Proszę w takim razie podać podstawę prawną. Słyszałam co innego od różnych osób. Brat matki twierdzi, że aby oddać kogoś do domu opieki potrzebna jest zgoda tej osoby. Natomiast brat mojego ojca mówi coś zupełnie przeciwnego. Powiedział,że w sytuacji gdy krewni nie mogą się zająć chorą osobą wymagającą stałej opieki, to nie jest potrzebna jej zgoda. Według stryja są to np. sytuacje gdy krewni mieszkaja w innym mieście lub chory ma tylko jednego opiekuna (np. opiekę nad niedołężną matką ma sprawować córka jedynaczka) i
opieka wiązałaby się z koniecznością porzucenia pracy. Na podstawie znanych mi przepisów wiem tylko, że rodzina ma obowiązek
alimentacyjny tylko w sytuacji , gdy chory żyje w niedostatku i to chory sam musi wykazać to w sądzie. W sytuacji przez Państwa opisywanej gdy babcia ma taką dużą emeryturę, to wątpię, że sąd każe rodzinie dawać jej jakieś pieniądze. 1520 zł na miesiąc to luksus, a nie bieda. Ważna jest też Wasza sytuacja majątkowa oraz czy babcia sporządziła
testament, czy może spisała umowę dożywocia (tzn. odda majątek w zamian za opiekę do swojej śmierci) . Jeżeli nie było
umowy dożywocia to nie ma obowiązku zabrania jej do siebie, ani przeprowadzki. W przypadku, gdy nic nie jest zapisane na temat opieki, nie trzeba się martwić. Według przepisów prawa może być tylko obowiązek
alimentacyjny, ale nikt żaden sąd, czy prawnik nie zmusi krewnych do wspólnego mieszkania z chorym, czy odwiedzania go. Poza tym babcia ma 97 lat, więc niedługo Bów weźmie ją do siebie. Wracając do mojej sprawy mam jedno pytanie. Jeżeli osoba starsza mieszka w jednym domu (nawet w jednym pokoju w kawalerce) z dorosłą córką i gdy nagle zachoruje (tzn. stanie się niedołężna i będzie wymagć stałej opieki np. zawał, wylew) , to czy córka może oddać ją do domu opieki? Czy opiekun może się powołać na to, że opieki nad matką nie można sprawować bez porzucenia pracy (a nie może tego zrobić, gdyż jest niezamężna i sama musi na siebie zarobić) lub na problemy z kręgosłupem (nie może dżwigać ciężarów). Słyszałam, że jest na to inny sposów. Rodzina zawozi chorego do szpitala pod pretekstem zrobienia badań (chory ma nadciśnienie, ogólnie źle się czuje), a gdy lekarz po kilku dniach chce wypisać chorego, to krewni się po niego nie zgłaszają. Czytałam w gazecie, że tacy ludzie czasami miesiącami leżą w szpitalu. Krewni nie chcą ich odbierać, bo nie chcą (lub z pewnych względów nie mogą) się opiekować, a chory nie chce iść do domu opieki.