No cóż, rzeczywiście źle zinterpretowałeś tekst. Jego autor przestrzega przed wiarą w okazywane przez sprzedającego dokumenty. Załóżmy, że osoba A sprzedaje działkę budowlaną osobie B. Dzieje się to wszystko zgodnie z prawem, więc notariusz po podpisaniu aktu przesyła go do Ksiąg Wieczystych. Wówczas właściciela można właśnie tam znaleźć. To teoria, bo w praktyce wszystkie te operacje trwają. Na odpis oczekuje się do tygodnia (u nas, bo gdzie indziej może dłużej), ale wpisanie nowego właściciela również chwilę zajmuje. Stąd też żaden notariusz nie przystąpi do spisania aktu notarialnego, dokąd osobiście nie sprawdzi w księgach prawa własności. Z reguły upewnia się również, czy w sądzie nie leży gdzieś akt zmieniający zapis, który nie został jeszcze wpisany do księgi. Po co? Osoba A, która sprzedała działkę jest w posiadaniu wszelkich dokumentów uprawniających ja do sprzedaży (no bo na ich podstawie ja sprzedała B). Dawniej zdarzało się, że nieuczciwe osoby wykorzystywały opisaną wyżej "bezwładność" zapisów i posługując się tymi samymi dokumentami dokonywały wielu transakcji sprzedaży tej samej działki w krótkich okresach czasu, zanim pierwszy wpis został uwidoczniony w księgach. Co do tego "zbioru dokumentów", to nie wiem o co dokładnie autorowi tego artykułu chodziło. Domyślam się, że proponował on ustalenie prawa własności na podstawie przedstawionych przez sprzedającego aktów notarialnych i mapek. Takie ustalenia mogą oczywiście wystarczyć do wstępnych rozmów o sprzedaży, ale nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek notariusz zawarł transakcję opierając się na takich dowodach. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie pozostaje potrzeba sprawdzania, czy uregulowane są sprawy spadkowe. No przecież, jeśli ktoś jest właścicielem działki i ją sprzedaje, to żyje - no chyba, że kupując działkę nie wylegitymujemy sprzedawcy, ale ten błąd powinien poprawić notariusz. Właściciel w wyniku spadku mógłby utracić
własność, gdyby zmarł, ale on żyje, bo od niego kupujemy. Zupełnym absurdem jest propozycja sprawdzenia w Urzędzie Skarbowym, czy uregulowano podatek spadkowy. Urząd takiej informacji nikomu postronnemu nie udzieli, a w dodatku nie bardzo wiem, czemu miałoby to służyć. Jeśli sprzedający nie ureguluje nawet tego podatku, to fiskus poradzi sobie bez nas i z niego ściągnie należność. Dokąd obciążenie z tego tytułu nie zostanie wpisane do Księgi Wieczystej, dotąd nabywcy to nie dotyczy.