(fot. Kirstea/CC/Flickr)Kozackie patrole udające milicjantów, negocjowanie wysokości mandatów i zero alkoholu.
Osoby wjeżdżające na Ukrainę samochodem nie muszą mieć międzynarodowego prawa jazdy.
Konieczny jest natomiast paszport oraz tzw. zielona karta. Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne możemy kupić na przejściu granicznym.
Gdy jedziemy pożyczonym autem, powinniśmy mieć przetłumaczoną na język ukraiński umowę użyczenia, sporządzoną przez polskiego notariusza.
Dojeżdżając do miasta musimy pamiętać, że dopuszczalna prędkość wynosi tam 60 km/godz. Pozostałe limity są natomiast takie same jak w Polsce. Poza terenem zabudowanym pojedziemy więc od 90 do 110 km/godz., a autostradą do 130 km/godz.
Na ukraińskich drogach radzimy być bardzo skoncentrowanym, gdyż tamtejsi kierowcy rzadko przestrzegają zasad bezpieczeństwa. – Na Ukrainie typ jazdy jest bardziej brutalny niż w Polsce. Kierowcy często lekceważą przepisy ruchu drogowego. Zdarza się, że nie przestrzegają zakazu jazdy na czerwonym świetle, jeżdżą także „pod prąd” – tłumaczy Ambasada RP w Kijowie.
- Milicja często nie reaguje na takie zachowania – czytamy na stronie ambasady. Nie oznacza to, że w ogóle nie przeprowadza kontroli drogowych i nie wypisuje mandatów za wykroczenia.
Negocjacje mandatu? Niezgodne z prawem
Tutaj należy zaznaczyć, że ukraińska milicja nie jest uprawniona do ściągania grzywny na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze wypełniają formularz, który zostaje przesłany do najbliższego sądu. Sędzia następnie ustala wysokość kary.
Kierowca – już podczas zatrzymania przez mundurowych – powinien dostać pokwitowanie. – Za każdym razem należy tego żądać – radzi nasz resort spraw zagranicznych.
Niektórzy policjanci chętnie jednak przyjmują pieniądze od kierowców, negocjując z nimi wysokość mandatu. W ten sposób można zapłacić za wykroczenie o wiele mniej, lecz takie postępowanie jest niezgodne z prawem.
Zdarzy się wypadek? Niczego nie dotykaj!
Jadąc na Ukrainę musimy przygotować się również na to, że na niektórych drogach nie ma drogowskazów. Dlatego niezbędna będzie dobra mapa. Złe oznakowanie ulic bardzo utrudnia również orientację w mniejszych miastach.
- Stan dróg jest bardzo zły. Na ulicach miast, np. we Lwowie i w Odessie, nierzadkim widokiem są duże dziury, a chwila nieuwagi kierowcy może zakończyć się poważnym uszkodzeniem samochodu – czytamy w poradniku MSZ.
JAK ZACHOWAĆ SIĘ W RAZIE WYPADKU?
CO NA DROGACH ROBIĄ KOZACKIE PATROLE?
CZYTAJ NA DRUGIEJ STRONIE
|
Przedstawiamy oświadczenie UEFA po spotkaniach ze stronami odpowiedzialnymi za organizację EURO 2012: UEFA pozytywnie ocenia ostatnie (...)
Prezes Rady Ministrów Donald Tusk spotkał się z premier Ukrainy Julią Tymoszenko, która przebywa w Warszawie z jednodniową (...)
Byłem w tym kraju kilka razy osobówką i każdemu człowiekowi odradzam takie wycieczki. Płacić bandytom - celnikom, milicjantom trzeba na każdym kroku, a na "drogach" wojna. Szkoda się w ogóle rozpisywać, poczytajcie fora osób, które tam jeżdżą. Żeby jeździć po zachodniej Ukrainie warto sobie wcześniej poćwiczyć w Kongo albo w Ugandzie. Ogólnie Ukraina to niesamowity kraj, życzliwych ludzi (nie dfotyczy kierowców), który warto odwiedzić, ale autobusem, pociągiem lub samolotem.
http://pl.20dollars2surf.com/?ref=494339
Główny problem z wyjazdem samochodem na Ukrainę to kolejka na granicy w powrotnej drodze. Winni temu są polscy celnicy. Byłem kilkanaście razy samochodem na Ukrainie w ostatnich kilku latach. Nikomu nic nie płaciłem. Dobrym rozwiązaniem jest przestrzeganie przepisów drogowych, a jeśli już zostanie się złapanym na ich przekroczeniu, trzeba zapłacić mandat. Polakom często się wydaje, że skoro przyjechali z Polski należy im się specjalne traktowanie. http://www.natemat.com.pl/podroze/kraje/ukraina/podrozowanie-na-ukraine.html
ciekawe, ze zauwazono (czego w PL sie nie uznaje) ze zly stan drog wplywa na poziom wypadkowosci:) W PL ZAWSZE wina jest kierowcy, co nie dostosowal PREDKOSCI do warunkow drogowych... Jak to fajnie na UKR stwierdzic, ze drogi mają zle, a w PL sa zli kierowcy (drogi sa przeciez z EU :P)
Nie przesadzajcie. Nie jest tak źle. Jak w Polsce 20 lat temu. Drogi gorsze ale da się jechać. Milicja czyli mienty niestety upierdliwa (wyszukują miejsca źle oznakowane i tam łapią) ale jak sie nie pchacie tam miejską terenówką XXL/4x4 to da się wytrzymać. Trzeba rzucić jakąś kasę pod stołem i po krzyku. Rzeczywiście kolejki na granicy bywają uciążliwe. Warto rozważyć podróż przez Słowację ale w drodze powrotnej kontrola na wejściu do UE może być wyjątkowo drobiazgowa.
Ja też miałem tzw. "przyjemność" pojechać na Ukrainę, ale polskim PKS-em. Na początku byli polscy celnicy - wszystko pięknie, ładnie - innymi słowy cywilizowana Europa. Jednak po dotarciu pod ukraińską część granicy - celnicy na codzień są umundurowani, jakby miała rozpocząć się 3 wojna światowa - kałasze i te sprawy. Do tego było trzeba zorganizować zrzutkę na łapówkę dla ukraińskich celników ( w obie strony ), abyśmy nie zostali przetrzymani kilka kub kilkanaście godzin na granicy. No i oczywiście nie należy dawać rzadnych pretekstów do interwencji (niepolecam głupich uśmiechów lub jakiejkolwiek rozmowy podczas kontroli celnej lub milicyjnej). Natomiast zaoszczędziłem na łapówkach na drodach, tam z regóły polskich PKS-ów się nie czepiają. Natomiast w miastach przejście na drugą stronę ulicy - na wyznaczonym przejściu, gdzie działa sygnalizacja świetlna ( światła: czerwone i zielone ) - nie obowiązują tam Ukraińców. Jednym słowem na drugą stronę jezdni przechodzi się z większą grupą ukraińskich pieszych - niepatrząc na światła, bo samochody tam ciągle jadą, nie przestrzegając jakichkolwiek zasad ruchu drogowego. Ale jak ktoś bardzo chce - to polecam zobaczyć tamtejsze państwo - samochody pospolitych, przeciętnych Ukraińców, to zadbane i ładne samochody, jakie u nas jeździły w latach 60 i 70 zeszłego stulecia. Fajne to uczucie - cofnąć się w stecz - patrząc na tamtejszą motoryzację ( nie uzwględniając nowoczesnych, super lumuzyn z czarnymi szybami, które krążą po ulicach ). Dobrze jest znać język UKRAIŃSKI, bo języka rosyjskiego oni tam nieza bardzo lubią. W przygranicznych miastach można dogadać się na migi, po polsku i trochę po rosyjsku. W tej zachodniej, przygranicznej Ukrainie tolerują nas i nasze pieniądze ( ale trzeba pamiętać, że Ukraińcy "nie koachają" pieniądzy ). Dalszej części Ukrainy nie zwiedzałem, więc niewypowiem się na ten temat. A jeśli ktoś chce jechać własnym samochodem, to POLECAM ZABRAŚ ZE SOBĄ dużo kasy (na łapówki) oraz POKORY i ZDROWEGO ROZSĄDKU - bo z Ukraińcami na Ukrainie się NIE WYGRA!!!
Przejechałem przez całą Ukrainę w lecie 2011 roku, prawdą jest, że na zachodzie lokalne drogi i przed granicą aż do Lwowa jest fatalnie, ale jadąc do Kijowa i dalej w kierunku Doniecka droga nie gorsza, a miejscami lepsza jak w Polsce, odradzam podróże jak na moment 2011 w okolicy przemysłowe Donbas i t.d. część południowa Ukrainy, infrastruktura żadna, dostosowana tylko dla kierowców TIR, bez specjalnych wygód i posiłków, nie dla naszego żołądka. Jechałem dwie doby, nie spotkałem ani jednego kozaka, policja życzliwa, jeżeli coś nie przeskrobiesz, kultura osobista wysoka, bez ignorancji, drogę pokażą nawet eskortując. Aczkolwiek drogi są w remontach i w drodze powrotnej w ciągu 2 ch tygodni zrobili postępy bardzo duże, także pewnie wiele lokalnych dróg do tego momentu też już są przyjezdne. Na granicach nikt od ciebie niczego nie żąda, jeżeli sam nie dasz nikt i nie wspomni, to samo po obu stronach granicy, płacą tylko mrówki pewnie, bo tak narzekają. Turystów to nie dotyczy. Na piratów drogowych wszędzie trzeba uważać i Polsce i na Ukrainie, szukaj pirata w lusterku i po bokach i z przodu, trzymaj się dalej od niego, a dojedziesz bez kolizyjnie, a patroli policji DAI w nieoznakowanych radiowozach tam nie brakuje, a nawet jest więcej niż w Polsce. Pozdrawiam wszystkich.
Jesteśmy prawnikami specjalizującymi się w różnych dziedzinach prawa. Nasz Zespół tworzą aktywni zawodowo profesjonaliści, posiadający wieloletnie doświadczenie w udzielaniu pomocy prawnej szerokiemu gronu Klientów.
Newsletter
Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.