Ustalenie widzeń dziecka z ojcem

Pytanie:

Mój syn ma obecnie 9 miesięcy, tuż przed jego narodzinami mój ówczesny mąż oświadczył mi, że nie będziemy go razem wychowywać, gdyż nie ma w jego życiu w tej chwili miejsca na dziecko i rodzinę. Faktyczną przyczyną naszego rozejścia się była inna kobieta, z którą on teraz mieszka. Od samego początku wychowuję, więc dziecko sama. 5 miesięcy temu zapadło orzeczenie o rozwodzie bez orzekania o winie, zgodziłam się na takie rozwiązanie z uwagi na dobro dziecka. Z pozwem o rozwód wystąpił mąż, wskazując w nim, że jedną z przyczyn rozkładu pożycia jest to, iż wartości rodzinne nie stanowią dla niego priorytetu. Dodatkowo zawnioskował o ograniczenie mu praw rodzicielskich, do możliwości współdecydowania o sprawach zdrowia, edukacji i miejsca zamieszkania oraz zachowanie swobody kontaktów z dzieckiem. Te kwestie były między nami ustalone przed złożeniem pozwu. Sąd orzekł zgodnie z wnioskiem, czyli ograniczył mojemu byłemu mężowi prawa rodzicielskie i zatwierdził swobodę kontaktów. Do czasu orzeczenia o rozwodzie kontakty ojca z dzieckiem były częste. Od dnia orzeczenia rozwodu były mąż ograniczył kontakty, od 1 czerwca 2010 nie poświęcił dziecku ani jednego weekendu, jego wizyty były coraz rzadsze. Na moją prośbę o zaproponowanie dni w które chce odwiedzać syna, wskazał dwa dni w tygodniu - poniedziałek i czwartek. Od tamtego czasu jego wizyty są bardzo nieregularne, często je odwołuje. Uśredniając widuje się z dzieckiem ok. 3-4 razy w miesiącu po ok. 1,5 - 2h. Odwołał ok. 45% ustalonych wizyt (prowadzę rejestr wizyt). W trakcie jego spotkań z dzieckiem ogranicza się do zabawy z nim, nie wykonuje przy nim żadnych czynności pielęgnacyjnych, nie karmi, nie kładzie spać. Zawsze kiedy nadarzała się okazja proponowałam, żeby nakarmił dziecko, przewinął itp. Dopiero kilka tygodni temu zaczął sporadycznie uczestniczyć w kąpielach dziecka, ale nic więcej. Pomiędzy wizytami nie interesuje się dzieckiem, nie pyta o nie. Do tej pory wizyty odbywały się u mnie w domu, z reguły w mojej obecności, choć zdarzało się, że zostawał na krótko sam z synem. Obecnie zażądał, abym wydała mu dziecko w terminie jego wizyty, aby mógł je zabrać, jak się domyślam do swojego mieszkania. Moje pytanie brzmi czy z uwagi na ustaloną swobodę kontaktów mam obowiązek zgodzić się na zabranie dziecka przez ojca. Mimo wewnętrznych oporów nie chcę utrudniać kontaktów dziecka z ojcem, ale chciałabym, aby dopóki dziecko nie będzie starsze wizyty odbywały się jeśli nie w mojej obecności to przynajmniej w moim mieszkaniu, w otoczeniu które dziecko zna. Nie chcę aby były mąż zabierał syna do siebie, do swojej nowej partnerki (osoby której w ogóle nie znam), gdzie wspólnie będą zajmować się synem. Czy mam prawo decydować o tym z kim ma styczność moje dziecko? Uważam, że kontakt ojca z dzieckiem jest za słaby, podczas tych nieregularnych wizyt nie nawiązała się między nimi żadna więź, syn praktycznie nie zna ojca i nie wie, że jest on kimś ważnym w jego życiu. Podobnie zresztą ojciec nie zna syna, nie zna jego zwyczajów, zachowań, nie ma doświadczenia w opiekowaniu się nim. Czy mogę jednostronnie zdecydować, że wizyty do czasu kiedy dziecko będzie starsze (myślę tu o wieku ok. 2-3 lat) mogą się odbywać jedynie w mojej obecności lub w moim mieszkaniu? Obawiam się, że kolejnym pomysłem byłego męża będzie zabranie tak małego dziecka do siebie na weekend. Jak się przed tym bronić? Wiem, że prędzej czy później to nieuniknione ale czy ze względu na wiek dziecka teraz można tego uniknąć? Niestety nie karmię już piersią. Nadmienię jeszcze, w razie gdyby najlepszym rozwiązaniem miało być sądowne rozstrzygnięcie, że mój były mąż był już poprzednio żonaty. Ja byłam jego drugą żoną, zostawił on dla mnie pierwszą żonę. W pozwie rozwodowym z pierwszą żoną wskazywał jako przyczynę brak możliwości poczęcia dziecka (problemy natury zdrowotnej). W trakcie rozwodu ze mną wskazał, że nie ceni wartości rodzinnych. Dodam, że syn był dzieckiem zaplanowanym i poczętym z ingerencją lekarską (ze względu na problemy męża). Czy ew. będzie można oprzeć się na niestałości i nieprzewidywalności jego celów życiowych i pragnień? Obawiam się sytuacji w której za jakiś czas znudzi mu się bycie tatą i kontaktowanie się z dzieckiem a syn zdąży się do tego przyzwyczaić i będzie cierpiał. Co zrobić, żeby kontakty ojca z 9 miesięcznym dzieckiem odbywały się w mojej obecności lub chociaż w moim mieszkaniu, dopóki dziecko nie będzie starsze?

Masz inne pytanie do prawnika?

ODPOWIEDŹ PRAWNIKA

Określenie sposobu kontaktów dziecka z Pani byłym mężem nastąpiło w orzeczeniu rozwodowym, na mocy którego przyznano mu swobodę kontaktów. Następnie na podstawie porozumienia pomiędzy Panią, a byłym mężem nastąpiło doprecyzowanie widzeń na dwa dni w tygodniu, jednakże nie ustalono dokładnie miejsca widzeń. Zatem Pani były mąż może spotykać się z dzieckiem tam, gdzie sobie zażyczy. Natomiast uniemożliwianie ojcu kontaktów z dzieckiem może spowodować nałożeniem na Panią kary za utrudnianie kontaktów.

Jedynym sposobem uregulowania spotkań, w taki sposób jaki Pani by chciała jest wytoczenie powództwa o ustalenie wizyt ojca z dzieckiem. We wniosku określi Pani dokładnie dni i godziny wizyt, jak również miejsce spotkań. W uzasadnieniu danego wniosku zamieścić Pani może wiele powodów m.in. młody wiek dziecka, brak więzi pomiędzy synem a ojcem, brak wiedzy byłego męża na temat pielęgnacji dziecka, strach dziecka przed nowym otoczeniem.

Potrzebujesz porady prawnej?

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza. Bądź pierwszy!!


Dodaj komentarz

DODAJ KOMENTARZ

ZOBACZ TAKŻE: