Zadłużenie odnotowane w Biurze Informacji Kredytowej nie zawsze stawia klienta banku na przegranej pozycji - donosi Gazeta Prawna.
Samo trafienie na czarna listę nie oznacza, że nie dostaniemy kredytu. Nie wszystkie banki są równie surowe dla klientów, którzy zalęgają ze spłatą należności. - Dla banku istotne jest to, jak długo klient nie regulował dotychczasowych zobowiązań - mówi Gazecie Prawnej Katarzyna Siwek z Home Broker Doradcy Finansowi.
Bank Pocztowy dopuszcza zaległość nie dłuższą niż 30 dni. W BGŻ możemy starać się o kredyt z zaległością nie przekraczającą 60 dni, ale pod warunkiem, że dług nie przekracza 200 zł. BZ WBK dopuszcza zaległość aż do 90 dni, ale nie większą niż 100 zł. W Nordea Banku jest podobnie, a limit wynosi tutaj 200 zł - czytamy na łamach Gazety Prawnej.
Od dziś nowe zasady w "Rodzinie na swoim"Dopłatę do kredytu dostaną nie tylko rodziny, lecz również bezdzietni single. Zobacz, co jeszcze się zmieni. Nowelizacja (...)
Wszystkie skontrolowane banki stosowały niekorzystne dla konsumentów postanowienia umowne - wynika z najnowszej analizy Urzędu (...)
Kredyty konsumenckie będą "przejrzyste"Reklamy nie zatają całkowitego kosztu kredytu, klienci przed podpisaniem umowy otrzymają pełną informację o pożyczce, czas (...)
Codziennie nowa bezpłatna porada!
Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.