Jak wywalczyć od ZE likwidację lini SN 15kv lub poprowadzenie tej lini kablem ziemią, obecnie słupy lini są w kiepskim stanie technicznym (ponad 30letnie, zbrojenie wychodzi na wierzch, skruszały beton, korozja),pół roku temu jeden słup się przełamał podczas gwałtownej burzy i domownicy musieli uciekać z własnego domu na własnej posesji, ale zacznijmy od początku. W roku 68 decyzją Rady Narodowej przez działkę mojego dziadka(po uprzednim zastraszeniu jak to wtych latach bywało) ZE poprowadził linę SN 15kv do budowanej Fabryki CHemicznej, w 74r słupy drewniane zamieniono na betonowe, linia idzie na początku wzdłuż granicy działki a dalej 1/3 posesji. Pod koniec lat 70 na działce wybudowali sie rodzice, obok domu dziadka tak że nasz dom stoi około 9m od lini SN a budynki gospodarcze wtym garaż pod linią. W 92r podczas burzy spaleniu uległy zabudowania drewniane dziadka w wyniku awarii lini SN, które znajdowały się około 4m od lini. Po 3-letnim procesie ZE przegrał sprawę o odszkodowanie za pożar. W międzyczasie Fabryka Chemiczna do której prowadziła linia została zlikwidowana a pozostałości kupił prywatny przedsiębiorca. Pól roku temu w wyniku kolejnej burzy jeden słup się przełamał podczas gwałtownej burzy i domownicy musieli uciekać z własnego domu na własnej posesji,w obliczu tych zdarzeń wnieślismy sprawę do sądu o likwidację lini SN, czekając na na rozstrzygnięcie sprawy, niepozwalaliśmy na włączenie lini i wstawienie nowego słupa trwało to 2 miesiące, po tym okresie ZE pod eskortą policjantów , jak się póznij okazało wbrew obowiązującemu prawu wkroczył na posesję i ustawił nowy słup. Sprawa toczy się w sądzie, ZN stara się jak może opóżniać, zastraszyć i mataczyć a jest to małe miasteczko gdzie dyrektor ZE jest jednocześnie radnym. Na sugestię że przy obecnym stanie techniki taką linię można poprowadzić w ziemi kablem dyrektor ZE smieję się w twarz że i owszem ale na nasz koszt, a przecież czerpie zyski ze sprzedarzy energii korzystając z czyjejś prywatnej własności. Stara wmówić się że lina jest bezpieczna i nikomu nie zagraża i że jest niezbędna dla miasta. Znajomy energetyk mając do dyspozycji schemat pierścienia energetycznego zasymulował różne sytuacje i w każdej można się obyć bez tej spornej lini. Podsumowując, żyjąc w panśtwie prawa w zaistniałej w/w sytuacji nie można żyć bezpiecznie ani korzystać wpełni z prywatnej własności którą chyba chroni
konstytucja tego kraju. Więc proszę szanownych uczestników
forum o radę jak się zachować i jakich argumentów lub przepisów lub norm użyć aby coś zrobić z taką feralną linią. Pozdrawiam i czekam na każdą informację bądż radę p.s. nie było zgody na właściciela działki na budowę lini ,sprawa nie jest przedawniona (30lat)