Nie straszcie Zielonego, może jego sytuacja nie jest aż tak beznadziejna. Ponieważ znalazłem się w podobnej sytuacji a nie stać mnie na prawnika, przeszukuję internet aby ustalić jak to jest naprawdę z tym przedawnieniem.Na razie udało mi się ustalić jeden fakt: okres 10 lat został wprowadzony w 2003 roku a przedtem był 5 lat. Nie ustaliłem jeszcze czy w związku z zaległościami ZUS czy też innymi, ale jest orzeczenie NSA, że należy stosować zasady obowiązujące w czasie powstania zaległości a nie w czasie ich egzekwowania, jeśli więc Twoje zaległości Panie Zielony powstały przed 2003 rokiem, to obowiązuje Cię 5 letni okres przedawnienia. Pamiętam, że pisał to w cyklu porad człowiek zajmujący się egzekucją w ZUS - napewno go odszukam. Bardzo ważne jest to, co już tu ktoś napisał: każda twoja reakcja świadcząca o tym, że uznajesz swoje zadłużenie, może być wykorzystana do aby zacząć liczyć okres przedawnienia od nowa - od każdej decyzji czy postanowienia odwołuj się, może dojdzie do sądu a tam zawsze jest większa szansa, że zostaniesz potraktowany po ludzku. W różnych artykułach i poradach znalazłem jeszcze dwie sprzyjające nam okoliczności, ale na razie nie mam ich potwierdzenia w przepisach prawnych. Otóż ZUS ma 5 letni termin na wydanie decyzji o zaległości, ale jest to wg nowych przepisów - być może przed 2003 rokiem ten okres też był krótszy.Jeśli ten termin zostanie przekroczony, nie można ściągać zaległości, jeśli jej nie uznasz. I druga sprawa: liczenie okresu przedawnienia zaczyna się od nowa tylko po pierwszej czynności egzekucji. Jeśli z jakichś powodów zostanie ona przerwana, następne jej wznowienia nie przerywają już biegu okresu przedawnienia. I to byłoby na tyle. Panie Zielony, obiecuję, że jeśli ustalę więcej konkretów, na pewno wszystko Panu przekażę. Nie jestem stałym bywalcem tego
forum, wię proszę mi podać swój e-mail. Mój to lesok33@wp.pl. Pan ze swej strony też powinien zacząć intensywnie poszukiwać, razem może znajdziemy sposób i na ZUS. Do widzenia on line.