(fot. www.sxc.hu)Jeżeli zbyt długo będą przeciągać twoją sprawę, to mogą nawet stracić pracę.
Od 11 kwietnia obowiązuje znowelizowany kodeks postępowania administracyjnego. Pozwala on składać zażalenie na pracę urzędów w sytuacji, gdy będą przewlekać sprawę, czyli wykonywać pozorne czynności, które tak naprawdę nie posuwają jej do przodu. Do tej pory mogliśmy złożyć zażalenie tylko wtedy, gdy urzędnicy nie załatwili sprawy w terminie.
Zażalenie złożymy więc teraz również wtedy, gdy zamiast rozpatrzyć wniosek urzędnik będzie wysyłał nam kolejne wezwania do dostarczenia dokumentów niemających żadnego znaczenia dla sprawy lub wówczas, gdy czynności będą co prawda wykonywane, ale w bardzo dużych odstępach czasu.
Przewlekłość została bez definicji
Nowela nie definiuje niestety terminu przewlekłości. O tym, kiedy mamy z nią do czynienia będzie zatem decydował organ, który zajmie się rozpatrzeniem zażalenia. Pomocne mogą okazać się wcześniejsze wyroki.
Przykładowo Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w jednej ze spraw, że z przewlekłością postępowania mamy do czynienia, gdy nastąpiło naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, jeżeli postępowanie w tej sprawie trwało dłużej, niż to konieczne dla wyjaśnienia tych okoliczności faktycznych i prawnych, które są istotne dla rozstrzygnięcia sprawy (II GPP 5/10).
W powyższej próbie zdefiniowania przewlekłości sąd zwrócił uwagę, że sprawy nie mogą trwać dłużej, niż to konieczne. Czyli ile? Konkretne terminy możemy znaleźć w kodeksie postępowania administracyjnego.
W jednym z przepisów czytamy, że trzeba załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Dotyczy to sytuacji, gdy wraz z wnioskiem dostarczymy urzędnikom wszystkie niezbędne dokumenty. Na sprawy, które wymagają wyjaśnień, urzędnicy mają miesiąc. Na sprawy szczególnie skomplikowane jest maksymalnie dwa miesiące czasu.
Do kogo zażalenie i co grozi urzędnikom?
Jeśli terminy na załatwienie spraw minęły lub – jak wspominaliśmy – sprawa jest załatwiana przewlekle, to zgodnie z nowelą możemy zwrócić się do organu wyższego stopnia.
W praktyce jeśli niezałatwioną sprawą zajmował się np. urząd gminy, to wyższym stopniem będzie samorządowe kolegium odwoławcze. Przy zażaleniu sprawy z urzędu wojewódzkiego trzeba się zwrócić do jednego z ministerstw.
Gdy organ wyższego stopnia stwierdzi, że zażalenie jest uzasadnione, to wyznaczy urzędowi termin na załatwienie sprawy. Ustaleni zostaną winni, którzy będą musieli wytłumaczyć się z opóźnień.
Możliwe jest również ukaranie bezpośrednich sprawców. Podlegają oni odpowiedzialności porządkowej lub dyscyplinarnej. O sankcjach możemy przeczytać w ustawie o pracownikach urzędów państwowych i samorządowych.
Jaka kara może spotkać urzędnika?
1. Karę porządkową za przewinienie mniejszej wagi stanowi upomnienie.
2. Karami dyscyplinarnymi są:
a) nagana,
b) nagana z ostrzeżeniem,
c) nagana z pozbawieniem możliwości awansowania przez okres do dwóch lat do wyższej grupy wynagrodzenia lub na wyższe stanowisko,
d) przeniesienie na niższe stanowisko,
e) wydalenie z pracy w urzędzie.
Dariusz Madejski, e-prawnik.pl
Od ponad 4 lat ciągnie się w sadzie moja sprawa o odszkodowanie. Masa niepotrzebnych dokumentów, które nic nie wnoszą do sprawy, ale przeciągają ją w nieskończoność. Może teraz ktoś ukróci ten bezsens.
czy ten przepis dotyczy również spraw załatwianych w związku z dotacjami unijnymi?
A zamiana mieszkania komunalnego już 3 miesiące,dużo czy mało?
A prowadzenie postępowania w sprawie wydania pozwolenia na budowę prostego i małego budynku gospodarczego przez Starostę Sokólskiego,woj. podlaskie, o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych przez prawie cztery lata, to dużo, czy mało i czy ta sprawa podpada pod uchwaloną ustawę?
Ja nie mogę zakończyć sprawy mienia zabużanskiego dla 81-letniej spadkobierczyni mojej mamy,ze względu na biurokratyczne wymagania odwlekające w terminach od 1992 roku do chwili obecnej poprzez pisanie o wyjaśnienie tematu do różnych instytucji;przy czym dokumenty oryginalne przedstawiają "jasność" sprawy,na podstawie których SĄD wydał wyrok o należnym spadku lub odszkodowaniu - żadnej pomocy w tym zakresie w wykonaniu wyroku przez UW w Olsztynie oraz Ministerstwo Rolnictwa,lecz podkładanie "kłód" moralnych i finansowych i czekanie na zgon spadkobiercy.Bez zakończenia procedury w Polsce nie mogę złożyć skargi do Strasburga.Co mam robić,tylko powiesić się?
Czy 17 lat, to okres właściwy dla rozpatrzenia mojego odwołania od nielegalnej decyzji administracyjnej?
A co zrobić,jeżeli wójt nie odpowiada na żadne pismo,a mojemu prawnikowi odpowiada,że sprawy nie zna,bo żadnego z moich pism nie czytał?!Sprawa trwa od ok.15 lat.Wójt ten sam.I co takiemu zrobić?
Odnośnie komentarza powyżej. Złożyłam zażalenie na bezczynność Prezydenta m. st. Warszawy, ale nawet nie zajął stanowiska w sprawie. Odpowiedzi udzielił Burmistrz Warszawy Żoliborza, twierdząc, że bezczynności nie ma, bo prowadzi postępowanie zgodnie z prawem, choć niczego nie prowadzi, bo postępowanie odwoławcze winien przeprowadzić Prezydent. Decyzja, od której odwołałam się 7 lutzego 1994 r. jest kolejną nielegalną decyzją burmistrza, wydaną jeszcze przed zakończeniem postępowania o stwierdzenie nieważności innej jego decyzji ( 20 .01.1994 r. stwierdzono jej nieważność )
Ostrzegam wszystkich przed oszustem Jerzym Ryszardem Kowalewskim, znanym m.in. jako prezes Traffic Clubu i Konsmetalu!!! Nie dajcie się nabrać jak ja bo możecie zostać bez środków do życia! więcej informacji na http://www.kowalewski.stop.to/
Nawet nie przeczytałem tekstu - wystarczy mi tytuł, aby powiedzieć tak: potrzebny jest bat na leniwych posłów aby ustanawiali sensowne prawo. Prawo zmusza urzędnika do interpretacji która staje się zawsze batem na urzędnika. Więc ten się boi i szuka miliona dupochronów, i trudno się mu dziwić. A teraz jeszcze bardziej dostanie po d.... - więc zachoruje albo go zwolnią. I na jego miejsce wejdzie jeszcze słabszy, bo płaca jest mizerna, więc będzie jeszcze gorzej.
O jakim bacie na urzędnika pisze ten pan powyżej? Urzędnicy robią sobie, co chcą, bez żadnych konsekwencji. Byłam jedynym najemcą mieszkania. Kierowniczka WSL rozkwaterowała je wbrew mojej woli, na wniosek osoby nie mającej do mieszkania żadnych praw i uchyla się od przekazania mojego odwołania od tej decyzji 17 lat. Dalej pracuje i ma się dobrze. Mam nadzieję, że w końcu poniesie jakieś koszta swoich nielegalnych działań.
Jeśli urząd nie przekazuje odwołania od decyzji to sie ją wnosi bezpośrednio do własciwej instancji z wyjaśnieniem okoliczności. To samo dotyczy WSA. Najpierw napisać czy skarga wpłynęła, a potem - jeśli okaże się że nie - złozyc skargę bezpośrednio lub złozyć wniosek do WSA o ukarania grzywną i zobowiązanie urzędu do przesłania skargi. W jednej ze spraw tego typu Przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarskiej w Warszawie ukarana została grzywną w wysokości 10.000 PLN. I, oczywiście, skargę przekazać musiała. Z wielce zabawną odpowiedzią na tę skargę i jeszcze zabawniejszym wyjaśnieniem powodów nie przykazania skargi. To po tej odpowiedzi WSA przysolił jej grzywnę.
Wśród urzędników pokutuje przekonanie, że to my jesteśmy dla nich, a nie oni dla nas. Wszyscy łożymy na ich pensje, a więc jesteśmy ich bezpośrednimi pracodawcami i oczekujemy solidnej pracy. W zamian na każdym kroku spotykamy się z niekompetencją i opieszałością. Tego stanu nie zmienią żadne akty prawne, które w zasadzie nie będą egzekwowane. No bo przecież kto będzie oceniał pracę urzędników, jak nie kolejni urzędnicy? O odpowiedzialności urzędników na zajmowanym stanowisku mówi się publicznie tyle lat, ale w praktyce nie ma to żadnego przełożenia na fizycznie odczuwalne kary w postaci np. dyscyplinarnego zwolnienia z pracy i ponoszenia finansowych konsekwencji swojej jakże często marnej pracy.
To piękne, byle byłoby realizowane. Mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz, czy ten niezwłoczny termin obowiązuj również banki? 24 stycznia br. złożyłam dokumenty do banku o śmierci jego klienta, przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza i spisem (zerowym) majątku, co pozwalało bankowi na umorzenie długu i zamknięcie sprawy. W zamian 8 marca otrzymałam przedsądowe wezwanie do spłaty rzeczonego długu (1,5 miesiąca po osobistym doręczeniu w/w dokumentów). Miesiąc temu ponownie złożyłam te same dokumenty(poprzednie gdzieś zniknęły, mimo że mam potwierdzenie odbioru banku z nr wpisu do dziennika pocztowego) identyczne przesłałam do kancelarii prawniczej, która domagała się ode mnie spłaty (jestem spadkobiercą)zadłużenia. Kancelaria nie odzywa się, mam nadzieję, że przesłane dokumenty wystarczą, by sprawę zamknąć, ale bank nadal nie przesyła mi żadnej informacji,o podjętych decyzjach, mimo mojej prośby o takową. Czy banki nie obowiązuje KPA?
Jesteśmy prawnikami specjalizującymi się w różnych dziedzinach prawa. Nasz Zespół tworzą aktywni zawodowo profesjonaliści, posiadający wieloletnie doświadczenie w udzielaniu pomocy prawnej szerokiemu gronu Klientów.
Newsletter
Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.