Uciążliwa sąsiadka
Wysłany: 2009-12-30 16:33:03
A więc tak, nade mną mieszka bardzo rozrywkowa sąsiadka która często sprowadza sobie towarzystwo do imprez. Trzy razy a nawet cztery razy w tygodniu robi imprezy do późna w nocy, byłem u niej raz o 23:30 prosić o spokój to od razu zaczęła krzyczeć że u niej muzyka nie gra głośno i że ją terroryzuje, może muzyka nie grała głośno ale ludzie zachowywali się głośno, co chwilę rąbanie drzwiami z ubikacji, a to szuranie krzesłami, śmiechy, głośne rozmowy. Moja rozmowa z sąsiadką nic nie pomogła, więc powiedziałem że załatwię to w inny sposób. Zadzwoniłem na straż miejską ale nie odbierała to zadzwoniłem na policję(112) odezwał się Pan policjant z sąsiedniego miasta i kazał zadzwonić na moją komendę ale nie znałem numeru telefonu. Impreza trwała do 4:10 rano syn nie poszedł do zerówki a ja wstaję o 5:00 rano do pracy. Napisałem pismo do administracji ze skargą i chciałem zgłosić to do dzielnicowego ale w tym czasie go nie było bo był na szkółce. Pani sąsiadka dostała upomnienie z administracji i uprzedziła mnie w wezwaniu dzielnicowego, wezwała go pierwsza i powiedziała że ją nachodzę. Był u Nas dzielnicowy i powiedział że Pani nad nami zgłosiła Mu że przeszkadza nam jak łyżeczka spadnie na ziemię i jak włączy pralkę. Opowiedzieliśmy całą naszą historię jaką mamy z tą Panią i Pan policjant powiedział że z nią porozmawia i zostawił nam numer telefonu na komendę w razie jakiegoś zakłócania spokoju mamy dzwonić. Długo nie było trzeba czekać pierwsza impreza była w wigilię, przeczekaliśmy to bo wiadomo że może rodzina jest i pójdą na pasterkę, skończyło się o 00:30. Drugi dzień jeszcze głośnie o 23:00 wezwałem policję o zakłócanie ciszy nocnej, przyjechali najpierw do nas spisać dowód i powiedzieli że nałożą Pani sąsiadce mandat w kwocie 200 zł a jeżeli odmówi to sprawa zostanie skierowana do sądu grodzkiego i będę za świadka. Policjanci byli tam chyba z 20 minut po czym poszli sobie, tyle co wyszli sąsiadka ze swoją rodziną zachowywali się złośliwie i zaczęli tupać w podłogę głośno się śmiać i nas wyzywać, impreza skończyła się o 02:10. W poniedziałek zadzwoniłem do dzielnicowego żeby z Nim porozmawiać o tym co się wydarzyło po wyjściu policjantów z mieszkania, od razu mi powiedział że bezpodstawnie wezwałem policję i że wszystko mi przeszkadza, że to były tylko rozmowy i że komuś łyżeczka spadła czy też szklanka. Nie chciał mnie słuchać że to były głośne śmiechy, trzaskanie drzwiami czy też tupanie. Powiedział że mieszkam w domu wielorodzinnym i mam się z tym pogodzić. Proszę Was o radę co mam robić? czy to znaczy że ja też mogę po 22:00 trzaskać drzwiami i głośno rozmawiać? do kogo mam się zwrócić?

Odpowiedz
Cytuj