Jestem z żoną po rozwodzie bez orzekania o winie. Mamy dwie córki 3 i 6 lat, które mieszkają z mama we Wrocławiu. Sad w sprawie rozwodowej nie ustalił miejsca i czasu spotykania się mnie i moich córek. Początkowo mnie to nie martwiło, gdyż stosunki z moja byłą były w miarę poprawne i mogłem się z nią porozumieć, co do wizyt u dzieci. W pewnym momencie nastąpiła diametralna zmiana. Mieszkam w Warszawie. Nie mogę do nich dzwonić, nie mogę zabierać ich na urlop, wielokrotnie, bezskutecznie wyczekiwałem pod drzwiami. Jeżdżę do nich, co dwa tygodnie, place w/g mnie spore
alimenty - 2tys zł. - sam je zadeklarowałem. Często kupuje im ubrania, prezenty. Pożyczyłem ex małżonce 2tys zł. gdyż brakowało jej do kupna auta. Te wszystkie gesty, które wykonuje na nic się zdają. Ostatnio, gdy nie widziałem córek przez miesiąc (ex cały czas zmieniała terminy widzeń) przyjechałem w końcu, a skończyło się to tak, ze ex chciała potrącić mnie i moja mniejsza córkę autem... Już nawet pomijając fakt, ze działa na szkodę dzieci ograniczając kontakty z ojcem, działa na swoja szkodę, to jeszcze zaczynam się obawiać o zdrowe fizyczne i psychiczne córek. Ex ma pewna patologie rodzinna - dwie jej siostry popełniły samobójstwo, a brat jest chory na schizofrenie. Sama ex spędziła 5 lat w zakonie, (co samo w sobie nie jest niczym złym...) Nie wiem, co robić. Jestem zrozpaczony. Czy składać pismo o ustalenie kontaktów w sadzie rejonowym, wskazując o przebadanie ex małżonki w RODK, czy odbierać jej prawa rodzicielskie?.. Trzy dni temu moja mała córka wołała obejmując mnie - ja chce z tatusiem... Nie przeszkodziło to mojej ex by ja siłą wyrwać z moich objęć. Puściłem... Bo stała by krzywda dziecku... Pomóżcie tomaszblazej@pf.pl