Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

W pewnej sprawie karnej pojawił się problem, od kiedy liczyć termin przedawnienia przestępstwa zniesławienia (art. 212 k.k.) polegającego na umieszczeniu wpisu na stronie internetowej – czy od chwili umieszczenia wpisu, czy dopiero od chwili, w której ten wpis zostanie usunięty? Zniesławienie jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego i terminy przedawnienia są tu dość krótkie (art. 101 § 2 k.k.). Sprawa w formie pytania prawnego trafiła aż do Sądu Najwyższego, który odmówił podjęcia uchwały, ale stwierdził, że

Chwilą popełnienia przestępstwa określonego w art. 212 § 2 k.k., polegającego na umieszczeniu w sieci internet treści o charakterze zniesławiającym, jest chwila dokonania danego wpisu, a nie jego usunięcia.

SN wpierw wyjaśnił, że – niezależnie od ujęcia teoretycznego – zniesławienie nie jest przestępstwem trwałym. Nie składa się bowiem z wielu zachowań (jak np. znęcanie się nad rodziną), tylko z jednego konkretnego komunikatu, nie polega też na utrzymywaniu stanu bezprawnego przed określony czas (jak np. nielegalne posiadanie broni). Jak zauważył SN: "stanu utrzymywania w sieci internet umieszczonej tam przez sprawcę treści zniesławiającej ustawa nie uznaje za bezprawny". SN przywołał tu – za Prokuratorem Generalnym – przykład zniesławienia w prasie. Archiwalne egzemplarze gazety są przecież przetrzymywane w bibliotekach, ale nie oznacza to, że przestępstwo zniesławienia trwa aż do zniszczenia ostatniego z nich. Oczywiście dopóki wpis jest dostępny na stronie WWW, prawa pokrzywdzonego są naruszane. Ale zniesławienie to przestępstwo formalne, co oznacza, że liczy się tu samo narażenie, a nie rzeczywisty skutek (i to, jak długo on trwa).

Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2010 roku, sygn. akt I KZP 7/10

Obserwuj nas na:

Potrzebujesz porady prawnej?

KOMENTARZE (17)

Mirosław Nalezińs

3.11.2017 16:8:26

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

W ostatnich miesiącach rząd PiS obiecuje zajecie się sknoconymi sprawami sądowymi. Czy zatem można przekazać do ponownego rozpatrzenia sprawę IC692/09, w której popełniono szereg błędów (sędzia i adwokat pisarki M.Ch.) i wydano omyłkowy wyrok, przymykając oko na fałszerstwo internetowe tej pani oraz na fałszerstwo sądowe jej adwokata? Także Pomorska Izba Adwokacka w Gdańsku całkowicie zignorowała informację o fałszerstwie tego adwokata. Istotnie, za sądy należałoby się w wielu przypadkach solidnie zabrać...

my

28.7.2014 22:5:57

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Mało to psycholi ma nagrody Nobla? Istotne jest, czy ma rację, a nie czy jest psycholem...

ja

29.5.2014 13:39:54

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

ten facet to jakiś psychol! sam ze sobą gada!

MirosławNalezińsk

4.5.2014 19:6:18

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Niniejszym składam podziękowanie Naczelnemu portalu AferyPrawa.eu, czyli p. Zdzisławowi Raczkowskiemu, który uprzejmy był zamieszczać moje artykuły na temat dziwnego postępowania trójmiejskiej pisarki, w tym jej błąkania się po sądach z powodu rzekomego jej zniesławiania przeze mnie (rzekomego, bowiem parokrotnie sądy to zdementowały), choć ona sama pomawiała mnie o bycie jakimś Kawalcem i dopuściła się nawet sfałszowania podpisu. Pan Zdzisław od samego początku twierdził, że nie może zapaść wyrok skazujący w sprawie tylko dlatego, że ktoś subiektywnie uznał, że inny ktoś go obraził. Obrazą nie jest bowiem kulturalne omawianie i komentowanie czyjegokolwiek zachowania, niezależnie, czy jest to papież, czy nawet sama owa znana pisarka... Tym razem polska Temida stanęła na wysokości zadania, przynajmniej w dziedzinie pomawiania, za co serdecznie dziękuję gdańskim sędziom (z wyjątkiem sędziego od niechlubnej pierwszej sprawy, czyli IC692/09). Zainteresowanych Czytelników informuję, że wszystkie moje artykuły napisane na początku 2009 a zgłoszone przez pisarkę do sądów z wnioskiem o uznanie ich przestępczego charakteru (art. 212 Kk) nie zostały przez sądy uznane za takowe, a to oznacza, że tak pisarka, jak jej szanowny adwokat, nie mieli większego pojęcia o problematyce pomówień w mediach i o prawie autorskim. Jednym słowem - moje zakwestionowane artykuły nie będą zdjęte z internetu, a jeśli jakikolwiek admin je skasował, może spokojnie je ponownie zamieścić na swoim portalu.

Mirnal

2.4.2014 23:53:28

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się krzywda; zasada prawna stwierdzająca, że jeżeli ktoś dobrowolnie wystawił się na szkodę, nie może dochodzić roszczeń z tego tytułu. Jeśli ktoś dobrowolnie publicznie zamieszcza parę przaśnych żarcików pośród całkiem wulgarnych, to musi się liczyć z tym, że ktoś wykorzysta jego wrodzoną ufność i omówi te czyny w internecie, co może narazić na jakąś szkodę (choćby symboliczną), zatem nie powinien dochodzić odszkodowania, zwłaszcza że sam ponadto popełnia \"przy okazji\" rozmaite przestępstwa. Jeśli ktoś nago spaceruje po ulicy i ma zaufanie do przechodniów, że nie zostanie sfilmowany i skrytykowany, jednak jeśli ktoś to uczyni, to nie może mieć wielkich pretensji i żądać zadośćuczynienia za omówienie w internecie takiego wyczynu.

Mirnal

24.3.2014 22:20:54

kto powinien przekazać sprawę do SN?

Jeśli co pewien czas ktoś zniesławia w internecie lub w pismach sądowych inną osobę (np. systematycznie co pół roku), to termin przedawnienia nie powinien być liczony od pierwszego zniesławienia, lecz od ostatniego. Liczenie od pierwszego zniesławienia skutkuje bowiem kuriozalną sytuacją, kiedy to po upływie jednego roku, w przypadku poznania osoby zniesławiającej, osoba ta może (według obecnej interpretacji) pomawiać w nieskończoność wybraną osobę, co nie jest ani logiczne, ani uczciwe, zatem nie powinno być prawem dopuszczone.

observ

27.1.2014 22:15:5

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Panie prawnik z 2013-02-19 Słaby z pana prawnik, bowiem sądy oceniły, że artykuły napisane przez Nalezińskiego nie naruszały tzw. godności Chomuszko, zatem jej eskapady po sądach były najoględniej pisząc nieporozumieniem.

ooo

2.1.2014 8:48:7

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

To w końcu jak? Dr Chomuszko walczyła po sądach o swoje bardzo dobre imię i w dwóch procesach przegrała je? Czy to oznacza, że teksty na jej temat są legalnie zamieszczone w Internecie? Czyli kobitka nie wie, co jest zniesławieniem? Ale miała chyba jakiegoś dobrego adwokata? On też nie zna prawa? To kto kogo ma przeprosić?

Mirosław Nalezińs

20.12.2013 15:56:10

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Wyrok SN jest niedopracowany, bowiem nie obejmuje sytuacji, kiedy to p. Chomuszko pomówiła mnie, że jestem Kawalcem, potem (co pewien czas) powtarzała tę opinię w korespondencji z różnymi adminami, a ponadto takie kłamstwo wpisała do sądowych pism, więc ta szlachetna dama od wielu lat w sposób ciągły popełnia przestępstwo zniesławienia i tego typu czyn powinien przeanalizować SN (a nie ten, który przeanalizował). Inne sądy błędnie bazują na wykładni SN, która to wykładnia nie obejmuje przedstawionego przeze mnie przypadku. Pani Chomuszko jest znaną pisarką i - jako Polacy - możemy kibicować jej, aby otrzymała nawet Nobla, natomiast sądy powinny jedynie brać pod uwagę działania przestępcze danych osób, a nie ich wkład dla ludzkości. Zresztą dwa ostatnie wyroki sądów są jednoznaczne - pani, która zgłosiła moje artykuły (jako ją zniesławiające) zostały uznane za nienaruszające art. 212 Kk.

WYROCZNIA

4.12.2013 21:34:35

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

naleziński lecz się! masz schizę, obsesję na punkcie tej Pani. Wrzuć w google jej nawziwsko i później swoje. I więcej nie trzeba. Ta Pani - z całym szacunkiem dla Niej i głębokim ukłonem - pracuje, tworzy, rozwija się. Ma wspaniałe opinie i piękny wizerunek inteligentnej i pracowitej Osoby, której życie jest pełne owoców. A ty nędzna kreaturo, zobacz co wyrzuci google po wpisaniu twojego nazwiska. setki chorobliwych nękających obeseyjnych tekstów, lata wkoło o tym samym. Lecz się człowieku, masz chory łeb!

Mirosław Nalezińs

13.10.2013 11:0:54

Wadliwe przedawnienie zniesławienia

Kto zwróci uwagę niezawisłemu sądowi, że są granice śmieszności i niekompetencji, których nie powinien ów sąd przekraczać? Oto zażalenie na sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem postanowienie sądu. Pewna pisarka, nadal kłamie i czyni to od początku 2009 roku, a to w internetowych mediach, a to w pismach kierowanych do adminów szeregu portali, a to nawet w pismach sądowych, np. w piśmie z 15 kwietnia 2013 do SR w Gdyni (spr. IXK1257/12) ? ?Stwierdziłam tylko bezsprzeczny fakt, na który przedstawiam dowody*. Mirosław Naleziński wie, że korzystał z fikcyjnego konta na nazwisko Jacek Kawalec na portalu Nasza Klasa [?] Zrzuty ekranowe* jednoznacznie wskazują kto był właścicielem fikcyjnego konta na NK na nazwisko Jacek Kawalec?. Już tylko w tym krótkim fragmencie pisarka dopuściła się trzech kłamstw i pomówień: 1. Pisarka nie mogła stwierdzić bezsprzecznego faktu, ponieważ jej wybujała a chora wyobraźnia całkowicie opacznie interpretuje rzeczywistość, która powinna być zbadana przez wymiar sprawiedliwości. 2. Mirosław Naleziński nie wie, że korzystał z konta Jacka Kawalca. 3. Zrzuty ekranowe nie wskazują na mnie (jako właściciela konta), lecz na Jacka Kawalca, którego zdaje się nikt nie znać. *- https://docs.google.com/file/d/0B6mEDTBw_SViTFVHN2tVVFhjY1U/edit?pli=1 Ów rzekomy dowód (poparty zrzutami ekranowymi, zamieszczony przy udziale pisarki pod podanym linkiem), to przykład infantylności tej pani, braku umiejętności logicznego myślenia i wyciągania wniosków. Dowód (jak też cała a wieloletnia sprawa) powinna trafić do podręczników Temidy jako przykład oderwania polskiego sądownictwa od rozumnego i rzeczowego analizowania problemu, który mógłby być wyjaśniony zaraz na początku konfliktu oraz jako przykład na błędne przyjęcie przez obywatela (tu pisarki) przekonania, że ktoś się podszywa pod inną osobę, co powoduje kuriozalny zastój w dociekaniu prawdy przez naszą Temidę oraz wieloletni a niepotrzebny konflikt. W piśmie z 29 maja 2013 pisarka opisuje sprawę po swojemu ? że oczerniałem ją w licznych artykułach oraz że wyrywałem z kontekstu jej wypowiedzi i manipulowałem nimi, zapominając, że sama, na podstawie kuriozalnego posądzenia mnie o pisanie jako J. Kawalec, publicznie zniesławiła mnie jako pierwsza, sugerując, że pod tymi danymi zamieściłem obrzydliwe teksty na jej temat, czym spowodowała ? w ramach obrony i riposty ? zamieszczenie szeregu moich krytycznych tekstów na jej temat. Co skandaliczne - owa pani sfałszowała podpis na portalu NK, zatem popełniła co najmniej dwa przestępstwa i wielce urażona udała się do dwóch gdańskich sądów, aby walczyć o swoją godność, którą sama wcześniej spostponowała... A na zarzut wyrwania jej wypowiedzi z kontekstu jest jedyna rada ? w kolejnym, znacznie obszerniejszym, artykule mogę powtórzyć moje komentarze pozbawione tej wady. Niezrozumiałe jest stanowisko sędzi ogłoszone w postanowieniu, że przedawnienie liczone jest od momentu pierwszego zniesławienia, nie zaś od ostatniego. Może studenci prawa, w ramach ćwiczeń, omówiliby przypadek, w którym obywatel A zniesławia obywatela B w styczniu 1980 i powtarza treść zniesławienia co rok, a obywatel B oddaje sprawę do sądu w styczniu 1985 (ponieważ w końcu zirytowały go trudności życia w PRL ? brak awansu, zwolnienie z pracy i niewydanie paszportu), a ówczesna Temida wydaje postanowienie o umorzeniu sprawy, bowiem minął roczny termin przedawnienia upływający w styczniu 1981, zaś zniesławienie trwa do dzisiaj. Kuriozalne postanowienie? Tym problemem powinien zająć się SN, który rozpatrywał podobne sprawy, jednak nie dokładnie taką. Ponadto ? w internecie jest wiele wpisów znajomych pisarki, którzy powtarzają jej tezę, że pisałem jako J. Kawalec i jak należy traktować te wypowiedzi, skoro jeszcze nie minął rok od ich zamieszczenia? Wytoczyć osobne procesy przeciwko tym osobom? Doszłoby do przedziwnej sytuacji ? postępowanie umorzono by przeciwko pisarce, ale wszczęto by przeciwko jej znajomym, choć to przecież ona zainicjowała pomówienia, że pisałem jako J. Kawalec, oni zaś jedynie ją popierają, będąc przekonanymi do jej dowodów. Komisja Etyki Uniwersytetu Gdańskiego, czyli uczelni, na której doktoryzowała się pisarka, nie czuje się władna w swym profesorskim a etycznym majestacie, aby ocenić zachowanie swojej doktorantki na publicznym forum (a otrzymała wszystkie wypowiedzi tej pani) i od paru lat czeka ze swoją decyzją na wyrok niezawisłego sądu, zatem Temida nie powinna zawieść tej komisji, która - gdyby chciała - w godzinę mogłaby ocenić etyczny poziom wykładowczyni. Ostatnio Ministerstwo Sprawiedliwości podkreślało z pełną mocą, że sądy będą walczyć z pomówieniami w internecie, a jednak niniejsza sprawa trwa już parę lat i końca nie widać, bowiem zamiast ustalić osobę winną pomówienia, gdańska Temida próbuje zatuszować sprawę sugerując? przedawnienie. Czy tak ma wyglądać obrona pomawianego obywatela w prawnym systemie nowoczesnej Polski? Przez parę lat nie może doczekać się sprawiedliwości? Z procesów niewiele wynika, setki godzin tracą obie strony i sędziowie, akta liczą ponad tysiąc kart, a wystarczyłoby sprawdzenie u admina NK ? czy ja pisałem tamże jako J. Kawalec, i w parę dni wyjaśniono by i zakończono tę żenującą (a wieloletnią!) sprawę. Co ciekawe, obie strony konfliktu są za dokładnym zbadaniem kto, kogo i kiedy zniesławił, bowiem obie strony są przekonane do swojej racji (pisarka ma wspomniany dowód i głęboko w niego wierzy, zaś ja wiem, że nie pisałem jako J. Kawalec), zatem aby konflikt nie trwał jeszcze wiele lat, należałoby starannie ją zbadać, nie zaś poświęcać swój sędziowski zapał i wiedzę, aby umorzyć postępowanie. Nie można się oprzeć konstatacji, że gdyby pisarka nie uznała, że pisałem jako J. Kawalec, gdyby nie uznała, że parę moich (moich, ale nie Kawalcowych!) krytycznych wypowiedzi pod jej adresem nie było przestępczymi, gdyby jej adwokat nie zażądał 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz swej mandantki i gdyby jej poradził, aby nie wszczynała sprawy cywilnej i karnej przeciwko mnie oraz gdyby nie sfałszował moich wypowiedzi w pozwie, zaś sędzia w sprawie IC692/09 byłby większym fachowcem w dziedzinie pomówień oraz zbadałby jednak zarzut wobec pisarki, że to ona zainicjowała pasmo pomówień przez to, że uznała mnie za J. Kawalca (i jeszcze jedną osobę, bowiem zwidy tej pani miały szerszy zakres!), to trójmiejska Temida nie ośmieszałaby się wieloletnimi procesami, których koszty są coraz większe a ich końca nie widać. Wobec wieloletniego (od 2009) i niezachwianego przekonania pisarki, że pisałem na NK jako J. Kawalec i wobec takiego błędnego przekonania setek dyskutantów na rozmaitych portalach, przekonania rodziny i znajomych tej pani oraz wobec ciągłego zniesławiania mnie przez pisarkę i jej zwolenników zaskarżam w całości postanowienie i wnoszę o wyciągnięcie sprawiedliwych konsekwencji prawnych wobec pisarki. W internecie istnieje wiele moich artykułów opartych na kłamstwie tej pani, na jej zwidach i na jej przewrażliwieniu, polegającym na subiektywnym uznawaniu moich krytycznych (ale wyważonych) wypowiedzi w ramach dyskusji na portalu NK i Salon24 za zniesławiające, co spowodowało wytaczanie procesów w gdańskich sądach. Niestety, pierwsza sprawa (cywilna IC692/09) została nieumiejętnie prowadzona przez sędziego SO w Gdańsku na podstawie pozwu sporządzonego przez adwokata powódki, który przeinaczył (sfałszował) moje wypowiedzi. Sędzia jednak nie dostrzegł fałszerstwa. Nie zbadał także podstawowego zarzutu wobec pisarki ? że jako pierwsza zniesławiła mnie publicznie parokrotnie oświadczając, że pisałem jako J. Kawalec. A ten pan, którego nie znam, bardzo nieładnie pisał o pisarce, co tak bardzo ją rozsierdziło, że podjęła błędną decyzję ? wszczęła procesy z powodu uznania mnie za inną osobę. Konflikt pomiędzy mną a pisarką trwa parę lat i będzie trwać, dopóki sąd nie potwierdzi, że nie pisałem w internecie jako J. Kawalec. A rozwiązać problem można na kilka sposobów: - sprawdzenie listy logowań, które posiada admin NK, - badanie wariografem zastosowanym wobec mnie, - porównanie tekstów (stylu i słownictwa) moich i J. Kawalca. Kosztami badań (jak również kosztami sądowymi) należy obciążyć osobę bezsensownie i od wielu lat rozgłaszającą, że pisałem jako J. Kawalec. Ponadto pisarka powinna ogłosić w internetowych mediach stosowne przeprosiny, których wzór wcześniej zaproponowałem. Proces karny (Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe - VIII155/10) wykazał, że cztery moje artykuły zgłoszone do sądu przez pisarkę i jej adwokata a zamieszczone w internecie, nie były pomówieniami i 9 grudnia 2011 zapadł wyrok mnie uniewinniający, jednak pisarka złożyła apelację i do tej pory nie wiem dokładnie, jaki jest status tej sprawy, a niebawem miną dwa lata od ogłoszenia wyroku. Co ciekawe, strona apelująca chce poszerzyć katalog artykułów do rozpatrywania o teksty napisane po wniesieniu aktu oskarżenia, choć powinny być analizowane jedynie teksty napisane przeze mnie wyłącznie w pierwszym kwartale 2009. Pisarka swoimi monitami skierowanymi do admina portalu EIOBA doprowadziła do skasowania wielu moich artykułów z tego portalu i byłby interesujący proces o uznanie bezprawności jej monitów opartych a to na kuriozalnym wyroku IC692/09, a to na przekonaniu, że pisałem jako J. Kawalec. W sierpniu 2013 SR Gdańsk-Południe nadesłał zawiadomienie, że w październiku odbędzie się posiedzenie tego sądu w sprawie VIIIK2/13. Przez kilka miesięcy nie wiedziałem ? kto i o co mnie oskarża i do tej pory nie otrzymałem kopii aktu oskarżenia. Czyżby to były nowe standardy polskiej Temidy? Może należy porównać je z unijnymi, bowiem od wielu lat należymy do UE i procedury powinny być coraz bardziej cywilizowane. Ponieważ prowadzonych było i jest kilka procesów o różnych symbolach, wnoszę o połączenie wszystkich w jeden. Zamiast analizy ponad tysiąca kart, należałoby wrócić do źródła, czyli: - przeanalizować wyłącznie wypowiedzi obu stron (kto i kogo zniesławił i w jakiej kolejności), które zostały zamieszczone w internecie przed wystosowaniem przez pisarkę Ostatecznego przedsądowego wezwania 21 kwietnia 2009, - zbadać sprawę fałszerstwa podpisu (oskarżona przyznała się do czynu, choć oczywiście nadal twierdzi, że J. Kawalec i ja to jedna osoba) oraz pomówienia mnie przez pisarkę, że pisałem jako J. Kawalec.

observ

5.4.2013 14:0:26

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

"Z tego co się zorientowałem, to ta pani się broni przed Pana atakami w publicznym internecie". A słyszał kto o prywatnym albo spółdzielczym internecie? Ta pani broni się przed atakami, jak Niemcy przed atakami Polaków w 1945.

M. Naleziński

6.3.2013 15:25:5

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Jednak mnie chodziło nie o liczbę napisanych artykułów nt. działalności pisarki lub mojej. Powtórzę zatem - jeśli ktoś zniesławił kogoś np. w styczniu 2009, w grudniu 2010 oraz jesienią 2012, to w jaki sposób liczone jest przedawnienie? Od pierwszego zniesławienia, czy od ostatniego? Pytam, bo na logikę to od ostatniego, ale literalnie nie doczytałem się tego przypadku. A logika w sądach nie jest pierwszej jakości. Co do stalkowania - wszyscy pisarze i realizatorzy filmowi stalkują Niemców od kilkudziesięciu lat i Rosjan od 20 (w tematyce wojennej). Zatem w kwestii stalkowania - nie jest istotna liczba książek, filmów, czy artykułów powstałych na temat wojny, lecz ich zasadność lub niezasadność. A to - jeśli będzie wniesiona sprawa o s. - będzie przedmiotem kolejnej sprawy. Ale tak już bywa, jeśli sąd pomylił się w pierwszej sprawie, to mamy potem lawinę pretensji i rozpraw. Ta pani broni się przed moimi atakami? A cóż mam uczynić w naszym cywilizowanym państwie, jeśli ktoś ciągle mnie pomawia o idiotyczny zarzut, że pisałem jako Kawalec? A co on pisał i o kim, to można także znaleźć w i. W kwietniu SR w Gdyni zajmie się sprawą, zatem zobaczymy naszą sprawiedliwość w akcji. Jeśli portal kasuje artykuł to ma rzetelny argument? Optymista z Pana! Ale skasowane moje artykuły można przeczytać na innych portalach i ocenić (a jest Pan prawnikiem) - które wypowiedzi kwalifikowały się do rozpętania dwóch spraw w gdańskich sądach...

prawnik

19.2.2013 9:7:19

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Z tego co się zorientowałem, to ta pani się broni przed Pana atakami w publicznym internecie. Skoro portal skasował Pana artykuł, to prawdopodonie miał ku temu rzetelny argument, a nie czyjeś stwierdznie. Panie Naleziński, jestem prawnikiem i ostatnio trochę wszedłem w temat stalkingu (taka prawnicza nowość na Polskim firmamencie prawa) i moim zdaniem Pan prześladuje tę panią. To, co zobaczyłem po wpisaniu w google Pana nazwiska poraziło mnie jak grom. Czy Pan naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego co Pan wyprawia? Nie będę wyrokował, bo od tego są sądy, ale na Pana miejscu mocno bym się obawiał dalszego ciągu zdarzeń.

Mirosław Nalezińs

7.1.2013 21:6:33

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Pani Magdalena Chomuszko (trójmiejska pisarka, autorka "Symfonii") ponownie mnie zniesławiła, że na portalu NaszaKlasa pisałem jako Jacek Kawalec, przez co spowodowała skasowanie mojego artykułu z portalu Klub Inteligencji Polskiej. W związku z tym, w połowie grudnia 2012 skierowałem prywatny akt oskarżenia do SR w Gdyni i oczekuję na sprawiedliwy oraz na rzetelnie prowadzony proces karny, o czym będę informował. Jej zniesławienie trwa już od paru lat (od 2009) i w końcu zdecydowałem się na droge sądową. Ponadto jest kilku użytkowników internetu (znajomych i przyjaciół p. Chomuszko), którzy wypisują podobne pomówienia (że pisałem jako Kawalec), przy czym w internecie przedstawiają zaskakujący dowód swej prawdomówności (wylansowany przez samą pisarkę). Temida będzie miała spory orzech do zgryzienia, bowiem ja wiem, że nie pisałem jako Kawalec, zaś intelektualni internetowi gawrosze są przekonani, że pisałem. Czy każdego z tych "dżentelmenów" można z osobna oskrżyć o zniesławienie, czy można to uczynić grupowo (osoby te są na tyle odważne, że nie podają swych danych osobowych)? Wg mnie roczny termin ustania zniesławienia należy liczyć od dnia ostatniego zniesławienia, nie zaś od pierwszego dnia, bowiem jest to działanie świadome a ciągłe, które może trwać jeszcze wiele lat. Jeśli problem interesuje adwokata z Trojmiasta, to proszę o kontakt.

Mirnal

8.11.2010 15:22:28

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

1. Jeśli Iksiński zniesławi p. Y np. 1 stycznia 2009 i ponownie uczyni to 1 lipca 2009 (tymi samymi albo b. podobnymi słowy), to składając pozew 1 lutego 2010, sąd odrzuci sprawę jako przedawnioną? Liczy się data pierwszego zniesławienia, czy ostatniego? 2. Czy nieprawdziwe zeznania złożone podczas rozprawy w sądzie można uznać za zniesławienie? 3. Czy sąd może skazać na podstawie zeznania p. X, w którym ten stwierdził, że p. Y miał kilka kont na rejestrowanym portalu społecznościowym (z których to dodatkowych kont obrażał p. X), natomiast p. Y złożył oświadczenie, że miał tylko jedno konto na swoje nazwisko, przy czym kontrola zapisów nie jest w stanie wykazać (albo nie chce lub nie potrafi) kto mówi prawdę? Jednak nie ma tu symetrii, bowiem X jest (tylko) przekonany (przeświadczony), że Y miał dodatkowe konta, zaś Y jest (przecież i aż) pewien, że miał tylko jedno konto.

cyganka

14.10.2010 6:41:2

Re: Jak szybko przedawnia się zniesławienie w internecie?

Albo ja nic nie rozumniem lub jak zwykle nasze prawodawstwo!!CzydobrzeZrozumnialam , że np. znecanie sie nad rodzina mozna zglosic przez internet ?! Powiedzmy maz i zona ten sam komuter, i jedno z nich sie zneca i oczernia oraz zneca w sumnie psychicznie! Byla bym wdzieczna za odpowiedz czy to realne w naszej POLSCE! KITANAX1@WP.PL LUB KSIEZYC77@o2.pl

Pokaż wszystkie komentarze (17)

Dodaj komentarz

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE: