1m czy 5 - moja ocena jako
    >>> kierujacego.
    >>
    > Niekiedy bezpieczne sa 2m, niekiedy więcej.
    >
    >>
    >> Jak na aktywnego kierowcę (a wygląda mi z dyskusji, że takim jesteś)
    >> to żenująco słabo znasz przepisy ruchu drogowego. Mylisz podstawowe
    >> definicje: wyprzedzanie, omijanie, wymijanie, pas ruchu, jezdnia, nie
    >> znasz przepisów, a jak już coś przytoczysz, to błędnie zrozumiane.
    >
    > Z Ławą znam sie dosyc długo, i to raczej dyskusja z uproszczeniami, niż
    > dyskusja z egzaminatorem w word-dzie


    To z kim dyskutujesz, nie ma znaczenia dla twojej rażącej i
    zagrażającej innym uczestnikom ruchu nieznajomości przepisów.

    >> Renata, co lusterko, dzwonek, światła na rowerze ma, łapę przed
    >> skrętem wyciąga, a mimo to chamy na 4 kółkach spychają mnie do
    >> krawężnika, ocierają o kierownicę, próbują się wepchnąć przed rower,
    >> gdy stoję na czerwonym i
    > W czwartek czekałem sobie dłuższą chwile w centrum wawy.
    > Liczyłem sobie specjalnie pedalarzy - 3szt na jezdni, w miare prosto
    > mjechali, 27szt na chodniku, czesto przez przejscia na pełnej prędkości
    > (kurierzy są znacznie rozsądniejsi niż typowy pedalarz).
    > Stałem swietokrzyska / plater. Tam od strony marszałkowskiej jest
    > zarośniete zieleniną. Najszybszy pokonał trase - brzeg zieleniny /
    > przejscie w UWAGA UWAGA ... 16 klatek przy rejestracji 30kl/s. Policz
    > ile czasu był widoczny i co mógł robić kierowca. (dlatego policz czas,
    > bo nie wiem ile tam odległości jest).

    Po co mi opowiadasz jakieś historyjki? Piszę o sobie, nie o innych.
    Chcesz, żebym teraz opisała ci swoje historyjki o tym, jak zachowują
    się kierowcy, ilu z nich jeździ po chodniku, a ilu po trawniku, ilu
    przjeżdża na czerwonym świetle, ilu nie przepuszcza pieszych
    skręcając na warunku?


    > wyprzedzają tylko po to, żeby po 5
    >> metrach skręcić w prawo
    >
    > Skoro ma pojazd i warunki to wyprzedza ;-)
    > Taka jest ogólna konkluzja, że skoro wolno, to zdrowy rozsadek do kosza
    > a stosujemy sztywno prawa.

    Nie wolno, bo
    1/ wyprzedza w odległości mniejszej niż metr
    2/ powoduje utrudnienie ruchu


    Renata

  • scream 2006-05-13, 13:57

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu

    Dnia Sat, 13 May 2006 10:57:22 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):

    >> I o to Ci chodziło przez cały ten czas? Bo my rozpatrujemy sytuacje, kiedy
    >> rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    >> pobliżu.
    >
    > Rozpatrujemy twoje słowa:

    czyli dokładnie to:

    >> rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    >> pobliżu.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-13, 14:18

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    On 2006-05-13, scream wrote:
    > Dnia Sat, 13 May 2006 10:57:22 +0000 (UTC), Renata Gołębiowska napisał(a):
    >
    >>> I o to Ci chodziło przez cały ten czas? Bo my rozpatrujemy sytuacje, kiedy
    >>> rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    >>> pobliżu.
    >>
    >> Rozpatrujemy twoje słowa:
    >
    > czyli dokładnie to:
    >
    >>> rowerzysta jest 100 czy 150 metrów od skrzyżowania, a nie bezpośrednio w
    >>> pobliżu.

    Dokładnie to wszystko, co zacytowałam.

    Renata

  • Andrzej Lawa 2006-05-13, 16:24

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:
    > Dnia Fri, 12 May 2006 11:40:26 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >
    >> Napradę trudno pojąć, dlaczego ludzie tacy, jak ty, w ogóle są
    >> dopuszczani w pobliże kierownic pojazdów mechanicznych.
    >
    > No właśnie, bo przecież wszyscy powinni być doskonale przewidujący tak jak
    > Ty i Renata :)

    No beton... Nie samo 'przewidywanie' ale 'upewnianie się'! Dotrze to do
    ciebie wreszcie?

    > Miało któreś z Was kiedykolwiek wypadek?
    > Spotkaliście sie z nieoczekiwanym zachowaniem
    > innego uczestnika ruchu? Pewnie nie. Ludzie
    > doskonali... :)


    Robaczku... Nieoczekiwane zachowanie innego uczestnika ruchu (np.
    gwałtowny skręt w bok jak się akurat takiego cymbała wyprzedza) to
    jedno. A głupota/ślepota sprawiająca, że nie dostrzegasz zbliżającego
    się obiektu lub go ignorujesz, to już coś zupełnie innego.

  • Andrzej Lawa 2006-05-13, 16:37

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Marcin Żyła wrote:

    >> Jak na aktywnego kierowcę (a wygląda mi z dyskusji, że takim jesteś)
    >> to żenująco słabo znasz przepisy ruchu drogowego. Mylisz podstawowe
    >> definicje: wyprzedzanie, omijanie, wymijanie, pas ruchu, jezdnia, nie
    >> znasz przepisów, a jak już coś przytoczysz, to błędnie zrozumiane.
    >
    > Z Ławą znam sie dosyc długo, i to raczej dyskusja z uproszczeniami, niż
    > dyskusja z egzaminatorem w word-dzie

    Tak się tłumacz ;->

    Raz piszesz o jezdni - a chwilę potem się tłumaczysz, że miałeś na myśli
    jeden wyznaczony pas ruchu.

    Innym razem narzekasz, że rowerzysta ominął stojęce samochoty - a potem
    awanturujesz się nagle o wyprzedzanie z prawej strony.

    Uzgodnij ze sobą zeznania i trzymaj się nomenklatury ;->

    [ciach]

    > W czwartek czekałem sobie dłuższą chwile w centrum wawy.
    > Liczyłem sobie specjalnie pedalarzy - 3szt na jezdni, w miare prosto
    > mjechali, 27szt na chodniku, czesto przez przejscia na pełnej prędkości

    W centrum z reguły skrzyżowania mają ruch kierowany. Masz jakieś
    problemy z odróżnieniem światła zielonego od czerwonego?

    Masz zielone - jedziezsz. Kto inny ma zielone - czekasz (jeśli nie
    potrafisz się upewnić, czy napewno nikt się szybko nie zbliża - czy to
    'nielegalny' rowerzysta, czy to zupełnie legalny maratończyk lub
    inwalida na wyścigowym wózku).

    > (kurierzy są znacznie rozsądniejsi niż typowy pedalarz).
    > Stałem swietokrzyska / plater. Tam od strony marszałkowskiej jest
    > zarośniete zieleniną. Najszybszy pokonał trase - brzeg zieleniny /

    Zieleniny? A może czerwieniny? ;->

    Miał zielone światło?

    > przejscie w UWAGA UWAGA ... 16 klatek przy rejestracji 30kl/s. Policz
    > ile czasu był widoczny i co mógł robić kierowca. (dlatego policz czas,
    > bo nie wiem ile tam odległości jest).

    To jest twój argument za przyciskaniem rowerzystów do krawężnika?

    > wyprzedzają tylko po to, żeby po 5
    >> metrach skręcić w prawo
    >
    > Skoro ma pojazd i warunki to wyprzedza ;-)

    Przepisy tego zakazują. Po wyprzedzeniu wracasz na prawy pas. Pojazdy
    jadące tym pasem mają pierwszeństwo. Jeśli wykonasz taki manewr (tzn.
    wyprzedzisz, wrócisz na pas i zahamujesz przed skrętem zmuszając pojazd,
    który ciągle jechał tym prawym pasem do zahamowania lub zmiany toru
    jazdy) de facto wymuszasz pierwszeństwo.

    > Taka jest ogólna konkluzja, że skoro wolno, to zdrowy rozsadek do kosza
    > a stosujemy sztywno prawa.

    Celowe przyciskanie do krawężnika to wg. ciebie 'zdrowy rozsądek'? To
    raczej jakaś choroba psychiczna...

  • Andrzej Lawa 2006-05-13, 16:46

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Marcin Żyła wrote:

    > Jak to szło? Nie zachował bezpiecznej prędkości, nie dostosował
    > prędkości do warunków ruchu, nie stosował zasdy ograniczonego
    > zaufania... nie... wszystko rowerzysta.

    Twoje niezrozumienie przepisów jest kompletne. Ciesz się, że nie jestem
    władny, bo byś miał do zdawania zaostrzony test kontrolny ;->

    1. prędkość była bezpieczna. Dopóki jakiś palan nie zajechał drogi (nie
    wymusił pierwszeństwa).

    2. zasada ograniczonego zaufania dotyczy sytuacji, w której widać obiekt
    co do którego istnieją poszlaki, że zachowa się niezgodnie z
    przepisami - czyli np. pędzący na wprost na czerwonym samochód.
    Skręcający samochód z reguły zwalnia (bo musi) i ma wszelkie szanse
    zatrzymać się przed przejściem/przejazdem. Dopóki na pojazdach
    półślepych debili, który zwyczajnie nie patrzą przy skręcaniu, nie
    pojawią się stosowne z daleka widoczne oznaczenia - podstaw do
    zastosowania ograniczonego zaufania raczej nie ma. Zwłaszcza że często
    tacy pacjenci zamiaru skrętunie sygnalizują.

    > Samochód jest dużo większy, ma przewidywalny tor, ma migacze, zatrzymuje
    > się.

    Ten się nie zatrzymał. Mimo, że POWINIEN się zatrzymać i skręcając
    musiał (fizyka) zwolnić, więc wyglądało na to, że planuje się zatrzymać.

    Skąd rowerzysta mógł wiedzieć, że za kierownicą siedzi niewidomy?

    > Jeżeli pedalarz nie widzi / reaguje tylko wpada na przeszkode...

    Jasne, celowo wpadł na samochód. Chciał go rozjechać...

    Ty może czasem pomyśl, hmm?

  • scream 2006-05-13, 21:24

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Sat, 13 May 2006 16:24:45 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > No beton... Nie samo 'przewidywanie' ale 'upewnianie się'! Dotrze to do
    > ciebie wreszcie?

    To do Ciebie nie dociera! Stoisz na światłach i widzisz rowerzyste 150
    metrów dalej. Co robisz? Pewnie napiszesz, że nadal stoisz bo on może za
    chwile wjechać przed Ciebie. Owszem, może również spać Ci fortepian przed
    maske. W tym miejscu również mogłoby być przedszkole, bla bla bla, znam te
    śpiewki. Z takimi jak Ty trudno sie dyskutuje, bo robią jedno, a mówią
    drugie i zawsze kreują się na doskonałych - nigdy nie popełniasz błędów,
    zawsze sie upewniasz, nigdy Ci sie nie zdarzyło, etc etc. Znam to i daruj
    sobie prosze, bo mnie już męczysz.

    > Robaczku...

    Daruj sobie te poufałości, nie jesteśmy kolegami.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Jacek Osiecki 2006-05-14, 20:08

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Dnia Thu, 11 May 2006 22:56:14 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Michał "Kaczor" Niemczak wrote:
    >> On 5/11/2006 8:01 PM, Renata Gołębiowska wrote:

    >>> Jezus, Maria, jak ty sobie radzisz z przejeżdżając przez skrzyżowanie?
    >>> Tam samochody potrafią śmigać dużo szybciej niż 40km/h.

    >> Pisał o rowerzyście.

    > Jak ma problem z obserwacją i prawidłową interpretacją zachowania się
    > jadącego 40-tką roweru, to z jadącymi średnio 80 samochodami będzie miał
    > jeszcze większy problem.

    IMHO wszystko rozbija się tu o dwie rzeczy:

    1. Przejazdy dla rowerów niekoniecznie są budowane w sposób przemyślany,
    przez co kierowca często nie ma szans zauważenia rowerzysty poruszającego
    się na ścieżce z większą prędkością,
    2. Nie istnieje możliwość wyegzekwowania od rowerzystów ograniczenia
    prędkości.

    Tak naprawdę cały problem rowerzystów w mieście można by było spokojnie
    rozwiązać bez większych komplikacji. Mianowicie: zamiast tworzyć wszędzie
    przejazdy rowerowe - pozwolić rowerzystom na przejeżdżanie przez przejścia
    dla pieszych POD WARUNKIEM wcześniejszego zatrzymania się (czyli po prostu
    tak jak przy znaku STOP). Zaś przejazdy rowerowe robić tylko tam, gdzie
    faktycznie mogą one bezpiecznie funkcjonować - czyli tam gdzie nie ma
    żadnych zielonych strzałek, gdzie jest dobra widoczność z daleka. Nikt
    na tym nie ucierpi, a wszystkie strony zyskają.

    Niestety - u nas ciężko o rozsądne przepisy... W jednym miejscu przyciska
    się zupełnie bez sensu (choćby akcje z łapaniem rowerzystów przejeżdżających
    po pasach w tempie piechura obok idącej grupy ludzi), z drugiej równie bez
    sensu odpuszcza (totalne ignorowanie przez policję rowerzystów jeżdżących
    bez świateł...

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 03:28

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    >> No beton... Nie samo 'przewidywanie' ale 'upewnianie się'! Dotrze to do
    >> ciebie wreszcie?
    >
    > To do Ciebie nie dociera! Stoisz na światłach i widzisz rowerzyste 150
    > metrów dalej. Co robisz? Pewnie napiszesz, że nadal stoisz bo on może za
    > chwile wjechać przed Ciebie. Owszem, może również spać Ci fortepian przed

    Jesteś jednocześne durny i bezczelny imputując mi swój debilizm drogowy.

    Ja patrzę i oceniam, czy na pewno zdążę przejechać, zanim on dojedze. I
    to niezależnie, czy jedzie rower, biegnie pieszy, jedzie samochód czy
    zasuwa inwalida na wózku. Oczywiście nie jestem nieomylny, więc często
    zdarza mi się, że przepuszczam "okazję", kiedy zdążyłbym przeskoczyć -
    po prostu zostawiam sobie margines, żeby mieć pewność, że nie pomylę się
    z drugą stronę.

    Powtarzałem to już wielokrotnie, ale do ciebie to jak grochem o ścianę.
    Urodziłeś się taki tępy, czy miałeś specjalne szkolenie?

    > maske. W tym miejscu również mogłoby być przedszkole, bla bla bla, znam te
    > śpiewki. Z takimi jak Ty trudno sie dyskutuje, bo robią jedno, a mówią
    > drugie

    Zarzucasz mi kłamtwo, gnoju?

  • scream 2006-05-15, 05:35

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Mon, 15 May 2006 03:28:56 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Jesteś jednocześne durny i bezczelny imputując mi swój debilizm drogowy.
    (...)
    > Urodziłeś się taki tępy, czy miałeś specjalne szkolenie?
    (...)
    > Zarzucasz mi kłamtwo, gnoju?

    Tak, zarzucam Ci kłamstwo. Gnojem jesteś Ty, kultury w domu nie nauczyli?
    Nerwosol zażyj.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • "Henry (k)" 2006-05-15, 10:11

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Sat, 13 May 2006 21:24:23 +0200, scream napisał(a):

    > To do Ciebie nie dociera! Stoisz na światłach i widzisz rowerzyste 150
    > metrów dalej.

    Ty go widzisz na zdjęciu czy bezpośrednio? Bo jesli bezpośrednio to widzisz
    że się porusza i powinieneś potrafić przewidzieć jego prędkość i to czy
    zdążysz przejechać przed nim czy nie. Jeśli nie potrafisz to nie powinieneś
    wsiadać do samochodu.

    Henry

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 13:26

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    >> Zarzucasz mi kłamtwo, gnoju?
    >
    > Tak, zarzucam Ci kłamstwo.

    To zdaje się fachowo nazywa pomówienie...

    > Gnojem jesteś Ty, kultury w domu nie nauczyli?

    Nauczyli. Dlatego nie kłamię. Nauczyli też szczerości. Dlatego jak widzę
    parszywego, kłamliwego gnoja, to mu to wytykam, drogi parszywy,
    zakłamany gnoju.

    > Nerwosol zażyj.

    Tobie polecaj cyjanek - oddasz światu przysługę.

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 13:33

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą naprzejś

    Jacek Osiecki wrote:

    > 1. Przejazdy dla rowerów niekoniecznie są budowane w sposób przemyślany,
    > przez co kierowca często nie ma szans zauważenia rowerzysty poruszającego
    > się na ścieżce z większą prędkością,

    No popatrz. Ja jakoś nie mam z tym większych problemów... Może dlatego,
    że przed przejazdem/przejściem się zatrzymuję i rozglądam?

    Swoją drogą polecam przejazd dla rowerów przy ul. Górczewskiej w
    Warszawie - przy Wola Parku, tuż przy wiadukcie. Pojawiam się tam dość
    regularnie, zarówno pieszo, jak i rowerem oraz pojazdem samochodowym.

    Póki co (poza mną samym) nie widziałem żadnego innego kierowcy, który by
    się przed tym przejazdem zatrzymał i rozejrzał - wyjeżdżający na
    Górczewską pilnują wyłącznie pojazdów jadących jezdnią z lewej, a jak
    się zatrzymują, to właśnie na przejeździe dla rowerów.

    > 2. Nie istnieje możliwość wyegzekwowania od rowerzystów ograniczenia
    > prędkości.

    Istnieje. Niemniej jednak mało który rowerzysta jest fizycznie w stanie
    przekroczyć ustawowe ograniczenia... Przynajmniej te ogólne.

    > Tak naprawdę cały problem rowerzystów w mieście można by było spokojnie
    > rozwiązać bez większych komplikacji. Mianowicie: zamiast tworzyć wszędzie
    > przejazdy rowerowe - pozwolić rowerzystom na przejeżdżanie przez przejścia
    > dla pieszych POD WARUNKIEM wcześniejszego zatrzymania się (czyli po prostu
    > tak jak przy znaku STOP). Zaś przejazdy rowerowe robić tylko tam, gdzie
    > faktycznie mogą one bezpiecznie funkcjonować - czyli tam gdzie nie ma
    > żadnych zielonych strzałek, gdzie jest dobra widoczność z daleka. Nikt
    > na tym nie ucierpi, a wszystkie strony zyskają.

    To ja mam prostszy i lepszy sposób - zlikwidować te idiotyczne zielone
    strzałki.

    > Niestety - u nas ciężko o rozsądne przepisy... W jednym miejscu przyciska
    > się zupełnie bez sensu (choćby akcje z łapaniem rowerzystów przejeżdżających
    > po pasach w tempie piechura obok idącej grupy ludzi), z drugiej równie bez
    > sensu odpuszcza (totalne ignorowanie przez policję rowerzystów jeżdżących
    > bez świateł...

    A tu masz rację, z tym że to nie chodzi o same przepisy, ale o ich
    egzekwowanie.

  • scream 2006-05-15, 13:39

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Mon, 15 May 2006 13:26:38 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    >> Tak, zarzucam Ci kłamstwo.
    > To zdaje się fachowo nazywa pomówienie...

    Masz racje, zdaje Ci sie.

    > Nauczyli. Dlatego nie kłamię. Nauczyli też szczerości. Dlatego jak widzę
    > parszywego, kłamliwego gnoja, to mu to wytykam, drogi parszywy,
    > zakłamany gnoju.

    Ja zakłamany? Przed chwilą twierdziłeś, że takie coś to pomówienie. To
    pokaż mi gdzie kłamałem :)

    > Tobie polecaj cyjanek - oddasz światu przysługę.

    Ojoj, za podżeganie do samobójstwa to już byś pare lat wyłapał.
    Idź do apteki po ten nerwosol jednak.

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • "Michał_\"Kaczor\"_Niemczak" 2006-05-15, 14:18

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    On 5/14/2006 8:08 PM, Jacek Osiecki wrote:

    > Tak naprawdę cały problem rowerzystów w mieście można by było spokojnie
    > rozwiązać bez większych komplikacji. Mianowicie: zamiast tworzyć wszędzie
    > przejazdy rowerowe - pozwolić rowerzystom na przejeżdżanie przez przejścia
    > dla pieszych POD WARUNKIEM wcześniejszego zatrzymania się (czyli po prostu
    > tak jak przy znaku STOP).

    Dlaczego rowerzysta NA ZIELONOM świetle ma zatrzymywać się i np.
    ustępować debilowi, który nawet nie zwalnia przed przejściem bo ma
    zieloną strzałkę?

    > Zaś przejazdy rowerowe robić tylko tam, gdziefaktycznie mogą one bezpiecznie funkcjonować - czyli tam gdzie nie ma
    > żadnych zielonych strzałek

    Ja poprostu na takich przejściach zdemontował bym zielone strzałki i po
    problemie. W końcu zmusiło by to wariatów do przepuszczania pieszych
    zgodnie z sygnalizacją w tym także rowerzystów. Problem z oceną
    widoczności, prędkości i pierszeństwa poprostu by zniknął.

    > Niestety - u nas ciężko o rozsądne przepisy... W jednym miejscu przyciska
    > się zupełnie bez sensu (choćby akcje z łapaniem rowerzystów przejeżdżających
    > po pasach w tempie piechura obok idącej grupy ludzi), z drugiej równie bez
    > sensu odpuszcza (totalne ignorowanie przez policję rowerzystów jeżdżących
    > bez świateł...

    Tu pełna racja. Brak przepisów i ignorancja użytkowników dróg oraz
    ścieżek rowerowych.

    Kaczor
    --
    Łączę pozdrowienia .....i różne inne wyrazy
    kaczor@NO_SPAMplug.atn.pl
    http://przemysl.net.pl/kaczor

  • Jacek Osiecki 2006-05-15, 14:40

    Re: Spotkanie samochodu z

    Dnia Mon, 15 May 2006 13:33:07 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Jacek Osiecki wrote:

    >> 1. Przejazdy dla rowerów niekoniecznie są budowane w sposób przemyślany,
    >> przez co kierowca często nie ma szans zauważenia rowerzysty poruszającego
    >> się na ścieżce z większą prędkością,

    > No popatrz. Ja jakoś nie mam z tym większych problemów... Może dlatego,
    > że przed przejazdem/przejściem się zatrzymuję i rozglądam?

    Widać nie spotkałeś się z wcale nie tak rzadkim przypadkiem gdy ścieżka
    rowerowa jest skutecznie zasłonięta żywopłotem, wiatą przystanku albo
    w inny sposób utrudniona jest widoczność.

    >> 2. Nie istnieje możliwość wyegzekwowania od rowerzystów ograniczenia
    >> prędkości.

    > Istnieje. Niemniej jednak mało który rowerzysta jest fizycznie w stanie
    > przekroczyć ustawowe ograniczenia... Przynajmniej te ogólne.

    Mam na myśli brak możliwości wyegzekwowania od rowerzystów jazdy
    z prędkością np. 20km/h 10km/h itp.

    >> Tak naprawdę cały problem rowerzystów w mieście można by było spokojnie
    >> rozwiązać bez większych komplikacji. Mianowicie: zamiast tworzyć wszędzie
    >> przejazdy rowerowe - pozwolić rowerzystom na przejeżdżanie przez przejścia
    >> dla pieszych POD WARUNKIEM wcześniejszego zatrzymania się (czyli po prostu
    >> tak jak przy znaku STOP). Zaś przejazdy rowerowe robić tylko tam, gdzie
    >> faktycznie mogą one bezpiecznie funkcjonować - czyli tam gdzie nie ma
    >> żadnych zielonych strzałek, gdzie jest dobra widoczność z daleka. Nikt
    >> na tym nie ucierpi, a wszystkie strony zyskają.

    > To ja mam prostszy i lepszy sposób - zlikwidować te idiotyczne zielone
    > strzałki.

    I do końca sparaliżować ruch w miastach?

    Pomyśl - dlaczego np. nie wolno przebiegać przez przejście dla pieszych?
    Może właśnie dlatego, że nie jest to zbyt bezpieczne? Jak dla mnie to
    w zupełności mi wystarczyłoby gdyby rowerzysta zwolnił do rozsądnej
    prędkości - niestety nie da się właśnie nakazać mu jazdy z prędkością
    x km/h, co najwyżej nakazać zatrzymanie się. Ja, gdy jadę rowerem - po
    prostu przed przejechaniem przez przejście zwalniam tak by mieć pewność
    że nie będę miał spotkania z samochodem, w razie potrzeby w ogóle się
    zatrzymuję.

    >> Niestety - u nas ciężko o rozsądne przepisy... W jednym miejscu przyciska
    >> się zupełnie bez sensu (choćby akcje z łapaniem rowerzystów przejeżdżających
    >> po pasach w tempie piechura obok idącej grupy ludzi), z drugiej równie bez
    >> sensu odpuszcza (totalne ignorowanie przez policję rowerzystów jeżdżących
    >> bez świateł...

    > A tu masz rację, z tym że to nie chodzi o same przepisy, ale o ich
    > egzekwowanie.

    Tylko że właśnie przepis zakazujący przejeżdżania przez przejście dla
    pieszych jest głupi. Co komu szkodzi rowerzysta przejeżdżający z prędkością
    piechura albo niewiele większą? Niestety przepis wprowadzono, bo zaraz by
    się znaleźli geniusze śmigający przez przejście z drugą kosmiczną...

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • Jacek Osiecki 2006-05-15, 14:45

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Dnia Mon, 15 May 2006 14:18:46 +0200, Michał "Kaczor" Niemczak napisał(a):
    > On 5/14/2006 8:08 PM, Jacek Osiecki wrote:

    >> Tak naprawdę cały problem rowerzystów w mieście można by było spokojnie
    >> rozwiązać bez większych komplikacji. Mianowicie: zamiast tworzyć wszędzie
    >> przejazdy rowerowe - pozwolić rowerzystom na przejeżdżanie przez przejścia
    >> dla pieszych POD WARUNKIEM wcześniejszego zatrzymania się (czyli po prostu
    >> tak jak przy znaku STOP).

    > Dlaczego rowerzysta NA ZIELONOM świetle ma zatrzymywać się i np.
    > ustępować debilowi, który nawet nie zwalnia przed przejściem bo ma
    > zieloną strzałkę?

    Na zielonym w przypadku braku przejazdu rowerowego. Natomiast gdy takiego
    brak (a często po prostu nie ma warunków, czyli odpowiedniej widoczności)
    pozostaje przejście dla pieszych. Po kiego rowerzysta ma zsiadać z roweru,
    jeśli może bezpiecznie przejechać? Tyle że powinien przejechać z rozsądną
    prędkością...
    Problem pojawia się nie tylko przy zielonej strzałce, ale przy wszelkich
    skrzyżowaniach z sygnalizatorami ogólnymi (nie kierunkowymi).

    >> Zaś przejazdy rowerowe robić tylko tam, gdziefaktycznie mogą one
    >> bezpiecznie funkcjonować - czyli tam gdzie nie ma żadnych zielonych
    >> strzałek

    > Ja poprostu na takich przejściach zdemontował bym zielone strzałki i po
    > problemie. W końcu zmusiło by to wariatów do przepuszczania pieszych
    > zgodnie z sygnalizacją w tym także rowerzystów. Problem z oceną
    > widoczności, prędkości i pierszeństwa poprostu by zniknął.

    Tylko że to nie tylko w zielonych strzałkach problem, ale z większością
    skrzyżowań. Odniosłem się do zielonych strzałek bo o nich akurat była mowa.
    Same zielone strzałki są bardzo sensownym pomysłem, zaś problem polega na
    tym że niektórzy kierowcy nie potrafią zrozumieć że to jest WARUNKOWE
    zezwolenie. Może policja zamiast stać za krzakiem i łapać za przekroczenie
    50km/h na trzypasmowej szosie powinna się skupić na takich mniej efektownych
    a za to ważniejszych dla bezpieczeństwa sytuacjach?

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • "Michał_\"Kaczor\"_Niemczak" 2006-05-15, 14:59

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    On 5/15/2006 2:45 PM, Jacek Osiecki wrote:

    > Może policja zamiast stać za krzakiem i łapać za przekroczenie
    > 50km/h na trzypasmowej szosie powinna się skupić na takich mniej efektownych
    > a za to ważniejszych dla bezpieczeństwa sytuacjach?

    Jak pisałem w innym wątku pokonuję takie przejście z zieloną strzałką
    codziennie minimum 2 razy w drodze do pracy. Ilość samochodów jaka się
    zatrzymuje przed przejściem mając warunkowy skręt w prawo przy palącym
    się zielonym dla pieszych stanowi promil wszystkich przejeżdżających.
    Noszę się z zamiarem zadzwonienia przy następnej okazji na policję i
    zainteresowania ich tym problemem. Może jak jeden z drugim dostanie
    mandat to na drugi raz przynajmniej zwolni do takiej prędkości, by się
    zatrzymać na czas. Gro samochodów zwalnia do takiej prędkości, by nie
    wypaść z zakrętu, przejście i zielone dla pieszych ich w ogóle nie
    interesuje.

    Kaczor
    --
    Łączę pozdrowienia .....i różne inne wyrazy
    kaczor@NO_SPAMplug.atn.pl
    http://przemysl.net.pl/kaczor

  • Jacek Osiecki 2006-05-15, 15:34

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na

    Dnia Mon, 15 May 2006 14:59:45 +0200, Michał "Kaczor" Niemczak napisał(a):
    > On 5/15/2006 2:45 PM, Jacek Osiecki wrote:

    >> Może policja zamiast stać za krzakiem i łapać za przekroczenie
    >> 50km/h na trzypasmowej szosie powinna się skupić na takich mniej efektownych
    >> a za to ważniejszych dla bezpieczeństwa sytuacjach?

    > Jak pisałem w innym wątku pokonuję takie przejście z zieloną strzałką
    > codziennie minimum 2 razy w drodze do pracy. Ilość samochodów jaka się
    > zatrzymuje przed przejściem mając warunkowy skręt w prawo przy palącym
    > się zielonym dla pieszych stanowi promil wszystkich przejeżdżających.

    Z tym zatrzymywaniem się na zielonej strzałce to jest podobnie jak z zakazem
    przejazdu rowerem po przejściu dla pieszych: oba nakazy są przesadnie
    restrykcyjne, bo w zupełności wystarczyłoby zmniejszenie prędkości -
    w przypadku auta do takiej żeby można było się zatrzymać w miejscu,
    w przypadku roweru do takiej żeby nikt się nie dziwił że "nagle pojawił się
    rowerzysta".

    Drugi problem to to, że często zielone strzałki są montowane dlatego że po
    prostu drogowcom nie chciało się robić skrzyżowania z sygnalizatorami
    kierunkowymi, i np. są wspólne światła do jazdy w prawo (bezkolizyjnie)
    i w lewo, przy czym są one "naprawione" zieloną strzałką. Sam mam w drodze
    do pracy jedno takie skrzyżowanie - bardzo ruchliwe. Przy świecącej się
    zielonej strzałce nie ma konfliktu z żadnym innym kierunkiem ruchu ani
    z pieszymi (mają wtedy czerwone). Oczywiście nakaz zatrzymania się jest
    nagminnie łamany, bo inaczej momentalnie skończyłoby się to dłuuugim korkiem
    i w zasadzie odcięciem sporej części dzielnicy.
    I oczywiście jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie widziałem policmajstrów
    wlepiających mandaty... Trudno żeby przy takim ich podejściu ludzie
    szanowali przepisy :(

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • "Zbyszek ZiPi" 2006-05-15, 19:06

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na przejściu dla

    > Nauczyli. Dlatego nie kłamię. Nauczyli też szczerości. Dlatego jak widzę
    > parszywego, kłamliwego gnoja, to mu to wytykam, drogi parszywy, zakłamany
    > gnoju.
    >
    >> Nerwosol zażyj.
    >
    > Tobie polecaj cyjanek - oddasz światu przysługę.

    :)) :)

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 21:38

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    scream wrote:

    > Ja zakłamany? Przed chwilą twierdziłeś, że takie coś to pomówienie. To
    > pokaż mi gdzie kłamałem :)

    Teraz będziesz się wypierać, smarku?

    E, nie chce mi się z tobą gadać, pryszczaty kłamczuszku... *plonk*

  • scream 2006-05-15, 21:48

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Dnia Mon, 15 May 2006 21:38:18 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Teraz będziesz się wypierać, smarku?

    Ale czego? Nadal nie rozumiem :)

    > E, nie chce mi się z tobą gadać, pryszczaty kłamczuszku... *plonk*

    ROTFL :)))
    Jak ja lubie trolli!

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 21:49

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą naprzejś

    Jacek Osiecki wrote:

    > pozostaje przejście dla pieszych. Po kiego rowerzysta ma zsiadać z roweru,
    > jeśli może bezpiecznie przejechać? Tyle że powinien przejechać z rozsądną
    > prędkością...

    ...czyli? (wypowiedź uzasadnij)

    > Problem pojawia się nie tylko przy zielonej strzałce, ale przy wszelkich
    > skrzyżowaniach z sygnalizatorami ogólnymi (nie kierunkowymi).

    Stąd jestem zwolennikiem S-3

    [ciach]

    > zezwolenie. Może policja zamiast stać za krzakiem i łapać za przekroczenie
    > 50km/h na trzypasmowej szosie powinna się skupić na takich mniej efektownych
    > a za to ważniejszych dla bezpieczeństwa sytuacjach?

    Niestety takie propozycje to jak rzucanie grochem o ścianę.

    Drogówka specjalizuje się w radarach.

  • Andrzej Lawa 2006-05-15, 21:55

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzejś

    Jacek Osiecki wrote:

    >> No popatrz. Ja jakoś nie mam z tym większych problemów... Może dlatego,
    >> że przed przejazdem/przejściem się zatrzymuję i rozglądam?
    >
    > Widać nie spotkałeś się z wcale nie tak rzadkim przypadkiem gdy ścieżka
    > rowerowa jest skutecznie zasłonięta żywopłotem, wiatą przystanku albo
    > w inny sposób utrudniona jest widoczność.

    Cóż, ja mam o tyle fory, że silnik mam pod sobą, a nie przed sobą, więc
    mi wystarczy się tylko lekko doprzodu wychylić i już mam widoczność na
    102 :)

    Zasadniczo przy braku widoczności (i pierwszeństwa) powinieneś
    zorganizować sobie pomoc osoby trzeciej. Przy braku takiej możliwości (i
    braku widoczności), gdyby dopadło mnie takie nieszczęście ;-P że
    musiałbym jeździć samochodem osobowym, przesuwałbym się do przodu na
    tyle powolutku, żeby ewentualny rozpędzony inwalida na wózku ;) (lub
    jakiś nielegalny rowerzysta) mnie zauważył. To oczywiście w przypadku
    braku sygnalizacji świetlnej. Przy sygnalizacji poczekałbym do zmiany
    światła.

    >>> 2. Nie istnieje możliwość wyegzekwowania od rowerzystów ograniczenia
    >>> prędkości.
    >
    >> Istnieje. Niemniej jednak mało który rowerzysta jest fizycznie w stanie
    >> przekroczyć ustawowe ograniczenia... Przynajmniej te ogólne.
    >
    > Mam na myśli brak możliwości wyegzekwowania od rowerzystów jazdy
    > z prędkością np. 20km/h 10km/h itp.

    A skąd taki limit? "Bo tak"? "Bo jak mają czelność jechać szybciej, niż
    ja uważam za stosowne?"

    [ciach]

    >> To ja mam prostszy i lepszy sposób - zlikwidować te idiotyczne zielone
    >> strzałki.
    >
    > I do końca sparaliżować ruch w miastach?

    Weź mnie nie rozśmieszaj... Ile samochodów skręci (legalnie!) na
    zielonej strzałce przy zatłoczonym przejściu dla pieszych?

    > Pomyśl - dlaczego np. nie wolno przebiegać przez przejście dla pieszych?

    Zdefiniuj "przebiegać" ;->

    > Może właśnie dlatego, że nie jest to zbyt bezpieczne? Jak dla mnie to
    > w zupełności mi wystarczyłoby gdyby rowerzysta zwolnił do rozsądnej
    > prędkości - niestety nie da się właśnie nakazać mu jazdy z prędkością

    Zdefiniuj "rozsądną prędkość".

    > x km/h, co najwyżej nakazać zatrzymanie się. Ja, gdy jadę rowerem - po
    > prostu przed przejechaniem przez przejście zwalniam tak by mieć pewność
    > że nie będę miał spotkania z samochodem, w razie potrzeby w ogóle się
    > zatrzymuję.

    Ja też, niemniej jednak nie widzę sensu w "karaniu" ograniczeniami
    rowerzystów za bezmyślność kierujących pojazdami mechanicznymi.

    Ci drudzy powinni wreszcie zauważyć, że cały ruch lądowy nie ogranicza
    się do kolei, ciężarówek, samochodów osobowych i pieszych.

    [ciach]

    > Tylko że właśnie przepis zakazujący przejeżdżania przez przejście dla
    > pieszych jest głupi. Co komu szkodzi rowerzysta przejeżdżający z prędkością
    > piechura albo niewiele większą? Niestety przepis wprowadzono, bo zaraz by
    > się znaleźli geniusze śmigający przez przejście z drugą kosmiczną...

    Nie, przepis zakazujący przejeżdżania przez przejście istnieje od dawna
    - ponieważ tak przejście jak i chodniki nie są przeznaczone dla ruchu
    rowerowgo.

    Niestety życie (a konkretnie różne palanty "przyciskające" rowerzystów
    do krawężnia) wymogło na rowerzystach ucieczkę na przejścia dla pieszych.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-16, 08:04

    Re: Spotkanie samochodu

    On 2006-05-15, Andrzej Lawa wrote:
    >
    >> Może właśnie dlatego, że nie jest to zbyt bezpieczne? Jak dla mnie to
    >> w zupełności mi wystarczyłoby gdyby rowerzysta zwolnił do rozsądnej
    >> prędkości - niestety nie da się właśnie nakazać mu jazdy z prędkością
    >
    > Zdefiniuj "rozsądną prędkość".

    A co to jest "zachować szczególną ostrożność"? Tak samo nieostre, ale
    skoro może dotyczyć samochodziarzy, może też dotyczyć rowerzystów -
    mogą przejeżdżać, ale muszą zbliżając się do przejścia "zachować
    szczególną ostrożność". Nie bardzo rozumiem, czemu jadąc ścieżką nagle
    muszą schodzić z roweru, bo przejazdu nie ma i dlaczego nie wymaga się
    od kierowców wysiadania z samochodu lub przynajmniej zatrzymania
    samochodu.

    Renata

  • darecki@wytnij.sobie.to 2006-05-16, 12:12

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzysta na przejsciu dla pieszych

    Pawel W. wrote:
    > Na pl.regionalne.lublin toczy sie zblizona tematycznie dyskusja -
    > wynika z niej /Straz Miejska/ ze rower nie moze poruszac sie po
    > chodniku - jego miejsce jest na ulicy ...
    > Po chodniku moze rower jedynie prowadzic.

    Jak pamietam Prawo o Ruchu Drogowym, to moze, o ile:

    1. nie ma sciezki
    2. na jezdni jest dopuszczona predkosc powyzej 50km/h
    3. nie ma poboocza lub nie nadaje sie do jazdy

    D.

    --
    50 ways to FREAK your roommate:
    30. While your roommate is out, glue your shoes to the ceiling. When
    your roommate walks in, sit on the floor, hold your head, and moan.

  • Jacek Osiecki 2006-05-16, 12:25

    Re: Spotkanie samochodu z

    Dnia Mon, 15 May 2006 21:49:17 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Jacek Osiecki wrote:

    >> pozostaje przejście dla pieszych. Po kiego rowerzysta ma zsiadać z roweru,
    >> jeśli może bezpiecznie przejechać? Tyle że powinien przejechać z rozsądną
    >> prędkością...

    > ...czyli? (wypowiedź uzasadnij)

    Taką, aby dać szansę kierowcom by go zauważyli. A może wolisz nie zmieniać
    obecnych regulacji i obowiązkowo zsiadać z roweru? :)
    A co do rozsądnej prędkości - skoro to przejście dla pieszych, to po prostu
    prędkość przeciętnego piechura (poniżej 10km/h). Nie jest ściśle zdefiniowana,
    tak samo jak nie ma ścisłej definicji pojęcia "zachować szczególną
    ostrożność".

    >> Problem pojawia się nie tylko przy zielonej strzałce, ale przy wszelkich
    >> skrzyżowaniach z sygnalizatorami ogólnymi (nie kierunkowymi).
    > Stąd jestem zwolennikiem S-3

    ... które to S-3 czasami jest przydatne, a czasami w bardzo wyraźny sposób
    utrudnia ruch pieszych i samochodów, wydłuża oczekiwanie na zmianę świateł
    i tworzy korki. Tak samo postawienie jakichkolwiek sygnalizatorów sprawia
    że tworzą się korki - po prostu taki jest koszt regulowania ruchem by
    wszystko było bezpiecznie i nikt nie musiał myśleć :)

    A że da się i bez świateł - proszę: http://www.semtex.pl/artykul.php?id=1991

    :)

    > [ciach]

    >> zezwolenie. Może policja zamiast stać za krzakiem i łapać za przekroczenie
    >> 50km/h na trzypasmowej szosie powinna się skupić na takich mniej efektownych
    >> a za to ważniejszych dla bezpieczeństwa sytuacjach?

    > Niestety takie propozycje to jak rzucanie grochem o ścianę.
    > Drogówka specjalizuje się w radarach.

    ... w dodatku nie tam gdzie jest niebezpiecznie tylko tam gdzie można sobie
    szybko dorobić :(

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • Stasio_Podróżnik 2006-05-16, 12:27

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzystą na prz

    Henry (k) napisał(a):

    > Naucz się czytać - pisał że nikogo nie widzi

    To co on ku*&%*() na drodze robi ?

    > zatrudnić wróżkę które mu powie że zaraz mu jakiś rowerzysta wyskoczy?

    Tak, niczym w reklamie redbula, wyłoni się zza dębu na wysokości
    korony, mocno przyziemi i przy)(*)( w błotnik ...

    > wymusić pierwszeństwo. To że mam zielone i pierwszeństwo to jedno, ale nie
    > mogę się zachowywać jakbym był jedynym użytkownikiem drogi.

    Jakbym nazbyt przejmował się takimi pierdołami jeździłbym za
    wolno, mam zielone - jadę ... Niech się dzieje co chce,
    wsiadając za kółko biorę na siebie ryzyko, że zza niego nie wysiądę.
    --
    |______ Stasio Podróżnik
    o/________\o PMS: 525tds E34 PRRC : RCI2950+LINCOLN+AT 71 Magnum
    (Oo =00= oO) mail: www.tinyurl.com/6qvjz *Pomóż* ! www.pajacyk.pl
    []=******=[] http://skocz.pl/jedz-na-narty - Przemyśl - Tylko w
    nartach !

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 13:12

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzysta na przejsciu dla pieszych

    darecki@wytnij.sobie.to wrote:

    > 2. na jezdni jest dopuszczona predkosc powyzej 50km/h

    Konkretnie limit musi być powyżej limitu dla obszaru zabudowanego.

    Tylko to akurat mało sensowny w praktyce zapis, bo w miastach to
    samochody albo kulają się w korku z prędkością żółwia z reumatyzmem,
    albo grzeją stówą.

  • Jacek Osiecki 2006-05-16, 13:13

    Re: Spotkanie samochodu

    Dnia Mon, 15 May 2006 21:55:13 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):

    > Zasadniczo przy braku widoczności (i pierwszeństwa) powinieneś
    > zorganizować sobie pomoc osoby trzeciej. Przy braku takiej możliwości (i
    > braku widoczności), gdyby dopadło mnie takie nieszczęście ;-P że

    [ciach]

    Oczywiście ;)
    Natomiast wypadałoby żeby ruch w mieście przebiegał sprawnie - i trudno
    żeby tak było jeśli zamiast budować prawidłowo skrzyżowania, przejścia czy
    przejazdy wymagać od uczestników ruchu pomocy osób trzecich ;)

    >>>> 2. Nie istnieje możliwość wyegzekwowania od rowerzystów ograniczenia
    >>>> prędkości.

    >>> Istnieje. Niemniej jednak mało który rowerzysta jest fizycznie w stanie
    >>> przekroczyć ustawowe ograniczenia... Przynajmniej te ogólne.

    >> Mam na myśli brak możliwości wyegzekwowania od rowerzystów jazdy
    >> z prędkością np. 20km/h 10km/h itp.

    > A skąd taki limit? "Bo tak"? "Bo jak mają czelność jechać szybciej, niż
    > ja uważam za stosowne?"

    Taki limit, który pozwoli na przejazd z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.
    Limit ten nazywa się "zachowanie szczególnej ostrożności" i po prostu wymaga
    myślenia również o innych uczestnikach ruchu :)

    > [ciach]

    >>> To ja mam prostszy i lepszy sposób - zlikwidować te idiotyczne zielone
    >>> strzałki.
    >> I do końca sparaliżować ruch w miastach?
    > Weź mnie nie rozśmieszaj... Ile samochodów skręci (legalnie!) na
    > zielonej strzałce przy zatłoczonym przejściu dla pieszych?

    A ile skręci jeśli to przejście nie jest zatłoczone? W Krakowie są miejsca,
    gdzie tylko dzięki zielonej strzałce nie ma paraliżu...

    >> Pomyśl - dlaczego np. nie wolno przebiegać przez przejście dla pieszych?
    > Zdefiniuj "przebiegać" ;->

    A zdefiniuj kodeksowe "wejście bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód".
    Czy to 1m, czy 10m? Zależy od prędkości samochodu? Chyba nie oczekujesz,
    że w kodeksie drogowym będzie podany wzór matematyczny uwzględniający
    wszystkie okoliczności?

    >> Może właśnie dlatego, że nie jest to zbyt bezpieczne? Jak dla mnie to
    >> w zupełności mi wystarczyłoby gdyby rowerzysta zwolnił do rozsądnej
    >> prędkości - niestety nie da się właśnie nakazać mu jazdy z prędkością

    > Zdefiniuj "rozsądną prędkość".

    Bezpieczna prędkość. Pojęcie pojawia się wielokrotnie w KD, a jakoś nie jest
    podane ile ona wynosi w km/h... ;)

    >> x km/h, co najwyżej nakazać zatrzymanie się. Ja, gdy jadę rowerem - po
    >> prostu przed przejechaniem przez przejście zwalniam tak by mieć pewność
    >> że nie będę miał spotkania z samochodem, w razie potrzeby w ogóle się
    >> zatrzymuję.

    > Ja też, niemniej jednak nie widzę sensu w "karaniu" ograniczeniami
    > rowerzystów za bezmyślność kierujących pojazdami mechanicznymi.

    Dlaczego to ma być "karanie"? Po prostu ruch w mieście to nie tylko
    samochody, nie tylko rowery. niektóre manewry są bezpieczniejsze, inne
    - mniej bezpieczne. Przejazd rowerem przez ulicę należy do tych
    niebezpiecznych i po prostu we własnym interesie rowerzysta powinien
    zachować ostrożność. Tak samo jak kierowca na przejeździe kolejowym
    strzeżonym - mimo że przecież niby zapory podniesione...

    > Ci drudzy powinni wreszcie zauważyć, że cały ruch lądowy nie ogranicza
    > się do kolei, ciężarówek, samochodów osobowych i pieszych.

    Natomiast rowerzyści powinni pogodzić się z tym że nie można też mieć
    statusu "świętych krów" - wszyscy mają uważać i przestrzegać przepisów,
    a oni nie? :)

    >> Tylko że właśnie przepis zakazujący przejeżdżania przez przejście dla
    >> pieszych jest głupi. Co komu szkodzi rowerzysta przejeżdżający z prędkością
    >> piechura albo niewiele większą? Niestety przepis wprowadzono, bo zaraz by
    >> się znaleźli geniusze śmigający przez przejście z drugą kosmiczną...

    > Nie, przepis zakazujący przejeżdżania przez przejście istnieje od dawna
    > - ponieważ tak przejście jak i chodniki nie są przeznaczone dla ruchu
    > rowerowgo.

    A co komu szkodzi rowerzysta SPOKOJNIE jadący chodnikiem?

    > Niestety życie (a konkretnie różne palanty "przyciskające" rowerzystów
    > do krawężnia) wymogło na rowerzystach ucieczkę na przejścia dla pieszych.

    Nie, ja np. wolę jechać czasami chodnikiem bo po prostu niewiele mi to
    zmienia a przynajmniej nie utrudniam ruchu samochodom. Tylko że ja nie
    traktuję jeżdżenia (autem czy rowerem, bez znaczenia) jako wyzwania
    i możliwości pokazania kto tu jest szefem, tylko po prostu jako sposób
    przeniesienia się z punktu A do B. Nie zwymyślam rowerzysty za to że jedzie
    metr od krawężnika jeśli faktycznie droga jest tragiczna, sam jak jadę
    rowerem to jadę tak by innym nie utrudniać, masy krytyczne uważam za przejaw
    głupoty itp. itd. Ale ja to truskawki cukrem... ;)

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 13:16

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzejś

    Jacek Osiecki wrote:

    >> ...czyli? (wypowiedź uzasadnij)
    >
    > Taką, aby dać szansę kierowcom by go zauważyli. A może wolisz nie zmieniać

    W przypadku niektórych kierowców oznacza to 0km/h i wielką, odblaskową
    flagę.

    > obecnych regulacji i obowiązkowo zsiadać z roweru? :)

    Na ścieżce rowerowej nie muszę. A chodnikiem i tak zasadniczo mi nie
    wolno, więc co mi tam dodatkowy zakaz co do przejścia?

    > A co do rozsądnej prędkości - skoro to przejście dla pieszych, to po prostu
    > prędkość przeciętnego piechura (poniżej 10km/h). Nie jest ściśle zdefiniowana,

    O, i to jest sensowna sugestia :)

    [ciach]

    > ... które to S-3 czasami jest przydatne, a czasami w bardzo wyraźny sposób
    > utrudnia ruch pieszych i samochodów, wydłuża oczekiwanie na zmianę świateł
    > i tworzy korki. Tak samo postawienie jakichkolwiek sygnalizatorów sprawia

    Korki tworzą się i bez tego. I często właśnie brak S-3 je pogarsza (bo
    matoły skręcają w lewo nie mając na to miejsca ni czasu, a potem
    blokują całe skrzyżowanie).

    [ciach]

    >> Niestety takie propozycje to jak rzucanie grochem o ścianę.
    >> Drogówka specjalizuje się w radarach.
    >
    > ... w dodatku nie tam gdzie jest niebezpiecznie tylko tam gdzie można sobie
    > szybko dorobić :(

    Niestety.

  • Jacek Osiecki 2006-05-16, 14:05

    Re: Spotkanie samochodu

    Dnia Tue, 16 May 2006 13:16:43 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Jacek Osiecki wrote:

    >>> ...czyli? (wypowiedź uzasadnij)
    >> Taką, aby dać szansę kierowcom by go zauważyli. A może wolisz nie zmieniać
    > W przypadku niektórych kierowców oznacza to 0km/h i wielką, odblaskową
    > flagę.

    Przede wszystkim to kierowcy nie przywykli jeszcze do przejazdów rowerowych.
    Na przejeździe spodziewają się przede wszystkim pieszych, rzadko pamiętają
    by spojrzeć znacznie dalej czy ktoś tam nie cwałuje w kierunku drogi...
    Przydałaby sie akcja uświadamiająca, razem ze zmianą znaku informującego
    o przejściu z przejazdem dla rowerów - po prostu zbyt mało się różni od
    standardowego znaku umieszczanego przy przejściach.

    >> obecnych regulacji i obowiązkowo zsiadać z roweru? :)
    > Na ścieżce rowerowej nie muszę. A chodnikiem i tak zasadniczo mi nie
    > wolno, więc co mi tam dodatkowy zakaz co do przejścia?

    Ogólny zakaz jazdy po chodnikach jest równie bezsensowny jak zakaz
    przejeżdżania rowerem przez przejścia dla pieszych. Nie ma niczego złego
    w jeździe rowerem po chodniku, jeśli rowerzysta zachowa ostrożność i nie
    będzie szarżował.

    >> ... które to S-3 czasami jest przydatne, a czasami w bardzo wyraźny sposób
    >> utrudnia ruch pieszych i samochodów, wydłuża oczekiwanie na zmianę świateł
    >> i tworzy korki. Tak samo postawienie jakichkolwiek sygnalizatorów sprawia

    > Korki tworzą się i bez tego. I często właśnie brak S-3 je pogarsza
    > (bo matoły skręcają w lewo nie mając na to miejsca ni czasu, a potem
    > blokują całe skrzyżowanie).

    ... a gdy wkońcu się wprowadza S-3 to nagle skręt w lewo zamiast trwać
    minutę, to trwa trzy ;) A przejazd na wprost oznacza stanie w korkach.
    Dużo lepszy efekt od wprowadzania sygnalizatorów kierunkowych przyniesie
    skłonienie kierowców (np. poprzez ustawienie kamer) do zachowywania się
    zgodnie z przepisami... tylko że to jest niestety droższe.

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • JaromirD 2006-05-16, 16:00

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzysta na przejsciu dla pieszych

    Andrzej Lawa wrote:

    > darecki@wytnij.sobie.to wrote:
    >
    >> 2. na jezdni jest dopuszczona predkosc powyzej 50km/h
    >
    > Konkretnie limit musi być powyżej limitu dla obszaru zabudowanego.
    >
    > Tylko to akurat mało sensowny w praktyce zapis, bo w miastach to
    > samochody albo kulają się w korku z prędkością żółwia z reumatyzmem,
    > albo grzeją stówą.

    Dokładnie to jest tak:
    Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
    jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
    1. opiekuje się on osobą w wieku do 10 lat kierującą rowerem lub
    2. szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
    prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje
    wydzielonej drogi dla rowerów.

    Z 2 wynika, że w miastach nie wolno jeździć po chodnikach... w dzień.

    Od siebie dodam, że nie odważyłbym się jechać po ulicy w mieście na rowerze
    nawet jeśli chodnik miałby mniej niż 2 m. Jak łatwo sprawdzić, ograniczenie
    prędkości sobie a kierowcy sobie. Do rzadkości należą jadący 60 km/h,
    większość co najmniej 70, albo i więcej.

    JaromirD

    --
    Odpowiadając zamień "q" ma "o".

  • Renata Gołębiowska 2006-05-16, 16:01

    Re: Spotkanie samochodu

    On 2006-05-16, Andrzej Lawa wrote:
    >
    >> obecnych regulacji i obowiązkowo zsiadać z roweru? :)
    >
    > Na ścieżce rowerowej nie muszę.

    Są ścieżki, które kończą się przed przejściem i zaczynają tuż za. W
    takiej sytuacji zgodnie z prawem musisz zejść z roweru. Kompletny
    bezsens, uciążliwość i szykanowanie rowerzystów.

    >A chodnikiem i tak zasadniczo mi nie
    > wolno, więc co mi tam dodatkowy zakaz co do przejścia?

    Czasem wolno, a wtedy, gdy niewolno, to na ulicy i tak nikt
    nie przestrzega przepisów, w tym tego kluczowego o ograniczeniu
    prędkości do 60km/h (50?), więc w obecnej sytuacji zakaz jazdy po
    chodniku jest kompletnie bez sensu.

    Renata

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 16:15

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejś

    Renata Gołębiowska wrote:

    > A co to jest "zachować szczególną ostrożność"? Tak samo nieostre, ale
    > skoro może dotyczyć samochodziarzy, może też dotyczyć rowerzystów -
    > mogą przejeżdżać, ale muszą zbliżając się do przejścia "zachować
    > szczególną ostrożność".

    No i muszą. Po co dodatkowo pisać o 'rozsądnej prędkości'? Dla jaj? ;)

    > Nie bardzo rozumiem, czemu jadąc ścieżką nagle
    > muszą schodzić z roweru, bo przejazdu nie ma

    Jak jest ścieżka - musi być i przejazd. Chyba że znowu coś planista lub
    wykonawca spartolili.

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 16:24

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejś

    Jacek Osiecki wrote:

    > Przede wszystkim to kierowcy nie przywykli jeszcze do przejazdów rowerowych.

    Ich błąd.

    > Na przejeździe spodziewają się przede wszystkim pieszych, rzadko pamiętają
    > by spojrzeć znacznie dalej czy ktoś tam nie cwałuje w kierunku drogi...

    Bo oni ogólnie nie myślą ani nie patrzą. Klapki na oczach, komórka przy
    uchu, a jeszcze czasem podczas jazdy zupki żrą (autentyczne przypadki, i
    to kontrastowe: TIRowiec pędzący przez jakąś wiochę oraz kierofca
    maluszka na katowickiej za Jankami - obaj żarli zupkę i kierowali
    klatą). I taki stworek myślisz że się rozejrzy? Tylko instynkt
    samozachowawczy sprawia, że _czasem_ rozglądają się na skrzyżowaniach
    równorzędnych i (nieco częściej) przejazdach kolejowych.

    Jakby rowery takie pojazdy bez strat włąsnych przecinały na pół, to by
    się raz-dwa nauczyli rozglądać ;->

    > Przydałaby sie akcja uświadamiająca, razem ze zmianą znaku informującego
    > o przejściu z przejazdem dla rowerów - po prostu zbyt mało się różni od
    > standardowego znaku umieszczanego przy przejściach.

    Eeetam... Od lat trwa akcja uświadamiająca o tym, żeby nie siadać
    uchlanym za kierownicą i co?

    Poza tym rowerzyści to nie jest zjawisko nowe i przejeżdżali przejściami
    zanim pojawiły się przejazdy. Jeśli patafianki do tej pory sobie nie
    uświadomiły, że rowery istnieją, to sformalizowanie/zalegalizowanie
    przejazdół rowerowych niczego nie zmieni.

    >>> obecnych regulacji i obowiązkowo zsiadać z roweru? :)
    >> Na ścieżce rowerowej nie muszę. A chodnikiem i tak zasadniczo mi nie
    >> wolno, więc co mi tam dodatkowy zakaz co do przejścia?
    >
    > Ogólny zakaz jazdy po chodnikach jest równie bezsensowny jak zakaz
    > przejeżdżania rowerem przez przejścia dla pieszych. Nie ma niczego złego
    > w jeździe rowerem po chodniku, jeśli rowerzysta zachowa ostrożność i nie
    > będzie szarżował.

    Z tym się zgadzam. Ale prawo jest prawo. I w razie jak mnie się patrol
    będzie czepiał, powołam się na stan wyższej konieczności ("no przecież
    na jezdni to mnie zaraz rozjadą - pan władza sam po patrzy jak pędzą i
    wyprzedzają").

    [ciach]

    > ... a gdy wkońcu się wprowadza S-3 to nagle skręt w lewo zamiast trwać
    > minutę, to trwa trzy ;) A przejazd na wprost oznacza stanie w korkach.
    > Dużo lepszy efekt od wprowadzania sygnalizatorów kierunkowych przyniesie
    > skłonienie kierowców (np. poprzez ustawienie kamer) do zachowywania się
    > zgodnie z przepisami... tylko że to jest niestety droższe.

    Jeszcze lepsze byłby skrzyżowania bezkolizyjne, ale to już koszta
    kosmiczne ;->

    Albo lekka reorganizacja ruchu i polikwidowanie gdzie się da skrętów w
    lewo w ogóle. Zwłaszcza, że często niewiel wolniej (a może i szybciej)
    będzie objechać cały "blok" ulic robiąc zamiast jednego skrętu w lewo 3
    w prawo.

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 16:27

    Re: Spotkanie samochodu z rowerzysta na przejsciu dla pieszych

    JaromirD wrote:

    > Od siebie dodam, że nie odważyłbym się jechać po ulicy w mieście na rowerze
    > nawet jeśli chodnik miałby mniej niż 2 m. Jak łatwo sprawdzić, ograniczenie
    > prędkości sobie a kierowcy sobie. Do rzadkości należą jadący 60 km/h,
    > większość co najmniej 70, albo i więcej.

    Tu się przyznam, że w zależności od okoliczności jadę raczej 80-90, ale
    za to przy wyprzedzaniu trzymam dystans zdrowo ponad metr od
    rowerzystów. Mi łatwo ;->

    Na usprawiedliwienie dodam, że motocykl to też jednoślad i jakbym jechał
    przepisowe 50 (albo choćby 60) to ciągle by mnie jakieś palanty
    "przyciskały do krawężnika".

  • Andrzej Lawa 2006-05-16, 16:28

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejś

    Renata Gołębiowska wrote:

    > Są ścieżki, które kończą się przed przejściem i zaczynają tuż za. W
    > takiej sytuacji zgodnie z prawem musisz zejść z roweru. Kompletny
    > bezsens, uciążliwość i szykanowanie rowerzystów.

    Raczej błąd oznakowania/oszczędnosć farby ;)

  • mvoicem 2006-05-16, 18:43

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzej

    Jacek Osiecki napisał(a):
    [ciach]
    >
    > ... a gdy wkońcu się wprowadza S-3 to nagle skręt w lewo zamiast trwać
    > minutę, to trwa trzy ;) A przejazd na wprost oznacza stanie w korkach.
    > Dużo lepszy efekt od wprowadzania sygnalizatorów kierunkowych przyniesie
    > skłonienie kierowców (np. poprzez ustawienie kamer) do zachowywania się
    > zgodnie z przepisami... tylko że to jest niestety droższe.

    No nie wiem czy droższe .... myślę że koszt zamontowania kamery by się
    sfinansował w kilka dni - z mandatów.

    p. m.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-16, 18:51

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejściu

    On 2006-05-16, Andrzej Lawa wrote:
    > Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >> Są ścieżki, które kończą się przed przejściem i zaczynają tuż za. W
    >> takiej sytuacji zgodnie z prawem musisz zejść z roweru. Kompletny
    >> bezsens, uciążliwość i szykanowanie rowerzystów.
    >
    > Raczej błąd oznakowania/oszczędnosć farby ;)

    Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    szykanowanie rowerzystów.

    Renata

  • mvoicem 2006-05-16, 18:52

    [OT]Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą nap

    Renata Gołębiowska napisał(a):
    [....]
    > Czasem wolno, a wtedy, gdy niewolno, to na ulicy i tak nikt
    > nie przestrzega przepisów, w tym tego kluczowego o ograniczeniu
    > prędkości do 60km/h (50?), więc w obecnej sytuacji zakaz jazdy po
    > chodniku jest kompletnie bez sensu.

    Ostatnio jechałem na trasie Świecko - Lublin - czyli prawie cała Polska
    w szerz. Jako że mi się strasznie nie śpieszyło, postanowiłem jechać
    oryginalnie - prawie zgodnie z przepisami (czyli nie szybciej niż
    ograniczenie + 15km/h)

    :). Przez całe bite 12 godzin tylko dwa czy trzy samochody mnie nie
    wyprzedziły.

    Wniosek:
    - prawie nikt nie przestrzega przepisów (oprócz tych dwóch trzech
    samochodów - bo ja jechałem jednak permanentnie przekraczając prędkość).

    - jakby zaostrzyć przepisy - nikomu by to nie przeszkadzało - bo i tak
    nikt tego nie przestrzega.


    Gdyby tak postawić na trasie chociaż kilka fotoradarów, który by cykał
    za *każde* przekroczenie prędkości (a nie tylko o 100km/h), tak żeby
    niemożliwa była jazda ograniczenie+troche przez całą Polskę bez
    zarobienia mandatu

    - fotoradar na ruchliwej trasie zwróciłby się w parę godzin
    - ludzie by zauważyli że są jakieś przepisy - często bzdurne, i wtedy
    mieliby większą motywację żeby coś wymusić na rządzących. Albo zmianę
    przepisów, albo poprawę warunków na drodze.

    p. m.

  • Renata Gołębiowska 2006-05-16, 19:35

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejściu

    On 2006-05-16, Andrzej Lawa wrote:
    > Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >> A co to jest "zachować szczególną ostrożność"? Tak samo nieostre, ale
    >> skoro może dotyczyć samochodziarzy, może też dotyczyć rowerzystów -
    >> mogą przejeżdżać, ale muszą zbliżając się do przejścia "zachować
    >> szczególną ostrożność".
    >
    > No i muszą. Po co dodatkowo pisać o 'rozsądnej prędkości'? Dla jaj? ;)

    Nie napisałam, żeby dodawać do tego "rozsądną prędkość?. Napisałam, że
    "rozs. prędk." jest tak samo nieostra, jak używana w PoRD "szczególna
    ostrożność" i skoro samochodziarzom się ufa, że ją zastosują, to i
    rowerzystom powinno.

    >> Nie bardzo rozumiem, czemu jadąc ścieżką nagle
    >> muszą schodzić z roweru, bo przejazdu nie ma
    >
    > Jak jest ścieżka - musi być i przejazd. Chyba że znowu coś planista lub
    > wykonawca spartolili.

    Jak pisałam, ścieżka kończy się przed skrzyżowaniem, a zaczyna tuż za.

    Renata

  • Andrzej Lawa 2006-05-17, 13:32

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzej

    mvoicem wrote:

    > No nie wiem czy droższe .... myślę że koszt zamontowania kamery by się
    > sfinansował w kilka dni - z mandatów.

    Zakładasz 100% i natychmiastową ściągalność mandatów.

    Ale jakby 90% kierowców nagle dostało dziesiątki mandatów (i punktów),
    to myślisz, że to by tak bezboleśnie przeszło?

    A sprowokowanie ogólnokrajowego buntu z powodu przekraczania prędkości
    to już straszna głupota ;)

  • Andrzej Lawa 2006-05-17, 13:33

    Re: Spotkanie samochoduzrowerzystą naprzejś

    Renata Gołębiowska wrote:

    > Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    > znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    > szykanowanie rowerzystów.

    O, jak rany... Gdzie coś takiego stoi?

  • Jacek Osiecki 2006-05-17, 14:56

    Re: Spotkanie

    Dnia Wed, 17 May 2006 13:33:06 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Renata Gołębiowska wrote:

    >> Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    >> znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    >> szykanowanie rowerzystów.

    > O, jak rany... Gdzie coś takiego stoi?

    Pewnie tam, gdzie ścieżka jest poprowadzona tak że stwarza zagrożenie...
    W Krakowie widziałem jedno takie miejsce: Auta wyjeżdżają spod mostu
    i włączają się pod sporym kątem (tzn. dalekim od prostopadłego wjazdu)
    w ulicę dojazdową/wyjazdową mostu. Mostem i potem ulicą biegnie też ścieżka
    rowerowa. Widoczność jest fatalna, bo rowerzystę zasłaniają barierki
    zewnętrzne mostu a auta z kolei zasłania barierka między chodnikiem/ścieżką
    a jezdnią na moście... Profil mostu jest taki, że niektórzy geniusze mogliby
    się rozpędzić rowerem do 40-60km/h. Auta wyjeżdżają też "znienacka", bo ta
    droga dojazdowa się dosyć stromo wznosi.

    Krótko mówiąc: idealny przykład miejsca, gdzie przejazdu rowerowego być nie
    powinno... Innymi słowy - skrzyżowanie do bani ;)

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • Renata Gołębiowska 2006-05-17, 15:42

    Re: Spotkanie

    On 2006-05-17, Andrzej Lawa wrote:
    > Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >> Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    >> znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    >> szykanowanie rowerzystów.
    >
    > O, jak rany... Gdzie coś takiego stoi?

    Cała (chyba) Dolina Służewiecka.

    Renata

  • Renata Gołębiowska 2006-05-17, 15:49

    Re: Spotkanie

    On 2006-05-17, Jacek Osiecki wrote:
    > Dnia Wed, 17 May 2006 13:33:06 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    >> Renata Gołębiowska wrote:
    >
    >>> Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    >>> znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    >>> szykanowanie rowerzystów.
    >
    >> O, jak rany... Gdzie coś takiego stoi?
    >
    > Pewnie tam, gdzie ścieżka jest poprowadzona tak że stwarza zagrożenie...

    Nie stwarza.

    > W Krakowie widziałem jedno takie miejsce: Auta wyjeżdżają spod mostu
    > i włączają się pod sporym kątem (tzn. dalekim od prostopadłego wjazdu)
    > w ulicę dojazdową/wyjazdową mostu. Mostem i potem ulicą biegnie też ścieżka
    > rowerowa. Widoczność jest fatalna, bo rowerzystę zasłaniają barierki

    Nic nie zasłania, widoczność idealna, a uliczki, przez które
    należałoby przeprowadzić rower to np. wjazd na działki, czyli prawie
    nikt nie jeździ, a jak jeździ to wolno, bo zaraz za skrętem jest
    brama, którą trzeba otworzyć/zamknąć; wjazd/wyjazd z myjni
    samochodowej; wjazd/wyjazd ze stacji benzynowej.
    Pisałam wcześniej, że to Dolina Służewiecka i al. Sikorskiego (W-wa),
    strona północna, można sprawdzić naocznie: żadnych krzaków, żadnych mostów,
    żadnych tuneli i poza Wilanowską żadnych "przelotowych" skrzyżowań. To
    ostatnie zresztą można sprawdzić łatwo na mapie.

    Nie widzę innego powodu, jak ułatwianie życia samochodziarzom i
    szykanowanie rowerzystów. Oszczędności nie było, a wręcz pewnie
    przeciwnie - za każdym razem trzeba było dostawić po dwa znaki.


    Renata

  • Renata Gołębiowska 2006-05-17, 15:51

    Re: Spotkanie

    On 2006-05-17, Renata Gołębiowska wrote:
    > On 2006-05-17, Andrzej Lawa wrote:
    >> Renata Gołębiowska wrote:
    >>
    >>> Nie błąd oznakowania, bo stoi znak końca ścieżki, a po kilku metrach
    >>> znak początku ścieżki. Takie ułatwianie życia samochodziarzom i
    >>> szykanowanie rowerzystów.
    >>
    >> O, jak rany... Gdzie coś takiego stoi?
    >
    > Cała (chyba) Dolina Służewiecka.

    Spojrzałam na mapę za Wilanowską to to już się nazywa al. Sikorskiego.
    Strona północna, ale po południo pewnie też tak jest.

    Renata

  • mvoicem 2006-05-17, 16:22

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzej

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > mvoicem wrote:
    >
    >> No nie wiem czy droższe .... myślę że koszt zamontowania kamery by się
    >> sfinansował w kilka dni - z mandatów.
    >
    > Zakładasz 100% i natychmiastową ściągalność mandatów.

    No wiadomo że nie 100% i nie natychmiastowa, ale by była. Problem tylko
    czy prawo zezwala na finansowanie fotoradaru/kamery z pieniędzy
    uzyskanych za jego/jej pomocą....

    >
    > Ale jakby 90% kierowców nagle dostało dziesiątki mandatów (i punktów),
    > to myślisz, że to by tak bezboleśnie przeszło?

    tylko 90%? Ja stawiam na 99%.

    >
    > A sprowokowanie ogólnokrajowego buntu z powodu przekraczania prędkości
    > to już straszna głupota ;)

    ale w końcu może trzeba. Bo na naszych drogach jest zupełnie
    rozminięcie się prawa z praktyką. Przepisy się zaostrzają, kierowcom to
    nie przeszkadza bo i tak olewają przepisy, Policja olewa łamanie
    przepisów i łapie tylko co grubsze przypadki żeby nie było że nic nie
    robią.

    Przykład: jest droga która była remontowana. Postawiono ograniczenie do
    30/h. Remont drogi skończył się prawie rok temu, znak został.

    Wszyscy jeżdżą tam nie mniej niż 70. Moja Mama zaczepiła kiedyś
    jakiegoś policjanta na tej drodze i sie zapytała co z tym znakiem.
    Człowiek był totalnie zaskoczony w czym problem, bo przecież "oni tam
    nie łapią".

    p. m.

  • Andrzej Lawa 2006-05-17, 23:27

    Re: Spotkaniesamochoduzrowerzystą naprzejśc

    Jacek Osiecki wrote:

    > Pewnie tam, gdzie ścieżka jest poprowadzona tak że stwarza zagrożenie...
    > W Krakowie widziałem jedno takie miejsce: Auta wyjeżdżają spod mostu
    > i włączają się pod sporym kątem (tzn. dalekim od prostopadłego wjazdu)
    > w ulicę dojazdową/wyjazdową mostu. Mostem i potem ulicą biegnie też ścieżka

    Jak się włączają, to są podporządkowani - należałoby ustawić tam znak
    STOP, a nie karać rowerzytstów.

  • Andrzej Lawa 2006-05-17, 23:34

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzej

    mvoicem wrote:

    >> Ale jakby 90% kierowców nagle dostało dziesiątki mandatów (i punktów),
    >> to myślisz, że to by tak bezboleśnie przeszło?
    >
    > tylko 90%? Ja stawiam na 99%.

    Tym bardziej.

    >> A sprowokowanie ogólnokrajowego buntu z powodu przekraczania prędkości
    >> to już straszna głupota ;)
    >
    > ale w końcu może trzeba. Bo na naszych drogach jest zupełnie
    > rozminięcie się prawa z praktyką. Przepisy się zaostrzają, kierowcom to
    > nie przeszkadza bo i tak olewają przepisy, Policja olewa łamanie
    > przepisów i łapie tylko co grubsze przypadki żeby nie było że nic nie
    > robią.

    W praktyce sprawdza się to nienajgorzej, póki ktoś władzy nie podpadnie,
    bo wtedy po paru minutach jazdy za delikwentem "tajny funkcjonariusz" ma
    na kamerze nagrane tyle drobnych wykroczeń, że limit punktów się
    skończy... I władza ma "haka".

    > Przykład: jest droga która była remontowana. Postawiono ograniczenie
    > do 30/h. Remont drogi skończył się prawie rok temu, znak został.

    Należy zgłosić taki bezsensowny znak do zarządcy drogi.

    > Wszyscy jeżdżą tam nie mniej niż 70. Moja Mama zaczepiła kiedyś
    > jakiegoś policjanta na tej drodze i sie zapytała co z tym znakiem.
    > Człowiek był totalnie zaskoczony w czym problem, bo przecież "oni tam
    > nie łapią".

    Łapią, nie łapią - gorzej, jak ktoś zignoruje taki znak przed jakiś
    trudnym zakrętem, np. takim który wygląda na łagodny, a potem się zacieśnia.

    Dlatego ja na wszelki wypadek nie patrzę na oficjalne ograniczenia tylko
    na zakrętach jadę tak, jak wzrok sięga, czyli często poniżej limitu ;->

  • Jacek Osiecki 2006-05-18, 00:36

    Re:

    Dnia Wed, 17 May 2006 23:27:52 +0200, Andrzej Lawa napisał(a):
    > Jacek Osiecki wrote:

    >> Pewnie tam, gdzie ścieżka jest poprowadzona tak że stwarza zagrożenie...
    >> W Krakowie widziałem jedno takie miejsce: Auta wyjeżdżają spod mostu
    >> i włączają się pod sporym kątem (tzn. dalekim od prostopadłego wjazdu)
    >> w ulicę dojazdową/wyjazdową mostu. Mostem i potem ulicą biegnie też ścieżka

    > Jak się włączają, to są podporządkowani - należałoby ustawić tam znak
    > STOP, a nie karać rowerzytstów.

    STOP niewiele pomoże. Żeby cokolwiek zobaczyć (a zwłaszcza jadącego jak
    wariat rowerzystę), trzeba by się wysunąć już na tę ścieżkę.

    Pozdrawiam,
    --
    Jacek Osiecki joshua@ceti.pl GG:3828944
    "Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
    (c) Tomasz Olbratowski 2004

  • mvoicem 2006-05-18, 00:59

    Re: Spotkanie samochodu zrowerzystą naprzej

    Andrzej Lawa napisał(a):
    > mvoicem wrote:
    >
    >>> Ale jakby 90% kierowców nagle dostało dziesiątki mandatów (i
    >>> punktów), to myślisz, że to by tak bezboleśnie przeszło?
    >>
    >> tylko 90%? Ja stawiam na 99%.
    >
    > Tym bardziej.
    >
    >>> A sprowokowanie ogólnokrajowego buntu z powodu przekraczania
    >>> prędkości to już straszna głupota ;)
    >>
    >> ale w końcu może trzeba. Bo na naszych drogach jest zupełnie
    >> rozminięcie się prawa z praktyką. Przepisy się zaostrzają, kierowcom
    >> to nie przeszkadza bo i tak olewają przepisy, Policja olewa łamanie
    >> przepisów i łapie tylko co grubsze przypadki żeby nie było że nic nie
    >> robią.
    >
    > W praktyce sprawdza się to nienajgorzej, póki ktoś władzy nie podpadnie,
    > bo wtedy po paru minutach jazdy za delikwentem "tajny funkcjonariusz" ma
    > na kamerze nagrane tyle drobnych wykroczeń, że limit punktów się
    > skończy... I władza ma "haka".

    No ale społeczeństwo się uczy totalnego olewania przepisów na drodze, a
    potem przenosi to na resztę życia.

    Poza tym prawo nie powinno działać na zasadzie że złapać jednego
    winnego i dowalić mu tak żeby inni mieli nauczkę, tylko na tym, żeby
    człowiek łamiąc przepisy mógł z dużym prawdopodobieństwem spodziewać się
    kary, choćby łagodnej.

    Oczywiście - skupić się przede wszystkim na tych którzy stwarzają
    największe zagrożenie, ale nie tylko na tych.

    [...]
    >
    >> Wszyscy jeżdżą tam nie mniej niż 70. Moja Mama zaczepiła kiedyś
    >> jakiegoś policjanta na tej drodze i sie zapytała co z tym znakiem.
    >> Człowiek był totalnie zaskoczony w czym problem, bo przecież "oni tam
    >> nie łapią".
    >
    > Łapią, nie łapią - gorzej, jak ktoś zignoruje taki znak przed jakiś
    > trudnym zakrętem, np. takim który wygląda na łagodny, a potem się
    > zacieśnia.

    Właśnie to mam na myśli. Człowiek tyle się napatrzy głupich znaków
    takich jak ten, czy ostrzeżenia o ostrym zakręcie przed zakrętem który
    jest łagodny jak niemowle, że jego wrażliwość na znaki poważnie się stępia.

    p. m.

Porady prawne e-prawnik.pl:


Pomoc prawna online

Opinie naszych klientów

  • Ewe

    ocena usługi:

    Bardzo szybko i rzeczowo. Polecam
  • Marlena

    ocena usługi:

    Bardzo profesjonalna i wyczerpująca odpowiedź. Porada prawna pozwoliła mi rozwiązać problem. Dziękuję i polecam.
  • Krystian

    ocena usługi:

  • Mania

    ocena usługi:

    Odpowiedż szybka i konkretna bez zawiłości prawniczych
  • Andrzej

    ocena usługi:

    Dziękuję za profesjonalną i zrozumiałą odpowiedż
  • Bogusław

    ocena usługi:

    Dziękuję za wyczerpującą opinię.
  • Elżbieta W.

    ocena usługi:

    Dziękuję za wyczerpującą opinię.
  • Elżbieta W.

    ocena usługi:

    Dziękuję za wyczerpującą opinię.
  • Marcin

    ocena usługi:

    Dziękuję za sprawna i rzeczowa odpowiedz. Pozdrawiam
  • 5

    ocena usługi:

    Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź. Dziękuję
  • Rafał

    ocena usługi:

    Dzień dobry, Dziękuję za poradę prawną przygotowaną przez Państwa prawnika. Oceniam ją bardzo pozytywnie we wszystkich aspektach zawartych w ankiecie. W szczególności - obok przytoczenia wszystkich aktów stanowiących podstawę prawną dotyczącą mojej sprawy - istotna jest dla mnie rekomendacja z Państwa strony jak się zachować i jakie działania podjąć (a jakich zaniechać) w relacji z urzędem gminy, którego moja sprawa dotyczy. Dziękuję za pomoc. Zdecydowanie skorzystam z Państwa usług w przyszłości, jeśli tylko znajdę się w sytuacji wymagającej konsultacji prawnej.
  • Monika

    ocena usługi:

    Bardzo szybko i profesjonalnie , dziękuję
  • Bartek

    ocena usługi:

  • Winanda G.

    ocena usługi:

    Z porady prawne korzystam po raz kolejny. Bardzo pomocna opinia prawna, stosunkowo szybko i za przystęną cenę. Na każdym etapie sprawy służą fachową pomocą, co w moim przypadku osoby starszej, jest bardzo ważne. Szczerze polecam.
  • Grzegorz

    ocena usługi:

  • Marek

    ocena usługi:

  • Radosław

    ocena usługi:

    Korzystałem już z wielu porad prawnych, w różnych sprawach. Za każdym razem uzyskałem właściwą i profesjonalną opinię która pozwoliła załatwić mi każdą trudną sprawę.


Podobne wątki



Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zadaj pytanie – porady prawne w 24h już od 30zł

* pola wymagane