Szkoda wyrządzona przez kota

Pytanie:

Wracałyśmy z córką z przedszkola do domu. Już na naszym podwórku, córka zauważyła swoją ulubioną lalkę "przytulanej" (tzw. "szmaciankę") pod krzakiem. Leżał na niej kot sąsiadów - niedawno przygarnięty "dachowiec". Córka już chciała podbiec po swój skarb, ale jakoś odruchowo (ze względów higienicznych) powstrzymałam ją i sama sięgnęłam po zabawkę. Zostałam dość mocno pogryziona. W życiu nie sądziłam, że kot może być tak agresywny. Zwierzak rzucił się na mnie. Gdyby nie pomoc i przytomność męża nie wiem o ile gorsze byłyby moje obrażenia. Najgorsze, że to wszystko widziała córka. Sąsiadka (bardzo konfliktowa osoba) potwierdziła, że kot nie był szczepiony. Zgłosiłam się na pogotowie. Dostałam zastrzyki, a po 2 dniach maść antybiotykową, ponieważ rany się "ślimaczą". Zobowiązałam sąsiadkę do wizyty u weterynarza i poddania kota obserwacji, która wg standardu ma polegać na trzech kolejnych wizytach w ciągu 10 dni. Sąsiadka załatwiła to w jedną wizytą "z góry". Czy jest jakieś obligatoryjne szczepienie dla kotów (dla psów wiadomo że tak)? Jakie są skutki, jeśli sąsiadka uchybiła takiemu obowiązkowi? Jaką odpowiedzialność względem mnie ma właścicielka zwierzaka? Jaką odpowiedzialność ponosi weterynarz, który wydaje zaświadczenie o tym, że kot jest zdrowy "z góry" w zasadzie po jednych oględzinach (jestem w posiadaniu dokumentu gdzie termin następnej wizyty jest za kilka dni i już jest podpieczętowany, że się wizyta i odbyła i zmian "nie zaobserwowano"). Czy jest to poświadczenie nieprawdy, sprawa karna, cywilna czy odpowiedzialności zawodowej, fałszowanie dokumentów? Jakie przepisy to regulują i gdzie mogę ten fakt zgłosić? Czy winę ponosi tylko weterynarz, czy również właścicielka kota? Czy mogę żądać zwrotu poniesionych kosztów (zastrzyki, antybiotyk, krople uspokajające dla córki, koszty dojazdów do lekarzy - pogotowie, lekarz 1 kontaktu, pediatra), a także zadośćuczynienia. Czy mogę sąsiadkę zobligować do dodatkowych badań kota? (bywają nosicielami różnych chorób) Czy mogę żądać usunięcia kota z mojej posesji (nie jest na łańcuchu, ani w domu - chodzi po okolicy - w tym po moim podwórku). Córka boi się wychodzić z domu, a sąsiadka na moje uwagi śmieje mi się w twarz. Podobno wszelkie przepisy dotyczą tylko psów. Jestem bezsilna. Czy ja mogę cokolwiek w tej sprawie?

Masz inne pytanie do prawnika?

ODPOWIEDŹ PRAWNIKA

Zgodnie z art. 431. § 1. kodeksu cywilnego „kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy”. Artykuł ten ma zastosowanie tylko wtedy, gdy zwierzę wyrządza szkodę z własnego popędu, a więc w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania się, tak jak to miało miejsce w opisanym przez Panią przypadku. Zgodnie z dominującym poglądem, zwierzę chowa ten, kto przez dłuższy czas sprawuje nad nim pieczę dla własnych - niekoniecznie majątkowych - celów, dostarczając mu schronienia i utrzymania. Nie ma wymagania, aby chowający zwierzę był jego właścicielem lub miał do niego jakieś inne prawo. Za posługującego się zwierzęciem należy uznać tego, kto niekoniecznie go chowa, lecz dorywczo posługuje się nim dla własnego celu. Odpowiedzialność istnieje niezależnie od tego, czy w chwili wyrządzenia szkody zwierzę było we władzy człowieka, tj. pod jego nadzorem faktycznym, czy też się zabłąkało lub uciekło. Wynika więc z tego, że do sytuacji opisanej w stanie faktycznym ma zastosowanie przytoczony przepis. Paragraf drugi tego przepisu stanowi, że "chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego".

W związku z tym, będzie Pani mogła dochodzić odszkodowania od sąsiadki (na drodze cywilnej).

Co się zaś tyczy możliwości nakazania usunięcia kota z terenu posesji, to choć nie ma przepisu jednoznacznie przewidującego taka możliwość, może się Pani zwrócić np. do sanepidu lub do Straży Miejskiej z prośbą o pomoc. Aby uzyskać informacje na temat obowiązkowych szczepień jakim podlegają koty, należy zwrócić się do Inspekcji Weterynaryjnej, która to zajmuje się wykonywaniem nadzoru nad przestrzeganiem ustawy o ochronie zwierząt. Jeśli zaś chodzi o odpowiedzialność weterynarza, wydaje się, że skoro jak Pani twierdzi, uchybił swoim obowiązkom, podlegać będzie przede wszystkim odpowiedzialności dyscyplinarnej. Zgodnie bowiem z art. 45 ustawy o zawodzie lekarza weterynarii, członkowie samorządu podlegają odpowiedzialności zawodowej przed sądami lekarsko-weterynaryjnymi za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki i deontologii weterynaryjnej oraz za naruszenie przepisów o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii.

Potrzebujesz porady prawnej?

KOMENTARZE (3)

Justa

7.3.2011 16:18:23

Re: Szkoda wyrządzona przez kota

Błagam o pomoc!!!!!gdzie moge sie zwrócic kot sasiadki z klatki obok notorycznie znaczy wózek mojego dziecka mieszkam na 3 pietrze i nie moge zostawic wózka na dole nawet na 10 min!!!!bo juz jest obsikany przez tego kota który chodzi sobie po naszej klatce przechadzac przez piwnice nie wytrzymuje juz tego przeciez to sa bakterie i jest to chore zebym codziennie musiał prac wózek!!!!błagam o pomoc!!!czy jest jakis paragraf zeby ta kobieta poniosła w koncu jakies konsekwencje???

lukrecja

9.2.2010 12:54:24

Re: Szkoda wyrządzona przez kota

moja sasiadka ma 7 kotów, nie wiem co mogę z tym zrobić, ale chyba zacznę dzwonić do straży miejskij kiedy zrobi się ciepło i zaczną ganiać się po moim podwórku

krzychu

30.1.2010 18:56:40

Re: Szkoda wyrządzona przez kota

WITAM!!!ja mam sasiadke ktora ma ok.20 kotow!!!mieszkamy w 4-rodzinnym domu nikt niechce nam pomoc!!!zalatwiaja sie gdzie chca ona po nich nie sprzata tylko sie smieje!!!!tak to wyglada u mnie w skrocie!co mam robic???!!!mam juz dosc chyba tylko sprawe do sadu mozna skierowac!!wspolczuje ludziom ktorzy majo takie problemy!pozdrawiam

Pokaż wszystkie komentarze (3)

Dodaj komentarz

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE: