Prawa lokatorów.
Wysłany: 2011-03-04 13:15:23
Witam. Mam pewien problem. Otóż wynajmujemy z mężem domek jednorodzinny, który stoi na posesji razem z domem włascicielki. Od pewnego czasu niepokoiły nas spore rachunki za prąd, podczas gdy włascicielka miała je nieprawdopodobnie niskie (przy okresie grudzień-styczeń zużycie na podliczniku włascicielki wskazywało 30 kw przy centralnym ogrzewaniu, elektrycznym czajniku używanym codziennie, często używanym piekarniku elektrycznym i przy włączonej 24/h starej zamrażarce no i oczywiście światło) podczas gdy nasze zuzycie wyszło 560 kw! (nie posiadamy centralnego, w domu na prąd jest tylko telewizor, lodówka (AA), komputer i pralka (AA, uzywamy żarówek 2 15 watowych (en. oszcz.) i 1 36 watową.). Coś nas tknęło i na 3 noce odłączaliśmy wszystko z prądu (na 12 godz). Przez każdą z nocy nabiło na licznik po 2,5 kw. Jeżeli nie od nas, to musiało nabijac od właścicielki. No to na zdrowy rozum licząc przez 7 dni biorąc zuzycie tylko z tych 12 godz wynosi 17,5 kw, czyli za miesiąc ok 70 kw. A włascicielka za dwa miesiące miała tylko 30 kw! Poszliśmy więc do niej z zamiarem wyjasnienia tej sprawy, włascicielka zrobiła ogromną awanturę, że ona jest uczciwa a każdy jeden lokator chce się z nią kłócić o prąd (!). Doszliśmy do wniosku, że chyba nie całą instalację ta pani ma podłączoną do prądu. Na prośbę wezwania elektryka i sprawdzenia tego wszystkiego pani od razu rzuciła ze w takim razie ona rozwiązuje nam umowe najmu i że mamy 30 dni na wyprowadzke. Mąż na tyle się zdenerwował, że nie zapłacił rachunku bo powiedział, że nie będzie komus sponsorował energii ( wszystkiego uzywamy dosyc oszczędnie, nasze rachunki nigdy nie przekraczały 200zł). Kilka dni pozniej włascicielka zawołała mnie do siebie ponieważ przyjechał elektryk. Jak zrozumiałam z ich rozmowy chyba był to jakis dosyc bliski jej znajomy, ponieważ mówiła do niego po imieniu i to jeszcze zdrobniale. Ten pan wówczas tak próbował kierowac rozmowę, żeby wyszło co najmniej że jestem chyba głupia, chciał mi nawet wmówic że nie ma 15 watowych żarówek. Jednak nie dałam sie i na koniec rozmowy przyznał racje, że coś tu musi byc nie tak. A gdy zagadnęłam o tym czy by nie sprawdzic podlicznika włascicielki, ta od razu zakonczyła całą szopke mówiąc że za 30 dni ma nas nie byc. Nie dostalismy wypowiedzenia umowy na pismie. Nie jestesmy zameldowani ponieważ włascicielka nie chciała odprowadzac podatku od czynszu. Jakie mamy prawa jeśli chodzi o całą tą wyprowadzkę? Czy w okres grzewczy ta pani ma prawo rozwiązac nam umowę? W umowie było zawarte że mamy 30 dni na wyprowadzenie sie po jej zerwaniu. Na dodatek ta pani o nic nie dba, uwaza ze ma tylko prawa a zadnych obowiązków. Gdy zamarzła nam woda w łazience (dokładnie gdzieś w rurach na dworzu bądź w ścianach) stwierdziła, że jak to można do tego doprowadzić, a to chyba ona powinna coś z tym zrobic? Mniejsza z tym. Bardzo proszę o odpowiedz jakie mamy prawa odnośnie zerwania tej umowy, czy włascicielka ma takie prawo i jak możemy się chronic.

Odpowiedz
Cytuj