A czy Pan też mieszka/mieszkał w tym mieszkaniu? Wydaje mi się, że to ma znaczenie, chociaż trzeba to sprawdzić, jak to funkcjonuje w przypadku wspólnoty, ale w przypadku spółdzielni mieszkaniowych jest tak, że opłaty obciążają osoby zamieszkujące dane mieszkanie. Chociaż i tu spółdzielnie często (chociaż moim zdaniem błędnie) księgują
koszty eksploatacji na mieszkanie, a nie osoby zamieszkujące. Tak mi to kiedyś wyjaśnił prawnik: "nieruchomość można obciążyć jedynie hipoteką, a opłaty są przypisane do użytkowników mieszkania". Miałem kiedyś z tym problem, gdy po zakupie mieszkania
spółdzielnia przysłał mi wezwanie do uregulowania zaległych opłat, które zalegali sprzedający mieszkanie. Odesłałem ich do sprzedających właśnie z taką argumentacją, że to nie mieszkanie ale poprzedni mieszkańcy zalegają spółdzielni opłaty. W tym przypadku powinno być tak, że to zamieszkujący współwłaściciel zalega i to z jego majątku
wspólnota ma się zaspokoić, a Pana zostawić w spokoju, bo nie mieszkanie zalega z opłatami tylko użytkownik, chyba że tu wchodzi w grę odpowiedzialność solidarna. Proponuję sprawdzić dokładnie regulamin wspólnoty i skonsultować się z prawnikiem. Ale jeśli jest odpowiedzialność solidarna to komornik może zaspokoić się z Pana dochodów lub majątku, a Pan będzie miał prawo wystąpić do współwłaściciela z roszczeniem regresowym. Ponosząc za niego opłaty będzie Pan miał prawo do zaspokojenia się z jego majątku w tym z jego współwłasności w
nieruchomości. Teoretycznie płacąc za niego może Pan nabywać prawa do jego części, aż przejmie Pan całe mieszkanie. Nie wiem też jakie mieliście ustalenia między sobą i czy były one zawarte na piśmie, to też ma znaczenie dla roszczeń regresowych.