Rozwódz-Strach!Pomocy!

Odpowiedzi w temacie (0)

b_ik28

31.5.2010

Potrzebuje pomocy ponieważ boje się rozwodu i obawiam się że odchodząc od męża skrzywdzę dzieci lub je stracę. Tak naprawdę rozwodząc się zostanę z tym sama bo rodzina się go bardzo boi i nie pomogą mi, a uważają ze powinnam z nim zostać ze względu na dzieci bo ja chce im odebrać ojca ale ja po prostu już nie mam sił walczyć, pozwalać na to co on robi i dlatego potrzebuje pomocy :O( Proszę o poradę i opinie. Mam nadzieje ze obiektywne zdanie osób postronnych pomoże mi podjąć dobrą decyzje!!! Moja sytuacja wygląda tak od 7 lat jestem mężatka, mam 3 dzieci w wieku: bliźniaki 7 lat, młodszy syn 5 lat. Od prawie 5 lat mąż jest za granica przyjeżdża do domu co 3 miesiące na około 1 tydzień lub 2 tyg., już 5 lat temu przed wyjazdem zaczęły się awantury picie męża, bicie w nocy, poniżanie, mówienie mi jaka jestem beznadziejna i jaką jestem złą matką, wybaczałam za każdym razem a On obiecywał poprawę, pewnego dnia zaczęłam się buntować i właśnie wtedy stało się tak ze postarał się o 3 dziecko. Jak byłam w ciąży zarzucał mi ze go zdradzam i kazał mi sobie szukać tatusia dla syna, miedzy czasie zaczęłam szkołę a zakazał mi po liceum się uczyć, on pracował a ja wychowywałam dzieci i chodziłam zaocznie do szkoły. Stało się tak ze urodziłam wcześniaka, przy porodzie były komplikacje i teraz nie mogę już mieć dzieci, kilka tygodni po operacji dalej mnie bił, wpierał ze nie jestem kobietą tylko warzywem, ciągle obrażał i męczył psychicznie...Trafiła się okazja wyjazdu za granice, wiec się zdecydowaliśmy, ja się zgodziłam zostać z dziećmi pod warunkiem ze On pojedzie po to żeby zrozumieć i docenić co ma w domu i kogo może stracić jak się nie zmieni, gdy wyjeżdżał pierwszy raz było powiedziane ze tylko na rok jak widać to już trwa 5 lat. Myślałam ze kiedy zatęskni za Nami to zrozumie że źle robił jak był w domu, chciałam wybaczyć, naiwnie wierzyłam ze zmiany nastąpią, często myślałam ze On taki jest przeze mnie, ze ja coś źle zrobiłam lub robię dlatego na początku robiłam wszystko co chciał i jak chciał ale dla niego to i tak było źle, wszystko źle? myślałam ze wyjazd czegoś go nauczy ale się pomyliłam. Przyjazdy do domu były na początku miłe i spokojne już myślałam ze będzie dobrze lecz po jakim czasie zaczęło się to co przed wyjazdem a nawet jeszcze gorzej bo wyzwisk nie było końca, zero pomocy bo On twierdzi ze przyjeżdża odpoczywać bo pracuje cały rok a ja przecież nic nie robię wiec czym mam być zmęczona i po co ma mi pomagać, jak jest w domu zamyka mnie, zakazane mam wychodzić ponieważ mi nie wolno lub nie mam potrzeby wychodzić, a jak wychodzimy to razem z dziećmi lub tylko z Nim, sprawdza mi cały czas telefon, zabiera karty do bankomatu, kiedyś nawet włamał mi się na pocztę e-mail, kiedyś jak był w domu na urlopie w nocy dzieci spały w złości połamał kartę sim i bankomatowe, rozbił mi telefon na ścianie, i do tego dusił, kopał i wyłączył korki żeby w domu było ciemno, zamknął po ciemku w łazience, wyrwał kable od telefonu stacjonarnego, straszył że wylecę przez okno a mieszkamy w bloku?Ciągle kontroluje, ciągle pilnuje i wmawia ze mam kochanka ale jak jest za granica to odzywa się tylko wtedy kiedy ma na to ochotę, lub sobie przypomni o Nas. Do tego jeśli chodzi o sex ma mieć kiedy się mu podoba bo ja jestem jego i kiedyś nawet zmusił mnie do sexu?a taka sytuacja miała miejsce 2 razy a kiedy nie chce się kochać to spycha mnie z łóżka nogą na podłogę lub zabiera wszystkie pieniądze nie patrząc ze są małe dzieci, straszy, ciągle obraża, robiąc mi na złość - śpi całymi dniami, pije z kolegami, zmusza dzieci na siłę do jedzenia tego czego nie lubią, i kiedy jest w domu musi być tak jak On chce moje zdanie się nie liczy bo przecież On pracuje i wszyscy musimy go słuchać bo na wszystko daje a ja nic nie robię. W rodzinie nie mam oparcia: rodzice powiedzieli ze sama sobie go wybrałam wiec teraz mam, i ze powinnam zostać z nim ze względu na dzieci, ze nie mogę odejść bo zginę bez niego bo on ma pieniądze, że jak odejdę od niego to przestaną mi pomagać a potrzebuje pomocy bo kończę studia i jak On jest za granicą to rodzice zostają z dziećmi kiedy jestem na uczelni, lub kiedy muszę coś załatwić a chłopcy są w domu bo choroba itp., do tego nie pracuje tylko On daje na utrzymanie mieszkania i wszystkiego, moi rodzice tez mówią co ludzie powiedzą jak to będzie wyglądać ze odchodzę i sama z 3 dzieci, przy znajomych i rodzinie udaje kochającego ojca i męża ale w domu jak opisałam jest inaczej, z jego strony rodzina tez jest taka ze się niczym nie interesują i jest tam problem z alkoholem, zdanie mają podobne do jego ze jak mogę odejść przecież jestem już jego? Nie wiem co robić i czy w ogóle jest sens starać się o rozwód? Czy w takiej sytuacji mam szanse na odejście od męża? Są sytuacje że mam dosyć tego wszystkiego ale mam dzieci i wiem ze dla nich muszę być silna?Staram się dbać o chłopców najlepiej jak potrafię, zawsze z nimi jestem, wszędzie chodzę sama lekarz, spacer, logopeda, psycholog, wszystkie spotkania w przedszkolu itp. Boje się odejść bo często mnie straszył ze jak nie będę jego to nie będę niczyja, ze odbierze mi dzieci, ze jak odejdę to zostanę z niczym, boje się ze nie dostane rozwodu i będę musiała z nim zostać na zawsze a po rozprawach w domu będę mieć piekło, pyzatym tak naprawdę boje się o dzieci i siebie żeby czegoś nam nie chciał zrobić jak się dowie ze chce rozwodu? Boje się tego ze odbiorą mi dzieci, gdyż moje dzieci to wcześniaki zarówno bliźniaki jak młodszy syn, maja problemy emocjonalne, chodzę z nimi do logopedy i psychologa, twierdzą ze brak im stabilizacji i normalnego domu, może dlatego ze brak im ojca a jak im odbiorę czy nie będzie jeszcze gorzej ???:O( Są trudnymi dziećmi wiec też obawiam się ze sąd może mieć wątpliwości co do mojego utrzymania i poradzenia sobie w ich wychowaniu, tak naprawdę jestem sama od 5 lat bo mój mąż może raz był na wizycie u logopedy, do przedszkola chłopcy chodzą ale ja nie mam pracy, to też może być problem przy rozwodzie... ciężko iść do pracy będąc samotną matką, na tygodniu z każdym z chłopaków muszę chodzić na wizytę do logopedy i psychologa, oczywiście z każdym oddzielnie, chodzimy w godzinach przedszkola bo idąc z jednym nie mam z kim zostawić 2 synów, do tego rodzice nie zaopiekowaliby się dziećmi na weekendzie gdybym musiała iść do pracy, gdy jadę na uczelnie mam problemy z zostawieniem chłopców ale muszę skończyć studia bo robię to też dla moich dzieci, nie zaniedbuje chłopców ucząc się, naprawdę się staram lecz obawa jest że to za mało i mogę stracić dzieci.... On będzie chciał się mścić bo jak wspominam o rozwodzie czasem mówi ze nie odda mi dzieci, ze nie da mi rozwodu, ze zostanę sama bo zabierze mi chłopaków bo nie mam pracy i jestem złą matka.... Proszę poradźcie mi co mam zrobić i czy powinnam zostać z mężem, walczyć o rodzinę czy rozwieść się...????? Z góry dziękuje i pozdrawiam :O)

Nie znalazłeś odpowiedzi?

DODAJ POST W TEMACIE

Aby odpowiadać na forum musisz się zalogować!

Potrzebujesz porady prawnej?

PODOBNE TEMATY NA FORUM

ZOBACZ TAKŻE: