Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Odpowiedzi w temacie (0)

krzsza

21.10.2018

Witajcie, Jakis czas temu przeprowadzilismy sie z zona i corka 4,5 roczku z Wroclawia do Zurichu. Zona dostala tam propozycje pracy, za calkiem niezle pieniadze, w dosc stabilnej firmie wiec ja zdecydowalem sie zakonczyc swoja prace w Polsce, i..... pojechalismy :) Na miejscu bylo ciezko (chociaz tego sie spodziewalismy), nawet przy niezlej jak na szwajcarskie warunki pensji - kazdego franka ogladalismy przed wydaniem ze wszystkich stron. Ja szukalem pracy i jednoczesnie opiekowalem sie coreczka. Z praca bylo bardzo, bardzo trudno i w koncu po wielu miesiacach i kilku porazkach i ogolnej frustracji (ze z samym agnielskim daleko nie zajade) - udalo sie znalezc prace. Za dosc smieszne pieniadze jak na warunki Szwajcarskie. Tj. w Polsce bylem na poziomie ok. dyrektora, generujac wiekszosc przychodow w domu. Tu najwpierw nie wnosilem do budzetu nic (co powodowalo ze czulem sie jak darmozjad), to jak juz znalazlem prace, to wnosilem moze ok. 40%, cofajac sie zawodowo w rozwoju. Poza tym pracuje w malej lokalnej firmie, a zona w centrali duzej miedzynarodowej korporacji. W miedzy czasie relacje miedzy mna i zona - bardzo bardzo sie popsuly. Nie bylo krzykow, awantur, tylko kumulacja frustracji tu na miejscu, oraz wczesniejszych problemow jeszcze z Polski - spowodowala ze rozmawiamy teraz o rozwodzie. Ja go nie chce, ale szczerze mowiac - nie mam wiele do gadania. Bardzo kocham zone, nawet jesli ostatnie pare miesiecy traktowala mnie prawie tak, jak gdyby zlapala mnie na zdradzie z inna kobieta. Kocham, ale prawie na pewno nie uda sie uratowac zwiazku, bo ona ie chce na to traci czasu. MERITUM: W efekcie prawdopodobnie sie rozstaniemy, ja przy kosztach zycia w Zurichu moge przy swojej pensji albo nastawic sie na wegetacje gdzies z dala od miasta, bez przyjaciol, rodziny - majac mozliwosc odwiedzana coreczki (pewnie bez problemu uda sie ustalic by spedzala ze mna ok. 50% czasu - bo zona bardzo docenia jak ja sie corka opiekuje, nawet jak juz zaczalem prace), albo wroce do Polski - zlapie za jakis czas jakas znosna prace, (ale moze bardziej rozwojajaca niz ta w szwajcarii), bede blisko rodziny, przyjaciol, z jakas szansa na rozpoczecie zycia od nowa - ale z dala od coreczki... Oba rozwiazania sa dla mnie dramatyczne. Albo wegetacja i walka z kazdym dniem by widywac syna, albo powrot do PL i... strate kontaktu z ukochanym dzieckiem... Zastanawialem sie ew. nad tym by dziecko bylo np. 2 tygodnei z mama, 2 tygodnie ze mna, ale boje sie ze dla dziecka to moze byc destruktywne. Moze mozecie poradzic, co ludzie robia w takiej sytucaji, zwlaszcza jesli rodzice sie rozwodza, ale raczej w zgodzie i sa wstanie ze soba negocjowac i rozmawiac? Pomozcie radami prosze.

Nie znalazłeś odpowiedzi?

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: