Przed ponad 3 laty byłem sprawcą wypadku nie posiadając wykupionej polisy OC. Oprócz mojego auta uszkodzeniu uległy jeszcze 2 samochody. Zapłaciłem ok. 3 tys. zł kary Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu za niedopełnienie obowiązku opłacenia ubezpieczenia OC. Oprócz tego po blisko roku otrzymałem z Warty żądanie pokrycia kosztów odszkodowania, jakie ta firma wypłaciła jednemu z uczestników wypadku. Ściślej - odszkodowanie to trafiło bezpośrednio do serwisu samochodowego, w którym była naprawiana
szkoda. Warta wystąpiła do mnie z roszczeniem regresowym o kwotę ponad 9 tys. zł. Uważam, że
koszty naprawy zostały zawyżone, gdyż samochód(3-letnia Daewoo-Nexia) miał raczej lekko uszkodzony przód, tymczasem 9 tys. to blisko 70% wartości takiego auta. Z uwagi na moją złą sytuację materialną(jestem studentem) zwróciłem się z prośbą o umorzenie przynajmniej części regresu. Warta jedynie rozłożyła mi kwotę na raty, które miałem spłacić w ciągu 3 lat. Zaprzestałem na opłaceniu połowy całej sumy. Niedawno otrzymałem wezwanie z sądu na rozprawę o spłatę zaległych 4,500. Jak już pisałem nie sądzę by uczciwie naliczono aż tak wysokie
koszty naprawy. Na fakturze np. nie ma odliczonej amortyzacji za użyte części, a przecież w przypadku, gdy Warta ze swojej kieszeni pokrywa szkody, to przy 3-letnim samochodzie odejmuje koszt amortyzacji(ze wzgl. na "przywrócenie pojazdu do stanu bezpośredniego przed szkodą"). Po za tym nie jestem pewien czy słusznie uwzględnili ceny brutto. Razem z pozwem dostałem m. in. kopię polisy właściciela pojazdu oraz kopię przyznanego odszkodowania. Nieco się zdziwiłem, gdyż chodzi o polisę AUTOCASCO. Tymczasem Warta powołuje się na art. 33 rozdz. 8 mówiący, że: "Zakładowi ubezpieczeń przysługuje uprawnienie dochodzenia od kierującego pojazdem zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC odszkodowania, jeżeli kierujący:(...)" Zatem skoro odszkodowanie zostało wypłacone z ubezpieczenia AUTOCASO a nie OC, to czy Warta ma w ogóle prawo ode mnie żądać pokrycia tych kosztów?! I czy nie jest tak, że to UFG powinien ew. wypłacić, a potem do mnie wystąpić z regresem? Dodam, że UFG pokrył koszt naprawy drugiego samochodu, ubezpieczonego też polisą AC, jeżeli dobrze pamiętam w PZU i nie zwrócono się do mnie o spłatę odszkodowania. Zastanawiam się jakie są szanse wykazania, że nie jestem winien tych pieniędzy. Czy jest sens brać adwokata i czy to się opłaci? Jeżeli sąd uzna, że mam zapłacić, to w jaki sposób może być ode mnie ściągnięta należność skoro nie mam żadnego majątku, nie pracuję, jak już pisałem studiuję. Tak poza tym to na każdym
forum prawniczym w Internecie widzę mnóstwo skarg na Wartę, głównie w związku z niepłaceniem należnych odszkodowań. To także świadczy o "uczciwości" tej firmy. Bardzo będę wdzięczny za wszelkie rady i opinie. Edward
(Edward)