SN o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL

SN uwzględnił skargę nadzwyczajną od wyroku, który nakazał przeprosiny za przypisanie powodowi płatnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL

21 kwietnia 2021 r. Sąd Najwyższy, orzekając w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, uwzględnił skargę nadzwyczajną od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 24 marca 2011 r., który nakazał przeprosić powoda za zarzucenie mu płatnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL (sygn. akt NsNc 89/20).


Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok sądu pierwszej instancji oddalający powództwo o ochronę dóbr osobistych i zapłatę oraz zobowiązał pozwanego do opublikowania w TVP i w TVN oświadczenia zawierającego przeprosiny i odwołanie wypowiedzi, w której zarzucił powodowi płatną współpracę z SB, jako nieprawdziwej i naruszającej godność osobistą i dobre imię powoda.

Sąd Apelacyjny przyjął inne niż Sąd Okręgowy zapatrywanie, co do okoliczności uchylających bezprawność działania pozwanego. Sąd Apelacyjny podzielił, co do zasady, ustalenia Sądu Okręgowego stanowiące podstawę jego wyroku. Dokonał jednak odmiennej oceny statusu pozwanego, uznając, że udzielając spornej wypowiedzi nie występował jako dziennikarz, ale jako obywatel poproszony o wypowiedź w związku z wręczeniem powodowi zaświadczenia Prezesa IPN. Sąd Apelacyjny uznał, że oceniana wypowiedź, aby uchylić dotyczące jej domniemanie bezprawności, musiałaby zostać poparta jednoznacznym dowodem jej prawdziwości, czego pozwany przed sądem nie wykazał. Sąd Apelacyjny nie prowadził jednak postępowania dowodowego, opierając się na ustaleniach sądu pierwszej instancji. Z kolei Sąd Okręgowy nie dopuścił dowodów, zmierzających do dowodzenia prawdziwości twierdzeń pozwanego, uznając to za zbędne dla oceny bezprawności wypowiedzi pozwanego. Sąd pierwszej instancji przyjął bowiem, że dla wyłączenia bezprawności tej wypowiedzi wystarczające jest to, że pozwany dołożył wymaganej od dziennikarzy szczególnej staranności przy pozyskiwaniu informacji, na podstawie których sformułował swoją wypowiedź.

Stanowisko SN

Sąd Najwyższy nie dopatrzył się rażącego naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisów prawa procesowego, wskazując, że pozwany nie został pozbawiony możliwości obrony, bowiem nieprzeprowadzenie dodatkowego postępowania dowodowego w drugiej instancji w znacznej mierze wynikało z braku inicjatywy pełnomocnika pozwanego w tym zakresie. Sąd Najwyższy nie doszukał się również oczywistej sprzeczności istotnych ustaleń Sądu Apelacyjnego z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Uznał natomiast, że Sąd Apelacyjny zmieniając wyrok Sądu Okręgowego naruszył art. 54 ust. 1 Konstytucji RP oraz naruszył w sposób rażący art 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Sąd Najwyższy podkreślił, że nie rozstrzyga o tym, czy powód współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL czy też nie. Wskazał natomiast na konieczność tworzenia przed demokratyczne państwo prawa warunków, w których nieskrępowanie toczyć się może debata na tematy ważne dla życia publicznego. Sąd Najwyższy wyjaśnił, że wypowiedź pozwanego nie dotyczyła sfery prywatności powoda, ale w całości mieściła się w obszarze, do którego w pierwszej kolejności mają zastosowanie konstytucyjne gwarancje wolności słowa. Zarówno treść, jak i okoliczności wypowiedzi pozwanego, która była przyczyną procesu w całości dotyczyły jawności życia publicznego i społecznej kontroli nad działaniami władzy. W tych okolicznościach, sprowadzenie całego sporu jedynie do czysto cywilistycznego wymiaru ochrony dóbr osobistych, prowadziło do całkowitego pominięcia, pierwszoplanowych w tej sprawie, gwarancji prowadzenia swobodnej debaty publicznej nad zagadnieniami istotnymi dla życia publicznego w Rzeczypospolitej Polskiej.

Sąd Najwyższy podkreślił, że treść wypowiedzi pozwanego należała do jednego z centralnych tematów debaty publicznej, którego doniosłość nie maleje wraz z upływem czasu i wciąż jest przedmiotem żywych kontrowersji, nie dotycząc prywatności powoda, lecz jego współpracy z organami totalitarnego państwa. Co więcej, fakt, że wypowiedź ta podlegała obróbce redakcyjnej i na jej ostateczny kształt nie miał wpływu pozwany, ale telewizyjne redakcje informacyjne, przesądza o tym, że należy do niej stosować zasady właściwe dla oceny wypowiedzi dziennikarskiej, w kwestii stanowiącej przedmiot żywego zainteresowania opinii publicznej. W oparciu o liczne orzeczenia ETPCz, Sąd Najwyższy podkreślił, że pozwany, będąc aktywnym publicystą, zaangażowanym w badania historyków nad niezwykle doniosłą dla debaty publicznej w Polsce, historią demokratycznej opozycji, z całą pewnością musi być w świetle orzecznictwa ETPCz zaliczany do grupy "public watchdogs", która cieszy się na gruncie art. 10 Konwencji szczególnie intensywną ochroną, a jego wypowiedź telewizyjna była istotnym elementem debaty publicznej toczącej się w czasie, gdy została wyemitowana i służyła kontroli społecznej nad decyzjami organów administracji publicznej (Prezesa IPN).

Sąd Najwyższy zwrócił też uwagę na nieproporcjonalność sankcji nałożonej na pozwanego, który został zobowiązany do oświadczenia, że wiedza przezeń pozyskana w trakcie kwerendy archiwalnej jest nieprawdą. Tymczasem sąd w obu instancjach ustalił jedynie, że przedstawiony materiał dowodowy nie dowodził prawdziwości jego twierdzeń, a nie, że były one nieprawdziwe. Jest to tym istotniejsze, że rolą sądu nie jest ustalenie faktów historycznych, a co najwyżej ustalenie stanu wiedzy historycznej na temat istnienia określonego faktu.

Sąd Najwyższy obszernie przytoczył orzecznictwo ETPCz dotyczące zarówno art. 10 jak i 8 Konwencji i biorąc pod uwagę gwarancje wolności wypowiedzi wynikające z art. 54 Konstytucji RP i z art. 10 EKPCz oraz realia współczesnej debaty publicznej uznał, że w przypadku publicznych wypowiedzi dokonywanych w obronie społecznie uzasadnionego interesu, ich potencjalną bezprawność uchyla fakt oparcia ich na informacjach pozyskanych z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności, w tym z uwzględnieniem różnych punktów widzenia, nawet jeśli formułował je uczestnik debaty publicznej, którego nie można uznać za dziennikarza w rozumieniu ustawy prawo prasowe. Zważywszy, że sądy obu instancji zgodnie uznały, że pozwany dołożył wymaganej od dziennikarzy szczególnej staranności przy pozyskiwaniu informacji, na podstawie których sformułował swoją wypowiedź, Sąd Najwyższy uchylając zaskarżony wyrok oddalił apelację.

Sąd Najwyższy uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony stabilności prawomocnych wyroków, z drugiej zaś strony wzgląd na poszanowanie wolności słowa jako centralnej wartości dla społeczeństwa demokratycznego uznał, że uchylenie tego wyroku jest proporcjonalnym środkiem pozwalającym zapewnić zgodność orzeczeń sądów z art. 2 Konstytucji RP.

współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL

Potrzebujesz porady prawnej?

Zapytaj prawnika:

Dodaj załącznikDodaj załącznik

Oświadczenia i zgody RODO: