(fot. www.sxc.hu)Od dziś skarbówka może żądać od banku danych właściciela konta, którego podejrzewa o nielegalny handel w internecie. Jeżeli bank odmówi ujawnienia informacji, to zapłaci karę.
Do tej pory banki mogły odmawiać podania danych zasłaniając się tajemnicą bankową. Nowe prawo pozwoli fiskusowi również sprawdzić, kto zamieścił ogłoszenie w sieci.
Kontrolerzy będą mogli wystąpić o dane reklamodawcy do właściciela serwisu internetowego wtedy, gdy z treści informacji wynika, że ogłoszeniodawca prowadzi niezarejestrowaną firmę.
Banki oraz portale internetowe, które nie zgodzą się na podanie namiarów na internautę, narażą się na karę do 5 tys. złotych.
Ujawnianie danych nie będzie konieczne, gdy fiskus nie przedstawi wiarygodnego uzasadnienia, że właściciel konta lub ogłoszeniodawca próbuje oszukać państwo.
W ustawie zaznaczono, że kontrolerzy poznają jedynie te informacje, które są niezbędne do namierzenia osoby, a więc tylko imię i nazwisko oraz adres podejrzanego.
Powyższe zmiany wprowadza wchodząca dziś w życie nowelizacja ustawy o kontroli skarbowej (Dz. U. Nr 127, poz. 858). Dokument znacznie ułatwi pracę kontrolerów fiskusa, którzy szukają w internecie nielegalnych handlarzy oraz firm, które chcą zataić dochody z e-handlu.
Dariusz Madejski, e-prawnik.pl
Skarbówka dostanie loginy i dane posiadacza rachunkuBank udostępni kontrolerom skarbowym adres i nazwisko posiadacza rachunku, a serwisy internetowe dane dotyczące logowania. Podczas (...)
Państwo traci na handlu w InternecieInternetowi przedsiębiorcy unikają opodatkowania, gdyż ich kontrola sprawia urzędom skarbowym i urzędom celnym poważne problemy. (...)
I właśnie dlatego szanowni Państwo można było głosować na JKM zamiast na K. lub K. - wtedy mielibyśmy wolność gospodarczą, a nie wyzysk społeczeństwa...
Glosowac na Jego Krolewska Mosc?
Popieram przepis i obowiazki banków względem fiskusa. Jak wszyscy by płacili należne podatki to banki nie miałuby dodatkowych obowiązków informacyjnych. Dlaczego internetowi przedsiębiorcy mają byc niezarejestrowanymi w urzędzie skarbowym i nie płacic podatków tak jak reszta społeczeństwa.
Bzdura polega na tym, że jeśli wystrugasz z drewna 3x jakąś figurkę i sprzedaż ją na allegro, to musisz mieć już otwartą firmę w tym celu. Bo nie jest to jednorazowy akt, ma znamiona powtarzalności (or sth). Koszty firmy są na tyle duże że tych figurek musisz strugać całkiem sporo by wyjść na zero. Dlatego wielu "e-przedsiębiorców" nie ma firmy i nie płaci podatku, bo się nie da. Powinny być pewne granice, bo jeśli jeden miesiąc się wysilisz z tym struganiem figurek i nawet zarobisz 1000zł to ok, płacisz podatek od tej kwoty, ale dlaczego masz otwierać firmę (w dodatku przed całą akcją sprzedaży), wyrabiać pieczątki i całą resztę, tylko po to by zarobić te w/w 1000zł i 50% oddać państwu na składki i inne opłaty. Rząd powinien ustalić pewien obrót wartościowy od którego jest wymagana firma i będzie ok. Dodatkowo dać możliwość łatwego rozliczania się zwykłemu szaremu obywatelowi z tego typu zarobku i także będzie OK. Jeśli student stworzy mały program bądź skrypt i sprzedaje go za 10-20zł i zarabia na tym 200zł w miesiącu to do firmy dopłaci kilka stówek. Tak oto rodzi się chęć omijania prawa.
JKM = Janusz Korwin Mikke
Codziennie nowa bezpłatna porada!
Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.