Logowanie

Porozmawiajmy o naszych prawach

Napisz na forum

Porady prawne specjalistów e-prawnik.pl

Pomoc prawna online

najwyższa jakość

pozew o podwyższenie alimentów a nowa rodzina

  • AUTOR
    WIADOMOŚĆ
  • Witam Parę dni temu mąż dostał pozwe o podwyzszenie alimentów z 500zl do 1500zl. Maż ma 3,5 letnią córkę z byłą żoną, na która regularnie płaci te pieniądze. Oprócz tego płaci dodatkowe pieniądze i kupuje rózne rzeczy. Zabiera córkę często. My z męzem mamy 2letnią córkę oraz 2 tygodniowego synka. Ponieważ mam działalnośc gospodarczą jeszcze na warunkach preferencyjnych z zusu podczas urlopu macierzyńskiego dostanę ok 300zl, a póki co nie jestem w stanie zostawić 2 tygodniowego dziecka i pracować. Ex żona jest ściekła na mojego męża, że mamy kolejne dziecko i nam się układa. Stąd ten pozew. W trakcie rozwodu w 2008 roku nie miała problemu ze zgodzeniem się na warunki. Dodam, że mąż kokosów nie zarabia, bo ok 3000zl. Moje pytanie- jakie ex zona ma szanse na dostanie wiekszych pieniędzy? Dodam, że jej sytuacja nie uległa zmianie ( pogorszeniu). Ma dobrą pracę lecz nie wyszła powtórnie za mąż.


    Odpowiedz Cytuj
  • Mój partner ze względu na to, że spodziewamy się dziecka (za 3 miesiące) oraz planujemy wspólnie zamieszkać (wynająć mieszkanie) złożył wniosek o zmniejszenie alimentów, które płaci na 2 dzieci. Zarabia 1500, alimenty płaci w wysokości 600 zł. Samo wynajęcie mieszkania kosztuje ok 600 zł co wyklucza wynajęcie. Jednakże sąd orzekł, że dopóki nie jestem jego żoną, on nie ma na siebie mieszkania i dziecko się nie urodziło to nie ma szans by mógł się starać o zmniejszenie alimentów.Przecież za tyle co on zarabia ( minus alimenty) nie jesteśmy w stanie wziąć ślubu ani nawet wynająć mieszkania.Czy rzeczywiście nie można w jakiś sposób wygrać tej sprawy?W dodatku matka dzieci nie dość, że od dłuższego czasu utrudnia spotkania z dziewczynkami to jeszcze chce założyć sprawę o pozbycie go praw ojcowskich.Jestem zaszokowana całą tą sprawą.Proszę o pomoc.Z góry serdecznie dziękuje
  • Reklama

  • Witam, jestem w podobnej sytuacji, czy Twoj problem się jakoś rozwiązał. Z tym, że w naszym przypadku moj partner pzy zarobkach 1480 zł placi 1000 zł alimentów. Zabrali mu właściwie wszystko co mogli!!!!
  • Coś wam powiem tylko możecie się obrazić z jakiej niby rzcji partner ma utrzymywać was dzieci owszem a wy do roboty jak chciało się dzieci trzeba na siebie i połowę na dzieci zarobić.Do roboty a nie robić tylko dzieci i patrzeć czy manna z nieba zleci dać wam po 500stów na dziecko i tyle zobaczycie jak to jest a dla was nawet 5 groszy bo niby dlaczego.
  • Moja droga NIULKO zanim sie wypowisz nieznając sytuacji to radzilabym się wcześniej dwa razy zastanowić. Po pierwsze pracuję zawodowo i w chwili obecnej skończył mi się macierzyński i zmuszona jestem wrocić do pracy bo z pieniędzy mojego partnera nie mamy szans wyżyc, dwa mam pierwsze dziecko z pierwszego związku na które już od 12 lat nie dostałam ani grosza alimentów, bo mężczyzna zwiał, sady nie wiedzą jak go szukać a do funduszu alimentacyjnego mam za duże dochody, trzy żeby utrzymać jakoś rodzinę zadłużyłam się na całe życie w banku i kupiłam dla nas mieszkanie gdzie regularnie płacę czynsz i inne opłaty, cztery uważam jak najbardziej że alimenty moj parner musi płacić bo to jest jego obowiązek i co do tego w ogole nie mam zastrzeżeń, piąte ex zona partner nie placi już od sześciu lat czynszu w społdzielni bo wi, że jej na bruk z dziećmi nie wyrzuca a może dostanie komunalne, szoste jako dobrzy i myslący o dzieciach z pierwszego zwiąku partnera nie chcemy wkopać jego ex bo wiemy, że zarabia całkiem nieźle tylko ,ze na czarno, jej siostra prowadzac działalność gosp. i wystawiła jej zaswiadczenie , że niby u niej pracuje na pol etatu i zarabia zaledwie 650 zł (no i z czego przy takiej pensji rzeczywiscie płacić niby czynsz itd..) sidme czemu jej sąd nie kazał iść do pracy na cały etat, tylko kazał mojemu partnerowi znaleźć dodatkową pracę, osiem sąd nie pomyslał, za ja pracuje zawodowo i musimy z partnerem dzielić się opieką nad dziećmi (mam przecież też corkę z poprzedniego małżeństwa, którą ojciec w ogole się nie interesuje), dziewiąte nie wiem czy jesteś z warszawy tak jak my i znasz realia kosztowe opieki nad tak małym dzieckiem, bo my od wrzesnia musieliśmy załatwić opiekunke do dziecka (bodo państwowego żłobka nie było nawet szans w tym naszym popip... państwie) i niewiadomo skąd musimy mieć na opiekunkę miesiecznie 1800 zł ( i to dodam , że w teraźniejszych realiach to znaleźliśmy bardzo tanią opiekunkę. A więc żeby związać koniec z końcem mkusimy zaciągnąć kolejny kredyt na wiele lat po to by opłacoć opiekunkę, zycie, czynsz , bilety itd. a nasza kochana ex nie płaci nic , bo bilety autobusowe dzieciom kupuje też moj partner - bo dzwonią z tym do niego, że mama nie ma pieniędzy i je żdzą na gapę , wiec kupujemy im my żeby im wstyd nie było, i tysiące naprawdę roznych innych spar jest takich że głowa mała, do tego ciągle problemy z widywaniem się z dziećmi, ..... Np. jeszcze jedna akcja jego ex - uzgodnilismy, że jakoś opłacimy kolonie jego dzieciom, wszystko było z nią uzgodnione, dzieciom kupione wyprawki na kolonie itp. po czym dzień przed wyjazdem jak partenr zadzwonił do byłej , o ktorej ma przyjecechać po dzieci, żeby je odstawić na dworzec itd to powiedziała że ich nie puszcza i że ona ma właśnie urlop i są poza Warszawą. A wiec droga NIULKO - notabene piekny pseudonim - zanim jeszcze raz coś mądrego napiszesz to ....!!!!! Ja kocham swoje dzieci, jego dzieci i swojego partnera, chcemy normalnie funkcjonować, życ i nie chcemy absolutnie nie płacić ale skoro i tak wiekszość spraw i rzeczy my im sponsorujemy to niech chociaż sąd nam obniży alimenty o chociaż te 200 zł. Nie chcemy żeby ona nie zarabiała - tyle ile zarabia na czarno - bo ma na głowie te dzieci i musi się też nimi opiekować ale niech nie ciągnie z nas jak tylko może i za pośrednictwem dzieci też, a my coż im nie potrafimy odmowić, nawet kosztem zwiększania naszych długow. Są wspaniałe i im też należy się normalne zycie. No to tak w wielkim skrocie
  • A nie wiedziałaś że on ma dzieci????1000zł to nie jest bóg wie jaka suma jak myślisz na kim to odbije się najbardziej bo jak dla mnie na dzieciach tak szczerze to odpowiedzialność i tyle nie sztuką jest zrobić dzieci kolejne i zabierać poprzednim i patrz na swoje dziecko wydajesz 1800zł na opiekunkę i co chcesz swoje dziecko utrzymywać kosztem starszych dzieci to jest fair jeśli im należy się normalne życie to powinny mieć tyle samo co twoje dziecko.
  • Niczyim kosztem ani moich ani jego dzieci z poprzedniego małżeństwa. Tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale Ty widocznie jesteś albo za ......, albo..... Chodzi o złośliwoś i stosunek byłej zony, wina ich rozpadu małżeństwa jest po obu stronach, razem tego chcieli i Ona i On - wspólnie podjeli tą decyzję. A Twoje słowa są raczej prymitywne i takie trochę "wiejskie" cyt. wiedziałaś, że on ma dzieci.... Bez komentarza. To mi wszystko o Tobie już mówi. W takim razie ty wybierasz dobro wszystkich dzieci (w tym rownież i moje) , czy wybierasz dobro tamtych dzieci!!!!! Nas - jak już wspomniałam - nie stać na opiekunkę - tylko są takie czasy, że musimy wziąść kredyt, bo nie mamy innego wyjścia. Poza tym, opieka nad dziećmi i finansowanie ich nie spoczywa na jednym rodzicu, a w tym przypadku właściwie tak jest. Bo to moj partner zabiera ich do kina, płaci obiady w szkole, kupuje bilety, teraz calą wyprawkę do szkoły itd. Nas na to nie stać, ją tak, bo wiemy dokładnie ile zarabia i gdyby była uczciwa i normalnie można było z nią rozmawiać to też inaczej wszyscy byśmy do tego podchodzili. Ciebie po prostu sciska i nie potrafisz racjonalnie mysleć, bo podejrzewam , że jesteś bezpośrednio jedną ze stron w podobnej sytuacji. A ja wiem tyle, że miłości, i to tak nazywane przez Ciebie "dobro" dzici mojego partnera dostają więcej od nas. Inaczej nie byłoby histeri z ich strony, płaczów itd że ex nie chce ich do nas puścić itd. Oni chcą z nami przebywać, nie jest u nas im ciągle wpajane, że ktoś jest zły , okropny i ciągle wyzywany epitetami - może dzieci sobie tego nie zyczą i nie chcą tego słuchać - jak to robi ich mama. Nigdy z naszych ust nie usłyszeli złego słowa na swoją mamę i jej nowego partenra, nigdy nie ponizylibyśmy się do takiego czegoś a Ona niby mądra i kochając kobieta robi "dobrze" dla dzieci wyklinając, mszcząc, zwalajac cała wine na ojca tak na prawdę nie wiadomo za co.... Jesli się ma dzieci to się je wychowuje i kocha Mądrze a nie egoistycznie!!!!!!!!!!! I jeszcze jedno dla Ciebie być może tysiąc zł to nic dla mnie to w chwili obecnej majątek i chcemy płacić alimenty ale trzeba też brać pod uwagę , że dzieci mają obojga rodziców i jedno płaci na nie tysiąc i drugie powinno też tysiąc to już jest 2 tyś. (za tyle na prawdę 2 dzieci można utrzymać)...
  • Zgadza się za 2000zł można w miarę normalnie dzieci utrzymać ale tobie zdaje się chodzi o to by mąż nie płacił 1000zł.Dziewczyno dlaczego facet mieszkający w Warszawie pracuje za 1480zł ja mieszkam w dużym mieście na etacie zarabiam 1600zł i 400zl dorabiam więc mam 2000zł a dorosły facet dorobić nie może tym bardziej że ma dzieci większość tak robi i korona im z główki nie spada.Nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy nikt poza nimi dwoma nie ma obowiązku utrzymywania ich dzieci źle robi jeżeli wpaja dzieciom jaki to ojciec zły.Postaw się w jednej sytuacji dostajesz od faceta powiedzmy 500zł na swoje dziecko co byś z nimi zrobiła???Zobacz ja miałam a teraz syn ma bo ma 18lat 480zł uważasz że gdybym całe życie nie dorabiała nieraz po kilkanaście godzin było by nas stać na cokolwiek.Dlaczego dorosły facet mający dzieci w dwóch zwiążkach nie może dorobić jak większość innych tylko siedzi na posadce i jedyne wyjście jakie widzi to takie żeby obniżyć alimenty tak trochę nie fair coś dać potem zabrać.Jak dla mnie dupa nie facet i nie mów mi że nie można bo to nieprawda bo ja pracuję,mam też zlecenie piorę sprzątam teraz już z pomocą młodego bo może sam też trochę zarobić ale miał 4lata jak zostaliśmy sami więc zamiast rozczulać się i głowić skąd wżiąść to do lepszej roboty i tyle.Bo i tobie wtedy będzie lżej.
  • Drogie Panie, jestem w sytuacji dla mnie dramatycznej, a jakże podobnej do EDYTY2907. Jestem po rozwodzie ponad 10 lat.Sąd zasądził alimenty na dziecko.Mimo rozwodu bez orzekania o winie moje kontakty z dzieckiem,dbanie o rozwój itd. zostały sprowadzone wyłącznie do roli płatnika.Straciłem pracę.Nie mogłem płacić alimentów przez dobre 7 lat.Szukałem pracy z pensją, która pozwoliłaby na płacenie alimentów (i więcej),a także na planowanie nowego życia.W czasie gdy nie pracowałem - szukałem pracy,dokształcałem się na kursach zawodowych z UP, kończyłem liceum i maturę,poszedłem na studia,ale finansowo nie wyrobiłem,więc nie mogłem ich kontynuować.Starałem się przez to zdobyć nowy zawód i posiąść pracę pozwalającą mi godnie żyć, założyć nową rodzinę, a również przez to osiągnąć możliwie jak największe zarobki dla dobra dziecka i swojego. Również w tym czasie zmagałem się i walczyłem z chorobą alkoholową, z którą wygrałem i obecnie jeżeli ktoś chce to pomagam również z nią walczyć innym osobom. W liceum poznałem osobę,z którą zamierzam założyć nowy związek.Ona widzi co się dzieje ekonomicznie u mnie.Niczego nie ukrywałem.Sama jest jeszcze w związku małżeńskim,z którego planuje wyjść,ale wacha się.Wiem,że to wachanie może być określone moją sytuacją ekonomiczną.Ale to inny problem. Teraz dostałem od komornika pismo o zajeciu mojej pensji na poczet biezących i zaległych alimentów.Sąd zasądził mi 350zł.Wiele razy prosiłem byłą żonę o zaniechanie przez nią stosowania komornika do ściągania alimentów z pensji.Po pierwsze staję się w jakiś sposób dyskryminowany w pracy, a po drugie płacę zbędne koszty komornikowi i w zasadzie utrzymuję również jego.W XXI wieku - przelewy są darmowe, a zakład pracy na wniosek byłej żony i na podstawie dostarczonego wyroku może przelewać na konto bankowe byłej żony alimenty.Bez komornika.Wzięcie kredytu również nie jest dla mnie teraz możliwe bo spadła mi zdolność kredytowa praktycznie do 0. Mam 2000 netto. Pracuję poza miejscem zamieszkania.Wynajmuję mieszkanie, które kosztuje 1000zł. Alimenty to 350zł, więc na skromne życie (żwyienie siebie)zostaje niecałe 700zł.A do tego dochodzi przejazd. Nie jest więc możliwe realne założenie rodziny, a nawet kontynuowanie pracy bo się nie utrzymam praktycznie w żadnej pracy przy zajęciu 60% pensji. Podziwiam i wspieram determinację trwania w związku i w niedostatku EDYTE2907-miłość zawsze zwycięża ostatecznie:-) Ja również kocham nową osobę i ona też, tylko fakt mojej ekonomii hamuje ją przed podjęciem decyzji o rozwodzie, przeżywając w przeszłości wiele upokorzeń od swojego męża, który widząc,że może ją stracić stara się usilnie odwieść ją od tej decyzji.Praktycznie mieszkają jeszcze razem.
  • Wiesz co sorry za to co ci powiem teraz boisz się o swój tyłek a pomyślałeś co twoje dziecko miało jeść przez te 7lat przez jakiś czas nie było funduszu alimentacyjnego i kobieta grosze dostawała a może wcale a co ma zrobić kobieta jak straci prace twoim tokiem myślenia powinna zabrać to co daje dziecku kształcić się robic kursy i mieć w nosie szukać pracy której nie da sie znaleźć.Prawda taka komornik i sąd siedzą ci na tyłku a może i prokurator się dorwał i grozi wiezieniem to łaskawie zlapałeś robotę mam takiego braciszka,już go przymnknęli to teraz buli gdyby miał wyjście zety by nie położył.Tylko odpowiedz z jakiej racji z podatków innych mają być utrzymywane cudze dzieci ja tam za nikogo bulić nie chce a te 350zł gdybys cokolwiek robił mógłbyś zapłacić bez problemu nie ma tu jakiejs złośliwości byłej przez podnoszenie alimentów.A dziwisz się jej że komornika nie zdejmie jaką ma gwarancje skoro tyle czasu dzieciak kasy nie widział i pretensje możesz mieć do siebie ty byłeś nie fair a ty masz zdaje się do byłej komornika i wielu innych swoją winę usprawiedliwiasz.
  • Janko poniekąd zgadzam się z Niulką, na dzieci trzeba placić bez względu na to czy ty masz co do tzw. gęby włożyć czy nie. Rozumiem Cię w jakiś sposob, że popadłeś w alkoholizm - moj partenr pewnie gdyby nie ja i w jakiś sposob jego determinacja podobnie by skończył (bo w pewnym momencie swego życia nie widział innej sytuacji z wyjścia - jednym słowem mowiąc pujscie na łatwiznę) ale wiem, że na pewno przy tym wszystkim płaciłby chociaż skromne ale zawsze jakieś pieniądze na dzieci (przecież na alkohol jakieś musiałeś mieć), poza tym powstrzymywała Go od alkoholu jeszcze jedna sparwa wstyd przed dziećmi i ogormna obawa, że przez to nie będzie już w ogole mogł ich widywać. Co do miłości i wsparcia - jak to okreslił moj kochany partner - uskrzydla, daje pawera i chce się dalej żyć. Życzę Ci jak najlepiej w zyciu ale nigdy nie zapominaj o dzieciach, one potrzebuje zarowno Twojej obecności jak i Twoich pieniędzy i miłości. Twoja była rzeczywiście też mogła mieć podobne trudne sytuacje życiowe do Twoich,(bez pieniędzy) ale zawsze musiała jakoś sobie z nimi poradzić i dzieci nakarmić, ubrać. Ukladanie zycia nidgy nie kosztem dzieci a razem z nimi i dla nich.... J a też bardzo dobrze rozumiem, że prace w obecnych raliach jest bardzo trudno znaleźć, wiemy i znamy to troche z doświadczenia. W naszym porzypadku mając małe dziecko - oboje musimy pracowac zawodowo, ja pracuje nawet na dwoch etatach - bo mi się udało dodatkową pracę nawet fajną znaleźć ale (i tu Niulka do Ciebie - bo o tym pisałaś) musimy oboje dzielić obecnie obowiązki nad opieką naszego kilku miesięcznego dziecka. Jest przy tym na prawde wiele kombinacji, nawet czesto z bolem serca musze zostawiać je z moją starszą corka - bo po prostu juz nie ma wyjscia a dodatkowa praca mojego partenra - no coż na razie nie ma nawet takiej opcji. Zanim urodziła się Kornelka dorabiał gdzie się dało i jak się dało, rozworząc pizze, składając meble, a że jest złotą rączką to i przy naprawach wszelkiego rodzaju. Teraz tez to się zdarza ale jest to bardzo rzadko... bo wiecej czasu to On opiekuje się corka. Janko trzymam za Ciebie kciuki abyś znalazł dobrą i wydajna prace, pospłacał wszystkie zobowiązania wobec dziecka i ułożył sobie na nowo życie... no i bardzo dużo miłości !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • A teraz pomyśl gdybyś z tym wszystkim została sama tzn masz małe dziecko nie masz go gdzie oddać tak tak było ja tak miałam bo ze względu na stan zdrowia mój syn nie dostał pozwolenia od lekarza na pójście do przedszkola,mieszkaliśmy wówczas w prywatnej kamienicy razem z moim ponad 80-letnim dziadkiem ciężko chorym.Nie potrafisz po prostu odwrócić tej sytuacji bo gdybyś byla po drugiej stronie to było by gorzej niż masz teraz i poradziła byś sobie.Jesteście w trójkę do opieki nad jednym dzieckiem więc możliwośći są i nie jest jedyną drogą wynajęcie opiekunki wierz mi ja sobie bez niej poradziłam a byłam sama,bywało że młody szedł ze mną do sklepu do pracy a do przedszkola poszedł dopiero od września następnego roku.Po prostu wierz jeśli w ten sposób chcecie dopiec byłej to to wam się specjalnie nie uda jedyne co uzyska twój mąż to to że była zatriumfuje i powie dzieciom jaki ten tata s....l a chyba nie o to mu chodzi.Janko był człowiekiem słabym ale to nie usprawiedliwia jego postępowania mam takiego wlaśnie brata wiecznie obrażony na to że trzeba placić na dzieci które się zrobiło a ma ich troje w trzech różnych miejscach,każdy ma prawo do chwil słabości alkohol wciąga ja to wiem najlepiej straciłam drugiego dzieciaka bo mój eks już mąż zaliczał kolejną panią na boku i niechcący zrobił małego synka i alkohol był dla mnie odkocznią do zapomnienia,tyle że ja się nie usprawiedliwiam mój syn wyrósł na świetnego chłopaka ma przyrodniego brata który nie wie o jego istnieniu a ojciec po prostu jest o miłości z jego strony niewiele można mówić on po prostu jest przychodzi czasem razem wyjeżdają tyle.
  • Jak trojka do opieki, czy moją 10letnia starszą corkę uważasz zo opiekunkę do dziecka, teraz są wakacje to i od czasu do czasu posiedzi z dzieckiem, gdy z nią zostałam sama od pierwszego dnia jej narodzin, nie miałam ani rodziców, ani osiemdziesięcioletniego dziadka ani kamienicy, nikogo kto by mi pomogł. Uwierz mi przeszłam domy samotnej matki, pracę nocami w piekarniach itp. .... w ogole o czym my mowimy, nie masz pojęcia jakie miałam kiedyś też z pierwsza corką zycie i nigdy jej ojciec nawet nie odwiedzil, nie moweiąc już o jakimkolwiek groszu na Nia i Ty mi smiesz mowić , że ja idę na łatwizne. Po prostu dałam sobie jakoś w zyciu rade, ba nawet studia zaocznie udało mi się skończyć bo wziełam kredyt studencki i wiem co to znaczy nie mieć co dać dziecku jeść, wiem co to znaczy z małym dzieckiem tułać się z wozkiem nocami po praku itd. ale nigdy nie bedę się użalała nad soba....,mam tylko to szczęście , że dzieki pomocy Paniom z ośrodka znalazłam fajną pracę, w ktorej się przez tyle lat wykazałam i w końcu po 7 latach zostałam doceniona, dzięki temu mogłam sobie pozwolić na 38 lat kredytu żeby mieszkać w Wawie w skromnym małym dwupokojowym mieszkaniu (nie liczyłam na to, że mi Państwo da...!!!!!) przezywałam biede okropną zyjąc ciągle z corką na suchych kajzerkach itp. I ciągle Ci kobieto tłumaczę chcemy płacić, tylko , że nam nie starcza już na życie po tym co zostaje, a moje (nasze) dzieci tak samo chcą jeść ..... Powiem szczerze marzyłabym mieć 1000 zł miesięcznie na moją dwojkę dzieci......... Ja nie mam od kogo pozyczać, nie mam rodziny, rodzeństwa, ciotek, wujkow , dziadkow itd. Zostałam w pewnym momencie w życiu sam dosłownie i w przenośni (bo miałam przy sobie małą coreczkę) a to mi trzeba przyznać, że kiedyś byłam młoda, głupia,naiwna i wydawało mi się że szaleńczo zakochana w pierwszym swoim partnerze, gdybym miała ten rozum kiedyś co teraz na pewno z taką osobą nie spotykałabym się, ale gdy brak Ci w zyciu czasami kogokolwiek bliskiego (tak jak mi wtedy) widziałam w moim wtedy chłopaku szczęście, bratnią duszę, kogoś bliskiego.... tak bardzo byłam naiwna, ale nie mam Mu za zle to On stracił wiele nie ja - ja mam corke, on ma zycie poza granicami kraju albo nie wiem gdzie - nie interesuje mnie juz to teraz, niech sobie robi, zyje itd co chce teraz. Moja starsza corka też na niego żłego słowa nie usłyszy
  • Dziewczyno dorabiasz sobie ideologię mój 80-letni dziadek miał rozum małego dziecka i strach było go samego zostawić a gdzie z dzieckiem ja też się nacięłam w życiu i nikogo za ten błąd nie obwiniam ja ci tylko mówię co ci powie sąd tamte dzieci już były gdy zdecydowaliście się na kolejne dziecko to samo usłyszał mój eks mąż,i druga sprawa dlaczego ot tak sobie odpuściłaś pieniądze na starszą córkę.Kobieto masz dwoje zdrowych dzieci to się z tego ciesz niektórzy w życiu tyle szczęścia nie mają i to jest rozpacz wiele się naoglądałam przez miesiące pobytu mojego syna w szpitalu i wiem jedno odpowiedzialnośc za dzieci powinni ponosić rodzice i oboje rodzice.Uważasz za normalne postępowanie odpowiedzialne nie mając dziecku co dać jeść nie dopuszczasz do siebie że sama za dziecko odpowiedzialna nie byłaś jeśli unosisz się dumą to trudno kto ma miękkie serce z reguły musi mieć twardy tyłek.Po prostu uważam że powiedzmy 500zł na jedno dziecko to są normalne alimenty ani za małe ani za duże i każdy kto wiąże się z osobą z alimentami powinien o tym wiedzieć.Nie sztuką jest robić dzieci sztuką jest żyć tak aby przez nasze postępownaie nikt nie cierpiał a tu niestety ucierpią niczemu niewinne dzieciaki.Wierz mi ja to też znam z dwóch stron jestem z facetem płacącym alimenty płaci swojemu dorosłemu synowi 400zł+100euro co miesiąc chłopak ma rentę po matce i sam dorabia jest ojcem i nie wyobrażam sobie tego żeby mi przyszło do głowy chłopakowi cokolwiek zabrać stąd też odpowiedzialna decyzja że kolejnych dzieci nie będzie nie dlatego że ktoś z nas ich nie chce ale dlatego że oboje jesteśmy odpowiedzialni za te które już mamy.Masz ciężko zgadza się ale trochę też na własne życzenie nie chcesz nic od ojca swojej córki,ale naprawdę ciesz się tym że dzieci są zdrowe bo dopiero wiedziała byś jaką kasę trzeba mieć żeby leczyć ja dziś spłacam kredyt wzięty na rehabilitację syna po ciężkim wypadku bo tatko się wypiął a syna na nogi nie miał kto postawić nie wszystkie byłe są takie jak była twojego.
  • Wiesz co sorry za to co ci powiem teraz boisz się o swój tyłek a pomyślałeś co twoje dziecko miało jeść przez te 7lat przez jakiś czas nie było funduszu alimentacyjnego i kobieta grosze dostawała a może wcale a co ma zrobić kobieta jak straci prace twoim tokiem myślenia powinna zabrać to co daje dziecku kształcić się robic kursy i mieć w nosie szukać pracy której nie da sie znaleźć.Prawda taka komornik i sąd siedzą ci na tyłku a może i prokurator się dorwał i grozi wiezieniem to łaskawie zlapałeś robotę mam takiego braciszka,już go przymnknęli to teraz buli gdyby miał wyjście zety by nie położył.Tylko odpowiedz z jakiej racji z podatków innych mają być utrzymywane cudze dzieci ja tam za nikogo bulić nie chce a te 350zł gdybys cokolwiek robił mógłbyś zapłacić bez problemu nie ma tu jakiejs złośliwości byłej przez podnoszenie alimentów.A dziwisz się jej że komornika nie zdejmie jaką ma gwarancje skoro tyle czasu dzieciak kasy nie widział i pretensje możesz mieć do siebie ty byłeś nie fair a ty masz zdaje się do byłej komornika i wielu innych swoją winę usprawiedliwiasz. Pani to widzę, że widzi tylko pokrzywdzone dziecko. Ja też zgadzam się, że na dziecko powinno się łożyć w każdej sytuacji-o ile ma się takie możliwości. Nie mogąc znaleźć pracy odpowiadającej mojemu wykształceniu zmieniłem to wykształcenie na ile mogłem, to,że nie mogłem znaleźć pracy w wyuczonym zawodzie - poprzez naukę nowych zawodów zmieniłem je i uzyskałem nowe kwalifikacje. Nigdy nie unikałem płacenia alimentów, ale jak się ma trzy krotnie rozwiedziona mamę, która sobie znalazła sposób na życie swoje i dzieci z alimentów jeszcze z czasów PRL to nic innego swoim dzieciom nie przekazała dobrego. Alimenty płacone przez mojego (niepoznanego)teścia były wypłacane nawet do 28 roku życia mojej byłej zony.Ona studiowała, ja pracowałem i utrzymywałem ją, potem dziecko i teściową, a laimenty na żonę szły od razu do kieszeni teściowej na spłatę jej długów i alkohol. Rozpiłem sie właśnie w tej rodzinie. Potem teściowa rozwiodła nasze małżeństwo, za rok swojego syna i walczyła o to, aby nie płacił alimentów i była szwagierka widząc, że nie ma pracy postanowiła wogóle zrezygnować z alimentów na chorego syna w kwocie 150zł-nie utrudniając kontaktów z dzieckiem. Co do mojej byłej małżonki to tak, jak pisałem. Dopuki mogłem to płaciłem.Ona nie ukrywam miała równiez ciężko, ale pod kontrolą mamusi doprowadziła do stanu faktycznego - sprowadzenia mojej roli ojca wylącznie jako płatnika alimentów. Płaciłem do 10.2002 roku. A czy Pani wie, że lecząc się i pozostając w niedostatku mogłem domagać się alimentów od mojej byłej żony? Wolałem się wyleczyć, skończyc szkołę, odbyc kilka szkoleń po to, abym ekonomicznie mógł znaleźć pracę lepszą, lepiej płatną i aby dziecko miało większe alimenty. Na to potrzebny był czas, podczas którego matka dziecka nie stwarzała możliwości do kontaktu z dzieckiem (nie widziałem córki 10lat), zabronila przychodzić do miejsca jej zamieszkania, do szkoły. Córka na jednym z nielicznych spotkań wołać mnie zaczęła wujek!!! Żenada. Była wyszła drugi raz za mąż za emerytowanego wojskowego, który obecnie nadal pracuje na pełnym etacie w jej firmie, gdzie ona zajmuje wysokie kierownicze stanowisko. Jej ekonomia nim wyszła za mąż była na o wiele większym poziomie niz moja. Obecnie mój zarobek to 2000 zł, a ich prawie 15.000/mc. Mają 5 pokojowe mieszkanie, za które płacą tylko za prąd bo to wojskowe!!!Dwa samochody itd. Jeżeli chodzi o to kto mi siedzi i gdzie to mogę tylko napisać tak,że Pani zajadłość w tym temacie dowodzą jedynie Pani problemu.Chyba Pani nie ma alimentów płaconych przez męża,kochanka i wytyczyła Pani sobie wyłącznie drogę przez sąd z myślą wyłącznie o dokopaniu facetowi, lub facetom. Proszę Pani na pewnym poziomie intelektualnym człowiek się może porozumieć bez sądów i egzekucji komorniczej, która w pewnych sytuacjach, np uchylania się od płacenia alimentów jest konieczna. Są sady polubowne, a w sprawach rodzinnych i osobistych porozumienie małżonków dla dobra dziecka jest wskazane. Ja pisałem tylko, że oprócz komornika, ponieważ wie gdzie pracuję mogła z wyrokiem sądu zgłosić to w kadrach i zakład pracy przelał by z mojej pensji na jej konto kasę na dziecko.A to co dostaje za tę czynność komornik 70zł mozna by dziecku więcej dać. W sprawie zaległości to też można się porozumieć i zawrzeć pisemną ugodę. A teraz z 2000 zł muszę zapłacić mieszkanie 1000, koszty alimentów biezących 420 i reszta około 500-600 zł to życie, a właściwie wegetacja. Tylko,że jak komornik wsiada na pensję 60% to po prostu nie mogę w zadnym wypadku kontynuować pracy bo nie jest mozliwe utrzymanie się. I tylko o to mi chodziło i dla tego rozumiem EDYTĘ I jeszcze raz podkreślam - nigdy nie uchylałem sie od płacenia alimentów. Są szczęśliwe małżeństwa, w których tylko jedno pracuje za niecałe 900zł i mają dziecko. I gwarantuje Pani,że żaden mąż,ani żona nie ryczy i nie wrzeszczy na tego drugiegi i nie ma pretensji,że nie pracuje w danym momencie. Ja też zamierzam założyć nową rodzinę, ale ekonomia hamuje uczucie, miłość i ogranicza marzenia...,ale Pani to chyba nawet nie wie co to prawdziwa miłość. Słowa wypowiadane na forum świadczą o tym, a także o nieznajomości tematu z życia. pozdrawiam i nie musi mi Pani odpisywać
  • Janko poniekąd zgadzam się z Niulką, na dzieci trzeba placić bez względu na to czy ty masz co do tzw. gęby włożyć czy nie. Rozumiem Cię w jakiś sposob, że popadłeś w alkoholizm - moj partenr pewnie gdyby nie ja i w jakiś sposob jego determinacja podobnie by skończył (bo w pewnym momencie swego życia nie widział innej sytuacji z wyjścia - jednym słowem mowiąc pujscie na łatwiznę) ale wiem, że na pewno przy tym wszystkim płaciłby chociaż skromne ale zawsze jakieś pieniądze na dzieci (przecież na alkohol jakieś musiałeś mieć), poza tym powstrzymywała Go od alkoholu jeszcze jedna sparwa wstyd przed dziećmi i ogormna obawa, że przez to nie będzie już w ogole mogł ich widywać. Co do miłości i wsparcia - jak to okreslił moj kochany partner - uskrzydla, daje pawera i chce się dalej żyć. Życzę Ci jak najlepiej w zyciu ale nigdy nie zapominaj o dzieciach, one potrzebuje zarowno Twojej obecności jak i Twoich pieniędzy i miłości. Twoja była rzeczywiście też mogła mieć podobne trudne sytuacje życiowe do Twoich,(bez pieniędzy) ale zawsze musiała jakoś sobie z nimi poradzić i dzieci nakarmić, ubrać. Ukladanie zycia nidgy nie kosztem dzieci a razem z nimi i dla nich.... J a też bardzo dobrze rozumiem, że prace w obecnych raliach jest bardzo trudno znaleźć, wiemy i znamy to troche z doświadczenia. W naszym porzypadku mając małe dziecko - oboje musimy pracowac zawodowo, ja pracuje nawet na dwoch etatach - bo mi się udało dodatkową pracę nawet fajną znaleźć ale (i tu Niulka do Ciebie - bo o tym pisałaś) musimy oboje dzielić obecnie obowiązki nad opieką naszego kilku miesięcznego dziecka. Jest przy tym na prawde wiele kombinacji, nawet czesto z bolem serca musze zostawiać je z moją starszą corka - bo po prostu juz nie ma wyjscia a dodatkowa praca mojego partenra - no coż na razie nie ma nawet takiej opcji. Zanim urodziła się Kornelka dorabiał gdzie się dało i jak się dało, rozworząc pizze, składając meble, a że jest złotą rączką to i przy naprawach wszelkiego rodzaju. Teraz tez to się zdarza ale jest to bardzo rzadko... bo wiecej czasu to On opiekuje się corka. Janko trzymam za Ciebie kciuki abyś znalazł dobrą i wydajna prace, pospłacał wszystkie zobowiązania wobec dziecka i ułożył sobie na nowo życie... no i bardzo dużo miłości !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziękuję za słowa piękne i dodające otuchy. Odpisałem z cytatem Pani forumowiczce,wiec pewnie i Pani to przeczyta. Jestem dusza artystyczna,ale mam pracę,którą lubię wykonywać. Ja nigdy nie unikałem płacenia laimentów i nie walczę, aby nie płacić. Walczę o zmianę pozyskania tych alimentów w sposób bardziej cywilizowany - wysyłanie przez zakład pracy na mocy wyroku, a zaległe w ratach. Walczę z egzekwowaniem alimentów przez komornika - nie chce go utrzymywać. Same koszty jakie teraz naliczył to ponad 3000zł!!!To kiedy moje dziecko dostanie pierwszą ratę? Dopiero, jak komornik weźmie swoje koszty (tylko przez decyzję byłej zony - bo ONA tak chce).A w podtekscie tej egzekucji nie są alimenty.Przy jej zarobkach i jej męża to na waciki te 350zł.Chodzi o mściwość tej kobiety i abym jak najdłużej był w dołku społecznym. Ona myślała,że jak jestem chory na alkoholizm to po prostu kiedys się zapiję.To by miała największą satysfakcję.Ale ja nie mogłem dać jej tego.Teraz pomagam innym osobą wyjśc z tej choroby. Wierzę,że cała sprawa w końcu nabierze normalnego biegu. A miłość zawsze zwycięża-w moim przypadku do nowej znajomej. pozdrawiam serdecznie życząc dużo wytrwałości, wsparcia od ojca dziecka bo teraz najważniejszy jest spokój, a nie wysłuchiwanie i czytanie bzdur od osoby, która z forum zrobiła sobie czat. :-)wszystko sie pozytywnie uloży Jan
  • A czy ty uwierzył byś osobie która przez siedem bitych lat nie pracowała by na swoje dziecko bo ja nie i się jej nie dziwię że chce odzyskać to co sąd zasądził.Powiedz chłopie co cię obchodzi z kim żyje jak mieszka twoja była dziecku nie dzieje się żadna krzywda a ty o tym nawet słowa nie napisałeś.Teraz nie możesz się utrzymać ciekawe kto utrzymywał się cię jak nie pracowałeś kto utrzymywal wtedy twoje dziecko czyż nie ta na którą tak zajadle tutaj piszesz że robi ci wielce na złość a nie uważasz w swoim żałosnym przekonaniu że ona ma zwyczajne ludzkie prawo być zła na ciebie.Siedem lat to nie jest miesiąc ani rok w którym każdemu noga może się powinąć siedem lat to kupa czasu gdzie musiała radzić sobie sama a ty w tym czasie dokształcałeś się żeby mieć lepiej płatną pracę i co i tak jej nie masz.O jakiej zajadlości człowieku ty mówisz o jakiej nieznajomści tematu dobrze znam temat i z jedenj i z drugiej strony i wiesz co zrobiła bym na miejscu twojej byłej pozbawiła cię praw bo tobie nawet przychodzą do głowy pomysły o braniu alimentów od byłej co będzie jak kiedyś znów ci się noga powinie będziesz chciał je od dziecka które przez siedem miałeś w nosie za co żyje a tak przynjamniej je przed tym uchroni.Wiecznie się usprawiedliwiasz alkoholizm to oczywiście wszyscy inni są winni nie ty stracileś prace wszyscy winni nie ty nie mogleś znależć bo wszystko co było nie było dla tak wysoko postawionej osoby jak ty.Znam wielu facetów super którzy zapierdalają na budowie jednocześnie szukając zmian znam wielu takich którzy pracują i dokształcają się w tym samym czasie no ale to nie dla ciebie no i oczywiście wszyscy są do d... zachlanni itp tylko nie ty.Nie mieszkam z ojcem mojego syna 14lat nic mu do tego z kim i gdzie co mam jakim jeżdżę samochodem nie on na to zarobił i tak samo ty nie zarobiłeś na to co ma twoja była.Niech do ciebie dotrze że sam jesteś sobie winien tego że się w takiej sytuacji znalazłeś nawet byle jaka praca lepsza jest od tego co masz dziś kupę długów i żal do wszytstkich świętych że ekonomia blokuje ci twoje życie.Trzeba było nie siedzieć w domu a pracować choćby za 1200zł jak duża rzesza ludzi w tym kraju zapłacić te 350zł i jaki miał byś dziś problem żaden mając 1650zł mógl byś żyć normalnie.
  • A czy ty uwierzył byś osobie która przez siedem bitych lat nie pracowała by na swoje dziecko bo ja nie i się jej nie dziwię że chce odzyskać to co sąd zasądził.Powiedz chłopie co cię obchodzi z kim żyje jak mieszka twoja była dziecku nie dzieje się żadna krzywda a ty o tym nawet słowa nie napisałeś.Teraz nie możesz się utrzymać ciekawe kto utrzymywał się cię jak nie pracowałeś kto utrzymywal wtedy twoje dziecko czyż nie ta na którą tak zajadle tutaj piszesz że robi ci wielce na złość a nie uważasz w swoim żałosnym przekonaniu że ona ma zwyczajne ludzkie prawo być zła na ciebie.Siedem lat to nie jest miesiąc ani rok w którym każdemu noga może się powinąć siedem lat to kupa czasu gdzie musiała radzić sobie sama a ty w tym czasie dokształcałeś się żeby mieć lepiej płatną pracę i co i tak jej nie masz.O jakiej zajadlości człowieku ty mówisz o jakiej nieznajomści tematu dobrze znam temat i z jedenj i z drugiej strony i wiesz co zrobiła bym na miejscu twojej byłej pozbawiła cię praw bo tobie nawet przychodzą do głowy pomysły o braniu alimentów od byłej co będzie jak kiedyś znów ci się noga powinie będziesz chciał je od dziecka które przez siedem miałeś w nosie za co żyje a tak przynjamniej je przed tym uchroni.Wiecznie się usprawiedliwiasz alkoholizm to oczywiście wszyscy inni są winni nie ty stracileś prace wszyscy winni nie ty nie mogleś znależć bo wszystko co było nie było dla tak wysoko postawionej osoby jak ty.Znam wielu facetów super którzy zapierdalają na budowie jednocześnie szukając zmian znam wielu takich którzy pracują i dokształcają się w tym samym czasie no ale to nie dla ciebie no i oczywiście wszyscy są do d... zachlanni itp tylko nie ty.Nie mieszkam z ojcem mojego syna 14lat nic mu do tego z kim i gdzie co mam jakim jeżdżę samochodem nie on na to zarobił i tak samo ty nie zarobiłeś na to co ma twoja była.Niech do ciebie dotrze że sam jesteś sobie winien tego że się w takiej sytuacji znalazłeś nawet byle jaka praca lepsza jest od tego co masz dziś kupę długów i żal do wszytstkich świętych że ekonomia blokuje ci twoje życie.Trzeba było nie siedzieć w domu a pracować choćby za 1200zł jak duża rzesza ludzi w tym kraju zapłacić te 350zł i jaki miał byś dziś problem żaden mając 1650zł mógl byś żyć normalnie. Pani NIULKO - widzę,że musimy zakończyć tą partię. Zgadzam się z Pania.Jakbym miał z 2000zł poz zapłacie 350zł 1650 to bym nic nie mówił.I o to właśnie mi chodzi. Kwotę zaległości alimentacyjnych chciałbym rozwiązać pokojowo-ugodowo, ale od blisko 17 lat w żadnej sprawie dotyczącej dobra dziecka nie było to mozliwe. Dobro dziecka proszę Panią to nie tylko płacenie alimentów. A ja zostałem tylko do tej roli ograniczony. I tyle. Nie widziałem dziecka 10 lat i kurator i wyrok sądu okreslający kontakty dni, terminy, czas - niestety niczego nie załatwiły i nie pomogły przede wszystkim dziecku, które do ojca mówi wujek. To jest dramat proszę Pani, a nie polemika. Rozumiem, że bieże Pani w obronę kobietę, ale proszę zwrócić uwagę na jedno- may rozwód bez orzekania o winie, równe prawa, obowiązek troski o dziecko, wychowanie, kształcenie, zapewnianie tego co jest niezbędne (nie mylić z zachciankami) do tego, aby ukształtować dziecko do życia w społeczeństwie.Rozwód to nie rozstanie na wieki i jak jedno z byłych małżonków pozostaje w niedostatku to ta druga strona w prawie polskim ma obowiązek alimentacyjny względem tej drugiej osoby. Dla czego? Chocby z powodu takiego, że ta druga osoba musi stanąć w końcu na nogi, aby zapewnić dziecku i sobie godne utrzymanie. Dla wyjaśnienia przez 7 lat pracowałem dorywczo, na etat w kilku miejscach pracy. Oferowany dochód nie pozwalał na własne utrzymanie, a co dopiero na dzicko. Ja wiedziałem, że mojej córce jest dobrze i nie brak jej niczego. Powiem też Pani, że każdy przypadek rodzinny jest inny. Dla tego też nie wie Pani praktycznie nic o tragedii mojego dziecka, mojej, jak i żony. Pozbawienie praw? A na jakiej podstawie? O czym Pani wogóle pisze wyrażając się w ten sposób? A o chorobie alkoholowej to juz wogóle Pani nie powinna zabierać głosu - poza widokiem pijaków to chyba niewiele może Pani powiedzieć w tym temacie. Przyjmuję więc do wiadomości Pani uwagi, złożeczenia, epitety, pomysły i mówię Pani...do widzenia.
  • To może niech byłe żony albo dzieci placą też na tatusiów byłych narkomanów czy uważa pan to za bardzo etyczne w ogóle o czymś takim myśleć grzmicie jako ojcowie ze na dzieci którym w taki sam sposob powinęla się noga płacić nie będziecie.Choroba alkoholowa jest chorobą w przeciwieństwie do wielu innych na którą samemu się z początku pracuje i mozna mieć świadomość czym się kończy.Pisze pan że oferowany dochód nie pozwalał na własne utrzymanie a co dopiero na alimenty a pomyślał pan co by stało się z pana dzieckiem gdyby odpukać pana eks żona pracę straciła.I nikt tu panu nie złorzeczy po prostu nie umie pan przyjąć słów krytyki a niech pan sam powie czy chce pan utrzymywać fundusz alimentacyjny bo ja nie nie chcę żeby z moich podatków ktoś utrzymywał obce dzieci bo one zazwyczaj mają rodziców i nic ich nie tłumaczy.Pana była żona dała sobie radę przez te lata zrobiła to co uważała za słuszne odcięła się może miała ku temu powody,tyle że jakoś nie wierzę bo sama mam 18-latka żeby ktoś mógł namieszać w głowie dużemu już dzieciakoowi na tyle że gdyby tato był w porządku dzieciak nie chciałby go widzieć one mają własne zdanie.Niech pan sobie wyobrazi że mój syn ma dobry kontakt z ojcem i gdyby nie jego druga żona mógł by mieć jeszcze lepszy ale tu nie ma mowy o tym żeby mógł go w domu u niego odwiedzić bo pani go nigdy nie trawiła ale generalnie jest ok.A o odebraniu praw jeśli przez nawet chwile pan pomyślał to co tu napisał że mogła by na pana żona płacić w niedostatku który sobie pan sam zafundował alimenty to nigdy nie wiadomo co panu przyjdzie do głowy gdyby cokolwiek się stało,bo wie pan co ja pomimo tego że przez męża straciłam drugie dziecko długo leczyłam się psychotropami nawet nie pomyślałam o alimentach dla siebie.Każdy przypadek jest inny ale nie przekona mnie pan że miał pan słuszność przez siedem lat nie dając grosza dziecku bo dla pana pracy nie było obojętnie co bym wzięła żeby mieć dla dziecka które pan mówi że kocha,a dogadać się teraz z była niech pan pomysli czy przez 7lat też się chciał pan z nią dogadywać a potem dziwi że nie chce panu iść na rękę myślę że musi pan po prostu zrobić znacznie więcej od siebie w ich kierunku a nie mieć tylko pretensje.
  • Ma Pani Rację. Kończymy te polemikę.Bo tu nie chodzi o o mnie, ani o moje sprawy, ale o odpowiedź na pytanie zadane przez EDYTE i jeżeli mozna cos doradzic mądrego, a nie wdawać się w dyskusję byłoby najwłaściwsze. A...psychotropy? No cóż...to wszystko wyjaśnia. Życzę powodzenia
  • Tak po poronieniu brałam psychotropowe leki i co w tym złego nie ukrywam tego a jedno z drugim nie ma wiele wspólnego nie potrzebowałam 7lat lenistwa by się pozbierać bo cały czas musiałam zajmować się synem stąd doskonale wiem że ludzie różnie reagują na problemy tylko niektórzy sami potrafią się ocknąć szybko a inni obwiniają wszystkich za swoje niepowodzenia.Nie jesteś kobietą nie wiesz co odczuwa kobieta która poroniła dziecko jak dopadła męża z kochanką a Joasia dostała odpowiedź.Tyle że ja przeciwieństwie do ciebie nie rozczulałam się nad sobą i dziś ja jestem na wierzchu a ty dalej miotasz się ze swoim zyciem.
  • Joasiu ! Myslisz ze 600 zlotych to jest majatek zeby utrzymac dwojke dzieci!? tatus dzidziusia niech sie wezmie do pracy skoro zalozyl druga rodzine to niech dupe w troki i nadgodziny robi cokolwiek a nie narzekasz ! moze ty wyzyjesz za 600 ?! sad powinien mu dolozyc jeszcze tysiac !!!!!! pozdrwaiam
  • Dokładnie- święta prawda... Jak jest pełna rodzina to jest ok ,ale jak juz sie sypie to zaczynają się problemy.... Dziecko zostaje z matką i to ona codziennie myśli co ma zrobic aby mieć na ksiązki,zabawki,ubrania ,jedzenie,opłaty itp... Przecież nie powie do własnego dziecka ze nie bedzie teraz jadło np 7 lat bo tata nie ma pracy i nie moze płacić. Albo że tata ma nową rodzinę i nowe dzieci i tam musi dawać wszystkie piwniążki... Zrobi wszystko co w jej mocy zeby zorganizować dziecku w miarę możliwości jakieś normalne i godne życie. Nawet się zadłuży bo przecież nie dopuści do tego aby na jej oczach dziecko głodowało. Oczywiście są też samotni ojcowie i oni z pewnością rozumieją o czym mówię. Wszystko spada na jedną stronę ( tą co się dzieckiem zajmuje) a ta druga zyje sobie spokojnie i kombinuje gdzie tu zarobić ( koniecznie na czarno) zeby tylko komornik nie mógł ani grosza dla dziecka ściągnąć. Bo to jest tak ,że jeśli ktoś nie zajmuje sie osobiście wychowaniem dziecka to wydaje mu się ze osoba wychowująca dziecko za nasze alimenty balanguje.... Śmieszne...! Ja np mam 500 zł na niepałnosprawne dziecko ( to tak wiele ? ) Do pracy nie wolno mi iść bo muszę sie opiekować synem ( jest na wózku inwalidzkim)Mam owszem zasiłki ( wszystkiego do kupy jest 1800zł) To dla mnie i dla dwojga moich dzieci nie jest nie wiadomo jaka suma.... 530 zł kredytu,pampersy 56 zł mies,cewniki ok 60zł mieś, przedszkole 230 zł mies,prąd latem 250- zimą 700 ( ogrzewanie), provident 100 zł tyg. internet 50 zł,tel syna 25 zł plus jakieś ksiązki,buty dla dzieci ,ubrania itp... I niech któs mi powie czy ja z tego mogę poszaleć ??? :) Chocbym nawet mogła wyjsc na dłuzej niz 3 godziny z domu to i tak niewiele mi zostaje na zycie a co dopiero mówić o czymkolwiek innym, np chocby o kupnie czegoś sobie.... Tak zyje rodzic ( opiekujący sie dzieckiem), który według niektórych tu na tym portalu wypowiadających sie cyt. "Zachowujecie się jak pazerne hieny". To nie jest pazerstwo drodzy alimenciarze tylko walka o w miarę godne życie Waszych dzieci !!! A wydatki na dzieci są niestety ogromne. A wie to tylko ten,któ sam wychowuje swoje pociechy. Co do tego tematu tutaj..... Ktoś kto wiąże sie z rodzicem ,który płaci alimenty na dzieci z poprzedniego związku musi być idiotą zeby zdecydować się na jeszcze jedno dziecko, wiedząc ,że nie bedzie was na to stać. A później właśnie są lamenty- skąd wziąć teraz pieniadze na to czy na tamto i jak tu zrobić zeby mniej płacić na tamte dzieci albo nawet w ogole nie płacić. Rada jest jedna- Jeśli wasz oblubieniec mało zarabia a płaci alimenty to lepszym rozwiązaniem jest jakieś zabezpieczenie przed ciążą. Po co sprowadzać kolejne dziecko na świat ,skoro nie jest się w stanie utrzymać żyjących już dzieci .... ?
  • Witam Planuję wyjść za mąż mój przyszły mąż ze swojego pierwszego małżeństwa ma synka i płaci aliemnty czy po ślubie jego była żona może wnieść pozew o podwyższenie alimentów, czy dochód mój będzie miał na to wpływ?Z góry dziękuję za pomoc
  • Witam Mam dziecko z mężczyzna, syn nasz ma 3 lata, teraz ojciec mojego dziecka wziął ślub z inna kobietą.Więc chcę złożyć pozew o podwyższenie alimentów czy mam szanse?Jego styuacja się znacznie polepszyła, amnie jest ciężko i nie stracza mi 300 zł miesięcznie na dziecko.Z góry dziękuję za pomoc
  • Witam Planuje ślub z mężczyzną, który ma już dziecko z inną kobietą, płaci na nie alimenty.Niedawno skontaktowała się z nami jego była żona i powiedziała, że zażąda podwyższenia aliemntów, stwierdziła że po naszym ślubie nasze warunki życiowe znacznie sie polepszą więć ma takie prawo, czy jest to prawda?Czy moja dochody maja wpływ na podwyższenie aliemntów?Z góry dziękuję za informacje
  • tak pani dochody sa również będą brane pod uwage w sadzie chyba że podpiszecie intercyze to wtedy chyba nie
  • Jeszcze nie wszystko stracone. Zawsze można zacząć jeszcze raz. Trzeba tylko powiedzieć ,przepraszam,, żeby usłyszeć ,przebaczam!,. Zapraszamy do udziału w nowym psychologicznym programie telewizyjnym. Opowiedz nam swoją historię. Zaniesiemy Twoje przeprosiny do osoby, które powinna je usłyszeć. Odegramy rolę pośredników ? może uda Ci się pomóc? Napisz do nas na redakcja@endemol.pl lub zadzwoń pod numer tel. 228474506 kom. 504083757 Masz coś na sumieniu? Męczą Cię niewyjaśnione sprawy? Opuściłeś rodzinę? Złamałeś komuś serce? Zawiodłeś bliskich? Czujesz, że zawiniłeś? Chcesz powiedzieć przepraszam, ale nie masz odwagi? Napisz lub zadzwoń do nas. Opowiedz nam swoją historię. Powstaje nowy psychologiczny program telewizyjny, który jest stworzony właśnie dla Ciebie. Zaniesiemy Twoje przeprosiny do osoby, która naprawdę powinna je usłyszeć. Napisz do nas na redakcja@endemol.pl lub zadzwoń pod numer tel. 228474506 kom. 504083757
  • To wszystko zależy od okoliczności. Ważne jest czy dziecko ma nowe potrzeby, czy zwiększyły się potrzeby dziecka i jakie to są potrzeby. Bardzo ważna jest Państwa sytuacja. Najważniejsze jest to że macie drugie dziecko. W świetle orzecznictwa sytuacja dzieci musi byc porównywalna. Jesli mąż zarabia 3000 zł to 1500 zł alimentów to połowa jego wynagrodzenia, a gdzie reszta dzieci no i Państwo też coś musicie jeść i w coś się ubrać. W mojej ocenie pozew jest na oddalenie. Podnosłabym, że jej sytuacja nie uległa zmianie, dziecko nie maniezaspokojonych i nowych potrzeb. Natomaist Wasza sytaucja uległa zmianie, ale "na gorsze" w sensie finansowym. Opisałabym jakie to macie koszty utrzymania dzieci i swoje. I wykazałabym , że ta kwota 500zł na dziecko to już jest płacona z trudnością wielką. Pozdrawiam, Małgorzata Woźniak.

  • Dziękuję za odpowiedź:)Tak też mi się wydawało.Pozdrawiam serdecznie
  • Ja myślę że jak pani i mąż swoją wiedzę na temat dochodów i byłej konkubiny i jej rodziców obrócicie w umiejętność zarabiania takiej samej kasy to super życie was czeka.Zazdrość przez panią przemawia 300zł odpowiedzialności za syna i 400zł za córkę to grosze.Przedszkole tyle potrafi kosztować a gdzie ciuchy,jedzenie,opłaty,lekarstwa czy zabawki. Prawda leży w tym że on nie potrafi zarabiać normalnych pieniążków i radzić sobie w życiu.I nie sądzę by 400zł alimentów miało służyć uprzykrzaniu życia ojcu.On ma tak na prawdę święty spokój. Trzeba było brać dzieci do siebie dostał by 700zł alimentów zapłacił za dwójkę za opiekę czy przedszkole i by mu się oczka otwarły że dzieci to drogi interes. Niech pani zobaczy babcia z dziadkiem potrafią tak zorganizować wszystko że i dziecko wychowają i dochody mają,matka też pomimo że ćpunka dobrą pracę za normalną kasę ma. A wy???????????????
  • Nie zostawało by 40% z wypłaty męża gdyby regularnie płacił na dzieci,teraz ma tyle bo ma na dupie komornika. Mają codzienny kontakt z dziećmi bo zdaje się że mąż w którymś momencie nie miał ochoty zająć się synkiem. Nie miał ochoty to nie ma synka przy sobie. A mieszkanie czy ktoś was uwiązał w tym mieszkaniu?Można je sprzedać i wio podbić stolicę.Nic sama nie osiągnęła a to dziwne myslisz że w stolicy łatwo jest łączyć wychowywanie samotne małego dziecka z pracą w której się normalnie zarabia??Jakie to wszystko dla innych proste???Pyk i już 3500 na koncie jest i można pożyć...I myślisz że w tej stolicy za taką kasę ma się nie wiadomo co,puknij się deko tam koszty utrzymania są zupełnie inne.
  • A powiedz mi co ją ma obchodzić czy wy macie za co wychowywać wasze dzieci,nie za dużo od niej żądasz?Pierdolisz teraz brednie bo dziecko skoro nie byli małżeństwem musiało zostać uznane przez niego albo ojcostwo uznane przez sąd.To nie jest tak że pan nic nie wiedział a ktoś go do metryki dopisał.Jeżeli jak piszesz na przedszkole wydaje ok 1000zł i drugie tyle na całą resztę to jak to się ma do tej żenady którą tatuś płaci czyli 400zł bo nie 800zł jak piszesz.Bowiem alimenty to 400zł a reszta to spłata tego czego tatuś prze rok nie zapłacił.Wiedział że jest w ciąży,wiedział że najpewniej dziecko jest jego to trzeba było odłożyć pieniążki lub samemu wnieść do sądu o ustalenie ojcostwa.Miał w dupie to teraz niech oddaje. Kobieto zrozum jedno ja też zarabiam powiedzmy 2500zł mój syn zarabia ok 2000zł i wiesz co studiuje sobie zaocznie i ma w dupie że ojciec nie wie że od 10 miesięcy nie studiuje dziennie i nadal płaci alimenty.Niech płaci leżą sobie na koncie i czekają.Za brak zainteresowania tak jak u ciebie należy cierpieć.A jak pójdzie do sądu niech idzie najwyżej je dostanie jak młodemu ktoś udowodni że ma kasę na koncie babki. Przypisujesz za dużo odpowiedzialności za wasze życie kobiecie która ma je dokładnie tam gdzie mieć powinna czyli gdzieś.Zamiast z zawiścią liczyć co i ile i skąd ma zabierzcie się oboje za dodatkową lub lepiej płatną pracę.Wyjdzie wam to na zdrowie,bo za chwile na te dzieci sąd je może podnieść.
  • A uważasz że 23latkowi można czegoś zabronić? Nie bądź śmieszna. Nie zapomnij że twój mąż sam sprowadził się do roli bankomatu i to na dodatek żałośnie kiepskiego bankomatu.Kto mu kazał oddać syna dziadkom w rodzinę zastępczą? I nawet jeżeli ona wiedziała jak piszesz że nie da sobie sama rady w stolicy z dwójką dzieci i dlatego syn jest z dziadkami to świadczy tylko o tym że na niego i jego bank jak piszesz zwyczajnie liczyć nie mogorła. Uczucia a jakie on miał uczucia jak dziecko zostawało w rodzinie zastępczej,a o córce nie wiedział podobno przez rok?Chyba tylko takie że dzieci można mieć w dupie a i tak ktoś im da jeść.
  • Absolutnie nie mam uprzedzenia do ojców którzy nie chcą być z matkami dzieci,mam natomiast uprzedzenie do tatusiów którzy nie zajmują się swoimi dziećmi i nawet im źle że muszą wszawe grosze dzieciom dać.Należało się synem zająć nie oddać dziadkom by mieć z głowy.
  • Anna
    Wysłany: 2017-04-03 12:15:01

    jeśli mąż zdecydował się na kolejne dzieci to znaczy, że go na to stać. Zanim zrobi się dziecko trzeba się zastanowić czy człowiek będzie w stanie je utrzymać.
  • Uczciwy
    Wysłany: 2018-01-21 13:34:06

    Głupoty piszecie biedne matki Polki a dorobić to sobie mózgu dorobcie w Polsce pracuje się 8h a każda matka która pobiera alimenty a sama nie pracuje do więzienia bo obowiązek utrzymania dzieci spoczywa na dwójce rodziców a nie pasożyty żyją i płaczą że mało
  • Maciej
    Wysłany: 2018-06-19 09:35:28

    Bede bardzo wdzieczny za poradę poniewaz moja byla zona szantażuje mnie, ze jesli nie doloze się do zgubionych kolczyków oraz zniszczonego telefonu, to cytuje "wystąpie o podwyższenie alimentów że względu na uchylanie się od ponoszenia odpowiedzialnosci za powierzoną opiekę nad dzieckiem i rzeczami, ktore dzieci i bierze ze sobą." Pól roku temu, moja córka sama zgubiła kolczyki podczas pobytu u mnie, oraz w ten weekend zniszczyla telefon pomimo tego, ze kazalem jej go nie uzywać. Czy byla zona ma do tego prawo?
 

Dodaj post na forum:

Porady prawne e-prawnik.pl:


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.

Zadaj pytanie – porady prawne w 24h już od 30zł

* pola wymagane