Samoobrona jak to właściwie jest ?

Odpowiedzi w temacie (0)

Lisciu178

22.2.2018

Witam forumowiczów. Piszę tutaj, w tym miejscu z prośbą o poradę, chłodną ocenę sytuacji, a może odrobinę też ze względu na wątpliwości. Wątpliwości w Polskie prawo, w fakt, że można nim manipulować, a wiele przypadków "obrony koniecznej" zazwyczaj nie zostają uznane. Brałem dzisiaj udział w sytuacji, w której byłem zmuszony użyć siły - pozwólcie jednak, że przedstawię ją od początku, dokładnie i nie chcąc pominąć żadnego faktu. Wymieniona sytuacja miała miejsce przy jednym z blokowisk, a dokładniej na parkingu tuż przy jednym z bloków. Udział w niej brało kilka osób : moja dziewczyna, jej matka, jej facet, oraz ja. Osób, które widziało całą sytuację było natomiast siedem. A zaczęła się ona od kłótni matki z córką, o pewne papiery po jej zmarłym ojcu, które matka chciała zabrać. Żadna ze stron nie chciała odpuścić tj. ani matka nie chciała tych papierów oddać, ani córka się poddać. W pewnym momencie do kłótni wtrącił się facet matki dziewczyny. Ona grzecznie prosiła go o nie wtrącanie się jednak skończyło się na wyzwiskach skierowanych w jej stronę. Oczywiście moja zareagowała w jedyny możliwy sposób na jaki pozwalała jej duma. Otóż cham dostał kilka płacich w twarz. Mimo to prowokował ją nadal regularnie popychając, wyzywając i śmiejąc się z niej. Całej sytuacji świadkami byli : jej matka, ciotka, oraz dziadek, który widząc to pobiegł do mnie (byłem w domu) aby poinformować, że facet ją szarpie. Szybko więc się ubrałem, i wyszedłem z domu. Oczywiście szedłem z chłodną głową - ciężko było mi uwierzyć w fakt, że facet szarpie mi dziewczynę, a jej własna matka nie reaguje. Jednak w drodze, z daleka zauważyłem jak odpycha ją tak mocno, że upadła. Zacząłem więc biec ile sił w nogach, doskoczyłem do tego faceta od tyłu, i łapiąc go chwytem pod szyję (mam nadzieję rozumiecie o co mi chodzi) przepchnąłem na bok krzycząc coś w stylu "Co Ty gościu, będziesz mi dziewczynę bił?". Szybko podszedłem do dziewczyny, kucnąłem i zapytałem czy coś jej jest, i co się stało. Usłyszałem jedynie "popchnął mnie", nie miałem czasu na więcej ponieważ zauważyłem faceta mojej dziewczyny matki idącego w moim kierunku, ewidentnie mającym złe zamiary. Szybko więc wstałem, odsunąłem się na tyle ile było to możliwe od dziewczyny aby przypadkiem nie dostała i podnosząc "gardę" czekałem na rozwój sytuacji. Przyznam, że jestem nerwowym człowiekiem. Jednak w tamtym momencie byłem nadwyraz spokojny. Facet prowokował mnie idąc uparcie w moim kierunku, wyzywając, chcąc ewidentnie się bić. W pewnym momencie zrozumiałem, że bez konfrontacji się nie obędzie, przestałem więc cofać się do tyłu, czekałem. W tym samym momencie mojej dziewczyny matka widząc co się dzieje i zapewne widząc, że nie boje się konfrontacji stanęła między nami, zaczęła odciągać ode mnie swojego faceta. Oczywiście jednak w pewnym momencie on się wyrwał, i natarł na mnie. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy zamachnął się na mnie - myśli miałem spokojne, serce szybko biło, przypływ adrenaliny sprawił jednak, że mało pamiętam z tego zdarzenia. Moja dziewczyna, oraz jej dziadek poinformowali mnie jednak, że zamachnął się we mnie, ja się odsunąłem, i sam wypchnąłem rękę - moja na szczęście, albo nieszczęście doszła dokładnie tam gdzie celowałem - w lewe oko. Facet zachwiał się na nogach, stracił orientację i rozumiejąc, że nie ma szans uciekł do samochodu. Podszedłem więc do jej matki mówiąc jej, że to żałosne, że tak matka się nie zachowuje i że dla mnie przestała być człowiekiem. I że wiem, że facet rzucił się do bicia, a teraz będzie kombinował z obdukcją. Odwróciłem się na pięcie nie słysząc odpowiedzi i miałem odejść kiedy facet wyskoczył z samochodu wyzywając mnie od najgorszych, moją dziewczynę i że zgłosi to na policję, że już jedzie na obdukcję. Zauważyłem również jego stan. Mówiąc szczerze rękę mam ciężką, ale on wyglądał jakby zderzył się z tirem - oko na pół przymknięte, bardzo przekrwione, i rozcięty łuk brwiowy z którego lała się krew na twarz. Wybaczcie dokładny opis - wiem, że mogłem sobie darować niektóre aspekty jednak bardzo zależy mi na tym, aby dać wam pogląd na cały przebieg sprawy. Po wszystkim myślałem, że facet nie odważy się na obdukcję, że przecież musiał by być głupcem bo jakby nie patrzeć sam na mnie natarł. W obawie poprosiłem dziewczynę o to, aby zadzwoniła do matki. Okazało się, że rzeczywiście mają zamiar zrobić obdukcję, i zgłosić sprawę na Policję. Mam więc kilka pytań jako, że na prawdę się obawiam, i że nie chcę aby sprawa poszła dalej. Proszę o rzetelną odpowiedź i na prawdę dziękuje za każdy post w owym temacie! 1. Czy sprawa jak ta zostanie w ogóle rozpatrzona ? 2. Jak wygląda sprawa ze świadkami ? ciotka mojej dziewczyny nie chce się wtrącać, jej matka stoi po stronie swojego faceta jednak cała reszta widziała całą sytuację. 3. Jak obierze to Policja ? tj. odbędzie się sprawa w sądzie, czy może dostanę wezwanie na komendę w celu złożenia wyjaśnień? 4. Jeśli się nie mylę była to obrona konieczna. Powinna również wiedzieć o tym matka dziewczyny, która sama odciągała faceta aby na mnie nie skoczył - co jeśli skłamie ? 5. Wierzę w Polskie prawo, jednak wiele złego się słyszy i wolę otwarte karty. Co może mi grozić ? 6. Jak sprawę widzicie wy ? chodzi o wasze przemyślenia, sugestię, oraz opinię. Tak jak mówię. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, facet ma wiele za skórą, zbierało my się od dawna - regularnie prowokował i wyzywał. Dziękuje jeszcze raz za wasze opinie, przemyślenia. Pozdrawiam i życzę miłego dnia !

Nie znalazłeś odpowiedzi?

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: